Kochani! Pozwólcie sobie choć na chwil przerwać codzienną krzątaninę, poszukajcie jakiegoś wygodnego miejsca, gdzie będziecie mogli usiąść lub położyć się, i udajcie się ze mną we wędrówkę w krainę mieszczącą się gdzieś pod powiekami. Czujecie ten cudowny zapach, który przynosi południowy wiatr? To woń kwiatów, które rosną tu od zawsze - fiołki o pysznej barwie i ciężkim zmysłowym zapachu, białe lilie, których niewinność wydaje się być równie zniewalająca, jak lubieżność czerwonego kwiatu róży - królowej wszystkich roślin. Ale uwaga! Ktoś się do nas zbliża… On i ona, kobieta i mężczyzna. Popatrzcie na nich jacy są piękni, rozbawieni, jak patrzą się na siebie, delektują dotykiem swych nagich ciał… Kochany czytelniku, czy nie miałbyś może ochoty zostać chwilę dłużej w tym cudownym ogrodzie, dać się ukoić jego zapachom i widokom, pozwolić swym myślom biec swobodnie pomiędzy drzewami, na których rosną dojrzałe owoce…?

Ciii, obudź się, obudź! On jest sam, a ci, którzy mieli mu towarzyszyć usnęli. My nie możemy być tacy. Widzisz to już zupełnie inny ogród - gaj oliwny, którego drzewa kąpią się w srebrzystej poświacie księżyca. Poczekaj, już idą. Wśród nich jest ten, który złoży na jego ustach pocałunek, ale nie będzie w nim miłości… Widzisz! Migotliwy blask pochodni pomiędzy drzewami. Już go schwytali. Spokojnie. To krzyk jednego z nich. Piotr odciął mu ucho… Chodźmy stąd - pozwólmy tym drzewom, tej ziemi, zapłakać nad tym, które będzie cierpiał.

Mmmm, jak dobrze, wiosenne słońce ogrzewa nasze zziębnięte ciała. Oj, zima była strasznie sroga w tym roku, oj, sroga. Powąchaj ziemię. Czujesz jak pachnie życiem , które wkrótce wyda z siebie? Ech, nie ma to jak "z czeladką po sadkoch, po ogródkoch sobie chodzić"! Dobrze człowiekowi, gdy żyje z rytmem natury, gdy potrafi ten rytm odnaleźć w sobie.

A przejdźmy się do mości sąsiada, który co prawda nie mieszka o miedzę stąd, ale mam wrażeni, że mu dziwnie blisko do nas. Lato. Słyszysz jak pszczoły pracowicie brzęczą w rozłożystej koronie tej lipy. Zdaje się ona coś do nas mówić, zapraszać, zachęcać… "sprawić umiem snadnie, że człowiekowi łacno słodki sen przypadnie". Spocznijmy! Może udam się panu Janowi przez ramię jakąś fraszkę spłatać?

Dość tych wywczasów. Zapadł zmrok, a ku nam zbliża się jakiś młodzieniec, trwożnie rozglądając się na około. Czego się on tak boi? Wszakże równie czarownego ogrodu nigdzie indziej nie ma na świecie. Tak, tak. Poznajesz? To Romeo Montecchi przekrada się do swej ukochanej. Ta noc będzie należała do nich i nic i nikt nie zdoła tego stanu rzeczy zmienić, wszakże "Kochankowie w ciemnościach (...) [to ludzie] do nieba wzięci". Zostawmy ich samych, gdyż to jest wyłącznie ich niebo - nas tu nie potrzeba.

Inny ogród. Jakiś piętnastoletni młodzieniec prowadzi pod rękę starszą nieco od siebie kobietę. Czyżby byli to zakochani, którzy przybyli tutaj cieszyć się własną obecnością? Co mi tam szepczesz do ucha? "Zakochani! Jakże słodko muszą brzmieć słowa miłości szeptane przez niego do ucha wybranki..." Ale nie, nie, ona się odwraca i odchodzi. A ten cóż znowu wyrabia? Po cóż mu ten pistolet? Kordianie, naprawdę niewarto…

Gdzie ci tak spieszno, panie Swidrygajłow? Może do ogrodu, w którym ona w swej niewinności się skryła. Słucham? Po co jej ta niewinność? Jest jej, a tobie nic do tego. Lepiej byś ją zostawił, gdyż ty to dla niej ból i upokorzenie, lepiej gdybyś ją zostawił…

