Do Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu przyjeżdżają ludzie z różnych powodów. Dla jednych jest ono atrakcją turystyczną, miejscem odwiedzanym przez miliony, więc obowiązkowo trzeba zrobić sobie zdjęcie pod bramą, tak aby widoczny był napis "Arbeit macht frei". Inni głęboko przeżywają tę podróż, która kiedyś była ostatnią dla ich ojców, braci, dziadków. Jeszcze inni przyjeżdżają tu, bo nie mogą sobie wyobrazić miejsca, w którym ludzie zamordowali ponad milion innych ludzi w ciągu pięciu lat. Niektórzy z nich są ciekawi jak to wyglądało, jak to było możliwe z technicznego punktu widzenia. Inni modlą się albo medytują, bo w tym miejscu rodzą się pytania do tej pory niewypowiedziane. To w pewien sposób zrozumiałe, bo Auschwitz jest dziś nie tylko miejscem kaźni, cmentarzem, muzeum ale i miejscem, które trzeba zobaczyć, atrakcją turystyczną.

Oświęcim to miejsce, którego nie może zabraknąć w myślach o przyszłości. Tutaj właśnie był koniec świata i to nie tylko dosłownie dla ponad miliona ludzkich istnień. Tutaj nastał koniec świata rozumiany jako zmierz podstawowych wartości, takich jak prawo do życia, godność, wolność i tolerancja. To symbol upadku cywilizacji. To fabryka śmierci, którą jednemu człowiekowi przygotował drugi.

Jakie inne miejsce może był lepszą, bardziej wymowniejszą przestrogą dla ludzi, by już nikomu nie pozwolić na budowę cywilizacji śmierci? Gdzie lepiej niż w przerażającym Auschwitz można docenić znaczenie słowa pokój? To tu najłatwiej zrozumieć jak bardzo świat potrzebuje dialogu pomiędzy nacjami, religiami i światopoglądami. Nie możemy cofnąć wydarzeń z lat 1940-1945, ale możemy zamienić symbol największej masowej eksterminacji ludzi w symbol pojednania i dialogu, na którym da się zbudować świat bez wojen i nienawiści do ludzi innych niż my.

Historia Obozu 1940 - 1945

Obóz Auschwitz został utworzony przez nazistów w roku 1940 w polskim Oświęcimiu, który po zajęciu przez Niemców ziem polskich został włączony do Trzeciej Rzeszy. Oświęcim przemianowano na niemiecki Auschwitz, a nazwa ta określała nie tylko samo miasto, ale również rozbudowywany obóz. Naziści potrzebowali go, aby deportować do niego tych, którzy byli albo niebezpieczni, albo nie zasługiwali na życie w zdobytej i okupowanej przez nich Europie. Od początku jego powstania ciągnęły do Auschwitz kolejne transporty z całej niemal Europy.

Obóz musiał się więc rozrastać. Pierwsza część powstała na terenach polskich przedwojennych koszar. Jednak szybko okazała się za mała, więc tuż obok Oświęcimia, we wsi Brzezinka utworzono drugi. Najpierw trzeba było jednak wysiedlić mieszkających tam ludzi i przygotować grunt pod budowę wielkiego obozu. W tym celu zburzono ich domy, a na ich miejscu powstały urządzenia służące do mordowania na wielką, niespotykaną dotąd skalę. W tej części obozu śmierć poniosło najwięcej więźniów.

W Auschwitz nie tylko mordowano ludzi, ale także wykorzystywano ich do niewolniczej pracy. Żeby nie przewozić więźniów na jej miejsce - do powstałych fabryk czy gospodarstw rolniczo-hodowlanych, naziści utworzyli przy nich specjalne podobozy. Było ich około 40, a największym nosił nazwę Buna i był położony 6 kilometrów od pierwszego obozu. Tysiące więźniów pracowało tam w bardzo ciężkich warunkach przy produkcji gumy i benzyny. Od jesieni 1943 roku w podobozie Buna rezydował komendant trzeciej części obozu nazwanej Monowitz.

Niemcy oddzielili obozy od świata zewnętrznego. Teren ogrodzony drutem kolczastym przeznaczony był dla więźniów, ale wokół niego stworzona została specjalna strefa także kontrolowana przez esesmanów. Znajdowały się tam budynki przeznaczone dla nich i dla ich rodzin. Obok nich stały magazyny, warsztaty i biura, z których zarządzano obozem. Wykorzystano do tego budynki sprzed wojny, które odebrano zamieszkującym je Polakom i Żydom. Niektóre domy zburzono, aby rozbudować stare lub postawić nowe zakłady przemysłowe, w których zmuszeni do tego więźniowie pracowali nad powiększeniem militarnego potencjału Trzeciej Rzeszy.

Początkowo Auschwitz był obozem koncentracyjnym, ale później stało się też miejscem masowego mordowania przede wszystkim europejskich Żydów. Szacuje się, że trafiło tam około 1,1 miliona Żydów, a oprócz tego 150 tysięcy Polaków, 23 tysiące Cyganów i po kilkanaście tysięcy radzieckich jeńców i więźniów z innych państw. 400 tysięcy więźniów zostało wpisanych w obozową statystykę. 50 procent z nich zginęło zastrzelonych, zagłodzonych, w wyniku chorób i pseudomedycznych doświadczeń zbrodniarzy określających się lekarzami.

W pierwszych miesiącach funkcjonowania obozu kierowano do niego przede wszystkim liderów życia politycznego, społecznego i duchownych. Auschwitz miało "unieszkodliwić" polską inteligencję, którą trudno było przerobić na bezkształtną masę, łatwo dającą się ogłupić i zmanipulować. W ten sam sposób postanowiono wyeliminować z grona wrogów Trzeciej Rzeszy tych, którzy próbowali walczyć przeciwko niej, zawiązując ruch oporu. Ale wkrótce dołączyli do nich inni, z różnych krajów, w tym także Żydzi.

Większość z nich od razu ginęła w komorach gazowych. Niemcy nawet nie wpisywali ich w dokumenty, lecz prosto z rampy kolejowej prowadzili na śmierć, twierdząc, że prowadzą ich do łaźni. Ten los omijał tylko silnych, zdolnych do pracy fizycznej, a tych w przywiezionych w towarowych wagonach koleją do Auschwitz było nie więcej jak 30 procent. Zdolność do pracy była wyznacznikiem, kto ma zginąć, a kto ocaleć. Nie poznamy już dokładnej ilości zamordowanych w Auschwitz, ale najnowsze badania wskazują, że było ich około miliona. Ponad 90 procent z nich to Żydzi o różnym obywatelstwie.

Niemcy zdawali sobie sprawę, że do Oświęcimia zbliża się Armia Czerwona i dlatego rozpoczęli likwidowanie obozu. Aby zatrzeć ślady masowego mordowania, palili dokumenty, rozbierali część obiektów, a te które nie zdążyli, tuż przed opuszczeniem obozu wysadzili w powietrze. Pod koniec stycznia zebrali prawie 70 tysięcy więźniów na ostatnim apelu, po którym uformowali w kolumny wszystkich, którzy mogli iść i po długim, wyczerpującym marszu, wsadzili do wagonów, które odjechały na zachód. Zaledwie kilka tysięcy najsłabszych, najbardziej wycieńczonych więźniów zostało w obozie i to ich uwolnili żołnierze Armii Czerwonej 27 stycznia 1945 roku.