Polska literatura oświeceniowa nie rozwijała się oczywiście w zawieszeniu. Jak w każdej epoce poeci i pisarze przyjęli określone systemy filozoficzne za właściwe i w ich duchu realizowali swój potencjał artystyczny. XVIII wiek to wiek rozumu, a zatem filozofii Kartezjusza, Locke'a i Rousseau i nic więc dziwnego, że i nasi pisarze tworzyli właśnie "pod natchnieniem" myśli tychże. Wiadomo także nie od dziś, że czasy stanisławowskie były bardzo owocne jeśli chodzi o dorobek literacki poszczególnych twórców - a to właśnie dwór, król Stanisław August Poniatowski, odegrał w tym przypadku niepoślednią rolę, bowiem stał się dla bardzo wielu twórców mecenasem, zapewniając im byt i tym samym możliwość skupienia się na pracy twórczej. Najbliżej króla byli jednak ci, których styl był najbardziej zbliżał się do klasycyzmu, czyli prądu literackiego najchętniej poszukującego prawd o społeczeństwie, realizującego głównie cele utylitarne literatury oraz przekonani o słuszności i wartości politycznej działań podejmowanych przez władcę i… wyrażający to w swoich utworach. W Puławach zaś zebrało się grono pisarzy, którym nurt sentymentalny wydał się być tym, który prowadzić będzie ich pióra przez meandry natchnień i rychło wskaże odpowiedź na nurtujące pytanie: Jak żyć, aby żyć dobrze? To właśnie tutaj swe początki ma poezja patriotyczna, wyrażająca emocje oraz fascynująca się tym wszystkim, co pochodzi z tradycyjnej kultury wiejskiej. Trzecim nurtem funkcjonującym w oświeceniu, było oczywiście rokoko. Funkcjonowało ono w schyłkowej fazie epoki i bardzo słusznie określa się ja jako fazę preromantyczną w Polsce. Twórcy pozostający w tym nurcie wypowiadali się najostrzej i jednocześnie najmniej zwracali uwagę na piękno wypowiedzi czy klasyczne wzory gatunkowe, toteż często określano ich mianem renegatów epoki czy poetami libertyńskich salonów.

Mówić na temat eklektyzmu w poezji oświeceniowej i nie przedstawić chociażby skrótowych definicji poszczególnych prądów, byłoby zaniedbaniem metodologicznym. Dlatego też poświęcę kilka linijek swojej pracy, aby zdefiniować kluczowe dla oświeceniowej poezji nurty, jakimi niewątpliwie były klasycyzm, sentymentalizm i rokoko. I tak, klasycyzm odwoływał się do idei literatury utylitarnej, co zostało stwierdzone we wstępnej części, co więcej poeci uznali, iż najpiękniejsze wzory pochodzą ze starożytności i tam właśnie należy szukać właściwej definicji piękna oraz poezji doskonałej, wreszcie przyjęli, że porządek jest w utworze literackim wartością najwyższą, dlatego większość tekstów klasycznych "na siłę" wtłoczone zostało w sztywne ramy formalne określone poetyką gatunku. Nie przeszkadzało to jednak poetom realizować szeroko pojętych celów utylitarnych i dydaktyczno - moralizatorskich.

Nieco inaczej przedstawi się problem rokoko w Polsce, bowiem zaistniało ono niezwykle efemerycznie i nie znalazło sobie tak szerokiego grona entuzjastów, jak dwa pozostałe nurty oświeceniowej literatury. Choć być może stan taki wynika bezpośrednio z konwencji obcowania z literaturą rokokową, ta bowiem najchętniej czytana była w zamkniętych gronach salonowych, które z wielką namiętnością przyjmowały libertyńskie, żeby nie powiedzieć wręcz hedonistyczne utwory, często błądzące po manowcach niewybrednej erotyki, wysublimowanego humoru czy jakże wdzięcznego humoru. To właśnie rokoko wyzwoliło pisarzy i poetów spod jarzma wzorca gatunkowego czy metrycznego i obdarzyło ich, można rzec, prawdziwą wolnością tematyczną.

Trzecim z nurtów obowiązujących w literaturze był oczywiście sentymentalizm. Nie będzie zaskoczeniem, jeśli powiem, że głównym twórcą poetyki nurtu był J. J. Rousseau, który wskazywał, że głównym tematem poezji mają być ludzkie uczucia wywołane silnymi doznaniami i przeżyciami estetycznymi, których ontologia w sposób konieczny wiązać się miała z naturą, klasycznym pięknem idealnie dobranego słowa, które wychodziło poza patos doskonałości formy oraz autoanalizą. Sentymentalizm stworzył nowy typ bohatera - człowieka czułego, którego głównym zmartwieniem było kreowanie świata swoich myśli, uczuć i pragnień rodzących się z emocjonalnego postrzegania świata.