Posłuchajcie bajki. "Był kiedyś piękny ogród - pełen kwiatów , słońca, drzew i ptaków. Ale gdy nagle umarła ogrodniczka, ktoś kazał zamknąć ogród na zawsze. Mijały lata. Ogród zarósł chwastami, kwiaty zmarniały, tylko ptaki nadal wiły tam swoje gniazda. Pewnego dnia klucz do ogrodu znalazła mała, samotna dziewczynka, która myślała, że nikt się z nią nie chce przyjaźnić. Otworzyła furtkę do ogrodu i wtedy zaczęły działać czary[...] ". Macie racje kochani. Spacerujemy właśnie alejkami "tajemniczego ogrodu", a wokół nas tańczą duchy przeszłości, które z jakichś powodów postanowiły sobie urządzić potańcówkę akurat dzisiaj…

Zostańmy tu jeszcze chwilę, może wydarzy się coś jeszcze. Duchy odeszły gdzieś daleko w swym szalonym gonie. Czujecie! Kaskada złocistych promieni spada na nas i przytuliła się do pachnącej ziemi. Patrzcie na te kolory, słuchajcie tych dźwięków. Znowu wiosna. Wydaje mi się, że drzwiczki ogrodu skrzypnęły. Rzeczywiście - idą w stronę nas - dwóch chłopców i dziewczynka. Ależ on są zachwyceni tym, co natura przyniosła im dzisiejszego dnia. Wydają się przeżywać każdą barwę, każdy dźwięk, każdy zapach… Czy uwierzylibyście, że ten wesoły i wyjątkowo rozbrykany chłopiec jeszcze niedawno był pochmurnym, niezwykle podatnym na choroby, pozostającym cały czas w łóżku, dzieckiem? Nie sądzicie zatem, że to właśnie "cudowna moc rozkwitającej wokół przyrody oraz atmosfera radosnego podniecenia, jaką bez trudu można było odczuć w tajemniczym ogrodzie sprawiły, iż chłopiec również zapragnął - tak jak zwierzęta i rośliny wiosną - narodzić się do nowego życia[...]"? Piękno przyrody może nam przywrócić sens życia, jeśli nawet się nam wydaje, że natura nie ma takiej mocy. Niedowiarki, popatrzcie na małego Colina. Trudno o lepszy dowód.

Kim jesteś piękna Pani? Skąd przybyłaś do tego ogrodu, w którym każda linia, każda barwa, każdy dźwięk, tworzy świat. Może zechcesz spróbować soczystego owocu tej dorodnej jabłoni? Jest naprawdę smaczny. A może chciałabyś wpiąć we włosy kwita róży? Purpura jej płatków będzie rzucała piękny cień na Pani twarz. Nie masz wrażenia, o Pani, że przechadzamy się po alejkach Raju, który jakiś dobry Bóg uczynił wyłącznie dla nas. Usiądźmy. Popatrzmy na dzikie zwierzęta przemykające się pomiędzy drzewami, popatrzmy na ptaki śmigające na niebie… A teraz spójrz na lewo, jeszcze trochę, to dym z komina naszego domu…

Pamiętajcie o ogrodach

Bluszczem ku oknom, kwiatom w samotność,

Poszumem traw, drzewem co stoi ,

Pamiętajcie o ogrodach!

Przecież stamtąd przyszliście

W żar epoki użyczą wam chłodu

Tylko drzewa, tylko liście.

Pamiętajcie o ogrodach!

Czy tak trudno być poetą ?

W żar epoki nie użyczy wam chłodu

Żaden schron, żaden beton(...)

Kroplą pamięci, nicią pajęczą,

Zapachem bzu; wiesz już na pewno

To właśnie tu.

Pamiętajcie o ogrodach!

Z niepokojem przesuwam palce po powierzchni purpurowego płatka, czuje jego intensywny zapach, który wzbudza niepokój: "otośmy jedynymi świadkami piękności - /ja jej, a ona mojej."

Różę upodobał sobie Eros, bóg miłości, ale również Tanathos, bóg śmierci. Nieobojętną na jej wdzięk jest również Afrodyta, ale także jej umiłowany Adonis, jej płatkami obrzucają bachantki Dionizosa, i to nimi wiedzie na pokuszenie Marka Antoniusza Kleopatra tak, iż zapomina on o tym, komu przysięgał wierność.

"Och, ileż więcej piękna w głębie zmysłów dotrze,

Kiedy prawda w nim żłobi swoje ornamenty!

Róże wzrok olśniewają, ale jeszcze słodsze

Są przez aromat, którym pąk jest przesiąknięty.

Równie głęboka barwa krasi róże polne

jak te, które należą do wonnej odmiany:

Głogi też mają ciernie, też tańczą, swawolne,

Gdy oddech wiosny muska ich płatek rumiany;

Lecz, oko tylko ciesząc, mają w swej naturze

Samotność w ciągu życia i samotność w zgonie:

Więdną wzgardzone. Nie tak kończą wonne róże:

Konanie destyluje z nich najsłodsze wonie.

Tak i twoje powaby wnet przeminą - więc je

Wiersz mój zachowa, jako prawdy twej esencję."

- pisze w swym sonecie barokowy geniusz pióra.

