Nie wielu jest twórców w historii literatury polskiej, którzy uprawiali tak różnorodną i oryginalną twórczość literacką, jak czynił to Konstanty Ildefons Gałczyński. Swą działalność artystyczną rozpoczął on około lat dwudziestych dwudziestego wieku. W jego twórczości odnaleźć możemy utwory poetyckie o wymowie politycznej, w których wyrażał swoje poglądy społeczno-polityczne, poza tym wpisywał się również w nurt katastrofizmu literackiego, który zaczął się kształtować po I wojnie światowej, a przybrał na sile w czasach II wojny światowej, kiedy to załamała się wiara w człowieka i przyszłość - okrucieństwa wojny były tego głównym powodem. Od tak poważnych tematów Gałczyński odchodzi chociażby w swej satyryczno-groteskowej twórczości, którą uprawiał w związku ze swa działalnością kabaretową - najwybitniejszymi realizacjami tego aspektu jego twórczości był zapewne projekt teatralny "Zielona gęś".

Wśród tak różnorodnych projektów literackich miejsce szczególne zajmują zapewne pisane przez niego "Pieśni", które opublikował po raz pierwszy w roku 1953 "Nowa Kultura". Był to cykl zawierający w sobie dziesięć utworów uznawanych dziś za pewnego rodzaju testament literacki autora. Jest tak zapewne dlatego, że powstawały one pod koniec życia poety, kiedy to przeczuwał zapewne, że już nie wiele czasu mu pozostało. Jedną z cech charakterystycznych tych utworów jest to, że są one pisane bardzo prostym, niewyszukanym językiem. To rzecz znamienna, gdyż jak wiadomo Gałczyński był bardzo wyczulonym na język i formę poeta. Ten prosty przekaż poetycki wynikał zapewne z tego, że chciał on wyrazić swe idee jak najlepiej i być zrozumianym bez żadnych niedomówień.

W utworach z tego cyklu czytelnik odnajduje też bardzo dużo różnych nawiązań do kanonu literatury, do tradycji literackiej. Mamy tu do czynienia z aluzjami do poszczególnych utworów, poeta przywołuje również nazwiska innych twórców. Znamienny jest w tym dialogu z tradycją jest również fakt, że Gałczyński wykorzystał do tego projektu literackiego formę pieśni, która uznawana jest przecież za jedną z najstarszych form wiersz - używali jej już chociażby starożytni twórcy i jak wiemy w pierwotnej wersji była ona przeznaczona to wykonań publicznych przy dźwiękach instrumentów. Nadawała się do tego bardzo dobrze, ponieważ podzielona jest na poszczególne strofy, które przeważnie podzielone są powracającym refrenem. Odnaleźć możemy tu również wiele powtórzeń i paralelizm składni. Najwybitniejszym twórcom posługującym się tą formą był zapewne Horacy, który później doczekał się wielu naśladowców.

W swoich utworach Gałczyński zawarł swoje testamentowe pożegnanie ze światem i z literaturą. W nich to dokonał pewnego rozliczenia z latami swego życia oraz z projektem literackim, który tworzył i budował przez całe swoje życie. Przez te wiersze przemawia głos człowieka, który niczym kiedyś Słowacki, pragnie pozostawić po sobie pomnik literackiej pamięci dla potomnych, nie chce być zapomniany przez tych, którzy przyjdą po nim. Trzeba jednak wspomnieć, że motyw ten nie jest właściwy tylko dla "Pieśni". Odnaleźć możemy go również w innych wierszach poety, tych powstałych w latach wcześniejszych jego życia. Przywołajmy chociażby takie tytuły, jak: "Serwus Madonna" albo "Eviva la polesia". W nich to doczytać możemy głos poety, który wie i zna swoją wartość oraz miejsce w historii literatury, ale świadom jest też tego, że sytuacja taka może ulec zmianie - wielu było poetów, którzy zostali zapomniani choć tworzyli wspaniałe rzeczy. Taka postawa nawiązuje oczywiście do Horacego i jego "spiżowego pomnika", który przetrwa przez lata w pamięci czytelników. Gałczyński pisze o tym najdobitniej w "Pieśni X", gdzie czytamy: "Wybaczcie mi, ludzie jeśli w tych pieśniach dałem tak mało, że nie takie niosę pieśni jakie by nieść należało". W niej to poeta dokonuje ostatecznego rozliczenia ze swą twórczości. Mówi o tym, że nie zawsze pisał o tym, o czym chciałby najbardziej. Przeprasza, że nie poruszył niektórych tematów, nie wypowiedział się na temat jakiś spraw. Jest to pewnego rodzaju usprawiedliwienie, ale gra ze strony Gałczyńskiego, którego teksty często podlegały cenzurze i w tym miejscu w sposób zakamuflowany o tym mówi. Wyjaśnienia te płyną z tego, że Gałczyński chciał, by jego poezja była jak najbliżej człowieka, by wszywała mu drogę, którą ma kroczyć, na co zwracać uwagę - dawać światło w ciemnościach życia, jak pisał: "gdybym mógł, to bym zmienił cały świat w jeden kandelabr".

