Tren to gatunek liryczny, poświecony zmarłej osobie , utwór poetycki utrzymany w tonie elegijnym. Gatunek ukształtowany został w starożytnej Grecji , uprawiany w literaturze rzymskiej pod nazwą tristia, tj. żale ( Owidiusz ). Cykl trenów Jana Kochanowskiego powstał pod wrażeniem śmierci córki Urszulki, był na tyle wyjątkowy, że już wydawca i przyjaciel Kochanowskiego Jan Januszewski uznał za stosowne wytłumaczyć poetę przed nieznanymi krytykami, którzy uważali, że poważny utwór żałobny nie mógł być poświecony małemu dziecku: "Ten tedy wielki i zacny Poeta Polski (…) zostawił "Treny"; lekkie- rzeką podobno". Poetyki normatywne , które wyznaczały wówczas reguły i normy pisania , nie uznawał, aby poświęcić epicedium tak mało ważnemu bohaterowi, jakim jest małe dziecko. Epicedium był utworem, który opiewał osobę zmarłą i zbudowany był według ściśle określonych zasad. Kochanowski przełamał te tradycję i napisał cykliczne epicedium, które zawiera wszystkie części , jakie dawni teoretycy przypisywali temu gatunkowi:

- exordium (wstęp)

- laudes (pochwala zmarłego)

- iacturae demonatriatio (ukazanie wielkości poniesionej straty)

- luctus (żal)

- consolatio (pocieszenie)

- exhortatio (napomnienie).

Cykl "Trenów" rozpoczyna dedykacja adresowana do zmarłej:

"Orszuli Kochanowskiej , wdzięcznej, ucieszonej, niepospolitej dziecinie, która cnót wszystkich i dzielności panieńskich początki wielkie pokazawszy , nagle, nieodpowiednie w niedoszłym wieku swoim, z wielkim a nieznośnym rodziców swym żalem zgasła." Całość zamyka epitafium poświecone Hannie , siostrze Urszulki, która zmarła niedługo później. "Treny" ujawniają przeżycia ojca, który jest autorem i zarazem podmiotem liryków. Można w nich zaobserwować narastanie bólu i pretensji do Boga, rozwijanie się kryzysu światopoglądowego, refleksje na temat życia i wiary, następnie kulminację żalu i buntu oraz wyciszenie i pogodzenie się z wolą Boga. "Treny" stanowią zwarty, jednoznacznie umieszczony w czasie zbiór utworów. Na ich genezę , ukształtowanie stylistyczne i kompozycyjne oddziałały na pewno wzory starożytnej poezji epicedialnej, nie tyle w wykonaniu szczegółów , co w klimacie i skodyfikowanej w pewien sposób , a podjętej przez poetyki renesansowe tradycji gatunkowej. Oddziaływać mógł też na ogólny zamysł dzieła przykład sonetów Petrarki ku czci "Madonny Laury umarłej".

"Tren I" ma charakter wstępu, wraz z retorycznym wezwaniem "wszystkich płaczów, lamentów i skarg" zapowiada temat utworu , stawia jego główny problem:

"Nie wiem , co lżej : czy w smutku jawnie żałować,

Czyli się z przyrodzeniem gwałtem mocować ?

Realistyczna warstwa "Trenów" , nasycona bogactwem szczegółów, wiąże się z postacią Urszulki. Jest ona opisana wszechstronnie, nawet ubranka i zabawki, zwyczaj naśladowania innych osób zostały zanotowane w utworach z wiernością. Niezwykłe zdolności Urszulki, jej gesty, zachowania, wygląd pojawiają się w ojcowskich wspomnieniach, aby wywołać tym większy żal i podkreślić uczucie pustki. Opisują córkę Kochanowski używa zdrobnień i spieszczeń. Portretowi dziecka , owianego bólem i tęsknotą , towarzyszy w "Trenach" relacja o cierpieniach ojca. W "Trenie VI" nazywa poeta Urszulkę "moja wdzięczna szczebiotko droga". Wspomnienie córki jest pretekstem do analizowania przeżyć i przemyśleń ojca. Wspomnienie Urszulki, jej zabaw i gestów prowadzi do opisu stanów uczuciowych cierpiącego Kochanowskiego w "Trenie IV" poeta przedstawia siebie jako pogrążonego w smutku rodzica:

"Zgwałciłaś, niepobożna śmierci, oczy moje,

Żem widział umierając miłe dziecię swoje !

Widziałem, kiedyś trzęsła owoc niedordzały,

A rodzicom nieszczęsnym serca się krajały.

Nigdy by ona była bez wielkiej żałości

Mojej umrzeć nie mogła, nigdy bez ciężkości

I serdecznego bólu, w którymkolwiek lecie

Mnie by smutnego była odbiegła na świecie;

Alem ja już z jej śmierci nigdy żałościwszy,

Nigdy smutniejszy nie mógł być ani teskliwszy.

A ona (by był Bóg chciał ) dłuższym wiekiem swoim

Siła pociech przymnożyć mogła oczom moim.

A przynajmniej tym czasem mogłem był odprawić

Wiek swój i Persefonie ostatniej się strawić,

Nie uczuwszy na sercu tak wielkiej żałości ,

Której równia nie widzę w tej tu śmiertelności."

