Ogólna charakterystyka stosunków polsko-krzyżackich

W 1226 r. Konrad Mazowiecki nadał Zakonowi Krzyżackiemu Ziemię Chełmińską, która to stała się zaczątkiem wielkiego państwa z czasem zagrażającego Polsce. Pierwszym przykładem na to było podbicie przez Krzyżaków w latach 1308 - 1309 Pomorza Gdańskiego. Zagrożenie ze strony Zakonu zakończyło się wraz z końcem wojny w roku 1521, kiedy to w wyniku podpisanego rozejmu Krzyżacy stali się lennikami Polski. Od samego początku zaistnienia na ziemiach polskich Zakonu Braci Szpitala Niemieckiego Najświętszej Marii Panny rozpoczął się brutalny i systematyczny podbój Prus. Zakon w znacznej mierze przyczynił się do osłabienia polskiej gospodarki, która nie była stabilna i nadal odczuwała skutki rozbicia dzielnicowego

Powstanie Zakonu Krzyżackiego

Wiek XII i XIII był to szczególny czas dla tych wszystkich zakonów, które swoje początki datują na czas krucjat w Palestynie. Okres ten stał się epoką poszukiwań terenów poza ziemiami związanymi z narodzinami i życiem Chrystusa. Pod chwytnym w tamtych czasach hasłem chrystianizacji zaczęli podbijać inne ziemie. Jednym z wielu takich zakonów był interesujący nas Zakon Krzyżaków powstały w 1190r. w trakcie trzeciej krucjaty w czasie walk o miasto Akkon. Założycielami Zakonu Braci Szpitala Niemieckiego Najświętszej Maryi Panny w Jerozolimie - gdyż tak właśnie brzmiała pełna nazwa Krzyżaków - byli mieszczanie pochodzący z Bremy oraz Lubeki. Pierwotnie służyć miał opiece nad rannymi i chorymi, jednakże w niedługim stosunkowo czasie, bo po ośmiu latach został przekształcony w zakon rycerski. Wzorem dla Krzyżaków były stare Zakony JoannitówTemplariuszy, które gromadziły rycerzy pochodzących z zachodniej i południowej Europy. To one wówczas odgrywały istotną rolę na szczeblu polityki. Jedną z cech charakterystycznych dla zakonów był również zgromadzony ogromny majątek. Znakiem, który wyróżniał Krzyżaków od innych zakonów był noszony przez tzw. mnichów - rycerzy biały długi płaszcz, z wielkim, czarnym krzyżem.

Krzyżacy na Węgrzech

Herman von Salza, pochodzący z Turyngii jeden z przełożonych Zakonu doskonale wiedział, iż w Palestynie nigdy nie rozwiną się na większą skalę. W związku z tym Krzyżacy zwrócili się w stronę terenów Europy wschodniej i środkowej. Wówczas król węgierski Andrzej II ofiarował Krzyżakom w roku 1211 Siedmiogród. Tak jak w przypadku terenów Polski Zakon podtrzymywał swoje stanowisko, iż przybył jedynie w celach chrystianizacyjnych. Jednak w niedługim czasie ujawniły się plany założenia własnego państwa. Król Węgier, który sam był uczestnikiem krucjat w Palestynie, nauczony doświadczeniami z tamtych terenów postanowił wygnać Zakonników ze swojego kraju nie bacząc na silne protesty ze strony Watykanu w roku 1225.

Stosunki polsko-krzyżackie w XIII w.

W momencie, gdy król Węgier wygnał Krzyżaków książę Polski Konrad Mazowiecki nawiązał z Zakonem bliższe kontakty. Nie posiadał jednak takich informacji jak Andrzej II, toteż całkowicie zaufał Zakonnikom. Ogarnięty żądzą podbicia Prus Konrad Mazowiecki zwrócił się do Zakonu o pomoc w ochronie granic przed poganami z tamtych terenów. Wówczas Krzyżacy byli już w posiadaniu pewnych terenów w granicach państwa polskiego, a mianowicie na Śląsku posiadali wieś koło Namysłowa - Lasocice, będącą podarunkiem Henryka Brodatego. Właśnie osiedlenie się nad Wisłą dawało szerokie możliwości władzy i wszelkich poczynań, które wcześniej zostały przez nich starannie zaplanowane.

W roku 1226 Herman von Salza otrzymał we władanie Ziemię Chełmińska z rąk Fryderyka II, która była de facto oddana bezprawnie, bowiem Polska nie uznawała w najmniejszym stopniu jego zwierzchności. Fryderyk II wyraził również zgodę na zbrojną interwencję w Prusach. Krzyżacy uzyskawszy od Konrada Mazowieckiego Ziemię Chełmińska - jednak bez praw zwierzchnich, które książę zatrzymał dla siebie zawarli układ z biskupem Chrystianem. Ten spowodował, że w 1230 r. Krzyżacy rozpoczęli działania wojenne kierując się w dół Wisły. W roku 1234 biskup, z którym Zakon zawarł układ dostał się do pruskiej niewoli. Nie spowodowało to jednak natychmiastowej interwencji w celu jego uwolnienia. Wręcz przeciwnie, korzystając z tej sytuacji przekazali papieżowi sfabrykowany dokument potwierdzający nadanie im przez Konrada Mazowieckiego Ziemi Chełmińskiej i całych Prus po ich podbiciu. Po ogłoszeniu przez papieża tych terenów jako tzw. "własności Św. Piotra" nastąpiło ich uroczyste przekazanie Zakonowi. W roku 1237 zakon Kawalerów Mieczowych znad Dźwiny połączył się z Zakonem Krzyżackim po czym nastąpił sukcesywny podbój Prus. Rok 1234 był czasem założenia Kwidzyna, a w trzy lata później powstał Elbląg. Za rządów Świętopełka odkryto niecne plany Zakonu i to on był pierwszym władcą, który zrozumiał jak wielkie faktycznie niebezpieczeństwo wisi nad Polską ze strony Krzyżaków. W niedługim czasie sam uderzył na Zakon, wezwał wówczas Prusy do powstania przeciwko Krzyżakom. Walki toczyły się 6 lat. Rok 1248 przyniósł porozumienie pomiędzy walczącymi stronami. Świętopełk zmuszony został oddać ziemię na prawym brzegu Wisły. Nie zakończyło to bojów na obszarze Prus, cały ich obszar został podporządkowany Zakonowi dopiero ok. 1278 roku.