Trudno jednak niezwykle wskazać na utwory napisane w dobie polskiego oświecenia, które charakteryzowałby się "czystością" stylową, bowiem, jak powiedziałem wcześniej - literatura polskiego wieku filozofów był niezwykle wprost eklektyczna pod względem realizowania poszczególnych wytycznych wynikających z określonego nurtu ideowego. Być może należy zrzucić ten fakt na karb niechlujności fermentu intelektualnego, którą odziedziczyli twórcy jeszcze po poetyce baroku, jednak nie sądzę, żeby dywagacje na temat przyczyn tego zjawiska mogły wnieść specjalne novum do rozważań o obecności utworów klasycznych, sentymentalnych i rokokowych w obrębie twórczości jednego poety. To stwierdzenie uważam za zamykające część metodologiczną i jednocześnie otwierające część analityczną mojej pracy.

O tym, że polska literatura nie znała i chyba tak naprawdę nie zna twórczości kobiet - Polek nie trzeba chyba specjalnie nikogo przekonywać. Oczywiście akademicy od razu podniosą swoje buntownicze larum, jednak wydaje mi się, że dorobek literacki, który wyszedł spod pióra pań, jest zaledwie kroplą w morzu literatury, dobrze - czasem naprawdę bardzo miernej jakości, która jest autorstwa panów. Jeśli zaś weźmiemy pod uwagę dorobek literacki XVIII wieku, wówczas dojdziemy do, słusznego zresztą wniosku, że piszące wówczas kobiety będziemy w stanie policzyć na palcach jednej ręki. Być może jest to efektem działającego jeszcze wówczas mizoginizmu płciowego, który niejako zabraniał kobietom stawania w szranki z mężczyznami na niwie literatury lub też zabraniał wyrażać swoje zdanie inaczej niż za pomocą tekstu mówionego. Dziś można powiedzieć i do tego powiedzieć z niekłamaną radością, że jedną z kobiet, które nie ugięły się pod naciskami mężczyzn była Elżbieta Drużbacka. Choć jej twórczość wielu teoretyków wpisuje dość zdecydowanie w tendencje barokowe, to jednak ja postanowiłem rozpatrzyć jej twórczość z uwzględnieniem zagadnień najbardziej mnie dziś interesujących. I nie będę ukrywał, że mam w tym momencie na uwadze stwierdzenie jednego z badaczy, że twórczość Drużbackiej jako jedna z pierwszych zaczyna przejawiać tendencje oświeceniowe, co więcej, że odnaleźć tam można elementy wpisujące we wszystkie obowiązujące style. Choć większość jej dorobku poetyckiego stanowią wiersze o charakterze religijnym bądź sakralnym, to jednak można także wyłowić w tej spuściźnie literackiej utwory będące przykładami rodzącego się dopiero co kształtującego się stylu rokokowego, ale także dość transparentnie prezentują się frazy typowo klasyczne - tu głównie mam na myśli konkretne sposoby obrazowania i konstrukcje myśli poetyckiej. By wymienić w tym miejscu utwory takie jak: Opisanie czterech części roku, Opisanie czterech elementów szkodliwych i pożytecznych: ziemie, wody, ognia i powietrza czy Pochwała lasów. Przywołane tytuły są można i chyba nawet powinno zestawiać się z formą, której początków szukać należy w dobie starożytnej. Mam w tym momencie na myśli poemat opisowy, a zatem utwór będący nieco dłuższą formą liryczną, którego tematyka jest w sposób ścisły związana próbą określenia własnych stanów emocjonalnych lub też opisu wrażeń powstałych pod wpływem określonych doznań wywołanych obcowaniem z przyrodą, poezją lub ciekawym zjawiskiem. Za twórcę poetyki gatunku uważa się Wergiliusza, zaś pierwszym utworem a tym samym także i kanonem będą Georgiki tegoż pisarza.