Tak różo, potężna moc w Tobie drzemie, to ty sprawiasz, że drżą nasze serce, gdy widzimy Cię na obrazie, który jakiś malarz tworzył dla swej kochanki, gdy słyszymy Twoje imię w poemacie ułożonym przez nieśmiałego poetę, to z pędów krzaku, na którym wyrosłaś, uwito diadem dla Chrystusa, to Twe zsuszone płatki odmierzają kolejne dziesiątki różańca - znak uwielbienia dla matki Zbawiciela.

To w harmonii budowy Twego kwiatu alchemicy, różokrzyżowcy, templariusze, odkrywali tajemnicę wszechświata.

A my? Gdy ktoś nas prosi, aby powiedzieć mu z czym się nam kojarzy miłość, czyż w pierwszym odruchu nie wyobrażamy sobie Ciebie. Tak różo, potężna moc w Tobie drzemie.

Tak, jesteś czymś więcej niż tylko kwiatem, tkwi w Tobie jakaś kosmiczna moc, której nie zdoła nic przemóc… Zaraz. Czy naprawdę? A może, różo, nawet Ty, będziesz kiedyś musiała umrzeć? Twe płatki najpierw zwiędną, następnie zrobią się całe czarne, aż w końcu opadną na skalistą ziemię. Odwróć się! Spójrz na swą siostrę, limbę, limbę "próchniejąca, / [która] Leży, zwalona wiewem burzy...". To jesteś Ty, to jest los, który będzie także Twoim udziałem.

Czujecie? Nasze nogi tańczą. Gdzieś gra jakaś opętańcza muzyka, która nie pozwala nam się wymknąć z tego zaczarowanego kręgu. Spójrz na Chochoła! To on jest tu wodzirejem, to on tu zaprasza gości do tańca… Ale dlaczego on? Co się skrywa pod tą jego słomiana sukienką? Wiem… To nadzieja, nadzieja, że coś się zmieni, że świat obróci się do wewnątrz i będzie takim, jak pragnęlibyśmy, aby był. A może to nie nadzieja, tylko po prostu róża, która ułożyła się do snu? Może…

Potrafisz, różo, również przynieść śmierć… "bo komu się przyśniła /W rodzie róża czerwona, /Wiadomo było wszystkim, /Że jutro śmiercią skona." Czyż to nie Ty zabrałaś w ostatnia podroż nadobna księżniczkę, której "białe dłonie [...] do ust już różę niosą [...] kładzie różę na łono. /Przyciska coraz silniej, /Do piersi, która pała. /Cierń ostry wbiła w serce[...]/ Daremnie jej strzeżono,/ Daremnie ją chowano! /Słudzy znaleźli martwą /Z malutką w piersi raną."...?

A nie bywasz, różo, ekspresją seksualnej namiętności? Nagie kobiece ciało, prężące się na posłaniu z Twych płatków - czyż gdzieś w kosmosie istnieje bardziej pociągający podniecający obraz dla mężczyzny?

"Krzak róży wykiełkował w ciągu dnia z ziarna przyniesionego nie wiadomo skąd i Mały Książę z uwagą śledził ten pęd, zupełnie niepodobny do innych pędów. Mógł to być nowy gatunek baobabu. Lecz krzak szybko przestał rosnąć i zaczął się formować kwiat. Mały Książę śledził pojawienie się olbrzymiego pąka, wyczuwał, iż wykwitnie z niego jakieś cudowne zjawisko, lecz róża schowana w swoim zielonym domku przygotowywała się powoli. Starannie dobierała barw. Ubierała się wolno, dopasowywała płatki jeden do drugiego. Nie chciała rozkwitnąć pognieciona jak maki. Pragnęła zjawić się w pełnym blasku swej piękności. O, tak! Była wielką zalotnicą. Jej tajemnicze strojenie się trwało wiele dni. Aż pewnego poranka - dokładnie o wschodzie słońca - ukazała się."

Wiedziała, jaka jest piękna… Czyż mogłabym stanąć obok innych, pospolitych kwiatów? Przypatrz mi się dobrze, czy nie uważasz, że godna jestem najpiękniejszego królewskiego ogrodu?

No cóż, nie musisz mi mówić… jestem świadoma, że zachowywałam się niezbyt rozumnie… że byłam zapatrzona w swe piękno… ale to dla niego… ja… ja… chciałam, aby on popatrzył na mnie tak, jak nigdy nie spoglądał na inny kwiat…

"Nie powinienem jej słuchać, nigdy nie trzeba słuchać kwiatów. Trzeba je oglądać i wąchać. Mój kwiat napełniał całą planetę swoją wonią, lecz nie umiałem się nim cieszyć[...] Nie potrafiłem jej zrozumieć."