Stosunki polsko-krzyżackie w XIV w.

W 1308 roku margrabia Waldemar podbił całe Pomorze, jednakże nie zdołał podbić samego grodu gdańskiego. Udało się to Brandenburczykom dzięki niemieckiemu patrycjatowi. Miasto, którego zaciekłą obroną grodu dowodził pomorski sędzia Bogusz nie utrzymało się pod naporem sił przeciwnika. Władysław Łokietek był wtedy zajęty tłumieniem buntu jaki się wywiązał przeciwko niemu w Krakowie. W wyniku tego nie mógł zbrojnie wesprzeć Pomorzan. Wówczas to Bogusz zwrócił się o pomoc w walce z najeźdźcami do Wielkiego Mistrza Krzyżacki Hermana von Plotzke z prośbą o zbrojną interwencję. Za to wsparcie Polaków Krzyżacy mieli otrzymać wynagrodzenie pieniężne na co oczywiście się zgodzili. Kroczący przez trudne do przejścia podmokłe tereny Brandenburczycy kierowali się na Zachód. Krzyżacy bardzo skrupulatnie zaplanowali wsparcie Boguszowi. Osadzili się mniej więcej w połowie grodu, zaczęli wypędzać Polaków z drugiej części i wywarli na Boguszu oświadczenie o przekazaniu im twierdzy do czasu kiedy to Władysław Łokietek zwróci im koszty owej pomocy. W roku 1308 Krzyżacy podczas uderzenia na miasto wymordowali wszystkich mieszkańców jednocześnie paląc ich cały dobytek. Szlachta pomorska praktycznie przestała istnieć. W tym samym roku sprawa trafiła przed sąd papieski, przed którym przez bardzo długi okres czasu toczyły się rozprawy. Polacy oskarżali Zakon o zabicie przeszło dziesięciu tysięcy ludzi. Krzyżacy broniąc się próbowali dowieść, że śmierć poniosło raptem szesnastu gdańszczan, po czym spokojnie odstąpili. Dowodzili, że to sami mieszkańcy miasta opuścili swoje domostwa z własnej woli, i że to oni właśnie sami spalili dobytki. W 1309 r. Krzyżacy zmusili mieszczan z Tczewa do opuszczenia domostwa i zajęli miasto. W lipcu tegoż samego roku oblegli Świecie, które jednak zaciekle się broniło dzięki wcześniejszej pomocy Władysława Łokietka. Pomoc dla Świecia nadeszła z dalekich terenów, lecz niestety odsiecz polska została odparta. Nawet pomoc ze strony książąt mazowieckich nie była w stanie uratować miasta. Krzyżacy zdobyli miasto nie poprzez walkę, ale dzięki charakterystycznym dla Krzyżaków knowaniom. Udało im się przekupić człowieka, który potajemnie uszkodził machiny i kusze. Wówczas Bogumił, dowódca załogi poddał cały gród Zakonnikom - rycerzom. Układ zawarty pomiędzy Margrabią Waldemarem, a Krzyżakami w roku 1309 w Słodzinie oddawał fikcyjne skądinąd prawa do Pomorza za karę w wysokości dziesięciu tysięcy grzywien. Przeniesiona w roku 1309 przez Zygfryda von Feuchwangena stolica Zakonu z Wenecji do Malborka nad Notecią została zbudowana przez Bartosza z Ząbkowic, z pochodzenia Ślązaka. Prace rozpoczęły się w roku 1272. Malbork po dzień dzisiejszy zaliczany jest do jednej z najpotężniejszych i zarazem najpiękniejszych fortec w Europie. W momencie kiedy przenoszona była stolica z Wenecji do Malborka musiała ulec zmianie cała organizacja państwa.

Struktura hierarchiczna Zakonu Krzyżackiego

Wielki Mistrz wybierany dożywotnio przez szacowną kapitułę stał na czele Zakonu. Kapituła Zakonu zbierała się co roku 14 września. Mistrzowie krajowi kierowali całą organizacją zakonną w konkretnym państwie. Do końca istnienia Zakonu istniało tylko 3 mistrzów krajowych: pruski, inflancki, jak również niemiecki. Spośród innych dostojników Zakonu należy wspomnieć również komturów zarządzających okręgami i dowodzących wojskami. Wielki Marszałek dowodził wojskami w momencie kiedy nieobecny był Wielki Mistrz. Struktura Zakonu dzieliła się na trzy grupy: rycerzy, księży oraz braci zasłużonych. Tak naprawdę znaczenie miała tylko grupa rycerzy, księża nie odgrywali praktycznie żadnej roli. Faktem jest, że tych drugich było niewielu. Klucze do skrzyni, gdzie znajdowała się pieczęć miał Wielki Mistrz oraz dwaj inni dostojnicy.

Proces o zwrot Pomorza rozpoczął się w kwietniu 1320 roku. Polacy od dłuższego czasu interesowali się tym tematem. Cały czas szukali argumentów, aby wykazać, że przejęcie Pomorza przez Zakon Krzyżacki spowodowało zmniejszenie wpłat do skarbu rzymskiego, ponieważ nie płacili świętopietrza. Sąd wyznaczony przez papieża, któremu pod koniec przewodniczył arcybiskup Janisław wydał w lutym 1321 roku wyrok. Na mocy jego Krzyżacy byli zmuszeni oddać Polsce Pomorze oraz zapłacić 30 tys. grzywien odszkodowania, lecz Zakon nie wykonał tego wyroku. Pomimo tego wygranie procesu było wielkim sukcesem na arenie międzynarodowej.