Poemat Elżbiety Drużbackiej zatytułowany Opisanie czterech części roku jest bez wątpienia dowodem świadomości poetki, że oto wielkimi krokami zbliża się kolejny przełom na gruncie literatury i kultury, dlatego też myśli zostały uformowane w zupełnie innym, nowym stylu. Już w samym wstępie do właściwej części utworu rozpoznać możemy wyraźny wpływ filozofii europejskiego oświecenia, który przejawia się w nietuzinkowej i jakby nie pasującej do języka kobiety współczesnej, czy zwłaszcza oświeceniowej, wyliczeniu wad i zła czynionego przez ateistów, by w chwilę później z niewinną miną cytować niemalże Kochanowskiego i wychwalać jego słowami Stwórcę, który zsyła na ziemię tyle dobra. By odwołać się do cytatu:

Bogdajżeś przepadł w piekło z ateistą,

Ty, który mówisz, że Bóg nie jest panem,

Ni Stwórcą rzeczy! A któż oczywistą

Machinę świata oblał oceanem,

Kto słońce, miesiąc, planety w swym biegu

Komenderował, kto gwiazdy w szeregu?

Powiedz, kto słońcu wschód ranny naznaczył,

Kto czas wieczorny w zachodzie zamierzył,

Kto księżyc pełny w części przeinaczył,

Kto osiom mile gwiazdecznym wymierzył,

Kto mleczną drogę, kto czystą jutrzenkę,

Kto w świetną przybrał firmament sukienkę

Od samego początku zwraca uwagę niezwykle prosta frazeologia, która tak bardzo wyraźnie nie pasuje do kunsztownie przecież wymodelowanej poezji barokowej, idąc dalej tym tropem, czytelnik musi mieć wrażenie, że oto obcuje z pewnym ideałem twórczości ludowej, być może utworem będącym dokładnym cytatem z tejże. Gdy zaś dodać do tego wszystkiego niezwykle familiarny i tym samym bardzo ciepły stosunek do realizowanego opisu, wówczas nie będzie można nie podejrzewać, że zespół kreowanych czy też wykorzystywanych przez poetkę tendencji nie wpisuje się w nurty poezji klasycystycznej. Antyteza jako środek stylistyczny była charakterystyczna dla epoki baroku, kiedy to poeci, szukając ciągle i wciąż swojego miejsca w świecie targanego tak silnymi wiatrami historii, używali jej, by unikać zbędnych opisów. Inaczej postępuje Drużbacka lub też inaczej zostają przez nią wykorzystane antytezy w obrębie przytoczonego utworu. Odwołując się do filozofii oświeceniowej próbuje przedstawić realny dowód na istnienie Boga, który wynikałby nie tylko z charakteru opisu, ale przede wszystkim opierałby się na doświadczeniu oraz rozumowej argumentacji. Trudno jednak podejrzewać poetkę o poddawanie w wątpliwość kwestii istnienia Boga - to raczej wielka gra z konwencją, współczesną jej filozofią i własna próba demonstracji uczuć religijnych, które postrzegać możemy w kategoriach adoracji.

Wiadomo, że tematyka miłosna była jedną z ulubionych topik realizowanych przez twórców rokokowych. U Drużbackiej składa się na nią doskonałość formy wierszowanej, sprawiająca wrażenie misternie plecionych wianków, które za chwile zostaną puszczone na wodę rwącego potoku, by za zakrętem trafić w ręce kochanka na białym rumaku oświecenia. Nieprzypadkowe jest w tym miejscu nawiązanie do twórczości i wierzeń ludowych, bowiem konwencja obcowania z naturą, jej czystości i doskonałości jest elementem, który można określić mianem leitmotivu w twórczości Drużbackiej. Nie wolno jednak pochopnie wyciągać wniosku, że poprzez tę konwencję zagłębia się ona w nurt sentymentalny, bowiem je wyznanie nie jest przekazane praktycznie nigdy wprost, ale zawsze przybiera postać rozważania o głęboko filozoficzno - analitycznym i autoanalitycznym charakterze i realizuje się w konwencji delikatnej sugestii czasem dowcipu lub fragmentach niezwykle finezyjnej gry słownej. Postanowiłem wybrać Na pysznego Narcyza uciekającego od miłości nimfy Echo nazwanej, czyli jeden z wierszy, który według mnie realizuje w sposób najbardziej pełny to wszystko, co zdefiniowałem powyżej a jednocześnie będzie mógł stanowić matrycę do kolejnych rozważań o poezji

Darmo zaczynasz wojnę z miłością, Narcysie,

Darmo się z nią potykasz w stalowym kirysie,

Darmo ufasz orężu, w trójgraniastą szpadę,

Gdyć nagie dziecko wziąć ją potrafi przez zdradę.