W "Trenie V" w porównaniu homeryckim poeta ukazuje Urszulkę jako młodą oliwkę, która razem z chwastami przypadkowo została ścięta przez nieostrożnego ogrodnika:

"Jako oliwka mała pod wysokim sadem

Idzie z ziemie ku górze macierzyńskim śladem,

Jeszcze ani gałązek, ani listków rodząc,

Sama tylko dopiro szczupłym prątkiem wschodząc;

Tę jeśli, ostre ciernie lub rodne pokrzywy

Uprzątając, sadownik podciął skwapliwy,

Mdleje zaraz, a zbywszy siły przyrodzonej,

Upada przed nogami matki ulubionej-

Tak-ci się mej najmilszej Orszuli dostało."

"Tren VII" zaczyna się apostrofa do ubiorów Urszulki, podmiot rozpamiętuje swój żal wzmagany za każdym razem gdy spogląda na te stroje. Poeta zwraca się do nich, śmierć nazywa opisowo przy pomocy peryfrazy: "sen żelazny, twardy, nieprzespany…" Matka nie zdążyła przygotować wyprawy weselnej dla córki, bo Urszulka odeszła za wcześnie.

W "Trenie VIII" poeta przedstawia obraz domu, który teraz jest inny niż za czasów obecności dziewczynki. Dom jest cichy, pogrążony w marazmie. Wcześniej dom rodzinny był radosny, Urszulka była skora do śmiechu i zabawy, a jej odejście radykalnie odmieniło nastrój domu: "z każdego kąta żałość człowieka ujmuje".

W "Trenie IX" Kochanowski przywołuje poglądy stoików, które niedawno sam podzielał. Był przekonany, że mądrość, wykształcenie uchronią go przez niepowodzeniami w życiu, a stało się inaczej. W chwili odejścia Urszulki, rady stoików okazały się mało pomocne, Kochanowski poczuł się zrzucony ze stopni owej mądrości, okazał się taki sam jak ludzie prości, zwyczajnie przezywający nieszczęście.

W "Trenie X" podmiot rozważa różne możliwości pobytu córki: raj, czyściec, szczęśliwe wyspy. Prosi Urszulkę, aby ukazała się chociaż we śnie jako mara lub cień, byleby tylko mógł być spokojny , że jego ukochana dziewczynka gdzieś jednak żyje:

"Gdzieśkolwiek jest, jeśliś jest, lituj mej żałości",

A nie możesz-li w onej dawnej swej całości,

Pociesz mię, jako możesz, a staw się przede mną

Lubo snem, lubo cieniem, lub marą nikczemną."

W "Trenie XII" wracają jeszcze raz pochwały zmarłej, to cykl pochwał cudownego dziecka, które - jak czytamy w kolejnym, XIII Trenie- najpierw roznieciło w sercu nadzieje, a potem opuściło.

"Tren XIV" cały jest poświecony legendarnemu śpiewakowi Orfeuszowi, który udał się do podziemi, aby ujrzeć swa żonę. Kochanowski zastanawia się, czy udać się do podziemi i nie zostać tam już na zawsze.

W "Trenie XVI" pojawia się kolejna postać , Marek Tulliusz Cycero. Kochanowski podziwiał poglądy Cycerona, ale teraz wypomina mu, że nie sprostał on w swym życiu głoszonym zasadom.

"Tren XIX albo Sen" to relacja snu, w którym pojawiła się zmarła matka Kochanowskiego z Urszulka na ręku. Matka zapewnia poetę, że jego córka jest szczęśliwa. Źródłem pociechy jest w "Trenie XIX" stwierdzenie wspólnoty doli człowieczej i powszechności praw ludzkiej egzystencji. Tren przywraca znaczenie rozumowi ludzkiemu i potwierdza wartość zdobywanej wieloletnim wysiłkiem mądrości. Matka napomina syna: "Ludzkie przygody, ludzkie noś". Zachwiany światopogląd zostaje odbudowany. "Tren XIX" zamyka fundamentalne dla nowej filozofii człowieka stwierdzenie o konieczności przygotowania się "na oboję fortunę", a zarazem wskazówka, jak należy w świecie podległym fortunie postępować:

"Tego się, synu, trzymaj, a ludzkie przygody

Ludzkie noś ! Jeden jest Pan smutku i nagrody."

W "Trenach" zarysowuje się głębsza niż w ujęciach stoickich koncepcja natury ludzkiej:

"Człowiek nie kamień, a jako się stawi

Fortuna takich myśli nas nabawi."

W "Trenach", podobnie jak w "Pieśniach" i "Fraszkach" zbiegły się podstawowe tendencje poetyki renesansowej, są pomnikiem życia rodzinnego i miłości ojca do dziecka. Na osobliwość kształtu artystycznego cyklu złożyło się wiele czynników. Stały się one podsumowaniem i ukoronowaniem lirycznej twórczości Kochanowskiego. W "Trenach" w indywidualną sprawę poety została wpisana sprawa ogólna, ważna dla wszystkich, bo dotycząca spraw prawidłowości ludzkiej egzystencji na ziemi i sposobów reagowania przez człowieka na przeciwieństwa losu. Są pamiętnikiem cierpienia, przemyśleń i przewartościowań. "Treny" są ostatnim z wielkich dzieł Jana Kochanowskiego. Franciszek Ksawery Dmochowski w przypisach do pieśni drugiej "Sztuki rymotwórczej" ocenił dzieło Kochanowskiego następująco:

"Treny Jana Kochanowskiego na śmierć Urszuli, córki, są najpiękniejszą pamiątką , która kiedy żałość rodzicielska dla kochanych dziatek wystawić mogła".