W 1321 roku książę płocki Wańko oraz jego dwaj bracia Ziemowit i Trojden, którzy nie chcieli uznać władzy Władysława Łokietka zawarli z Krzyżakami przymierze. Zagrożenie ze strony Zakonu zbliżyło do siebie Polskę i pogańską Litwę. By potwierdzić przymierze obu narodów Łokietek pojął za żonę Annę Aldonę, córkę księcia litewskiego. Około 1329 roku Zakon Krzyżacki zaczął szykować wyprawę przeciwko wspomnianemu władcy litewskiemu - Giedyminowi. Łokietek dochował przymierza, które łączyło Polskę i Litwę i uderzył z sześcioma tysiącami wojska na Ziemię Chełmińską. To uderzenie spowodowało, że armia Zakonu skierowała się przeciw królowi polskiemu i zajęła Dobrzyń. W dniu 26 maja 1331 roku król polski Władysław Łokietek mianował królewicza Kazimierza namiestnikiem Wielkopolski i Kujaw. Jednocześnie odwołany został dotychczasowy namiestnik Wincenty z Szamotuł. Dwa miesiące po tej nominacji wojsko krzyżackie wdarło się do Wielkopolski. Niezadowolony z decyzji o odwołaniu go z funkcji starosty Wincenty z Szamotuł wskazał nieprzyjacielowi miejsce, gdzie się znajdował młody królewicz. Pyzdry zostały zaatakowane przez wojska zakonne 27 lipca, ale Kazimierz zdążył uciec. W dniu 21 września pod Kaliszem miały się spotkać armie - Zakonu oraz Jana Luksemburczyka. Wojska krzyżackie dowodzone przez komtura chełmińskiego Otto von Luteborga po przeprawieniu się przez Wisłę dnia 12 września przybyły na czas pod Kalisz. Po drodze zdążyli spalić wiele miejscowości w tym Sieradz, Łęczycę i Wartę. Na nieszczęście Krzyżaków król czeski nie przybył. Po 3 dniach oblężenia zaatakowani przez Władysława Łokietka Krzyżacy rozpoczęli odwrót. Król polski otrzymał pod Kaliszem znaczne posiłki, które przyprowadził Wincenty z Szamotuł. Uciekająca armia krzyżacka rozdzieliła się 27 września pod Radziejowem. Główne siły poszły przodem, natomiast straży tylnej przewodził sam Wielki Marszałek. Kilka kilometrów od Radziejowa pod Płowcami na nie spodziewających się Krzyżaków uderzył król polski. Armia zakonna została otoczona i pokonana. Główne siły krzyżackie, które zostały powiadomione o bitwie zawróciły, lecz i one zostały pokonane. Bitwa pod Płowcami nie została do końca rozstrzygnięta ponieważ Władysław Łokietek wycofał się, aby zaatakować resztę wojsk krzyżackich o świcie. Armia krzyżacka uciekła jednak z pola bitwy. Następnego dnia byli już w Toruniu. Cały zachód Europy uważał, że pod Płowcami zwyciężyła armia Zakonu Krzyżackiego, ponieważ taka wersja wydarzeń była podawana przez Krzyżaków. Mówili oni, że król polski pokonał straż tylną armii zakonnej, a gdy z resztą wojsk nadciągnął komtur chełmiński to armia polska uciekła. Pierwszy z pola bitwy według nich miał uciec królewicz Kazimierz.

Rok później Zakon Krzyżacki zdobył całe Kujawy. Złamali oni opór wojsk wielkopolskich dowodzonych przez Wincentego z Szamotuł. Na pomoc wyruszył król polski, lecz nad Drwęcą przy udziale zdrajców zastąpili im drogę Krzyżacy. Rozejm pomiędzy Polską, a Zakonem Krzyżackim zawarto za pośrednictwem legata papieskiego Piotra z Alwerni. Na mocy tego rozejmu całe Kujawy i ziemia chełmińska pozostały w rękach Zakonu. Rozejm został zawarty do Zielonych Świątków roku 1333 r. Dnia 2 marca tego samego roku na Wawelu zmarł Władysław Łokietek. Jego syn - Kazimierz - w dniu koronacji podpisał z Krzyżakami układ na mocy którego termin końca rozejmu został przesunięty o 12 miesięcy.

W listopadzie 1335 r. na Węgrzech zawarto pierwszy z układów pomiędzy Polską i Zakonem, który miał zapewnić bezpieczeństwo państwu dawnych Polan. Król Czech i Węgier, książęta śląscy, biskupi oraz trzech komturów Zakonu zebrało się w Wyszehradzie, aby podpisać porozumienie. W świetle jego zapisów Jan Luksemburski zrzekał się wszystkich roszczeń względem tytułu króla Polski za cenę 20 tysięcy kop groszy praskich. Jako rozjemcy w sprawie polsko - krzyżackiej, królowie Czech i Węgier uznali za właściwe zwrot Polsce Kujaw i Dobrzynia przez Zakon przy utrzymaniu Pomorza jako wiekuistej jałmużny od króla Polski. Uzgodnienie to wymagało również zgody papieża, której tenże nie wyraził, a to za sprawą przychylnego Polakom nuncjusza - Galharda de Chartres. Kazimierz Wielki obiecawszy papieżowi około połowy sumy należnej jako odszkodowanie od Krzyżaków, żywo zabiegał o poparcie Węgier. Papież nakazał 4 maja 1338 r. powtórzenie procesu, który jednak z góry zakładał przychylność dla sprawy Polski. Zakładano również rozpatrzenie zbrodni Zakonu oraz rzucenie na niego klątwy. Proces rozpoczęto 4 lutego 1339 r. Nuncjusze Galhard de Chartres oraz Piotr - syn Gerwazego wyznaczyli miejsce rozprawy w Warszawie, która miała być terenem neutralnym. W domu wójta Warszawy - Bartłomieja, zebrał się sąd, na którym posłowie krzyżaccy wnieśli protest i zapowiedzieli złożenie skargi do papieża po czym opuścili Warszawę. W trakcie rozprawy wysłuchano zeznań dwudziestu sześciu świadków, reprezentantów wszystkich stanów i ziem polskich. Skrupulatnie spisano ich zeznania. W wydanym 15 września 1339 r. wyroku sędziowie orzekli, że Krzyżacy mają zwrócić Polakom Pomorze, Kujawy, Ziemię Dobrzyńską i Michałowską. Wyrok nie został wysłuchany przez przedstawicieli Zakonu. Po 2 latach Benedykt XII nakazał ponownie rozpatrzyć sprawę. Uznał, że Polsce należą się tylko Kujawy i Dobrzyń oraz odszkodowanie. Pertraktacje pomiędzy Polską i Zakonem rozpoczęły się 8.07.1343 roku. Uzgodniono, że Polska dostanie Kujawy i Dobrzyń oraz znaczne odszkodowanie. Pomorze zaś miało być zatrzymane przez Krzyżaków jako jałmużna króla polskiego. Pomimo tego rozstrzygnięcia król Polski Kazimierz Wielki nigdy nie przestał używać tytułu dziedzica tych ziem. Kazał nazwę Pomorza ryć na swoich pieczęciach. Układ ten miał być zatwierdzony przez rycerstwo małopolskie, wielkopolskie i kujawskie. Uczynić to też miały główne miasta jak: Kraków, Poznań czy Sandomierz. Królewscy posłowie wraz z krzyżackimi komturami objechali cały kraj zbierając podpisy. W okolicach Inowrocławia pod wsią Wierzblin dnia 23 lipca 1343 roku król polski Kazimierz Wielki wymienił z Wielkim Mistrzem Zakonu Ludolfem Koenigiem von Weizan dokumenty. Przyrzeczone przez Krzyżaków odszkodowanie nigdy Polsce nie zostało wypłacone.