Wnet jedna strzałka

Zwojuje śmiałka

Od razu można dostrzec niesamowitą, bowiem zbudowaną na niezwykle silnych emocjach, retorykę pełną dynamiki oraz temperamentu poetki, która połączona tutaj została w dość kontrastowy sposób ze świadomością, że magii uczucia miłosnego nie da się w żaden rozumowy sposób powstrzymać, co sugerować może sentymentalne podejście do problemu lub… typowo kobiece spojrzenie na miłość. Choć w innym wierszu podchodzi doń w sposób zupełnie inny, który nazwać można dość śmiało krytyczno - żartobliwym, bowiem Drużbacka zaczyna igrać sobie z formą oraz ideologią nurtu sentymentalnego, o czym świadczyć może typ podejmowanej tematyki zestawiony z miniaturową, pełną wspaniałych zagęszczeń semantycznych, formą typowo rokokowego wiersza. Zadziwia nas swoją elegancją oraz lekkością zestawiania słów, które wprowadzone w odpowiedni wymiar interpretacyjny pozwalają spoglądać niemal na każde z nich jako symbolicznie związane z całością, by podać przykład utworu - Na obraz płaczącego Kupidyna i smutnej Wenery, w którym poetka realizuje te właśnie zagadnienia:

Cóż się z tobą Kupidynie dzieje,

Gdy płaczesz na to, że cię ogień grzeje?

Wszak miłość, której synem cię nazwali

Nie wodą chłodzi, ale ogniem pali.

Nie masz co chwalić tej w tobie odmiany,

Krytycznej za nią godzieneś nagany:

Chcąc łzami zalać takowe płomienie,

Co im przeciwne zimnych wód chłodzenie?

Nie wiem, kogo z was winić w tej intrydze,

Gdy twarz Wenery w smutnej minie widzę.

Kupido płacze, ta oczy odwraca,

Próżna z amorów waszych taka praca.

Widać więc w zacytowanych fragmentach, że miłość dla Drużbackiej przybiera najróżniejsze formy, dlatego może być i jest przez nią rozmaicie realizowana literacko, czasem przybiera ton lekkiej perswazji, czasem gdzieś w tle podzwaniają nuty lekkiej i nieco żartobliwej zabawy konwencją, czasem zaś poświęca się formułowaniu myśli, by popaść po chwili na grunt poezji rokokowej i oddać się jej prawidłom niemal bez reszty. Dlatego też świat jej utworów wypełniony jest najróżniejszymi typami bohaterów oraz uczuciami o różnorodnej sile, kolorystyce, proweniencji i nasileniu, toteż spotykamy w jej wierszach kochanków cierpiących z powodu odrzucenia lub wielkiej miłości zakończonej śmiercią wybranki, pełne finezji portrety kokietek, czasem wprost onieśmielające swą wyniosłością kurtyzany, żony zdradzane przez swoich mężów jak i mężów zdradzanych przez żony. Są w jej poezji zalotnicy poszukujący swego szczęścia u coraz to innej niewiasty, są zazdrośnicy i są także trzpiotki, które przeżywają swoje pierwsze miłosne wzruszenia. To jeden wymiar jej bohaterów. Drugi odwołuje się do sfery intertekstualnej, bowiem sięga bardzo często po nawiązania biblijne, mitologiczne ale również po wierzenia rdzennie słowiańskie. Dlatego też be trudu odnajdziemy w jej poezji kupidynków, amorków, Zefirka, niemalże cały orszak Dionizosa kroczący wśród łąk lubczyku i wiele innych postaci związanych z miłosną czy może już nawet erotyczną topiką, które są każdorazowo przejawem zachwytu hedonistycznym wymiarem poezji rokokowej. Oczywiście nie ma tu nic z wyuzdania, nie ma miejsca na fanaberie czy chociażby próbę przekroczenia granicy dobrego smaku, wdzięku czy gustu, to, jak mawia jeden z uczonych - Poezja Drużbackiej jest doskonałym przykładem eleganckiej erotyki. Przykładem niech będzie wiersz, zatytułowany Opisaniu oczu ciekawych Akteona, który realizuje się w obrębie tendencji w poezji rokokowej niezwykle modnej, bowiem wpisuje się nurt "wiersz pisanych przez dziurkę od klucza", zatem opisujących sytuację jakby z ukrycia:

A pragnąc oczy napaść, w pobitej zwierzynie

Topi wzrok, równo z strzałą, w kąpiącej dziewczynie.

