Wzory osobowe

Nie istniała chyba w dziejach świata taka epoka, która nie wytworzyłaby pewnego, charakterystycznego tylko dla niej, wzoru osobowości, wzoru postępowania. Ów wzór mógł stanowić ideał dla wszystkich członków danej społeczności lub też być zarezerwowany dla jakiejś jej grupy. We wiekach średnich możemy mówić o dwóch tego typu ideałach, które w mniejszym lub większym stopniu na siebie wpływały. Rycerz idealny to człowiek, który swój honor przedkłada nad wszystko inne. Nie mógł on zatem okazywać nieposłuszeństwa swemu suwerenowi, gdyż to by go hańbiło. Poza tym powinien być żarliwym chrześcijaninem, biorącym aktywny udział w życiu wspólnoty religijnej. Gotów jest również umrzeć za swą wiarę. Jego stosunek do słabszych powinna cechować szlachetności i dobrotliwość, nie powinien im nigdy odmawiać pomocy, jeśli tylko go nią poroszą. Nigdy nie łamie danego słowa, a obiecawszy raz coś dąży do realizacji obietnicy bez względu na to, jakie koszty osobiste miałby ponieść. Wobec dam zachowuje się dwornie, nie pozwala sobie na żadne poufałości. Wreszcie dba o swą kondycje fizyczną i cały czas jest gotowy do stanięcia do boju.

Taki wzór osobowości był właściwy dla stosunków feudalnych w średniowiecznej Europie i tylko w tym czasie spełniał swe zadania. Jak nietrafione może być bezkrytyczne przenoszenie jakiegoś ideału z jednej epoki do drugie możemy się przekonać czytając "Don Kichota" Cervantesa.

Obraz rycerza idealnego

Propagowany w średniowieczu ideał rycerza doskonałego znalazł swe odzwierciedlenie w literaturze. Dziełem, w którym został on najdoskonalej przedstawionym, była anonimowa, aczkolwiek w jej ostatniej strofie znajdujemy stwierdzenie: "Tu kończy się pieśń, którą Turold spisał", "Pieśń o Rolandzie. Powstała ona prawdopodobnie na przełomie XI i XII wieku. Powszechnie uważa się ją za najznamienitszy przykład chanson de geste, pieśni o czynach, gatunku literackiego wytworzonego w średniowieczu.

Dzieło to Francuzi uważają za swój pierwszy epos narodowy, ale w pewnym sensie jest ona epopeją fundującą tożsamość europejską. W jej skład wchodzi 291 strof, o nierównej ilości wierszy, każdy z nich składa się z dziesięciu zgłosek. Autor tej pieśni nie używał pełnych rymów, a jedynie asonanse.

Kompozycja utworu jest niezwykle prosta i klarowna. Pierwszą część "Pieśni" stanowi przedstawienie zdrady, jaką knuje Ganelon, następną wypełnia opis walki, jaką stoczył z saracenami Roland, oraz jego bohaterską śmierć, ostatnia część natomiast pokazuje jak Karol Wielki zemścił się na niewiernych za zabicie swego krewniaka. Ten trójkowy układ jest niezwykle charakterystyczny dla średniowiecza, odzwierciedla on bowiem podział Boga na trzy osoby chrześcijańskiej doktrynie teologicznej.

Wszystkie zdarzenia opisane w "Pieśni o Rolandzie" mają większe lub mniejsze oparcie w faktach. Rzeczywiście w czasach Karola Wielkiego istniał jego wasal, który nazywał się Roland, również prawdą jest to, że dowodził on tylną rotą wojsk frankońskich wycofujących się z Hiszpanii, a także to, że została ona napadnięta, a rycerz zginął. Nieprawdą natomiast jest to, że tymi, którzy napadali, byli saraceni. Ten atak był bowiem dziełem górali baskijskich.

