Obudził mnie głos mamy - Aniu, wstawaj, już prawie dziesiąta! Nie mogłam otworzyć oczu. Ale kiedy mi się już to udało zrobić, zobaczyłam, że słońce jest już wysoko na niebie.

  • Wstawaj szybko, bo się spóźnimy - powiedziała mama z niecierpliwością - jak będziesz czytała po nocach, to nigdy się nie wyśpisz.
  • Dobrze, dobrze już wstaję - mruknęłam pod nosem, po czym wsunęłam stopy w puchate pantofle i poczłapałam do łazienki.

Przy śniadaniu nikt się nie odzywał. Wszyscy w pośpiechu pochłaniali płatki z mlekiem. Tylko kot - Tymianek - narobił hałasu bo, oczywiście, nikt nie pamiętał o tym, żeby go nakarmić.

  • A gdzie my się tak spieszymy, przecież dzisiaj jest sobota i nikt nie idzie ani do pracy, ani do szkoły? - spytałam.
  • Jak to gdzie? Nie pamiętasz? Dzisiaj są imieniny ciotki Aurelii! - wykrzyknął zdziwiony tato.
  • Ach, zupełnie zapomniałam - powiedziałam.
  • Musimy jeszcze pojechać do miasta, żeby kupić jej jakiś prezent, więc pospiesz się z tym śniadaniem!
  • Dobrze, tato - odpowiedziałam posłusznie - już kończę, zaraz będę gotowa. Ale co jej kupimy, przecież wiesz, że ciotka nie lubi dostawać byle jakich prezentów.
  • Jeszcze nie wiem - powiedział tato - nie gadaj tyle tylko jedz, bo się spóźnimy.

Po śniadaniu wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy w kierunku miasta. Nagle tato przypomniał sobie, że zapomniał portfela, więc musieliśmy się wrócić, co zajęło nam około godziny.

Było już prawie południe, kiedy dotarliśmy do centrum miasta, gdzie znajdowały się najfajniejsze sklepy.

  • Dobrze, teraz pójdziemy do sklepu z antykami i wybierzemy cioci jakiś piękny, zabytkowy bibelot.
  • Czyś ty oszalał! - wykrzyknęła mama - chcesz kupować ciotce jakieś starocie? Nie pozwolę na to! Idziemy do jubilera, widziałam na wystawie bardzo elegancką broszkę! To będzie idealny prezent.
  • No nie, przecież broszkę dostała w tamtym roku!
  • Przestańcie się kłócić! - powiedziałam surowo - marnujemy czas, lepiej chodźmy i poszukajmy czegoś zanim pozamykają wszystkie sklepy.

W rezultacie kupiliśmy piękną porcelanową filiżankę w róże. Najzabawniejsze jest to, że kiedy przyjechaliśmy zmęczeni do domu, zastaliśmy telegram od ciotki Amelii, w którym pisała, że imieniny nie odbędą się, gdyż wyjechała na wycieczkę do Australii.