Nie sądzi ją być z rzędu bogiń wielowładnych,

Choć z twarzy coś boskiego w groźnej minie czyta.

Pasterek dosyć widząc, przy piękności ładnych,

Żadnej się gust z sercem tak mocno nie chwyta,

Im dłużej myje nogi, ciało wodą pleszcze,

Nie dość opodal widzieć, z bliska lepiej jeszcze.

Poetyka Drużbackiej przez niektórych badaczy bywa klasyfikowana jako zapowiedź odległego o całą epokę romantyzmu, bowiem w jej wierszach nie brakuje miejsca dla kategorii powszechnie w oświeceniu negowanych lub otwarcie uznawanych za bezużyteczne, bowiem będące schedą ciążącą po minionej epoce baroku - mam w tym momencie na myśli tak częste u niej podróże w zaświaty, czyli oderwanie się od rzeczywistości postrzegalnej zmysłowo. Realizuje ona ów motyw poprzez niezwykle liczne nawiązania do motywów antycznych, mitologicznych czy także toposów zaczerpniętych z twórczości ludowej. Swoją drogą na uwagę zasługuje dość ciekawa, jak sądzę dygresja, o którą trudno chyba w podręcznikach literatury oświecenia. Otóż, skoro czasy antyczne stanowią tak wspaniałe przestrzenie niewyczerpanych motywów, sugestii form i kształtów poezji oraz wprost są określane mianem pięknych wzorów, dlaczego żaden z twórców nie "wpadł na pomysł", że przecież żaden z artefaktów tamtej kultury nie może być postrzeżony zmysłowo, empirycznie czy też racjonalnie w taki sposób, w jaki przyglądali się mu jego wytwórcy bądź pierwszy użytkownicy. Dlatego właśnie poezja Elżbiety Drużbackiej zasługuje na szczególne uznanie, bowiem nie unika ona w swych wierszach poszukiwania nie tylko pięknych wzorów w epoce antycznej, ale także śmiało wkracza na tereny, których panicznie wręcz bali się jej, bądź co bądź, o wiele bardziej znani koledzy - literaci. Niemniej jednak wydaje mi się, że jej twórczość dopiero czeka na swoje opracowanie i ukazanie szerokiemu gronu czytelniczemu w sposób, na który zasługuje. Oczywiście nie będzie jej łatwo przebić się przez warowne mury teorii, którymi obrosła twórczość Krasickiego, Naruszewicza czy Niemcewicza, jednak wydaje się, że ten typ poezji musi prędzej czy później zostać dostrzeżony nie tylko przez teoretyków ale przede wszystkim przez czytelników, którzy potrafią powiedzieć o literaturze coś więcej, niż tylko, że "jest".

Nieco inaczej wszystkie zagadnienia związane z eklektycznością stylu kształtują się u pierwszego dziś poety - mężczyzny, bowiem chciałby "wziąć na warsztat" poezję twórcy, który przez całe swoje pisarskie życie pozostał w bliskim otoczeniu króla Stanisława Augusta a mimo to kształtował swoją twórczość w sposób dość niezależny od kanonu obowiązującego tamte kręgi. Mam w tym momencie na myśli Adama Naruszewicza, którego utwory znaleźć można było na łamach Zabaw Przyjemnych i Pożytecznych, Monitora, ale także w postaci zwartych publikacji. Eklektyzm rodzajowy Naruszewicza wyraża się przede wszystkim poprzez jego dorobek tłumaczeń oraz przekładów literatury obcej - klasyczne inspiracje to na pewno Anakreont, Horacy ale także Wolter i Jean Baptiste, fascynacji rokokowych dopatrzyć się będziemy mogli przed wszystkim w translacjach twórczości Sautela, Younga oraz Feutry'ego, wreszcie sentymentalną określić można jego własną twórczość, o czym świadczą z całą pewnością utwory zebrane w 4 tomach Liryków. Zgodnie z postulatem poetyki sentymentalnej pisywał Naruszewicz ody bohaterskie, filozoficzne, moralne, polityczne, pisane wysokim stylem, z charakterystycznym szlachetnym patosem i podniosłością By podać w tym miejscu przykład i zacytować jeden z nich, będzie to fragment Ody do Ojczyzny z okazji niesłychanego przypadku Jego Królewskiej Mości:

Małoż na tylu klęskach, Ojczyzno strapiona,

Które ci tysiąc sztychów topiąc wpośród łona

I ostatnich już prawie kresów stawiąc blisko,

Podają na łup obcym i urągowisko?