Na przełomie XI i XII wieku, wtedy gdy "Pieśń" powstała zrodziła się jednak potrzeba wykreowania bohatera, który walczyłby z muzułmanami, wszakże właśnie w tym okresie rozpoczęły się wyprawy krzyżowe. W ten sposób należy tłumaczyć naginanie pewnych faktów historycznych.

Etos rycerza i spiskowca.

Ze wzorem idealnego rycerza zaznajamiamy się czytając teksty literackie powstałe w średniowieczu. Miał być to człowiek odważny i prawy, który nie bał się śmiało stawać wobec przeciwności losu, a jednocześnie potrafił współczuć i pomagać słabszym od siebie, szczególnie zaś damom.

Ten ideał nie zanikł do końca wraz ze śmiercią epoki, która go wytworzyła. Żył on dalej, przekształcany i dostosowywany do realiów dane epoki. Nieraz, po modyfikacjach jakim go poddawano, rudno było się domyślić, że to właśnie z nim mamy do czynienia, gdyż "rycerze" z kart literatury powstałej wiele wieków później nie zawsze zachowywali się jak Roland czy Tristan. Znakomitym przykładem na to może być tu postać Konrada Wallenroda, bohatera powieści poetyckiej Adama Mickiewicza, człowieka wychowanego na rycerza, który w imię dobra swej ojczyzny posyła swych towarzyszy na pewną śmierć, a przecież nie do pomyślenia było w średniowieczu, aby rycerz mógł się skalać jakąkolwiek dwulicowością, zamiast stawać do boju twarzą w twarz używać podstępu i zdrady… Mimo to jednak Wallenrod jest rycerzem, o czym mogą świadczyć choćby jego cierpienia duchowe, jakie przeżywa na myśl o ty, że musi łamać zasady kodeksu honorowego.

Mickiewicz zatem udowodnił, że można połączyć obydwa te etosy, jakkolwiek cena jaką się za to płaci wymusza zastanowienie się nad kwestią - czy warto? Było to pytanie, które Polacy zadawali sobie przez cały okres zaborów.

Kanoniczną wykładnię ego, jakim cnotom rycerz powinien hołdować, i jakie zachowania są jego godne, możemy odnaleźć w średniowiecznej, francuskiej, chanson de geste zatytułowanej "Pieśń o Rolandzie". Roland był suwerenem króla Franków, Karola Wielkiego, i to jemu przysięgał wierność. Takie słowo dane przez rycerza obowiązywało go do końca życia i tylko ten, któremu zostało ono złożone mógł go zwolnić z obowiązku dotrzymania. Jeśli jednak rycerz złamał je, to tym samy pozbawiał się wszelkiego honoru i stawał się wyrzutkiem i banitą. Do zadań takiego paladyna należała między innymi walka za swego suwerena, nawet jeśli oznaczało to śmierć. Roland zginął broniąc saracenom dostępu pogłównych sił frankońskich, którymi dowodził Karol Wielki. Rycerz to również człowiek, który potrafi pochylić się nad dolą słabszych skrzywdzonych, a w razie potrzeby stanąć w ich obronie. Wobec dam zachowuje się z wyszukaną galanterią, przy czym nie do pomyślenia jest zbytnie spoufalanie się. To bardzo ogólny zarys cech, którymi powinien się wykazywać rycerz, ale na bardziej szczegółowe przedstawienie problemu nie ma tu miejsca.

Omówiliśmy pokrótce pierwszy wzór osobowy wytworzony przez średniowiecze. Warto teraz zająć się drugim, mianowicie ideałem świętego - ascety. Powstanie tego ideału wiązało się, oczywiście, z teocentryczną wizją wszechświat, jaka panowała w średniowieczu. Pożądanym było zatem wyrzec się wszelkich dóbr, które mogłyby człowieka odciągać od kontemplacji wspaniałości Boga. Człowiek, który odrzucił pokusy materialne tego świata, uchodził zatem za świętego.