Stosunki polsko-krzyżackie w XV w.

Przez kilkadziesiąt lat między oboma państwami trwał pokój. Sytuacja zmieniła się na początku XV wieku. Polską rządził wówczas Litwin Władysław Jagiełło, który to obejmując władztwo zobowiązał się "wszelkie ziemie zagrabione i straty Królestwa Polskiego oderwane przez czyje ręce i zajęte odzyskać". Słowa te, pochodzące z tekstu Unii Krewskiej skierowane były przeciw Zakonowi. Sam fakt nawiązania Unii między Polską a Litwą i rozpoczęcie procesu chrystianizacji tego drugiego kraju uderzało w ideologiczne fundamenty istnienia Zakonu. Mimo owej chrystianizacji jak i pokoju z Polską, którą teraz władał książę litewski, nie zaprzestano zakonnych, łupieżczych wypraw na Żmudź. Stosunki między krajem polskim i Zakonem stawały się często napięte, ale mistrz krzyżacki Konrad von Jungingen, zręczny dyplomata za każdym razem prowadził do rozluźnienia napięcia i nie dochodziło do wojny. Sytuacja zmieniła się w 1407 roku, gdy zręcznego dyplomatę Konrada zastąpił na tronie jego brat, uważany przede wszystkim za zręcznego wojownika Ulryk von Jungingen. Co ciekawe, ów wyborowi (w Zakonie nowego mistrza obierano bowiem na demokratycznych zasadach pośród najznamienitszych braci, urząd piastowany był potem dożywotnio) sprzeciwiał się sam Konrad, ostrzegając przed nim na łożu śmierci współbraci. Pretekstem do wojny stało się powstanie wybuchłe na podbitej przez Krzyżaków Żmudzi. Wojska zakonne zostały stamtąd wyparte przez Litwinów. Wielki Mistrz zaczął szykować armię, by zdławić bunt i na nowo podbić te tereny.

Gdy Polska wystąpiła przeciw wojnie z Litwą na spotkaniu w Obornikach w czerwcu 1409 roku posłowie krzyżaccy stwierdzili, że to owa Litwa psuje pokój pomiędzy Polską, a Zakonem. Miesiąc później poselstwo króla polskiego z przewodniczącym arcybiskupem gnieźnieńskim Mikołajem Kurowskim udało się do Malborka. Podczas spotkania wykonano instrukcję Jagiełły, wypowiadając następujące słowa:

"Przestań straszyć nas, mistrzu, wojną litewską: jeśli ty bowiem wybierzesz się na Litwę, bądź pewien że król nasz Prusy zbrojnie nawiedzi. Nieprzyjaciół Litwy my za swoich uważamy wrogów; na ciebie więc zwrócimy oręż, jeżeli Litwę zaczepisz."

Mistrz Krzyżacki, bardzo pewny siebie i wojowniczy, nie obawiał się, a wręcz pożądał konfliktu. Dlatego jego odpowiedź na polskie żądanie zaprzestania gnębienia Litwy zabrzmiała następująco:

"Dziękuję ci, ojcze przenajwielebniejszy, że nie utaiłeś przede mną zamiarów twego króla. Ja, twoją mową objaśniony i upewniony, raczej na głowę samą niż na członki cios mój wymierzę; ziemię osiadłą niż pustą, miasta i włości raczej niż lasy nawiedzić wolę; wojnę zamierzoną przeciwko Litwie na królestwo polski obrócę"

Ulryk dotrzymał słowa bardzo szybko, wyprawiając się już w kolejnym miesiącu przeciw Polsce. Wojska krzyżackie gotowe były do walki 6 sierpnia 1409 roku, wtedy też wysłano Władysławowi Jagielle pismo z wypowiedzeniem wojny. Dnia 14 sierpnia ów akt wypowiedzenia wojny dotarł do króla polski, a w dniu 16 sierpnia armia Zakonu przekroczyła granice Polski. Tym samym skończył się okres 66 lat pokoju. Wojna, która miała wybuchnąć ponownie w 1333 roku wybuchła dopiero w 1409 r. Polska była nieprzygotowana do walki. Na samym początku straciła Dobrzyń, Złotoryję i inne zamki. Bydgoszcz została wydana zdradą przez mieszczan niemieckich. Jagiełło po szybko przeprowadzonym oblężeniu 6 października zajął Bydgoszcz, a 8 października został zawarty rozejm.

W zimie roku 1409 Jagiełło rozpoczął przygotowania do wyprawy. Rozsyłał do chrześcijańskiej Europy pisma, które były skierowane przeciwko pomocy krzyżackiej. Te wysyłane po całej Europie listy poskutkowały. Zakon nie dostał takiej pomocy jak przy wojnach z Litwą. Jednak udało mu się przeciągnąć na swoją stronę Pomorze Zachodnie, zapewnić wsparcie części książąt śląskich i grupy rycerstwa z Anglii, Niemiec i Francji. Co najistotniejsze zaś Krzyżacy mieli wsparcie Luksemburgów - Wacława IV, władcy Czech i Zugmunta, króla Węgier. Polski król z kolei zawarł pokój z Wielkim Księstwem Moskiewskim i zadbał o wsparcie ze strony Dżelal Eddina, pretendującego do tronu chana tatarskiego oraz Mołdawian i Wołoszczan. Jagiełło nie szczędził też pieniędzy na wynajem zaprawionych w boju najemników z różnych krajów - Czech, Moraw, Miśni, a nawet odległej Szwajcarii.

Jak najprędzej rozpoczęto zakrojone na wielką skalę przygotowania do wojny.