Bywa, że Naruszewicz czerpie swoje wzorce pisarskie niemal bezpośrednio z klasycznej sztuki oratorskiej, poszczególne części są wówczas łatwo rozpoznawalne - inicjalna część to apostrofa, później następuje część analityczna, by wreszcie oddać hołd muzie i adresatowi lirycznemu w zakończeniu. Przykładem może być w tym momencie fragment Hymnu do Słońca::

Duszo istot po wielkim rozproszonych świecie,

O ty, prawicy twórczej najdroższy sygnecie!

Oceanie światłości, którą w krąg twój biegły

Zlewa tron Wszechmocnego, latom niepodległy.

Przykładem dojrzewania stylistycznego poety oraz jego coraz bardziej świadomie podejmowanych wyborów literackich może być wiersz Odjazd, w którym to pojawiają się pierwsze tendencje o wyraźnie rokokowej proweniencji. Mam w tym momencie na myśli atmosferę wyraźnie nasiąkniętą czy może dopiero przesiąkającą atmosferą czułostkowości, bardzo delikatny erotyzm czy coraz bardziej wylewne opowieści uczuciowych ale także jakże wysublimowane i wysmakowane nawiązania antyczne i operowanie mitologicznym sztafażem. By podać przykład ze wspomnianego już wiersza:

Zefirku! nie z tejże to przelatujesz ziemi,

Gdzie Temira ustami oddycha ślicznemi?

Czekaj, jeśli nie widzę, jeśli jej nie słyszę,

Niechaj przynajmniej jednym z nią powietrzem dyszę.

Strumyczku! co do morza toczysz kryształ szczyry,

Jeśli kędy twarz ujrzysz kochanej Temiry,

Powiedz jej, że z tą wodą, co twe zdroje sączą,

Razem się jej przyjaciół łzy obfite łączą.

Cytowany wiersz można także śmiało uznać za pewną wprawkę czy może jedną z wprawek poetyckich, które czynił Naruszewicz przed podjęciem stylu, który wydał mu się najbliższym. Oczywiście pierwsze były próby przekładów, bowiem ten sposób dla bystrego obserwatora jest najprostszym, aby podpatrywać technikę oraz studiować poetykę gatunku. I tak właśnie czynił Naruszewicz - zaczynał od przekładów sielanek Gessnera, by w krótkim czasie złapać wiatr w żagle własnego natchnienia i ruszyć na pełne zachwytu wody oceanów przyrody, gdzie uczuciami były bajkowo kolorowe wyspy zaś sentymentalne prądy przynosiły historie o szlachetnych rodach wiodących życie w zgodzie z naturą, które zamieszkują odległe kraje. Tak pojawił się nurt sentymentalny w twórczości Naruszewicza, by podać przykład utworu, który jest próbą określenia miejsca poezji względem natury i jednocześnie próbą określenia miejsca natury względem poezji. Będzie to fragment ody Do poezji:

Pierwszyś swej sztuki dała dowód między kmiotki,

Którzy letniej pożogi bystre znosząc skwary,

Ciężkie znoje miłymi osładzali dary.

Twoim dziełem u pługa oracz spracowany

Wielbił żyzną Cererę wiejskimi padwany.

Stanisław Trembecki to kolejny poeta, który w swojej twórczości łączy elementy klasycyzmu z rokokowymi, a gdzieniegdzie nawet sentymentalnymi. Na jego dorobek poetycki składają się w znaczącej większości wiersze, które podzielić można według trzech kryteriów: utwory o charakterze wyraźnie politycznym, formowane zazwyczaj według zasada gatunkowych ody lub listu poetyckiego, wiersze libertyńskie, które są wspaniałym manifestem radosnego hedonizmu i wszechobecnej pochwały epikureizmu i wreszcie doskonale ukształtowane pod względem tak symbolicznym jak i językowym utwory rokokowe. Jednak uważny obserwator bez trudu wychwyci, że żadna z form nie mogła tak naprawdę funkcjonować bez drugiej, dlatego eklektyzm nie będzie w tym momencie zarzutem a raczej komplementem o twórczości Trembeckiego. Pozwolę sobie zacytować fragmentEpitalame Dorantowi i Klimenie, który może służyć jako ilustracja tego wszystkiego, o czym dotychczas w kontekście Trembeckiego zostało przeze mnie powiedziane:

Chciwym pożera okiem wszystkie cuda:

Z róży kolanka, z alabastru uda.