Także i ten ideał znalazł swe odzwierciedlenie w literaturze. W średniowieczu wielkim powodzeniem cieszyły się wszelkie przekazy opisujące żywoty świętych. Tego typu literaturę nazywamy hagiograficzną.

W języku polskim mamy "Legendę o św. Aleksym", pieśń powstała prawdopodobnie w XV wieku, a będącą parafrazą oryginału napisanego w języku łacińskim. To w niej znajdziemy obraz idealnego świętego - ascety.

Ideał świętego należy, podobnie jak i rycerza, do najtrwalszych składników kultury europejskiej, jakkolwiek nie zawsze jesteśmy w stanie na pierwszy rzut oka dostrzec go. Czyż bowiem od razu domyśliliśmy się, że doktor Rieux, jeden z bohaterów powieści Alberta Camusa zatytułowanej "Dżuma", jest postacią literacką ukształtowaną na obraz i podobieństwo średniowiecznego świętego?

Bunt wobec życia i zgoda na nie. Przykłady obu postaw zaczerpnięte z literatury polskiej.

Bez trudu w dziejach literatury europejskiej, jak i rodzimej, znajdziemy przykłady obydwu tych tak skrajnie się różniących postaw wobec życia.

W epoce renesansu, która w Polsce uchodzi za Złoty Wiek, raczej trudno byłoby nam znaleźć przykłady negacji woli życia, chyba że zaliczymy do tego okresu twórczość Mikołaja Sępa - Szarzyńskiego. Radosny i afirmujący stosunek wobec życia możemy odnaleźć w dziełach Mikołaja Reja oraz Jana Kochanowskiego. Przykładem na to są ich, odpowiednio, utwory: "Żywot człowieka poczciwego" oraz "Pieśń świętojańska o Sobótce", a także inne Pieśni fraszki tego autora.

Despotyzm, ortodoksja, przemoc. W jaki sposób wpływają one na nasze życie.

Wiele w dziejach mamy przykładów na to, jak wielkie ideologie, które stawiały sobie za cel uszlachetnienie zwierzęcej natury ludzkiej, zamieniały się w swego rodzaju dyktat duchowy, często połączony z użyciem siły fizycznej. Na taki grzech pierworodny cierpiało wiele religii i wiele filozofii. To zastanawiające, że istnieją ludzie, którzy odczuwają nieodpartą potrzebę narzucania swych poglądów i przekonań innym, a jeśli ci nie chcą się do nich dostosować lub w jakiś sposób uchybiają przyjętej ortodoksji, to są poddawani presji psychicznej, bądź fizycznej, mających na celu skłonienie ich do przyjęcia jedynego słusznego wzoru postępowania, bądź myślenia. Wydaje się, że to właśnie średniowiecze stanowi znakomitą ilustracje do tej tezy. Wszakże w tej epoce bycie nie - chrześcijaninem groziło nawróceniem na ścieżkę zbawienia mieczem, a jakiekolwiek odstępstwo od przyjętej dogmatyki kończyło się dla kacerza stosem - przykładem mogą być tu koleje losów Husa, który spłonął w trakcie trwania soboru w Konstancji w roku 1415. To także epoka, w której nauka nie miała szans się rozwinąć, gdyż tezy przez nią stawiane często zaprzeczały teocentrycznej wizji kosmosu, jaka mieli ludzie żyjący w owej epoce.

"Być człowiekiem - to być odpowiedzialnym".

Na to kim jesteśmy możemy patrzyć co najmniej z dwóch perspektyw. Pierwszą stanowiłoby spojrzenie biologiczne, opisujące człowieka w kategoriach właściwych naukom przyrodniczych i do nich (kategorii ) ich sprowadzających. Drugą natomiast stanowiłoby spojrzenie etyczno - teologiczne, które istoty człowieczeństwa upatrywałoby w tym, że jest on "zwierzęciem" moralnym. Jeżeli przyjęlibyśmy tą druga perspektywę, to odpowiedzi na pytanie - kim człowiek jest? - powinniśmy szukać w Biblii oraz pismach etycznych różnych filozofów.