W Kozienicach przez całą zimę trwały prace nad mostem pontonowym, celem przeprawy wojsk przez rzeki. W puszczach trwały wielkie łowy. Zasolone mięso było spławiane w beczkach rzekami do Płocka. Przez wybudowany most, spławiony wcześniej pod Czerwieńsk armia koronna przeszła na prawy brzeg Wisły. Następnie armia Władysława Jagiełły połączyła się z armią księcia Witolda. Most pontonowy został spławiony do Płocka, gdzie czekał na kolejna okazję. Co ciekawe Krzyżacy mimo doniesień szpiegów o całej akcji nie zamierzali powstrzymywać Polaków. Wynikło to nie z braku sił do sabotowania naszych przodków, czy zamysłu taktycznego, a bardziej z niewiedzy. Mistrz krzyżacki zignorował doniesienia o szykowaniu się do przekroczenia rzeki, bo wątpił by przeprawa za pomocą mostu pontonowego (wówczas nowinki technicznej, w tej części Europy jeszcze nie stosowanej) była możliwa. Skutkiem tego mylnie uważano, że wojska polsko-litewskie planują tak naprawdę marsz w innym kierunku i rozlokowano główne siły zakonne pod Świeciem, nad Wisłą. Dnia 12 lipca posłowie węgierscy wręczyli królowi polskiemu akt wypowiedzenia wojny przez króla węgierskiego. Informacja ta została utajniona przed rycerstwem. O tym wiedziała tylko ośmioosobowa rada wojenna. Po dziesięciokilometrowym marszu, rankiem 15 lipca armia polska zetknęła się z armią Zakonu na polach Grunwaldu koło wsi Stębark. Krzyżacy przybyli już tam dzień wcześniej i zdołali przygotować pole bitwy. Ufortyfikowali oni obóz, przyszykowali stanowiska i wykopali wilcze doły, świadomi tego, że praktycznie cała armia przeciwnika składa się z jezdnych. Władysław Jagiełło dowodził bitwą ze wzgórza, skąd najlepiej było widać całe pole batalii. Rozkazy były rozsyłane przez gońców. Była to taktyka zaczerpnięta jeszcze od Tatarów, stosowana na Wschodzie, skąd w końcu nasz król się wywodził. Ulryk Von Jungingen zaś wolał wydawać rozkazy prosto z pola bitwy - stanął na czele najsilniejszej ze swych chorągwi. W posiadaniu Wielkiego Mistrza Krzyżackiego było 20 tys. konnych i 11 tys. pieszych rycerzy. Natomiast Jagiełło dowodził 39 tys. rycerzy. Do tej liczby należy dodać około 1-2 tys. Tatarów dowodzonych przez Dżelal-Eddina oraz kilkuset wojowników mołdawskich. Główną siłę uderzeniową polskiej armii stanowiła ciężka jazda, której było około 18 tys. Lekkiej jazdy było 11 tys. Piechota stanowić mogła od około 4 do 6 tys. ludzi. Nie brała ona jednak bezpośredniego udziału w bitwie - obsadzono nią obóz Jagiełły. Taka liczba uczestników starcia czyniła z bitwy największą batalię w ówczesnej Europie. Na wieść o wojnie do kraju zjechali wszyscy polscy rycerze w tym Zawisza Czarny - służący do tego czasu na dworze Zygmutna Luksemburczyka. Sama bitwa była bardzo zaciekła i krwawa, jak relacjonował Długosz:

"Mąż nacierał na męża, kruszyły się zbroje pod naciskiem broi a miecze godziły w twarze. Kiedy w końcu połamali kopie, przywarły do siebie jedne i drugie oddziały i zbroje do zbroi tak, że naciskani przez konie walczyli złączeni jedynie mieczami i toporami, a walcząc, robili huk taki, jak zwykle w kuźniach wydają uderzenia miecza"

Dwunastu najwybitniejszych polskich rycerzy i prawie cała chorągiew smoleńska poległa na polach Grunwaldu. Zakon stracił prawie całe wojsko i całe kierownictwo polityczne. Szacuje się, że pośród szpitalników straty wyniosły ok. 8 tysięcy ludzi. Jedynie ocalał wielki szpitalnik Werner von Tettingen. Resztki rycerstwa krzyżackiego uciekły z pola bitwy bądź poddały się. W niewoli polskiej znalazło się 14 tysięcy zakonników. Dzień po bitwie znaleziono zwłoki Ulryka von Jungingena. Król Polski, wedle relacji Długosza wypowiedział nad jego zwłokami znamienne słowa:

"Oto ten, który wczoraj tyle królestw i państw swojemu przeznaczał panowaniu, (...) leży (...) nędznie zabity, okazując swoim upadkiem o ile duma niższa jest od pokory" kazał martwego obmyć i odesłać wraz ze zwłokami innych dostojników zakonnych do Malborka. Wielki Mistrz Krzyżacki zjawił się wraz ze swoją świtą na sześć dni przed przybyciem armii koronnej, która przybyła do Malborka 25 lipca. Henryk von Plauen powiększył załogę, zebrał żywność, z Gdańska przybyli marynarze, zdołał spalić całe miasto i czekał na oblężenie. Odległość między Grunwaldem, a Malborkiem wynosi około 100 kilometrów. Część rady wojennej tuż po całej bitwie żądała pochodu lub oddzielenia określonej liczby chorągwi. Zdecydowano o pozostaniu w pobliżu pobojowiska przez 3 dni. Jednak król Władysław Jagiełło nie dotrzymawszy terminu wyruszył do Malborka. Wojsko pokonywało w ciągu dnia mniej więcej taką samą drogę jak owego pamiętnego 15 lipca. Nad Królem ciągle istniała groźba ataku Zygmunta Luksemburczyka. Przybywszy do Malborka 25 lipca dwaj polscy rycerze - Jakub z Kobylan oraz Dobiesław z Oleśnicy wdarli się do miasta wraz ze swoimi pocztami. Niestety nie udzielono im wsparcia i tym samym zaprzepaszczona została doskonała okazja do zdobycia twierdzy. Tuż po rozpoczęciu najazdu Henryk von Plauen wysunął propozycje podpisania pokoju, oddając tym samym Pomorze, Ziemię Chełmińska oraz Michałowo Koronie. Polska jednak żądała całkowitej kapitulacji i oddania Malborka. Jagiełło chciał się zgodzić na propozycję Krzyżaków na ocalenie resztek ich państwowości. Na początku września Bern von Hevelmann przybył do Prus z posiłkami, ale były one bardzo słabe. Naprzeciw niego stanął Witold, któremu udało się podpisać dwutygodniowy rozejm i wziął udział w porozumieniu z królem. Hevelmana wraz z kilkudziesięcioma rycerzami wpuszczono do Malborka. Jego zadaniem była namowa von Pleuen'a do podpisania rozejmu. I to była wersja oficjalna, bowiem tak naprawdę von Hevelmann zachęcał von Plauen'a do wytrwałości. W tym momencie komtur zupełnie przestał myśleć o jakichkolwiek ustępstwach. Książę Witold powołując się na swoje problemy zdrowotne postanowił wrócić na Litwę. Chciał do osłony odwrotu sześciu chorągwi. Spełniono tę prośbę, ale tak naprawdę wcale nie były one mu potrzebne. Należy pamiętać że Witold na początku swego panowania zawiązywał sojusze z Zakonem przeciw bratu i nie zależało mu na sile Polski. Pragnął przede wszystkim zdobyć litewską koronę i tym samym uniezależnić kraj od Polski. W dniu 19 września Władysław Jagiełło odstąpił spod Malborka i ruszył do swego kraju. Uczestnik rady brzeskiej książę Mikołaj Trąba z całej mocy wnioskował o nie wycofywanie oblężenia. Wkrótce potem Polacy zajęli zamek w Radzeniu. Następnie mimo znacznego osłabienia swych sił, bez wsparcia artylerii pokonali dwukrotnie silniejszych Krzyżaków w bitwie pod Koronowem. Dnia 8 grudnia 1410 r. doszło do spotkania Jagiełły z Wielkim Mistrzem. Henryk von Plauen wypowiedział się wówczas następująco:

