Jak to się dzieje, że o jednych pisarzach ciągle jest głośno, a inni są gdzieś zepchnięci w cieniu? Pewno wiele rzeczy się na to składa. Jednak w dzisiejszych czasach, kiedy tak wiele może zrobić prasa i telewizja, to właśnie media są odpowiedzialne za windowanie pewnych nazwisk. Ludzi piszących książki w Polsce jest bardzo wielu. Są wśród nich poeci, prozaicy, ale przez jakiś czas wszędzie mówiono o Jerzym Pilchu. Dlaczego tak się stało?

Dlaczego ten prozaik i publicysta pochodzący z Wisły tak jest popularny? Co się na to złożyło? Nie łatwo jednoznacznie powiedzieć, ale na pewno wielkie znaczenie miała czterokrotna nominacja do nagrody Nike. Właściwie wszystko co Pilch napisał spotykało się z przychylnym ujęciem krytyki. Nominowany z pewnością cieszył się z pochlebstw i coraz bardziej obrastał w piórka. Apogeum jego popularności przypadło wtedy, gdy otrzymał Nike za powieść pod tytułem "POD MOCNYM ANIOŁEM". Wtedy wystarczyło w łączyć odbiornik telewizyjny, czy otworzyć gazetę, aby natknąć się na to nazwisko i na znajomą twarz. Było wiele entuzjastycznych recenzji, a co za tym idzie prawdziwy sukces medialny. Skromny niegdyś publicysta znalazł się u szczytu. Miarą tego powodzenia jest na pewno duża sprzedaż jego książek. W kraju, gdzie tak niewiele książek przypada na jedną osobę to prawdziwy sukces. Po tym przyszła przeprowadzka z Krakowa do Warszawy. Czy jednak nie przesadzono trochę z tymi hołdami?

Wszak nawet napisanie jednej dobrej powieści jeszcze nie gwarantuje tego, że spod pióra Pilcha będą wychodzić same arcydzieła. Raczej trudno się spodziewać, aby autor pisał jedną genialną książkę po drugiej. W końcu nawet najwięksi w dziejach literatury mieli słabe dni i wydawali gnioty. Ci, którzy teraz piszą o Pilchu zdają się o tym nie pamiętać. A szkoda, bo inaczej się kompromitują swoimi peanami. Zawsze potrzebny jest umiar, nawet w chwaleniu pisarza. Zwłaszcza, że "Miasto utrapienia" nie spełnia pokładanych w nim nadziei. Autor jakby obniżył lotu i z trudem buduje kolejne obrazy. Czytanie tej książki nie jest już taką przyjemnością. Zbyt dużo w niej dłużyzn i nieciekawych fragmentów.

Tak więc, co by o Pilchu nie mówić, nie najlepiej przedstawia się kondycja pisarza. Niewybaczalne jest zwłaszcza to, że nudzi czytelnika. Gdzieś zagubił swoją werwę twórczą i z trudem ją odnajduje. Jego słownictwo nie bawi, jego dowcipy nie śmieszą. Być może pisarz był tylko hitem jednego sezonu. Teraz odszedł w cień i nie wiadomo, czy z tego mroku się jeszcze wydobędzie. Mimo wszystko można mu życzyć powodzenia.