wtedy przychodzą krytycy i filozofowie, aby przesłanie artysty wytłumaczyć. Największym wrogiem sztuki jest opinia zbiorowa, w każdym ze swych licznych przejawów.

Herbert Read, Sztuka i człowiek

Wielu ludzi uważa, że młodzi ludzie nie interesują się literaturą i w ogóle nie czytają książek, a jeśli już, to tylko te, które są obowiązkowymi lekturami szkolnymi - moim zdaniem nie jest to prawdą. Myślę, że wielu moich rówieśników sięga po książki dla przyjemności, mają oni także swoich ulubionych autorów. Często spotykam się także, ze stwierdzeniem, że mamy teraz do czynienia z wtórnym analfabetyzmem - polega on na tym, że ludzie nie rozumieją tekstu, który został przez nich przeczytany, nie potrafią także nic powiedzieć o jego treści, po prostu nie pamiętają tego, co przed chwilą przeczytali. Zjawisko to jest jednym z największych problemów współczesnego świat i ludzi muszą spróbować jakoś sobie z nim poradzić. Być może to właśnie stąd, pojawiają się przypuszczenia, że młodzież nic nie czyta. Wielu ludzi próbuje to także tłumaczyć bardzo wysoką ceną książek - myślę, że nie jest to słuszne, ponieważ w naszym kraju istnieje wiele bibliotek z ogromnym księgozbiorem, w których książki można pożyczać za darmo.

Uczniowi najczęściej czytają książki, które zostały im z góry narzucone przez nauczycieli - dlatego zazwyczaj czytają te książki z niechęcią, nieuważnie i szybko, często także opuszczają mniej interesujące fragmenty utworu. Myślą o tym, żeby lektura jak najszybciej została omówiona na lekcji, a później zupełnie zapominają o przeczytanym tekście. Lekceważą go, ponieważ traktującą go czytanie jako narzucony, nieprzyjemny obowiązek. Często, żeby ułatwić sobie zadanie, zamiast przeczytać książkę, wybierają prostszą wersję - obejrzenie filmu lub przeczytanie opracowania danego tekstu, w którym zazwyczaj podkreślone są najważniejsze fragmenty oraz zostały umieszczone analizy i opracowania obowiązkowych lektur szkolnych. Przez taki postępowanie, młodzi ludzie nie potrafią myśleć krytycznie, nie mają własnych opinii i sadów, sugerują się tym, co na dany temat powiedzieli już inni. Książki nie wywołują w nich żadnych emocji i przemyśleń. To, że nie czytają oni książek powoduje również to, że ich wyobraźnia nie jest dobrze rozwinięta oraz nie potrafią myśleć abstrakcyjnie. Ale fakt jest taki, że w księgarniach większość półek zajmują gotowe opracowania, analizy i interpretacje różnych tekstów literackich. Młodzi ludzie dochodzą do wniosku, że nie warto tracić czasu na czytanie powieści, która ma np. pięćset stron, lepiej od razu przeczytać krótkie opracowanie i mieć więcej wolnego czasu, który można poświęcić rozrywkom. Wszystko to powoduje, że tak naprawdę młodzież nie zna literatury polskiej, nie potrafi powiedzieć nic ciekawego na jej temat, powtarza jedynie to, co zdążyła przeczytać w różnego rodzaju opracowaniach. Stąd bierze się trach przed lekcjami języka polskiego - uczniowie boją się rozmawiać na lekcji o tekstach, ponieważ ich nie znają. Poza tym najczęściej uważają, że nie mają oni nic ciekawego do powiedzenia, a ich przemyślenia są zupełnie nieistotne. Dlatego w tym, co mówią na lekcji nie wykraczają poza treść, która została napisana w opracowaniach.