"Zdarzały ci, Miłościwy Królu, nieba i sam los przychylny po trzykroć najszczęśliwszą porę, w której mogłeś zamek malborski z łatwością zdobyć i kraje zakonu krzyżackiego na zawsze opanować, ale nie umiałeś ze sposobności korzystać. Najpierw kiedy poprzedniego mego Ulryka, i wszystkie jego wojska pokonałeś i zniosłeś prawie do szczętu, bo gdybyś był zaraz nazajutrz kilka chorągwi posłał pod zamek malborski, byłby ci się poddał niezawodnie, małą bowiem i nader słabą miał załogę. Drugi raz po wzięciu miasta Malborka, gdybyś niebawem uderzył na zamek, albowiem przez wyłom pomiędzy Wisłą a zamkiem zrobiony, którego w trwodze i zamieszaniu naprawić nie pospieszyliśmy, mogło wojsko twoje wedrzeć się do zamku. A trzeci raz [.] gdybyś tylko do dni piętnastu przedłużył oblężenie, tak bowiem byliśmy ścieśnieni niedostatkiem i głodem, że na wskutek lud strzegący zamku mieliśmy już tylko dwa barany i trzy połetki słoniny. Zabrakło przy tym i chleba i z tej przyczyny zaczęła biegunka. Zgoła nie mogliśmy już dłużej wytrzymać oblężenia, gdybyś ty przy nim chciał wytrwać."

Jagiełło odpowiedział na to krótko: "Nic nie może się stać bez woli Boga, który wszystkim opatrznie rządzi". Rozpoczęto równocześnie rozmowy pokojowe, w których dla strony polskiej głównym celem było nie wywalczenie jak najlepszych warunków, ale szybkie ich zakończenie. Ponaglała Polaków niepewna sytuacja na południowej granicy, gdzie teoretycznie byliśmy w stanie wojny z Luksemburczykami. Na mocy zawartego dnia 1 lutego na wiślanej wyspie pod Toruniem pokoju Polska nie otrzymała niemal nic. Zakon miał tylko wykupić jeńców. Wykupienie tych rycerzy nie było ustępstwem wobec Polski, lecz wobec krajów zachodnich, skąd pochodzili wzięci przez Polaków do niewoli rycerze. Nie mogli oni być pozostawieni sami sobie. Zwycięska bitwa pod Grunwaldem mogła otworzyć Polsce dostęp do ziem, które zostały wcześniej zagrabione przez Zakon Krzyżacki, ale tak się nie stało. Odzyskano co prawda dla Litwy Żmudź, ale wedle umowy tylko do końca życia Władysława Jagiełły i Witolda. Jedynie sporna Ziemia Dobrzyńska na trwałe weszła w skład polskiej korony. Istotne jest jednak to że cała wojna doprowadziła do wykrwawienia się sił Zakonu, który nigdy już nie odzyskał dawnej siły. Polski sukces obił się też szerokim echem na zachodzie Europy. Niesamowitą wieścią na tamtejszych dworach był fakt rozbicia przez nieznanego im władcę najpotężniejszej europejskiej armii uważanej za niepokonaną. Rozwiały się też wówczas wszystkie mity przedstawiające Zakon jako obrońców chrześcijaństwa na wschodzie...

Śmierć Wielkiego Księcia Witolda w 1430 roku spowodowała, że Jagiełło mianował na jego miejsce, bez porozumienia z możnymi najmłodszego ze swych braci Świdrygiełłę. Tym samym Władysław Jagiełło złamał postanowienia unii horodelskiej, która mówiła o szukaniu zgody w tej kwestii między Polakami, a Litwinami. Na tę nominacje Polacy odpowiedzieli zajęciem Podola. Podczas zjazdu w Sandomierzu było rozpatrywane postępowanie króla. Jednogłośnie zostało ono ocenione jako negatywne. Pertraktacje ze Świdrygiełłą nie chcącym zrzec się funkcji nie przyniosły skutku. Polscy posłowie byli przez niego więzieni. Początkowe utarczki na granicy przemieniły się w czerwcu 1431 roku w regularną wojnę. W tym samym miesiącu został zawarty przez Świdrygiełłę sojusz z Zakonem Krzyżackim. Armia polska dość łatwo posuwała się naprzód. W sierpniu został zawarty rozejm. Wcześniej na ziemie polskie uderzyła armia zakonna niszcząc po drodze Dobrzyń, Nieszawę i Inowrocław. Dwa lata później Polacy wzięli odwet na Krzyżakach. Wojsko polskie wspomagane przez czeskich husytów wkroczyło do Prus i Nowej Marchii. Udało się dotrzeć, aż do morza. Armia polska niszczyła wszystko co napotkała na swej drodze. Sukces sojuszniczych wojsk tak opisuje Długosz w swej Kronice:

"Piękny to był i wesoły dzień dla rycerstwa polskiego, które[.] dotarło zwycięsko i bez szkody aż do morskiego oceanu. Za czym wielu Polaków pasowano wtedy na rycerzy[.] Wielu zaś s pomiędzy Czechów nalewało wodę morską we flaszki i zanosiło ją potem do swoich, na pamiątkę tak dalekiej wyprawy."