W utworach Gałczyńskiego odnajdujemy jeszcze inny pogląd na świat i poezję. Przedmiotem jego refleksji jest również motyw przemijania, który oczywiście łączy się również z tym, co powiedzieliśmy powyżej. Największym pragnieniem Gałczyńskiego jest nie dopuścić do zapomnienia i zaprzepaszczenia rzeczy najważniejszych tego świata. Chce poprzez literaturę zatrzymać ich trwanie, uwiecznić je właśnie tak, jak uczynił to Horacy, którego przecież czytamy do dziś. Gałczyński pokazuje w swych utworach troskę i radość z obcowania i czynienia rzeczy, które przynoszą radość i są pewnymi fenomenami, które poruszającymi w nas coś. Może to być nic nieznaczący uśmiech czy gest, ale w dla nas staje się on bardzo ważną chwilą, bo z takich chwil składa się właśnie życie. Gałczyński swą poezją te zwykle rzeczy uchronić chce od zapomnienia i nadaje im bardzo wysoki status. Życie jest po to by żyć, by cieszyć się chwilami i nawet najdrobniejszymi wydarzeniami.

Odnaleźć możemy w ty miejscu kolejne nawiązanie do tradycji nie tylko literackiej, ale i filozoficznej. Nie wątpliwie przy takim ujęciu, które proponuje nam Gałczyński i formie pieśni, której używa do zakomunikowania na swych idei, na myśl czytelnikowi przychodzi Jan Kochanowski oraz filozofia epikurejczyków z hasłem - carpe diem! Pogląd ten każe nam skupić się na życiu szczęśliwym, na czynieniu tego, co sprawia nam radość i przyjemność, dążyć do tego, aby każdy nasz dzień był w pełni wykorzystany i by zrealizowały się wszystkie nasze zamierzenia. W takim duchu pisał przecież Jan Kochanowski: "Kto tak mądry, że zgadnie, co nań jutro przypadnie? (…) pora szaleć, kiedy czas po temu".

W "Pieśniach" Gałczyńskiego odnajdujemy nie tylko dialog z tradycją literacką i filozoficzną. Poeta wypowiada się tu również w kwestiach mu współczesnych. Wspomina chociażby lata wojny, a raczej to, co spowodowała. Rozmyśla nad tym, czy coś takiego może się jeszcze powtórzyć? Zwraca się również do matek, które utraciły swych synów podczas wojny. Widzimy to w "Pieśni IX", gdzie czytamy: "Matko podnieś pięść do góry, miliard tych pięści ma ziemia." Zaznacza w ten sposób tragizm wojny i pewnego rodzaju przestrogę, by pamiętać i nie powtarzać tego zbrodniczego czynu, jakim jest wojna.

"Pieśni" Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego są cyklem bardzo oryginalnym zarówno w jego twórczości, jak i w historii literatury polskiej. Przedstawiają rozmyślania wielkiego poety, któremu przyszło żyć w trzech epokach: XX-leciu, okresie wojny i współczesności powojennej, którego bagaż doświadczeń i refleksja nad życiem znajdują ujście właśnie w "Pieśniach", z których lektury czytelnik wynieść powinien jak najwięcej.