Rej tworzył w epoce odrodzenia, ale można znaleźć w jego utworach także elementy średniowieczne. Przyszedł na świat na Rusi Czerwonej, tam były położone ziemie jego matki. Jego rodzina była naprawdę bogata i mógł liczyć na spokojne życie. Spotkanie ze szkołą zapoczątkował w Skalmierzu pod Krakowem, gdyż tam z kolei jego ojciec miał swoje posiadłości. Zaliczył też etap nauki we Lwowie. Potem przez niedługi okres czasu uczęszczał na zajęcia w Akademii Krakowskiej. Nie nadawał się na naukowca. Bardziej od ksiąg pociągała go natura: bardzo lubił polować, bawić się z przyjaciółmi i w ogóle włóczyć się po wsi. Potem owe ogródki i sadki znalazły swoje miejsce w jego utworach, traktujących o sielskim życiu na wiejskiej niwie. Zakochał się w przyrodzie i tę swoją miłość starał się przekazywać czytelnikowi.

Jako młody chłopiec trafił na dwór bogatego szlachcica - Andrzeja Tęczyńskiego, wojewody sandomierskiego. Istniał bowiem wtedy taki zwyczaj, że młody dobrze urodzony chłopiec winien jakiś czas spędzić na dworze jakiegoś możnego pana, żeby nabrać obycia towarzyskiego. W magnackim domu zyskał sporo obycia, przebywając wśród ludzi wysoko urodzonych. Życie wśród ludzi światłych zmobilizowało go do zajęcia się czytaniem i nadrabianiem zaległości w nauce. Zajął się również swoją znajomością łaciny, bo bez tego języka nie mógł przecież być uważany za kogoś równego innym szlachetnie urodzonym. Nie używał jednak je w swoich utworach, bo dla nich zarezerwował język polski. Samodzielnie nadgonił zaległości i odtąd mógł się uważać za uczonego pisarza. Potem przeszedł pod opiekę Mikołaja Sieniawskiego, magnata mieszkającego na Rusi. Wtedy też zapewne spotkał się z naukami reformacji, popularnymi wśród szlachty. Przystał do zboru kalwińskiego i stał się orędownikiem jego idei. Wyszedł ty samym poza kręgi katolickie i zaczął się stykać z nowymi myślami. Otwierał się na nowoczesne prądy i zainteresowania.

Pisaniem zajął się dopiero jako człowiek dojrzały, mający już stałe utrzymanie dzięki majątkowi ziemskiemu. Nie była więc to dla niego konieczność, co bardzo dobrze działało na jego poziom literacki. Miał czas, żeby dopracować swoje utwory, nie musiał się spieszyć, bo wydawca go popędzał. Pisał sporo, ale były to dzieła najwyższej próby i, co najważniejsze, wszystkie po polsku. Dobra Reja ciągle się rozrastały, dzięki jego zaradności i życzliwości dworu królewskiego. Poszedł w gospodarowaniu z duchem najnowszych rozwiązań, zastępując pańszczyznę prawie całkowicie czynszem pieniężnym. Nie obciążał przez to zbytnio swoich poddanych i przyczyniał się do rozwoju majętności. Zaledwie parę dni w ciągu całego roku pozostało, jako powinność chłopów wobec nowoczesnego pana. Zjednywał tym sobie ludzi i dzięki temu mógł być pewien, że jego dobra są dobrze zarządzane. Chłopi byli wypoczęci i kwapili się do wykonywania prac na rzecz łaskawego pana.

Służyło mu wiejskie życie wypełnione zabawami i igraszkami na łonie natury. Dopiero w nocy zabierał się do tworzenia dzieł literackich, przekształcając wrażenia mijającego dnia na strofy lub zdania poematów. Jego utwory miały ten posmak rzeczywistości i realnych problemów, które poruszały. Nie były oderwane od zwyczajnego życia, co dawało im popularność. Nie unikał zgromadzeń społecznych, ale chętnie brał w nich udział. Jeśli chodzi o politykę to zdecydowanie popierał opcje postępowe. Nie chował głowy w piasek, ale próbował czynnie brać udział w bieżącym życiu społecznym.

1543 rok przynosi wydanie pierwszego utworu Mikołaja Reja, zatytułowanego: "Krótka rozprawa między trzema osobami - Panem, Wójtem i Plebanem". Jest to zapisany wierszem dialog, w którym Rej przeprowadza swoisty sąd nad ówczesnymi stosunkami panującymi w Polsce.

Szczególnie piętnuje dwa stany: szlachtę i duchowieństwo. Pierwszym zarzucał dbanie tylko o stronę materialną życia i dążenie jedynie do wzbogacenia się nawet kosztem szczęścia innych. Drugich natomiast oskarża o zbyt swobodne życie, oparte na zabawie i nadmiernym piciu, a także skłonność do łapownictwa i działanie w interesach konkretnych koterii w sejmie.