Wojna przeciw Zakonowi przyniosła Polsce olbrzymie zyski polityczne. Poddani Zakonu wymusili na nim zawarcie z Polską pokoju i przestrzeganie go. Pokój podpisano 31 grudnia 1435 roku w Brześciu Kujawskim. Na jego mocy Polska otrzymała Nieszawę, ale Zakon został zmuszony do wyrzeknięcia się związku z papieżem, cesarzem i soborem. W przypadku, gdyby Zakon złamał te postanowienia poddani mieli prawo wypowiedzieć mu posłuszeństwo.

Od czasu gdy Zakon nie prowadził już zyskownych wojen z Litwą i grabieżczych "krucjat" w kierunku Żmudzi w celu utrzymania armii i zamków zwiększano stopniowo podatki tak wobec prostego, wiejskiego ludu, jak i mieszczan oraz pomniejszych feudałów. Ów ucisk feudalny urósł w połowie wieku do wielkich rozmiarów i doprowadził do zawiązania sprzysiężenia między niezadowolonymi mieszczanami i świeckim rycerstwem. Stowarzyszenie przyjęło nazwę Związku Pruskiego i dość prędko wypowiedziało posłuszeństwo Wielkiemu Mistrzowi. W związku z groźbą wojny domowej wysłannicy Związku Pruskiego przybyli w styczniu 1454 roku prosząc o pomoc Kazimierza Jagiellończyka. Zażądał on jednak przybycia wielkiego poselstwa, by jeszcze raz w bardziej oficjalnym tonie przedstawiono prośbę. Na ten czas Kazimierz wstrzymał się z wydaniem decyzji. Od momentu zawarcia pokoju między władzami Związku a Wielkim Mistrzem, którego to pokoju mediatorami byli Polacy, Zakon Krzyżacki znajdował się pod kontrolą swoich poddanych. Konrad von Erlichshausen starał się poróżnić mieszczan z ziemianami wchodzących w skład Związku Pruskiego. Jego następca, a zarazem bratanek Ludwik zabiegał o pomoc papieża i cesarza. Starał się za pośrednictwem Rzymu narzucić biskupom polskim przysięgę, że nie będą oni już popierać Związku. W 1450 roku związkowcy zostali uznani przez legata Ludwika de Silves za wyklętych, a 3 lata później organizacja została rozwiązana przez cesarza Ferdynanda III. Trzystu jej uczestników zostało skazanych na śmierć. Związkowcy nie zgadzając się z decyzją cesarza zaczęli szukać pomocy w Polsce, z którą utrzymywali kontakty od 1452 roku. Polska w lipcu 1454 roku opowiedziała się za Związkiem. Przed ogłoszeniem przez króla polskiego decyzji w lutym 1454 roku w całych Prusach rozpoczęło się powstanie przeciw Krzyżakom. Wszystkie miasta oprócz Malborka, Sztumu i Chojnic zostały oswobodzone. W kilku miastach zamki zostały zrównane z ziemią. Po potężnej gdańskiej twierdzy zostały tylko fundamenty. Powstanie rozpętali mieszkańcy, którzy chcieli przejść pod panowanie króla polskiego. Na wiosnę 1454 roku na rynku w Toruniu król Kazimierz przyjął hołd nowych obywateli. Podobna uroczystość nastąpiła potem w Elblągu. Króla polskiego pragnął, także powitać Królewiec, ale to okazało się niemożliwe. Miasto złożyło więc hołd przed kanclerzem Janem z Koniecpola. Wysłannicy papieża i Rzeszy Niemieckiej, którzy przybyli do Torunia żądali oddania Zakonowi Prus i rozpoczęcia wojny z Turcją. Król polski nie podjął żadnej decyzji, ponieważ w Niemczech rozpoczął się werbunek wojsk, które miały wyruszyć na pomoc Krzyżakom. Wojska dowodzone przez króla zdobyły Sztum. Na terenie Zakonu bronił się tylko Malbork i Chojnice. We wrześniu król zostawił Malbork i wraz z pospolitym ruszeniem wyruszył w kierunku Chojnic. W dniu 15 września 1454 roku w Cerekwicy szlachta wysunęła żądania. Król musiał się im sprzeciwić. Dnia 18 września 1454 wojska polskie poniosły klęskę pod Chojnicami. Główną przyczyną klęski było to, że król wyznaczył czterech równoznacznych wojewodów do kierowania bitwą. Na wiosnę 1454 roku królowi poddało się 56 miast. Pod koniec kolejnego roku miał ich już tylko 33. W marcu 1455 roku Krzyżacy po wznieconym buncie opanowali miasto. Kazimierz Jagiellończyk w dniu 8 czerwca 1457 roku wjechał do Malborka. Nie osiągnął tego przy pomocy zwycięstwa na polu bitwy, ale poprzez zapłacenie zaległego żołdu w wysokości 190 tys. florenów krzyżackim najemnikom. Dwa miesiące później w rękach polskich został tylko zamek, ponieważ mieszczanie wydali miasto Krzyżakom. Zostało ono z powrotem odbite w 1460 roku. Szalę zwycięstwa na stronę polski przechyliła bitwa pod Świeciem, gdzie Piotr Dunin pobił przeważające siły wroga. Prawie rok później, bo 14 września 1462 roku polska flota opanowała na Zalewie Wiślanym krzyżackie okręty, czym pozbawiła Zakon floty. W 1466 roku Piotr Dunin doprowadził do kapitulacji Chojnice, co zmusiło Zakon do zwarcia pokoju z Polską. Pokój został zawarty 19 października w Toruniu (tzw. drugi pokój toruński). Kilku członków Rady Królewskiej chciało, żeby zając Królewiec i całkowicie zlikwidować państwo krzyżackie. Na mocy postanowień pokoju toruńskiego Polska otrzymała Ziemię Chełmińska i Michałowską oraz Malbork i Elbląg. Pod polską administracją znalazło się także biskupstwo warmińskie z siedzibą w Lidzbarku. Co bardzo istotne Wielki Mistrz złożył w pokojowym traktacie ważną przysięgę:

"Winniśmy zaś my, Ludwik, mistrz wspomniany, i każdy następca nasz, podniesiony do godności w. mistrza oraz mający być do niej podniesiony, po sześciu miesiącach od dnia podniesienia do godności w. mistrza przedstawić się osobiście wspomnianemu najjaśniejszemu panu Kazimierzowi królowi i następcom jego, królom polskim, i tam za nas, komturów i ziemie pruskie jemu i następcom jego, królom, i Królestwu Polskiemu złożyć przysięgę należnej wierności oraz zachowania obecnego pokoju oraz że nigdy nie będziemy zabiegali o absolucję lub o zwolnienie od przysięgi ani jako o rzecz już uzyskaną, która ma być uzyskana."