Przy ślicznych uściech swe usta położył,

Sześć razy konał i sześć razy ożył.

Klimenia, grotem Kupidyna pchnięta,

Podnosi w niebo zemdlone oczęta.

Wacław Borowy o twórczości, którą określa się mianem klasycznej w dorobku Trembeckiego pisze tak: jest to kult bujnej natury, żywotnych sił w przyrodzie, lubowanie się w opisywaniu zjawisk i istot reprezentujących potęgę działania, połączone z doskonałym, wręcz wyrafinowanym wyczuciem wdzięku, polotu i delikatności. I według mnie trudno do tego komentarza dodać coś więcej, bowiem może wydać się infantylne, jeśli dopowiem, że klasycyzm w wydaniu Trembeckiego był najbardziej libertyńskim i wyzwolonym klasycyzmem, jaki pozostawiło po sobie polskie oświecenie. Przykładem niech będzie fragment utworu , w którym to opisane zostały zapasy kochanków o wybrankę ich serc:

Temu się ją utrzymać najdłużej poszczęści,

kto miał pazur, ząb ostry i żyliste pięści.

Bywa niekiedy, że o Stanisławie Trembeckim mówi się jako o poecie Powązek, bowiem to spod jego pióra wyszedł doskonały stylowo poemat opisowy zatytułowany właśnie Powązki. Samotne przechadzki parkowymi alejami cmentarza powinny przecież skłaniać do refleksji o pięknie natury czy jej doskonałym wzorcu, który tak trudno jest skodyfikować w piśmie, by nie uronić choć odrobiny tego piękna, ale właśnie takim poetą był Trembecki - nie trawił czasu na gdybanie, czcze "achy" i równie nieuzasadnione niczym "ochy", dla niego życie miało sens, jeśli toczyło się szybko i przesiąknięte było tą cudownie pociągającą atmosferą antycznego orszaku Dionizosa. Przykładem niech będzie w tym momencie taki fragment:

Tu słodko śpiewać rozkosz, wtórując na flecie;

Tu zwykła myśl swobodna przybywać poecie.

Tu się gonić z kochanką przy miłych powiewach

Lub nieprzytomnej imię rysować na drzewach.

Tu piękny świat przybywa na witanie wiosny,

A kto smutny przyjechał, powraca radosny.

Czyż można lepiej spuentować poetę, który być może nie potrafił, ale chyba przede wszystkim nie chciał dać się zamknąć w ramy stylowe i wciąż poszukiwał swojego miejsca, które umieszczało go gdzieś ponad podziałem, gdzie granice stylowe były rozmyte a wszystko wydawało się być łatwiejsze do powiedzenia…

Ostatnim poetą, którego twórczość analizie pod względem obecności eklektyzmu stylowego, będzie Franciszek Dionizy Kniaźnin. Zdzisław Libera stwierdził o jego twórczości, że jest bogata i różnorodna pod względem poetyckim, dlatego należy zaliczać ją raczej do nurtu uczuciowego w liryce XVIII - wiecznej. Mnie jednak wydaje się, że wśród wierszy składających się na spuściznę literacką Kniaźnina odnaleźć można także utwory, które dość jednoznacznie wpisują się w nurty klasyczne oraz można wymienić całkiem długą listę wierszy, o których z całym przekonaniem można powiedzieć, że są rokokowe. Niemniej jednak należy pamiętać, że twórczość Kniaźnina cechuje się niezwykłą delikatnością w prezentowaniu swoich obrazów, że wszystko tam zdaje się płynąć lekko kołysane ciepłym wiatrem i muzyką pełną tęsknoty graną na harfach eolskich.

Do czegoż rozdział im sprawił

Okrutny odmęt tej rzeki?

Skłonność im tylko zostawił,

Lecz się nie złączą na wieki.

Tak mówił Koryl zbłąkany,

O wiernej myśląc Izmenie;

I z najskrytszej w sercu rany

Głęboki wydał westchnienie!

Gałązki - jedna z jesionu,

A druga z pięknego klonu -

Rzucone jakąś przygodą,

Płynęły wodą. (...)

Na próżno stan ich sierocy

W złej toni szukał pomocy:

Z twardych skał a głuchej kniei

Nie masz nadziei! (...)

Przemijały się czas długi,

Nie wiedząc jedna o drugiej,

Aż jakoś zbliżył nurt wąski

Obie Gałązki. (...)

