Kiedy w listopadzie 1918 r. podpisywano układ rozejmowy, pokój był wyzwaniem dla całego świata. Politycy i przywódcy deklarowali go nie tylko dlatego, że dalsze prowadzenie działań wojennych było niemożliwe, ale również dlatego, że głosząc poglądy inne niż pokojowe, nie mieli szans na utrzymanie się na scenie politycznej. Społeczeństwa znużone wojną liczyły na poprawę sytuacji w powojennym świecie. Na fali tych nastrojów, przy nieocenionym wkładzie prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki – Woodrowa Wilsona, rozpoczęto tworzenie uniwersalnej organizacji międzynarodowej, mającej za zadanie utrzymanie pokoju na świecie i regulację koegzystencji narodów. Wydawało się to o tyle możliwe, że do projektu miały zostać wciągnięte mocarstwa światowe, dotąd skupione w większości na ekspansji i poszerzaniu stref wpływów na własną rękę.

USA nie podpisały jednak Traktatu Wersalskiego ani Paktu Ligi, (gdyż do władzy doszła opcja izolacjonistyczna)  odrzucając nijako „własne dziecko”.  Fakt ten w znaczący sposób pogorszał sytuację organizacji, ponieważ zburzył jeden z jej filarów jeszcze przed jej faktycznym powstaniem.

W tym momencie należy zwrócić uwagę na fakt często niezauważany w rozważaniach na temat początków organizacji genewskiej. Mimo to, że została ona stworzona aby w pierwszej kolejności bronić pokoju  na świecie, członkowie Ligi przyjmowali jedynie „pewne zobowiązania nie uciekania się do wojny” – dokument ustanawiający LN nie stawiał bynajmniej wojny poza nawiasem prawa, ani też jej nie piętnował. W traktacie ją ustanawiającym znajdują się tylko cztery przypadki, w których wojna między sygnatariuszami paktu została zabroniona. Pakt LN mówił, że jeśli próby arbitrażu lub procedura pojednawcza nie przyniesie skutku, wtedy „członkowie Ligi zastrzegają sobie prawo do podjęcia takich działań, jakie będą uważać za konieczne dla utrzymania prawa i sprawiedliwości”. Należy zauważyć również, że kolejne artykuły tworzą z LN sojusz o char. obronnym, zabezpieczającym przed napaścią z zewnątrz (art. 10) i zobowiązującym członków do solidarności wobec choćby groźby zagrożenia ze strony państwa trzeciego (art. 11).

W pierwszych miesiącach swej działalności organizacja genewska była niejako spychana na boczny tor. Pierwsze skrzypce w tym procederze grała Wielka Brytania, której polityka zbliżenia w stosunku do Rosji Sowieckiej i pokonanych Niemiec miała stopniowo zmniejszać prestiż i znaczenie Francji na arenie międzynarodowej. Anglicy nie mogli pozwolić sobie jednak na całkowite przeciwstawienie się polityce francuskiej – oznaczyłoby to solidaryzowanie się z Republiką Weimarską, czego rząd brytyjski chciał uniknąć. Udało się natomiast przekonać Francuzów do konieczności ustępstw wobec Niemiec i współpracy z nimi. W 1924 r. nastąpiły zmiany rządów we Francji i w Wielkiej Brytanii, co umożliwiło opracowanie tzw. Protokołu Genewskiego, który trzy elementy gwarancji pokoju: arbitraż, bezpieczeństwo i rozbrojenie stawiał na jednej płaszczyźnie. Wojnę napastniczą wyraźnie postawiono poza prawem, a uciekanie się do wojny jako środka polityki zostało zabronione. Protokół zakładał zwołanie konferencji rozbrojeniowej na 15 czerwca 1925 r. Niestety, mimo entuzjazmu wśród wielu państw (w tym Polski) droga od uchwalenia do podpisania okazała się zbyt długa.  