Państwo zakonne stało się więc z niezależnego państwa polskim lennem. Siedziba Wielkich Mistrzów Zakonnych została przeniesiona z Malborka do Królewca, a każdy Wielki Mistrz najpóźniej po sześciu miesiącach od wyboru musiał złożyć hołd królowi polskiemu. Bez zgody Polski Zakon Krzyżacki nie mógł prowadzić wojny przeciw katolikom.

Stosunki polsko-krzyżackie w XVI w.

Przyczyną wybuchu wojny w 1519 roku było to, że Wielcy Mistrzowie dążyli do obalenia postanowień pokoju toruńskiego. Szereg stoczonych bitew nie wpłynęło na przechylenie szali zwycięstwa na jedną ze stron. Dopiero po sprowadzeniu do Krakowa ciężkich dział udało się zdobyć wiele twierdz. W dniu 30 maja 1520 r. pod dowództwem Mikołaja Firleja Polacy zaczęli oblegać Królewiec. Do polsko-krzyżackiego sporu włączyli się z czasem legaci papiescy, książęta rzeszy niemieckiej oraz król węgierski i czeski. Za ich namową Zygmunt Stary zgodził się na rozejm. Mistrz krzyżacki Albrecht Hohenzollern przyjechał w czerwcu do Torunia i zachowywał się tak, jakby król polski był w jego niewoli. Kiedy dowiedział się, że z Danii przybyły posiłki zerwał rozmowy i wyjechał. Silna armia wojsk najemnych ciągnęła od zachodu w kierunku Polski. Mikołaj Firlej odstąpił od bram Królewca. Landsknechci zdobyli Chojnice i Tczew, ale pod wpływem zagrożenia ze strony silnego korpusu jazdy pod dowództwem Mikołaja Firleja cofnęli się. Chojnice zostały zdobyte przez Firleja w listopadzie. Mimo tego faktu Hohenzollern nie chciał się wycofać. Król Polski poprosił wówczas cesarza Karola V o pośrednictwo w rokowaniach pokojowych. W dniu 5 kwietnia 1521 r. doszło do zawarcia 4-letniego rozejmu w Toruniu. Tuż przed czasem wygaśnięcia tegoż terminu cesarz niemiecki i król węgierski mieli obaj zadecydować, czy Wielki Mistrz krzyżacki jest w obowiązku do złożenia hołdu. Na sejmie w Piotrkowie ustalono, że należy usunąć raz na zawsze Zakon Krzyżacki z ziem polskich. Dnia 10 kwietnia 1525 r. na Rynku w Krakowie Albrecht Hohenzollern złożył uwieńczony na obrazie hołd królowi Polski Zygmuntowi Staremu jako już zupełnie świecki książę Prus. Ukorzył się on wówczas przed polskim królem i przeprosił za złą działalność swego Zakonu tymi słowy:

"Pierwszym i zasadniczym względem było dla nas to, że wszystkie nieporozumienia, wojny, spory i konflikty między Jego Królewską Mością a panem Mistrzem i mieszkańcami jego ziem stąd się zrodziły i wypłynęły, że po dotąd nie istniał jeden dziedziczny książę, jako rządca wszystkich ziem pruskich; rzeczonymi Prusami rządziły głowy różnych dostojników i dlatego mieszkańcy tych ziem w zgubnych dla siebie wojnach walczyli ze sobą na śmierć i życie i wszczynali bitwy, w których polało się wiele krwi chrześcijańskiej i bardzo wiele wyrządzono szkód mieszkańcom, sierotom i wdowom."

Konflikt między oboma państwami zakończył się na dobre, zwieńczony zwycięstwem Rzeczypospolitej.

Podsumowanie stosunków polsko-krzyżackich od XIII do XVI w.

Czasy, w których Polacy toczyli boje z Zakonem Krzyżackim były niezwykle burzliwe w dziejach naszego kraju. Wiele z bitew zakończyło się niepowodzeniem dla Polaków. Należy jednak zaznaczyć, że ostatecznie nasz kraj odniósł zwycięstwo nad Zakonem Krzyżackim. Lata te również ukazały jak Polacy potrafili zaprzepaścić ogromne szanse na zwycięstwo. Przykładem tu może być wojna w latach 1409 - 1411. Po słynnej bitwie pod Grunwaldem, Polacy zamiast ruszyć od razu na Malbork zwlekali 3 dni, co umożliwiło Krzyżakom zebranie oddziałów niezbędnych do obrony zamku. Marsz na Malbork również nie należał do najszybszych, dlatego nie mogli wesprzeć Jakuba z Kobyla i Dobiesława z Oleśnicy i tym samym zmarnowana została szansa na zdobycie twierdzy. Jagiełło nie wykorzystał też nadarzającej się chwili na zdobycie grodu. W sytuacji, gdyby wstrzymywał atak na zamek to w grodzie zabrakłoby zapasów i to zmusiłoby Krzyżaków do kapitulacji. Błędem było również podpisanie w tym czasie traktatu pokojowego na dogodnych warunkach dla rozbitego przecież i pogrążonego w chaosie państwa Zakonnego.

Okres wojny trzydziestoletniej także nie został wykorzystany do całkowitego rozrachunku z Zakonem. Polacy ponieśli ogromne straty gospodarczo - finansowe oraz moralne. Duże były koszta odbudowy zamków i opłacenia zaległego żołdu dla rycerzy. Wydatki te poniesiono by słusznie, gdyby wykorzystano wówczas nadarzającą się okazję na zdobycie Królewca, a tym samym zniszczenie zakonu. Tak jednak nie poczyniono.

Utrata na długi okres Pomorza Gdańskiego za sprawą Zakonu również stanowiła istotny uszczerbek dla rozwoju państwa polskiego.

To co istotne to jednak fakt, że owe wojny miały dla Polski pozytywny wpływ. Pozwoliły nam uczyć się na błędach, konsolidowały społeczeństwo do walki ze wspólnym wrogiem, a ponad to rozsławiły kraj za granicami.