Dla mnie najbardziej miarodajnym w tym względzie jest przekaż biblijny, szczególnie zaś dziesięcioro przykazań oraz zalecenie Chrystusa, abyśmy się wzajemnie miłowali. Bowiem w tym zawiera się wszystko, czego człowiek potrzebuje do dobrego życia, w którym realizuje swoją istotę.

Dlaczego moja osobowość jest taka a nie inna? Skąd różnice między ludźmi w tym względzie?

Nasza osobowość nie jest czymś jednorodnym, gdyż tworzą ją tak różne czynniki, jak: inteligencja, kategorie pojęciowe, jakimi operujemy, wiedza, pamięć, a także cała sfera emocjonalna. Oczywiście, nie oznacza to, że gdy zsumujemy to wszystko otrzymamy gotowy portret człowieka, portret jego osobowości. Nie. Nie jest to możliwe, gdyż nie jest ona po prostu wynikiem dodawania, a to z tego powodu, że nie do końca potrafimy zdefiniować to, co podlega sumowaniu (np.. czym jest inteligencja?). Ważną własnością osobowości jest także t, iż nie jest ona struktura statyczną lecz dynamiczną, posiadającą zdolność do twórczego rozwoju, bądź też degeneracji.

To jaka dysponujemy osobowością zależy od wielu zmiennych. Podstawowymi są te, które dziedziczymy po swych rodzicach.

a) zdolność uczenia się - nie zawsze jest tak, że ktoś jest leniwy i właśnie dlatego przynosi złe stopnie ze szkoły, niekiedy bywa tak, że po prostu jego zdolności umysłowe są mniejsze niż te, które są wymagane, aby zdobyć pozytywny stopień.

b) zdolności manualne, ruchowe - niektórzy z nas świetnie posługują się narzędziami, bądź też uzyskują znakomite wyniki w zawodach sportowych, inni zaś powinni zaś skoncentrować się raczej na bytności w bibliotece

c) sensualne (wzrok, słuch, węch, smak, dotyk)

d) emocjonalne

e) neurofizjologiczne - związane z budową układu nerwowego, cholerycy, sangwinicy, melancholicy, flegmatycy.

Tego ni jesteśmy w stanie zmienić, ale to jeszcze nie wszystko, gdyż to, jaka jest twoja osobowość zależy również od tego:

a) gdzie się wychowałeś, w jakiej rodzinie

b) od tego co myślisz i co robisz

To, co nabyłeś w domu lub też w środowisku rówieśników, nie jest czymś absolutnie determinującym, jakkolwiek nie łatwo zmienić swe przyzwyczajenia, które, jak pisał Arystoteles, są nasza druga naturą. Jeśli jednak dostrzegasz w swym charakterze wady, wynikające z takiego czy innego rodzaju twego wychowania, nie przejmuj się aż tak bardzo, możesz je, przynajmniej do pewnego stopnia, jeśli nie wyrugować zupełnie, to przynajmniej zneutralizować ich szkodliwe oddziaływanie. Warto również pamiętać, że człowiek nie jest tym co jest, ale tym co się staje, a to, w jaki sposób "stawanie się" zaistnieje, zależy również od twojej woli.

Miej także zawsze na uwadze cel, do którego dążysz. Na płaszczyźnie psychologicznej będzie to osiągniecie dojrzałej osobowości.

Pod pojęciem dojrzałej osobowości kryje się człowiek, który potrafi samodzielnie podejmować decyzje, który nie daje kierować sobą innym, ani jego wewnętrznym, niepożądanym, mechanizmom, człowiek, który potrafi ułożyć sobie dobre stosunki z innymi, który do czegoś dąży i czegoś chce i, chyba najważniejsze, wie, że droga do pełni osobowości wiedzie przez wiele bolesnych upadków.