Konsekwencją odrzucania kolejnych rozwiązań mających poprawić bezpieczeństwo światowe, był spadek prestiżu Ligi. W takiej sytuacji mocarstwa musiały działać na własną rękę. Efekty tegoż działania widoczne były już niedługo potem – w październiku 1925 r.z inicjatywy Niemiec przedstawiciele Rzeszy, Anglii, Francji, Włoch i Belgii spotkali się na konferencji w szwajcarskim Locarno, gdzie podpisano tzw. pakt reński i de facto przywrócono pozycję mocarstwową Niemcom, zapowiadając przyjęcie  ich do Ligi i obdarowaniu ich miejscem w jej Radzie. Niedługo po tym tzw. „duch Locarna” zaczął unosić się nad relacjami międzypaństwowymi, rozprzestrzeniając podejrzliwość, nieufność  i niepewność. Coraz głośniej komentatorzy polityczni zaczęli wskazywać na próby wskrzeszenia przez te umowy tradycyjnej polityki równowagi, co stanowiło zagrożenie dla istnienia Ligi Narodów. Więcej mówiło się także o tym, że w LN nic nie może się dokonać bez woli wielkich mocarstw, co nijako paraliżowało jej funkcjonowanie i podważało autorytet wśród społeczności międzynarodowej. 18 XII 1925 r. Rada LN powołała Komisję Przygotowawczą Konferencji Rozbrojeniowej. Otwarcie obrad nastąpiło dokładnie 5 miesięcy później, 18 maja 1926 r. Zadaniem tej komisji było opracowanie stosownych wniosków dla Konferencji Rozbrojeniowej. Już od początku zauważalne stały się różnice między stanowiskiem Francji (rozbrojenie niezbędne do bezpieczeństwa państw Zachodu), i Londynu (przede wszystkim redukcja lądowych sił zbrojnych). Sama konferencja, przez brak zgody co do podstawowych kwestii pomiędzy mocarstwami, zakończyła się porażką. Jeden z głównych celów Ligi nie został i nie zostanie już do końca jej istnienia chociaż w małym stopniu osiągnięty. Była to pierwsza wielka porażka LN. 

W tym momencie warto spojrzeć na zdarzenie bardzo ważne dla historii lat 20. Chodzi o międzynarodowy traktat, który jest znany jako Pakt Brianda-Kelloga. Został on zaproponowany przez ministra spraw zagranicznych Francji, Aristide’a Briadna, który chciał wciągnąć USA we francuski system bezpieczeństwa. Pod naciskiem ruchów pacyfistycznych, F.B Kellog, amerykański sekretarz stanu, odpowiedział propozycją stworzenia paktu  o charakterze powszechnym, którego sygnatariusze wyrzekliby się wojny napastniczej między sobą (wojna obronna byłaby dozwolona). Pakt B-K został podpisany w Paryżu 27 sierpnia 1928 r. przez 11 krajów, dalszego poparcia udzieliły 4 kraje, w tym Polska. Jak miało się później okazać, Pakt nie wypełnił swojego głównego celu, czego dowodem był wybuch wojny światowej. Okazał rażącą nieskuteczność już podczas japońskiej inwazji na Mandżurię w 1931 r., czyli już 3 lata po podpisaniu Paktu.

W kolejnych latach coraz bardziej dała odczuć się bezradność LN. Nie wspominając o tolerowaniu poczynań niemieckich (wykorzystywanie niem. mniejszości narodowej do irredenty) warto podać przykład wspomnianej już przez mnie Mandżurii. Japończycy starali się pomniejszać znaczenie tej operacji, i ukazywać Europie tę sprawę jako regionalny incydent. Chociaż trudno uwierzyć w to, że tak ta kwestia została przyjęta, żadnych kroków zaradczych ani mocarstwa, ani Liga Narodów nie uczyniły.  Zachęciło to Japonię do dalszych, coraz bardziej agresywnych zachowań. Cesarstwo wystąpiło w 1933 roku z org. genewskiej, aby nie krępować realizacji swoich przyszłych planów. Również Niemcy opuściły LN w 1933 r. Hitler szybko po dojściu do władzy stwierdził, że ogarnięta paraliżem organizacja będzie mu utrudniała prowadzenie ekspansywnej i rewizjonistycznej polityki zagranicznej. 14 X Niemcy znalazły się poza Ligą.