Rej był humanistą z krwi i kości, w związku z tym pokazywał wyzysk chłopów, którzy w jego utworze dostają prawo głosu, wypowiedzenia żalów i skarg na niecnych panów (tak świeckich jak i duchownych). Niespotykany to dotychczas proceder, żeby szlachcic pozwalał sobie na krytykę swojego własnego stanu ustami chłopów. Zyskiwał dzięki temu wiarygodność i swego rodzaju obiektywizm. Jednocześnie jednak narażał się na niezrozumienie ze strony innych szlachciców. Nie każdy potrafił bowiem śmiać się z własnych przywar. Część potraktowała to jako atak na ich dobre imię.

Rej sprzyjał reformacji, dlatego też sporo w jego utworze utyskiwania na zachowanie duchownych, ale i szlachcie też nie żałuje przykrych słów, pokazując wynaturzenia pańszczyzny. Apeluje do sumień szlacheckich o godne traktowanie każdego człowieka, choćby to był tylko chłop. Nie jest za nadmiernym obarczaniem chłopa, który staje się przez to mało wydajny.

W omawianym dziele widać satyryczne zacięcie Reja oraz umiejętność odtwarzania rzeczywistości takiej, jaką była naprawdę. Każdą sprawę rozpatruje bardzo dokładnie, analizując jej dobre i złe strony. Wiersz i język Rejowy są bardzo wyraziste, dlatego stanowią ewenement pośród utworów z jego epoki. Nie ma w jego utworach sztampy i napuszenia. Jest natomiast soczyste sformułowanie sedna problemów.

Autor "Figlików" napisał również dosyć dużo dialogów satyrycznych, z których ostały tylko fragmenty, traktujące o zagadnieniach związanych z moralnością i etyką, oraz obyczajowością.

Ciekawe zjawisko w jego twórczości stanowią dialogi religijne: "Żywot Józefa" i "Kupiec".

"Żywot Józefa z pokolenia żydowskiego, syna Jakubowego rozdzielony w rozmowach person, który w sobie wiele cnót i obyczajów zamyka" - został opublikowany w 1545 roku. Dialog ów powstał pod wpływem podobnych utworów pisanych w duchu reformacji: moralizatorskiego zapału. Dzieje biblijnego bohatera stają się bliższe życiu dzięki licznym szczegółom obyczajowym. Tracą na tym realia czasów biblijnych, ale za to czytelnik może łatwiej się identyfikować z tytułowym bohaterem.

Rej poucza także w "Kupcu", który jest stylizowany na, jak gdyby, Sąd Ostateczny. Bliskie jest to wizji apokaliptycznej. Miejscem wydania był Królewiec (1549). To dzieło wzbudzało żywe zainteresowanie szlachty i mieszczaństwa, ze względu na wystąpienia Reja przeciw duchowieństwu i roli papieża, doprawione humorystycznymi wstawkami. Przeciwstawiał się najbardziej uznanym autorytetom, przeciwko którym nie każdy mógł sobie pozwolić na krytykę. Pokazywał tym samym, że każdy podlega ocenie i każdy ma prawo do swojego zdania, choćby było ono przykre dal innych. Innym utworem, który znacznie mocniej potępia niektóre praktyki kościoła rzymskokatolickiego, była "Postylla" (1557). W niej wyłącznym początkiem jest Pismo Święte, ono jedno mogło stanowić źródło wiedzy o życiu duchowym, a nie jakieś dogmaty i przykazania kościelne, ustalone przez ludzi. Wyzwala ludzi spod prymatu odczytania instytucjonalnego, jedynie słusznego. Sprawia, że ludzie nie czują się skrępowani tym, co nakazują duchowni. Rej wyzwala umysły spod niewolnictwa podporządkowania.

Rok 1558 przyniósł wydanie wielkiego dzieła Reja: "Wizerunek własny żywota człowieka

poczciwego, w którym jako we zwierciadle snadnie swe sprawy oglądać może; zebrany i z filozofów, i z różnych obyczajów świata tego".

Bohaterem jest młody człowiek dążący do odnalezienia istoty ziemskiego bytowania. Wędruje aż do świata pozaziemskiego; po drugiej stronie życia, gdzie spotyka myślicieli i osoby z Biblii. Arystoteles pokazuje mu właściwą ścieżkę: cnotliwego życia.

Utwór ten to prawdziwa skarbnica opisów życia codziennego tamtych czasów. Oczywiście nie mogło zabraknąć narzekania na złe prowadzenie się warstw uprzywilejowanych, które wykorzystują swoją pozycje do prywatnych interesów.

