Cierpienie od najdawniejszych czasów towarzyszy każdemu człowiekowi. Swymi korzeniami sięga Starego Testamentu. Początek cierpienia w gruncie rzeczy przypisuje się postaciom Ewy oraz Adama, bowiem to właśnie oni wykazali się nieposłuszeństwem wobec dobrotliwego Boga, przez ten występek zostali wygnani z Raju. Grzesząca kobieta usłyszała od Boga następujące słowa: "Będziesz w bólu dzieci rodzić." Od tego czasu uczucie cierpienia nierozerwalnie wiązało się już z samym przyjściem człowieka na świat, było niezależne od epoki w której żył człowiek. W tym kontekście sensem jednej z myśli Sofoklesa jest to, że nie jesteśmy w stanie uniknąć i skryć się przed nieszczęściem, cierpieniem.

Warto jednak zaznaczyć, że cierpienia bywają różnorakie. Można mówić o cierpieniu fizycznym (polega ono na odczuwaniu przez człowieka silnego bólu ), które powoduje jakiś bodziec lub uraz np. zwichnięcie ręki czy złamanie nogi. Istnieje również cierpienie psychiczne, które mogą wywołać przykre słowa, kłamstwo czy np. strata ukochanej osoby. Cierpienie wydaje się o wiele bardziej bolesne gdy rani nasza dusze, wówczas pamiętamy o nim bardzo długo.

Można przywołać wiele postaci w literaturze, które swe życie miały naznaczone cierpieniem. Za przykład osoby, która odczuwała cierpienie (zwłaszcza fizyczne) może posłużyć Prometeusz. Była to postać mitologiczna, która została surowo ukarana przez bogów za śmiałe podarowanie ludziom ognia. Kara za ten występek była okrutna, każdego dnia przykutego do skały Prometeusza nawiedzał wygłodniały sęp, który za każdym razem dobierał się do jego wątroby. Prometeusz to postać mitologiczna , natomiast cierpiący Hiob to bohater biblijny. Był on człowiekiem, który za sprawa postanowień samego Boga stracił cały swój majątek, rodzinę, jak również zdrowie. W ten sposób Hiob przeszedł poważna próbę życia, jego wierności wobec wszechmocnego Stwórcy. Hiob nie zbuntował się przeciw tym bolesnym postanowieniom. Przyjął z pokorą wierzącego swój los (jego słynne słowa: "Pan dał, Pan wziął, niech będzie imię pańskie błogosławione"). To właśnie od Hioba powinniśmy uczyć się prawdziwej wiary oraz pokory w przyjmowaniu "niezasłużonego" cierpienia" Nie warto dochodzić rzeczywistych przyczyn cierpienia, nie zawsze są one jasne i wytłumaczalne dla człowieka. Należy je przyjąć, w ten sposób okazujemy nasze posłuszeństwo oraz uniżoność wobec samego Boga. Do postaci biblijnych, które bardzo cierpiały w swym życiu można zaliczyć Abrahama. Otrzymał on bolesne zadanie od Boga, który wystawiając go na próbę zlecił mu złożenie w ofierze jedynego, ukochanego syna.

Znane jest powiedzenie o "uleczalnej" mocy czasu, który goi nasze rany. W przypadku wspomnianego Hioba to stwierdzenie okazuje się bardzo słuszne, natomiast w przypadku Abrahama trudno powiedzieć jednoznacznie czy "ma zastosowanie". Abraham każdego dnia mógł spoglądać na swego syna jako tego, który miał być przez niego skrzywdzony. Można w ten sposób przypuszczać, że jego rany nie zagoiły się nawet do śmierci.

Przy rozważaniu słów Meandra warto nawiązać do mitologii indyjskiej, z której biorą swój początek słowa: "Noc przynosi ukojenie". W tym kontekście upływ czasu może dawać nam możliwość spojrzenia z pewnego dystansu na bolesne wydarzenia, które miały miejsce w naszej przeszłości. To czas sprawia, że myśli o doświadczonym cierpieniu nie są już taką udręką jak kiedyś, powoli zapominamy o okrutnych przeżyciach. Rozważając istotę cierpienia w życiu człowieka dochodzimy do konkluzji, że pytanie o jego prawdziwe przyczyny nie zawsze ma sens.

Literatura obfituje w przykłady ciążenia nad bohaterami fatum, które w konsekwencji skazywało ich na cierpienie. Doskonałym przykładem jest tu postać Antygony z tragedii Sofoklesa. Cokolwiek by uczyniła to jej postanowienia były powodem dramatycznych wydarzeń, w konsekwencji cierpiała także i ona sama (za śmiałą decyzje pochówku brata została skazana przez Kreona).

Analizując jedne ze słów Hioba ("Zło bowiem nie wyrasta z prochu") dochodzimy do wniosku, że cierpienie w naszym życiu musi mieć jakieś swoje źródło. Jego początek upatrujemy np. w ludzkim gniewie, także zazdrości, jak również w złości. Niejednokrotnie przyczyną cierpienia człowieka jest inny człowiek. Każdego dnia ludzie ranią siebie nawzajem, przy tym stają się prawdziwymi egoistami. Nie liczą się z niedolą innych, jedynie dostrzegają to, że sami cierpią.

Nawiązując do utworu "Fatum" słynnego pisarza Norwida (fragm. "Jak dziki zwierz przyszło nieszczęście do człowieka") stwierdzamy, że nie od nas zależy kiedy będzie nam dane doświadczyć cos przykrego, bowiem niejednokrotnie cierpienie nas zaskakuje w najmniej oczekiwanym momencie.

Jednak musza istnieć jakieś sposoby walki z przykrymi doświadczeniami. Jednym z nich jest nasz płacz, który często przynosi nam ulgę w cierpieniu. Wówczas to nasza "dusza" wylewa swe żale (twierdzenie św. Augustyna), co prowadzi do oczyszczenia naszego ciała ze złych emocji. Nie jest wskazane abyśmy nieustannie rozpamiętywali swe nieszczęścia, bowiem nie prowadzi to do niczego dobrego, nie przynosi ulgi w naszym cierpieniu. Natomiast złe chwile tak jak wszystko na tym świecie przeminą, a na ich miejsce powrócą szczęśliwe przeżycia radujące nasze bytowanie. W ten sposób po złych doświadczeniach człowiek będzie mógł znów przeżyć coś pięknego. W tym kontekście nasza egzystencja może stać się naprawdę szczęśliwa i właśnie dla tych radosnych chwil warto "przejść" przez to życie ziemskie i cieszyć się tym, co nas spotyka.