Kolejny dowód na słabość Ligi pojawił się już w przyszłym roku, gdzie brak zdecydowanej reakcji mocarstw i dezawuowanie roli sankcji przez niektóre z nich uniemożliwiło wywarcie nacisku na Włochy, które bez większego oporu ze strony przeciwnika zajęły Abisynię. Rok po agresji włoskiej Trzecia Rzesza odrzuciła V część Traktatu Wersalskiego, ogłaszając, że Niemcy, nie zważając na Traktat Wersalski, rozpoczynają budowę floty powietrznej. 16 marca 1935 wydano dekret o wprowadzeniu na terenie rzeszy obowiązkowej służby wojskowej. W odpowiedzi na te poczynania powstał tzw. front Stresy (Wielka Brytania, Francja, Włochy), który oprócz spowodowania słownego potępienia czynów niemieckich przez Radę LN, nie osiągnął nic więcej. W konsekwencji Rzesza nie doświadczyła praktycznie jakichkolwiek konsekwencji swego czynu, pogarszało opinię i tak już skompromitowanej organizacji genewskiej. Rok później Rzesza odrzuciła jednostronne postanowienia lokarneńskie i remilitaryzowała Nardrenię, co również, w dobie polityki appeasmentu uszło im na sucho – Rada LN zdobyła się jedynie na uchwalenie rezolucji (19 marca) stwierdzającej, że Niemcy pogwałciły zobowiązania tak wersalskie jak  i paktu reńskiego, nie orzekając żadnych sankcji. Już w tym momencie widać było postępującą zapaść Ligi. Salony ligowe, niegdyś główne miejsce na mapie dyplomatycznej Europy i świata odwiedzane było teraz jedynie przez polityków drugiej kategorii. Próbowano ratować Ligę proponując reformy, lecz na nic to się zdało. Mocarstwa zachodnie w coraz większym stopniu prowadziły politykę samodzielną i nakierowaną tylko na własny interes.  W świetle przyjętej polityki uległości, postawa mocarstw wobec Niemiec była postawą przemyślaną, a jej ofiarami stały się chociażby Kłajpeda, Austria (anektowane przez Niemcy w 1938 r.) Czechy i Sudety (1939 r.) czy jeszcze wcześniej zajęta przez wojska włoskie Albania. Postawa Ligi była ona zgoła taka sama, jak przy poprzednich problemach: spóźniona, śladowa i nie przynosząca praktycznie żadnych efektów. W końcu, 1 września  o 4:45 świat wkroczył w wojnę; Liga natomiast oficjalnie działała do 1946 r. 

Podczas spotkań przedstawicieli wielkiej Brytanii, USA i ZSRR w Moskwie (październik 1943 r.) i Teheranie (listopad – grudzień 1943 r.) zrodził się pomysł powołania powszechnej organizacji międzynarodowej, mającej zastąpić skompromitowaną Ligę Narodów. Celem tej instytucji miało być umożliwienie realizacji postulatów zawartych takw Karcie Atlantyckiej (podpisanej przez Roosevelta i Churchilla w 1941 r.) jak i Deklaracji Narodów Zjednoczonych (początek 1942 r.). W 1944 r. eksperci „wielkiej trójki” opracowali zasady funkcjonowania Organizacji Narodów Zjednoczonych, a konferencja jałtańska przyznała każdemu mocarstwu z Rady Bezpieczeństwa tej organizacji prawo weta. Konferencja założycielska ONZ, zgodnie z ustaleniami jałtańskimi, rozpoczęła się 25 kwietnia 1945 r. w San Francisco. Głównym efektem jej prac była przyjęta dzień później Karta Narodów Zjednoczonych. Została ona podpisana przez 51 państw. 