Obyczajowość Polski XVI-wiecznej znalazła swoje odbicie w doskonałym zwierciadle grupy krótkich utworów: "Zwierzyniec" (1562). Zostały tam zawarte sposoby zachowania ludzi, ale również różnych zwierząt. Rej porusza wszystkie drażliwe kwestie życia publicznego, które były wówczas poważnym problemem. Nie obawia się wkraczać na teren władzy i jej poczynań. Portretuje ówczesną Polskę, bezlitośnie obnażając jej niedociągnięcia. Tworzy panoramę zwyczajów i zachowań, która potem będzie stanowić swoisty dokument minionych czasów. Zastanawia i przykuwa uwagę rozmaitość form tychże utworów: od króciutkich wierszy do dłuższych wypowiedzi, na podobieństwo bajek Ezopa. Potem do "Zwierzyńca" dołączono także krótkie wierszyki: "Figliki", które można nazwać odpowiednikami fraszek. Tam Rej popuścił już całkowicie wodze swojego humoru. Nie dbał o pozycje i uprzywilejowane osoby. Dla niego ważny był osąd rzeczywistości, nawet kosztem dobrego imienia danej persony. Szlachta zaczytywała się w tych utworach, odnajdując w nich możliwość złagodzenia trudnego życia, z którego dla odmiany można się było pośmiać, a nie tylko cały czas narzekać na nie. Oddech przydaje się każdemu. I to zadecydowało o powodzeniu Rejowych figlików. Otaczający świat nie wydawał się odtąd taki straszny, bo zawierał pewną dozę śmieszności.

"Zwierciadło albo kształt, w którym każdy stan snadnie się może swym sprawom jako we zwierciadle przypatrzyć" (1567/68) wieńczy biografię twórczą Reja. Początkowa część utworu: "Żywot człowieka poczciwego" zawiera wiele drobiazgowych opisów kolejnych dni życia szlachcica. Buduje wzór szlachetnie urodzonego człowieka, który powinien, przede wszystkim dbać o swój rozwój umysłowy i społeczny, aby wywiązać się ze swoich obowiązków. Istotnym elementem doskonałego szlachcica było też odpowiednie traktowanie sąsiadów, z którymi przyszło mu żyć w niedalekiej odległości.

Rej zachwala zalety życia na wsi, jego dobre strony niemalże przerysowuje. Ma to funkcję edukacyjną i ma stanowić swego rodzaju apel o kultywowanie cnót ziemiańskich. Tylko na wsi bowiem możliwy jest spokój i owocne życie, przydatne także dla innych. Tam rodzą się pomysły na ulepszenia w życiu publicznym. Na łonie przyrody czas płynie powoli i w rozmarzeniu, a jednocześnie pozwala nabrać dystansu do różnych spraw ziemskiego życia. Ogródek staje się właściwą domeną dobrego pana na włościach, który sam dogląda jak rosną mu różne warzywa i wszelkiego rodzaju owoce. "Pańskie oko konia tuczy", jak mówi mądre przysłowie ludowe. Taki też pogląd wyraża w swych utworach Rej. W jego przypadku ta reguła znalazła doskonałe wypełnienie. Z roku na rok zwiększał swoje posiadłości i ugruntowywał wpływy. Jako dobry gospodarz potrafił zadbać o tę podstawową, materialna stronę , a nie tylko przebywać w świecie literatury.

Nastały inne czasy pod koniec życia Reja, dlatego też nie atakuje on już tak jak poprzednio, ale opisuje spokojne życie i chwali własny ogródek. Rzeczywistość trochę się polepszyła, więc nie było potrzeby jej naprawiać. Rej-humanista nie potrafi już jednak ścierpieć arian. Co niespotykane u światłego człowieka, ulega przesądom i ogólnej opinii. Starość przynosi zamknięcie na nowe myśli. Rej zamyka się w ciasnym kręgu myśli kalwińskiej i poza jej obręb się nie wychyla. Ciągle obecna jest jednakże krytyka stanu szlacheckiego, jego głównych przywar. To jedno nie zmieniło się w jego opisywaniu świata. Poza tym nie ma już tak żywego analizowania bieżących spraw, jak wcześniej. Rej staje się samotnikiem w sensie dosłownym jak i przenośnie, jeśli chodzi o sferę myśli.

Dla mistrza krótkiej formy liczą się indywidualne zasługi i życie według norm, a nie herb i dobra ziemskie, które stanowią jedynie przypieczętowanie dobrego imienia danego człowieka. Każdy zapracowuje na to, jak go traktują a nie odwrotnie. Każdy ma więc równe szanse na to, żeby być cenionym i szanowanym przez innych. Nie istnieje według Reja przypisanie do danej klasy społecznej. Sami trzymamy własny los w rękach i możemy z nim zrobić, co tylko chcemy.

Prorokuje upadek kraju, jeśli nie wróci on na drogę cnót i poszanowania swobód obywatelskich. Magnateria i szlachta muszą się opamiętać, żeby wywieść kraj z upadku, przede wszystkim moralnego. Rozpasanie w dziedzinie obyczajów niszczy fundamenty społecznego rozwoju.

Rej położył podwaliny współczesny język polski, głosząc:

"Niechaj to narodowie wżdy postronni znają,

Iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają."

Widać to niezmiennie w jego utworach, w których króluje piękna polszczyzna. Nie pozwala sobie na żadne zapożyczenia, bo ceni przede wszystkim język ojczysty.