Ciekawą książką, która zawiera opis niezgody uczniów na bezkrytyczne podejście nauczyciela do tekstów oraz ich autorów, jest utwór Witolda Gombrowicza pt. Ferdydurke. Profesor zmuszał swoich uczniów do uznania, że Słowacki wielkim poetą był - nie popierał jednak swojej tezy żadnymi argumentami. Uczniowie skazani byli na "ślepe" wyznawani poglądów swojego Profesora. Kiedyś jeden z uczniów - Gałkiewicz wyraził na lekcji swój sprzeciw, mówiąc: Ale kiedy ja się wcale nie zachwycam! Nie zajmuje mnie! Nie mogę wyczytać więcej niż dwie strofy, a i to mnie nie zajmuje! Boże, ratuj, jak to mnie zachwyca, kiedy mnie nie zachwyca? [..] Ale, słowo honoru, nikogo nie zachwyca. Jak może zachwycać, jeśli nikt nie czyta oprócz nas, którzy jesteśmy w wieku szkolnym, i to tylko dlatego, że nas zmuszają siłą...Jego słowa wydają się być szczere, ponieważ uczniowie bardzo nie lubię, kiedy próbuje im się cokolwiek narzucać. Dlatego wydaje mi się, że w tym przypadku rację ma uczeń, a próby przekazania przez nauczyciela, nie popartej przykładami, teorii o wielkim talencie Juliusza Słowackiego wydają mi się bezsensowne i niczemu tak naprawdę nie służą. Uczniów można było przekonać do tego stwierdzenia tylko w jeden sposób - tak poprowadzić lekcję, by dać im szansę na to, żeby doszli do tego stwierdzenia sami.

Oczywiście tacy poeci jak Juliusz Słowacki, Adam Mickiewicz czy Cyprian Kamil Norwid to wybitni artyści, ale ich utwory często sprawiają uczniom kłopoty - nie mogą ich po prostu zrozumieć. Ich teksty są bardzo trudne, dlatego nauczyciele powinni poświęcić im na lekcjach więcej czasu. Uczniowie powinni dochodzić do wniosków sami, a nie powtarzać sądy, które podają podręczniki. Czasami mam wrażenie, że wszyscy myślą, że uczniowie nie są w stanie nic ciekawego powiedzieć, a przecież ich wrażenia po przeczytaniu tekstu powinny być bardzo istotne. Tymczasem zmuszani są do odpowiadania na schematyczne i zupełnie niepotrzebne pytania, takie jak, znienawidzone przez uczniów: "co poeta miał na myśli?". Uważam, że o wiele bardziej istotne jest pytanie o to, jaki wrażenia tekst wywarł na uczniach, bo przecież tak naprawdę nikt nie jest w stanie stwierdzić z całą pewnością, co takiego poeta miał na myśli - o tym wiedział przecież tylko on sam. To właśnie są główne przyczyny tego, że nie czytamy lektur. Wybieramy jednak do czytania inne książki, często zdarza się tak, że jakaś bardzo mi się podoba, ale kiedy zostanie omówiona na lekcji, przestaję ją lubić. Teksty literackie bardzo wiele tracą, kiedy zostaną poddane analizie, w szkole zapomina się o tym, że literatura pisana jest po to, by wywołać określone emocje, a nie po to, by rozważać skrupulatnie budowę dzieła. Literatura to przede wszystkim wrażenia, a nie nauka, która dla zwykłego czytelnika jest przecież nieistotna. Jako przykład mogę podać utwór Henryka Sienkiewicza pt. Potop - była to dla mnie książka opisująca miłość, dzieje i przygody "rycerzy", na lekcji okazało się, że jest to powieść historyczna, napisana w konwencji eposu - moim zdaniem to zbyt powierzchowne podejście do utworu. Poza tym uważam, że nadmiar naukowych terminów oraz ich niezliczone i zupełnie sprzeczne ze sobą interpretacje różnych naukowców zniechęcają do czytania książek. Dlatego najlepszym rozwiązaniem jest czytanie zupełnie nowych utworów, których nikt jeszcze nie zdążył zinterpretować. Niestety takie utwory nie są omawiane w szkole.

Uważam, że najwięcej problemów pojawia się z czytaniem poezji - młodzi ludzie nie lubią jej, ponieważ jest dla nich napisana zbyt skomplikowanym i niezrozumiałym językiem. Tu właśnie ważne jest to, żeby nauczyciel zachęcił do interpretowania poezji, wskazał najlepsze rozwiązania, które umożliwią jej właściwe odczytanie. Nauczył właściwego rozumienia metafor i pomógł prawidłowo odczytać konteksty.

Na szczęście jednak młodzi ludzie sami starają się poszukiwać interesujących książek. Często udaje im się znaleźć takie, do których będą wracać przez całe życie. Takie utwory mogą wiele zmienić, pomóc nam w trakcie problemów, sprawić, że lepiej się poczujemy. Dla mnie taką właśnie książką jest utwór Williama Whartona pt. Ptasiek. Wiele z tych naszych ulubionych książek będziemy czytać naszym dzieciom - bo z pewnością należy wracać do tych książek, z którymi wiążą się nasze pozytywne przeżycia. Ja z pewnością będę czytać Ptaśka.