KNZ została sformułowana wzniośle, za główne cele Organizacji uznawała (podobnie jak w przypadku jej poprzedniczki) utrzymanie pokoju i bezpieczeństwa, ochronę praw człowieka, poszanowanie zobowiązań międzynarodowych i wpieranie rozwoju narodów. Warto zwrócić uwagę na sformułowanie użyte w Karcie, które mówiło o tym, że „ żadne postanowienie niniejszej karty nie upoważnia NZ do ingerencji w sprawy, które z istoty swej należą do kompetencji wewnętrznej jakiegokolwiek państwa”. Brak sprecyzowania, czym są „wewnętrzne sprawy” państwa oznaczał, że państwa totalitarne mogły tę kartę bezkarnie lekceważyć, a ewentualna reakcja ONZ na jej łamanie mogłaby zostać zignorowana pod pretekstem mieszania się tej organizacji w wewnętrzne sprawy państwa. Warto zaznaczyć, że, przy śladowych kompetencjach Zgromadzenia Ogólnego, cała odpowiedzialność za pokój na świecie i prawo do nakładania sankcji spoczęły właśnie na Radzie Bezpieczeństwa. W jej skład (stały) weszło 5 zwycięskich mocarstw: Chiny, Francja, USA, Wielka Brytania i ZSRR. 

Od początku istnienia ONZ dało się zauważyć dwie główne przyczyny jej nieskuteczności – po pierwsze była to wspomniana już przeze mnie klauzula „nieingerencji”, która niejako związywała Organizacji ręce; drugim błędem było przyznanie prawa weta Związkowi Radzieckiemu, który, skutecznie paraliżując pracę Rady, do 1955r. wykorzystał swoje prawo ponad 100 razy, co pokazuje ogrom i częstotliwość stosowania tego przywileju.

W 1948 r. przyjęto Powszechną Deklarację Praw Człowieka, która przy braku zapisów obowiązujących państwa do jej przestrzegania, również nie mogła nic zdziałać w sprawie ochrony praw człowieka, chociażby w samym Związku Radzieckim czy Chinach. Bezsiła Organizacji dała się już zauważyć podczas wojny koreańskiej, która wybuchła w 1950 r. Armia generała McArthura mogła walczyć pod niebieską flagą NZ tylko dzięki bezmyślnej polityce ZSRR.

Kolejnym dowodem na zgubne dla pokoju światowego i regionalnego działanie mechanizmu weta, był brak reakcji ONZ na agresji ZSRR na Węgry i stłumienie tamtejszego postania (1956 r.). Moim zdaniem absurdalna była sytuacja, w której Związek Radziecki mógł bez problemów zablokować jakiekolwiek działanie RB. 

Końcówka lat pięćdziesiątych i lata sześćdziesiąte to przyspieszenie zmian układu sił w ONZ – niewątpliwie na korzyść ZSRR. Do organizacji przyjmowane były w większości państwa satelickie Związku, które nie zostały dopuszczone do członkostwa wcześniej. Duże poparcie Związek Sowiecki miał również pośród byłych państwa kolonialnych, w których w większości system władzy opierał się na dyktaturze. Spora część tych krajów była koloniami afrykańskimi; w połowie lat pięćdziesiątych Czarny Ląd reprezentowany był przez 5 krajów, podczas gdy w 1964r. było ich już 35. W kolejnych latach, mimo zakrojonych na szeroką skalę akcji (Kongo, Synaj) ONZ zdawała się stawać organizacją fasadową, miejscem pustych i nieefektywnych dyskusji, które bynajmniej nie polepszały bezpieczeństwa światowego. Po drugiej wojnie światowej świat wkroczył w zimną wojnę – to ona utrzymywała społeczność międzynarodową w przekonaniu, że wojna może wybuchnąć niemal w każdej chwili. Już w 1962 r. (tzw. „kryzys rakietowy”) widać było, że ONZ jest czymś niewiele więcej ponad miejscem spotkań i rozmów, które nie dość, że posiada słaby system wpływania na kraje, to jest w stanie być zablokowany przez jeden z bloków uczestniczących w zimnej wojnie. Niewątpliwie skazywało to ONZ na marginalizację, a kraje (oczywiście z wyjątkami) na mimowolne uczestnictwo w powojennej rywalizacji i wzmacnianie potencjału swojego bloku.

