Jeden z największych bohaterów wojny trojańskiej był synem nereidy - Tetydy i tesalskiego królewicza, Pelesusa. O względy jego matki starało się dwóch olimpijczyków - sam Zeus i bóg mórz, Posejdon. Jednak Temida - wszechwiedząca bogini sprawiedliwości - przepowiedziała, że syn Tetydy przewyższy ojca. stąd potężni bogowie po chwili namysły zrezygnowali z takiego związku w obawie o swoją pozycję. Peleus natomiast pokochał Tetydę i ożenił się z nią. Właśnie na ich ślubie doszło do wydarzenia, które stało się powodem wojny trojańskiej - Parys uznał Afrodytę za najpiękniejszą z bogiń, a ta podarowała mu piękną Helenę. Trudno powiedzieć, czy Tetyda wiedziała o mającej wybuchnąć wojnie. W każdym razie, kiedy narodził się Achilles zapobiegliwie wykąpała go w wodach Styksu, co zapewniło przyszłemu herosowi odporność na rany. Jego jedynym słabym punktem była pięta, za którą matka trzymała go, zanurzając w wodzie. Tak to narodził się jeden z największych greckich wojowników, wspaniały rycerzczłowiek wielkiego formatu, o którym do dziś pamiętamy.

Pod względem wyglądy Achilles był ideałem męskiej urody. Miał wspaniałe, potężne ciało, był świetnie zbudowany, a do tego posiadał delikatne, niemal kobiece rysy twarzy. Aby uchronić go przed udziałem w wojnie, matka ukryła go na dworze króla Likomedesa. Przebywał tam w kobiecym przebraniu, wśród jego córek. Ale jak na prawdziwego mężczyznę przystało nie gustował w kobiecych zabawach, dlatego kiedy przebiegły Odys zjawił się na dworze jako wędrowny handlarz i zaoferował dziewczętom swój towar, jedna z księżniczek zainteresowała się głównie bronią. Był to właśnie Achilles. Bez namysłu podążył za Odyseuszem pod Troję, przywdział też wspaniałą zbroję, wykutą przez Hefajstosa. Stały epitet, jakim obdarzył Achillesa Homera, brzmi "szybkonogi". Wspaniale umięśnione nogi to zdaje się jeszcze jedna charakterystyczna cecha wyglądu Achillesa.

Wśród postaci "Iliady" Achilles niewątpliwie się wyróżnia. Homer opisał go jako człowieka niejako spoza kręgu achajskiej cywilizacji, "półbarbarzyńcę", niepohamowanego zarówno w pozytywnych jak i negatywnych emocjach. Nie potrafi opanować gniewu, łatwo się zapala, wpada we wściekłość i jego decyzje bywają wtedy nieprzemyślane, by nie powiedzieć niepoczytalne. Z powodu odebrania mu przez Agamemnona branki wojennej, Bryzeidy, Achilles odstępuje od walki. Czy tak postępuje prawdziwy rycerz, człowiek honoru? wypada powiedzieć, że nie. Ale z kolei, kiedy heros wraca na pole bitwy, jest prawdziwym postrachem wroga i nawet odważny Hektor ucieka przed nim w odruchu panicznego strachu. Nie pochwalam tego, że Achilles bezcześci zwłoki Hektora, ale on po prostu nie umie opanować swoich, jakże silnych emocji. Mści śmierć ukochanego Patroklosa, swojego przyjaciela, towarzysza walki. Kiedy jednak do jego namiotu przybywa stary, złamany cierpieniem Priam - przede wszystkim ojciec, a dopiero potem władca Troi, Achilles przyjmuje go ze wzruszeniem. Ma więc uczucia, jest człowiekiem wrażliwym, umie odczuwać empatię - wczuć się w przeżycia innych ludzi. Obaj opłakują bliskich, odczuwają braterstwo w cierpieniu.

Achilles to moim zdaniem jeden z największych bohaterów mitologicznych. Nie mogę oprzeć się sympatii do niego, uważam, że mimo wad (ale w końcu każdy z nas ma wady), jest to człowiek pozytywny, prawdziwy mężczyzna, który wyruszył pod Troję i walczył w obronie honoru Menelaosa.