Do dwóch odwiecznych tematów poetyckich należą niewątpliwie miłość i śmierć. W epoce modernizmu miłość przedstawiano jako lekarstwo na egzystencjalne bóle, jak to widać m.in. w wielu erotycznych wierszach Kazimierza Przerwy-Tetmajera. W utworze "Lubię kiedy kobieta" na przykład miłość jest zmysłowym doznaniem pozwalającym na ucieczkę od bezsensownego istnienia, od codzienności. Chociaż poeta wie, że jej działanie jest tylko doraźne... Ale u Tetmajera równie często miłość splata się z cierpieniem, ponieważ z jednej strony patrząc umożliwia oderwanie się od bólu, z drugiej zaś prowadzić może do pustki i nicości... W efekcie poeta dochodzi do wniosku, że miłość jest tylko lekiem iluzorycznym, bo na dłuższą metę podkreśla jeszcze tragiczne rozdarcie człowieka na duchowość i cielesność.

Miłość spleciona z cierpieniem występuje także w "Ludziach bezdomnych" Żeromskiego - tutaj jednak jest ona ewidentnym źródłem cierpienia. Tomasz Judym był przez to rozdarty wewnętrznie: kochał Joannę, ale poprzez swój kompleks pochodzenia pragnął swe wszystkie siły poświęcić jedynie pomocy najuboższym warstwom społeczeństwa, aby spłacić "przeklęty dług". I tak samo Joasia - nie mogła przekonać Tomasza, że byłaby w stanie ponieść poświęcenie i być z nim , by wspierać go w jego misji. A więc - miłość staje się tu zarzewiem cierpienia...

Wcześniej, w epoce romantyzmu, także silnie akcentowano nierozerwalność miłości i cierpienia. Bohaterowie romantyczni, jak na przykład bohater Goethego - młody Werter, kochali szalenie - lecz musieli znosić to uczucie w samotności. Zresztą Werter jest bardzo tragiczny: kocha Lottę, a jednocześnie przyjaźni się z jej narzeczonym, Albertem. Wie, że rozrywanie tego związku nie byłoby szlachetne - cierpi więc, co w efekcie doprowadza go do samobójstwa...

Także w pozytywizmie znajdziemy przenikanie się miłości i cierpienia. W "Lalce" Bolesława Prusa występuje motyw miłości, która nie może być spełniona. Stanisław Wokulski wciąż stara się obmyślać coraz to nowe metody by zbliżyć się do Izabeli Łęckiej, ta jednak w duchu gardzi nim jako dorobkiewiczem, który nigdy nie będzie prawdziwie należał do arystokracji. Wokulski jest więc także bardzo tragiczną postacią, gdyż proporcjonalnie do swych miłosnych wysiłków mocniej zdaje sobie sprawę z nikłych szans ich powodzenia...