Gdy przyszedł mi powiedzieć, że odchodzi sądziłam, że świat oszalał i spopielił się w jednym błysku wraz ze mną w garść szarego popiołu, który rozwiał wiatr. Nie krzyczałam na niego, tylko mówiłam: "ależ tak, ja cię kocham. Nie wiedziałeś o tym z mojej winy. To nie ma żadnego znaczenia. Ale ty byłeś równie niemądry jak ja. Spróbuj być szczęśliwy. Pozostaw spokojnie tę planetę. Nie chcę ciebie więcej." Kazałam się mu pospieszyć, ostatnim bowiem moim pragnieniem było, aby on zobaczył moje łzy… Cóż, duma…

"Powinienem sądzić ją według czynów, a nie słów[...] Nie powinienem nigdy od niej uciec. Powinienem odnaleźć w niej czułość pod pokrywką małych przebiegłostek. Kwiaty mają w sobie tyle sprzeczności. Lecz byłem za młody aby umieć ją kochać."

W swej wędrówce Mały Książę dotarł do planety, która zamieszkiwał Geograf… "Kwiaty są efemeryczne" - powiedział. "Co znaczy efemeryczne?" "Znaczy to "zagrożony bliskim unicestwieniem". "Mojej róży grozi bliskie unicestwienie?" "Oczywiście." "Moja róża jest efemeryczna - powiedział do siebie Mały Książę - i ma tylko cztery kolce dla obrony przed niebezpieczeństwem. A ja zostawiłem ją zupełnie samą...". Naszego bohatera ogarnęła dziwna nostalgia i tęsknota za pozostawioną przezeń różą, niemniej jednak kontynuował swą podróż…

Koniec końców Mały Książę dotarł na Ziemię. Tu wdrapał się na szczyt wielkiej góry. Zaczął krzyczeć, ale nie uzyskał żadnej odpowiedzi: "Jakaż to zabawna planeta - zupełnie sucha, spiczasta i słona, a ludziom brak fantazji. Powtarzają to, co im się mówi...Na mojej gwiazdce miałem różę: ona zawsze mówiła pierwsza...".

Trafia w końcu do ogrodu, w którym rosną róże. "Kim jesteście?" "Jesteśmy różami". Mały Książę poczuł ból, gdyż był przekonany, że róża, która była jego, to jedyny taki kwiat na świecie. "Byłaby bardzo zdenerwowana... - pomyślał - kaszlałaby straszliwie i udawałaby umierającą, aby pokryć zmieszanie. A ja musiałbym udawać, że ją pielęgnuję, bo w przeciwnym razie umarłaby rzeczywiście, aby mnie tym upokorzyć...".

I wtedy natknął się na lisa. Dla niego Mały Książę był również jednym z tysięcy ludzi. "Lecz jeżeli mnie oswoisz, będziemy się nawzajem potrzebować. Będziesz dla mnie jedyny na świecie. I ja będę dla ciebie jedyny na świecie" - rzekł jednak lis. I wtedy Mały Książę pojął: "Jest jedna róża...zdaje mi się, że ona mnie oswoiła..." Bo właśnie ją co dzień podlewał, przykrywał kloszem i osłaniał przed wiatrem; dla jej bezpieczeństwa zabijał gąsienice; słuchał "jej skarg, jej wychwalań się, a czasem jej milczenia." Pojął, że on i róża byli dla siebie całym światem…

Nie zawsze należy patrzyć oczami, niekiedy lepiej je zamknąć, a wtedy tak, jak nasz mały bohater, będziemy w stanie rzecz innym różom: "Oczywiście moja róża wydawałaby się zwykłemu przechodniowi podobna do was. Lecz dla mnie ona jedna ma większe znaczenie niż wy wszystkie razem [...] ponieważ jest...moją różą."

Bibliografia:

Biblia

Mitologia grecka

"Żywot człowieka poćciwego" Mikołaj Rej

"Na lipę" Jan Kochanowski

"Romeo i Julia" William Shakespear

"Kordian" Juliusz Słowacki

"Zbrodnia i kara" Fiodor Dostojewski

"Tajemniczy ogród" Frances Hodgson-Burnett

"Sonety" William Shakespear

"Krzak dzikiej róży w Ciemnych Smreczynach" Jan Kasprowicz

"Wesele" Stanisław Wyspiański

"Ballada o róży nieznanej" Leopold Staff

"Róża" Maria Pawlikowska-Jasnorzewska

"American Beauty" reżyseria Sam Mendes

"Mały Książę" Antoine de Saint-Exupery

Ilustracje:

"Ogród" Józef Mehoffer

"W ogrodzie" Władysław Podkowiński

"Dzieci w ogrodzie" Władysław Podkowiński

"Dziwny ogród" Józef Mehoffer

"Ogród włoski" Aleksander Gierymski

"Dwie róże" Wachtmeister Rosina

ilustracje Antoine de Saint-Exupery do "Małego Księcia"