Alić coś wodę zamąci.

Jedna z nich drugą potrąci:

Poszły od siebie zwrócone

W przeciwną stronę."

Przywołałem dwa wiersze (Do lipyDwie gałązki), by zilustrować przykładami swoje wywody teoretyczne, które są de facto próbą podjęcia polemiki ze zdaniem jednego z najbardziej zasłużonych dla polskiej nauki o literaturze oświecenia badaczy.

Jak powiedziałem, Kniaźnin bardzo chętnie sięgał po nutę miłosną czy może lekko zabarwioną wysmakowanym erotyzmem, ale czynił to w sposób, który nie wynikał bezpośrednio z poetyki żadnego nurtu. Myślę w tym momencie oczywiście o sentymentalizmie i rokoko, na pograniczu których należy przecież szukać jednostkowych doznań, czułych czy wręcz tkliwych uniesień ale także retorycznych pytań, delikatnie zasugerowanych antycznych rekwizytów czy subtelnych, mitologicznych nawiązań. To wszystko powoduje, że erotyki Kniaźnina niemożliwe są do jednoznacznego zaszufladkowania, co zresztą najlepiej zilustrują przykłady:

Darmo mi matko, stawisz krosienka:

Insza mi teraz myśl wiedzie.

Ach, pozwól raczej wyźrzeć z okienka,

Czyli mój Filon nie jedzie.

Gdyśmy na siebie spójźrzeli mile,

Powiedział tylko dwa słowa.

Bez niego teraz przykre mi chwile:

On mojej duszy połowa! (...)

Przez ten gaik jechać ma mój miły;

Kiedyż twarz jego zaświeci?

Ptaki się stamtąd nagle ruszyły:

Zapewne on to już leci.

Gdzie bystrym tylko Orzeł polotem

Pierzchliwe pogania ptaki,

A gniewny Jowisz ognistym grotem

Powietrzne przeszywa szlaki,

Niezwykłych ludzi zuchwała para,

Zwalczywszy natury prawa,

Wznawia tor klęską sławny Ikara

I na podniebiu już stawa.

Nabrzmiały kruszców zgorzałych duchem,

Krąg lekkiej przoduje łodzi,

Los dla niej rudlem, nici łańcuchem,

Z wiatrami za pasy chodzi.

Zacytowane fragmenty stanowią zakończenie rozważań o poezji Kniaźnina jako o liryce eklektycznej stylistycznie. Mam nadzieję, że i w tym wypadku przykłady przeze mnie dobrane są transparentne i obrazują, że poeta świadomie łączył ze sobą cechy wszystkich trzech stylów epoki oświecenia.

Podsumowując rozważania na temat nurtów i stylów pisarskich w oświeceniowej Polsce, należy dość jednoznacznie stwierdzić, iż właściwym celem poetów było stworzenie wartości poetyckiej, która wpisywałaby się w dorobek europejski niż sztywne przestrzeganie zasad i reguł stylistycznych. Oczywiście ktoś może zarzucić, że brak jednoznaczności jest najlepszym dowodem, że polska poezja XVIII wieku najdelikatniej mówiąc, kulała, mnie jednak się wydaje, a wydaje mi się, ponieważ przeanalizowałem bardzo bogatą pulę wierszy cytowanych poetów, że eklektyzm stylistyczny jest w ich przypadku świadomym wyborem i dowodem kunsztu niż efektem literackiego niedomagania. Trudno jest dziś jednoznacznie stwierdzić, czy tak faktycznie powinna być realizowana literatura, skoro główni teoretycy sugerowali przede wszystkim czystość gatunkową, formalną, filozoficzną i rodzajową, która opierać się miała na rozumowych kategoriach i jednoznacznie klasycznej proweniencji. Polska poezja jednak, co zostało już stwierdzone we wstępnej części pracy, rozwijała się niezwykle gwałtownie, bowiem pisarze i poeci za wszelką cenę starali się "dogonić" swoich europejskich mistrzów, stąd zapewne pewna opieszałość tematyczna, rodzajowa i teoretyczna, którą dziś określa się mianem eklektyczności. Dlatego też wydaje mi się, że nie należy poezji polskiego oświecenia rozpatrywać koniecznie z perspektywy obecności w kulturze osiemnastego wieku jako wymagającej stylu, smaku i piękna, ale przede wszystkim z perspektywy wartości estetycznej, którą niewątpliwie realizowała i realizuje po dziś dzień, czego dowodem jest chociażby te praca.