Niemal po 30 latach od zakończenia wojny zrodziła się inicjatywa jak się później miało okazać – przełomowa. Chodziło o zwołanie konferencji pokojowej dla państw tak NATO jak i Układu Warszawskiego. Rozmowy wstępne na temat zwołania Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie rozpoczęły się w listopadzie 1972 r. i zakończyły się rok później. Konferencja składała się z trzech faz (dwie w Helsinkach i jedna w Genewie). Dyskutowane sprawy podzielono (już wcześniej) na trzy koszyki: pierwszy dotyczył rozwoju stosunków międzynarodowych, drugi współpracy gospodarczej a trzeci spraw humanitarnych. Od początku dało się zauważyć tarcie pomiędzy delegacjami - rysował się wyraźny podział Wschód-Zachód – mimo to udało się osiągnąć kompromis.  W efekcie, 1 sierpnia 1975r. podpisano Akt Końcowy KBWE – sygnatariusze zagwarantowali przestrzeganie zasad suwerennej równości czy powstrzymanie się od użycia siły, co korelowało ze zobowiązaniem do pokojowego regulowania sporów. Uregulowano też kwestię poszanowania praw człowieka.

 Kilkanaście lat po podpisaniu Aktu Końcowego nastąpiła rzecz niewyobrażalna – demontaż systemu komunistycznego. Miało to wielkie znaczenie dla pokoju na świecie, ponieważ likwidował on system dwubiegunowy i groźbę wybuchu wojny nuklearnej. Pojawiły się nadzieje na odbudowę prestiżu ONZ, które okazały się płonne. Większość spotkań i szczytów w latach dziewięćdziesiątych miała charakter jedynie propagandowy. ONZ zaliczyła wiele nieudanych operacji wojskowych (żeby wspomnieć tylko Somalię) i nie zapobiegła rzeziom ludności, czego znamiennym przykładem jest bezradność ONZ wobec ludobójstwa w Rwandzie. Mimo propozycji reform Organizacji ze strony wielu obserwatorów, na czele z jej byłym Sekretarzem Generalnym Kofi Annanem, niewiele poczyniono w ostatnich latach, aby zwiększyć możliwości ONZ jako stróża pokoju. 

Po 1918 r. stworzono wiele narzędzi w celu zachowania pokoju, na czele z dwoma organizacjami powszechnymi, podpisano wiele umów tak powszechnych jak i dwustronnych; zwoływano różnorakie konferencje, na czele z KBWE. Jednak Ligę Narodów i Organizację Narodów Zjednoczonych dopadły podobne „wirusy” (niejednokrotnie przez mnie wymieniane), a podpisywane dokumenty i pakty w praktyce nie miały większego znaczenia jeśli chodzi o zachowanie pokoju. Należy pamiętać, że XX wiek naznaczony jest strasznymi konfliktami, którym wymienione narzędzia nie zdołały zapobiec. Dlatego na pytanie zadane w temacie mojej pracy muszę odpowiedzieć „nie”.

Bibliografia:

1.  Balcerak Wiesław, Liga Nadziei: z dziejów Ligi narodów, wydanie 1, 2011

2.  Historia polityczna świata XX wieku 1945-2000, pod red. M. Bankowicza, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2004

3.  Bierzanek Remigiusz, Bezpieczeństwo regionalne w systemie ONZ, Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej, Warszawa 1977

4.  H. Batowski, Austria i Sudety 1919-1938. Zabór Austrii i przygotowanie do agresji na Czechosłowację, Poznań 1968

5.  Frelek Ryszard, Historia zimnej wojny, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1971

6.  Łaptos Józef, Pakt Brianda-Kelloga, Wydawnictwo Naukowe WSP, Kraków 1988

7.  Od zaufania do rozbrojenia, pod red. Adama D. Rotfelda, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1986

8.  Matysiuk Renata, Bezpieczeństwo i prawa człowieka w systemie KBWE/OBWE, Akademia Podlaska Siedlce, Siedlce 2008

9.  Zięba Ryszard, Funkcjonowanie paneuropejskiego mechanizmu bezpieczeństwa KBWE/OBWE, w: Studia europejskie 3/1998