Sens i cel naszego życia.

Wcześniej czy później każdy z nas stanie przed problemem tego, kim chce być w życiu, a czego określenie jest równoznaczne z nadaniem mu sensu.

Na początku tych rozważań warto się przyjrzeć samej sytuacji, w której przychodzi nam bytować na tym świecie. Wszyscy wychowujemy się w takim czy innym środowisku, w takiej czy innej kulturze, co ma spory wpływ na ukształtowanie naszych aspiracji życiowych. To wszystko wpływa na nas, nawet jeśli nie jesteśmy tego faktu świadomi. Jednakże istnieje pewien zakres wolności kształtowania swej osoby właściwy człowiekowi. Może on polegać na wyborze wzorca osobowego wytworzonego przez kulturę, w której przyszło nam żyć. Oczywiście, nie powinno się to odbywać zupełnie bezkrytycznie, gdyż nie każdy taki ideał będzie pasował do innych czynników określających naszą osobowość. Jeśli zaś już będziemy wiedzieli kim chcemy być, to również śmiało będziemy mogli stwierdzić, że nasze życie ma sens, że dokądś zmierza i że urzeczywistnia jakieś wartości, którym chcemy być wierni. Można zatem powiedzieć, że określiwszy cel naszego istnienia i przystąpiwszy do jego realizacji stalom się w pełni człowiekiem, gdyż n dążeniu do ideału polega natura człowieczeństwa i nie ma tu znaczenia, że na drodze do wybranego przez nas celu upadniemy zapewne nie raz, i nie dwa.

Problemy z rodzicami

Nierzadko problemem młodego człowieka wkraczającego właśnie w dorosłość jest nadopiekuńczość jego rodziców. Może ona przybierać różne formy. Na przykład zakazu spotykania się z takimi, bądź takimi ludźmi, gdyż ich, powiedzmy, ich strój nie zgadza się ze standardami estetycznymi, jakie posiadają rodzice, a jeśli przy tym traktują każą odmienność jako zagrożeni, to awantura w domu gotowa.

Oczywiście, nie oznacza to, że rodzice nie mają racji wyznaczając pewne granice zachowania oraz kontaktów towarzyskich swojemu dziecku, ale muszą przy tym pamiętać, że i one mają swoje ograniczenia. Nigdy bowiem nie powinno być tak, że zabraniamy swemu dziecku wyjścia gdzieś wyłącznie dlatego, że świat jest zły, wszędzie czyhają niebezpieczeństwa, lepiej więc niech siedzi w domu. W ten sposób można zniszczyć osobowość młodego człowiek, tak iż nigdy nie stanie się on w pełni samodzielna jednostka ludzką.

Dobrze jest również wtedy gdy obie strony konfliktu są świadome racji, które stoją po ich stronie, a równocześnie wykazują choćby minimalna dozę chęci do podjęcia dialogu, gdyż wtedy możliwe staje się wypracowanie jakiegoś twórczego kompromisu, tak iż wilk będzie syty i owca cała.

I ostania ważna rzez. Rodzice powinni pamiętać, że jakkolwiek będą nimi przez całe życie, to nie zawsze w ten sam sposób, a zatem podejście do dziecka nie powinno być w każdym okresie jego życia takie samo.

Kiedy jestem wolny?

Jestem wolny wtedy i tylko wtedy, gdy potrafię sam o sobie decydować bez względu na to, czy dotyczy to mojej sytuacji materialnej, czy też duchowej. Jestem wolny, gdy potrafię mieć własne zdanie, mimo że inni go nie podzielają. Jestem wolny, gdy czuję się odpowiedzialny za innych. Jestem wolny, gdy mam odwagę realizować, bądź być wiernym, swym przekonaniom. Jestem wolny, gdy nie mylę wolności z anarchią.