Jednym z najbardziej interesujących opowiadań Sławomira Mrożka jest, ,,Spółdzielnia "Jeden" " z tomu ,,Słoń" wydanego w 1957 roku.

Tytułowa spółdzielnia ,,Jeden", czyli ,,Na jednego" jest przedsiębiorstwem mającym swą siedzibę w dawnym mieszkaniu prywatnym, poznajemy ją w dniu gdy zjawia się tam mężczyzna poszukujący zatrudnienia. Łazienka w spółdzielni została naprędce przerobiona w poczekalnie dla dyżurnych pracowników- amatorów, spożywających tam drugie śniadanie złożone z korniszonów i barszczu. Wszyscy oczekujący są opuchnięci, na ich twarzach odbija się niebywałe zmęczenie i wyczerpanie.

Kierownik objaśnia potencjalnemu pracownikowi zasady na jakich działa spółdzielnia. Podstawową siłą są pracownicy-amatorzy stanowią skład swoistego pogotowia działającego przez całą dobę, w dodatku wynagradzani są w naturze przez zleceniodawcę. Do wyjątkowych zleceń zatrudniani są także pracownicy o specjalnych kwalifikacjach.

Klientami są ludzie , którzy mają ochotę się upić i brakuje im towarzystwa, a nie lubią pić w samotności. Spółdzielnia pomaga uniknąć poniżających odmów znajomych, którzy nie mają w danej chwili ochoty na alkohol, oferując swoje niezawodne, całodobowe usługi .Wystarczy jeden telefon, a u potrzebującego pojawia się sanitariusz z tego swoistego pogotowia, ,,...oddany, serdeczny, koleżeński, współczujący, chętny do pomówienia o wszystkim, do użalenie się, taki, który nigdy nie powie :,,nie"...".Są fachowcami w swoim zawodzie, chętnie wypełniają swe obowiązki, są to ludzie , którzy właśnie mają ochotę coś wypić, a nie stać ich na to.

Spółdzielnia ułatwia kontakt ludziom, którzy się nawzajem potrzebują. Niekiedy klienci są bardziej wymagający i mają ochotę na wyrafinowane dysputy podczas raczenia się alkoholem, bowiem są ,,tacy, którzy wszystko przeżywają bardzo lirycznie". Wówczas do akcji wkraczają specjalistyczne kadry, złożone z poetów-alkoholików, pijących kulturoznawców, czy niedoszłych księży.

Kierownik jest świadomy, jak ważne zadanie pełni on i jego pracownicy. Poza spełnianym aspektem humanitarnym przedsiębiorstwo wnosi doniosły wkład w rozwój gospodarki monopolowej, gdyż dzięki ich poczynaniom wypijana jest większa ilość alkoholi. Jest dumny ze swojej działalności i bardzo się stara, aby zadowolić każdego swojego klienta. Dlatego w zakłopotanie wprawia go telefon mężczyzny, który pragnie porozmawiać o możliwościach rozwoju moralności socjalistycznej. Ku jego zadowoleniu jego przyszły pracownik po usłyszeniu, jaki rodzaj alkoholu ma być spożywany podczas rozmowy , decyduje się przyjąć to zlecenie. Tym samym zostaje mu powierzony wolny etat.

Absurdalna sytuacja jest parabolicznym obrazem zaniku więzi międzyludzkich, wartości takich , jak przyjaźń i koleżeństwo.

Opowiadanie to w groteskowy sposób obnaża jałowość kontaktów pomiędzy ludźmi. Jest obraz świata , w którym jedyne co łączy ludzi to głód alkoholowy. Diagnozuje także problem samotności, która jest tak uporczywa, że motywuje do poszukiwania kontaktów z całkiem przypadkowymi osobami. W świecie tym wszystko jest na sprzedaż.

Ludzie potrafią porozumieć się wyłącznie wtedy kiedy są na rauszu. Za wszelką cenę chcą zapomnieć o swojej samotności i powierzyć komukolwiek swe troski. Pracownicy spółdzielni sprzedają się intelektualnie za butelkę wódki czy innego trunku. Nie mają żadnych oporów przed relacjonowaniem kierownikowi zwierzeń swoich klientów . Nie jest dla nich istotne kim będzie kolejny zleceniodawca, dużo ważniejsze jest to jakim gatunkiem alkoholu dysponuje.

Pod płaszczem ironii i groteski kryje się niezgoda na stopniowe urzeczowianie i zakłamywanie stosunków między ludźmi, w których autentyczne emocje wypierane są przez transakcje handlowe.