Przejdź na stronę główną Interia.pl

Wierna rzeka

Stefan Żeromski

Streszczenie szczegółowe

I.

Ze stosu odartych z odzienia trupów na pobojowisku pod Małogoszczem wydostał się ranny, który przeżył noc po bitwie, ogrzewany ciepłem uchodzącym z zabitych żołnierzy. Zdarł z jakiegoś trupa zgrzebne spodnie, wsparł się o drzewo i począł iść w kierunku odgłosu armat, by znów bić się do ostatniego tchnienia. Padał, omdlewał i znów szedł. Po którymś z omdleń zobaczył ludzi zwożących zwłoki. Przerażenie, że go żywcem zakopią, dodało mu sił. Począł uciekać przez las. Wyszedł na łąkę i zobaczył w oddali wieś. Niestety, drogę do wsi przecięła mu rzeka. Postanowił przebyć ją w bród. Wtem spostrzegł chłopów, ale oni nie udzielili mu pomocy, lecz chcieli pojmać i odstawić do miasta. Widząc jednak, jak jest poraniony, doszli do wniosku, że i tak nie przeżyje, więc puścili go wolno, przeganiając zmarzłymi grudami ziemi i wyzwiskami. Powstaniec udał się więc w kierunku na wpół zrujnowanych budynków dworskich. Obchodząc dwór, znalazł się przy drzwiach kuchennych, więc nacisnął klamkę. W kuchni stary kucharz gotował kaszę. Na widok powstańca rozgniewał się i przestraszył. Dał mu stare buty, trochę kaszy i przegonił. Gdy ranny okrążał dom, z ganku zawołała go młoda, piękna kobieta. Wciągnęła go do wnętrza, wybiegła pozacierać ślady, a potem zaczęła go myć i opatrywać. Ułożyła rannego w swoim łóżku, gdzie wreszcie mógł spokojnie odpocząć.

II.

Kobietą, która ustąpiła rannemu swe łóżko i podzieliła się z nim jedyną strawą, jaka jeszcze pozostała we dworze, okazała się Salomea Brynicka, córka zarządcy majątku państwa Rudeckich. Wieś nazywała się Niezdoły. Ojciec panny oraz mąż i trzej synowie pani Rudeckiej byli w powstaniu. Pani Rudecka pojechała szukać zwłok synów, bo przyszły wieści o ich śmierci, i podjąć starania o uwolnienie aresztowanego męża. Salomea pozostała we dworze sama ze starym kucharzem, Szczepanem Podkurkiem. Rannym powstańcem był książę Józef Odrowąż. Spragniona towarzystwa dziewczyna chętnie opowiadała mu o życiu dworu przed powstaniem, o swej przyjaciółce Żydówce Ryfce oraz o duchu wuja Dominika, straszącym w niezamieszkanej części dworu.

III.

Główną troską Salomei stało się obmyślenie kryjówki dla podopiecznego na wypadek niespodziewanego najścia żołnierzy. Szczepan wydrążył w złożonym w stodole sianie tunel, przykrył go drzwiami i przyłożył kolejną warstwą siana. Tam miał na plecach zanosić Odrowąża. Trzeciej nocy Ryfka zastukała w umówiony sposób w szybę. Kucharz zaniósł majaczącego w gorączce powstańca do stodoły. Salomea prześcieliła pokrwawioną pościel. Rosjanie zrewidowali dom. Na odwrocie materaca znaleźli ślady krwi. Salomea powiedziała, że to jej krew. Najgorsze, że Rosjanie postanowili zanocować w Niezdołach. Salomea nie zmrużyła oka, niepokojąc się o rannego, tym bardziej, że wojskowi w stodole umieścili swe konie i karmili je sianem, w którym zagrzebany był Odrowąż. Jeden z oficerów rosyjskich, Wiesnicyn, wodził za Salomeą tęsknym, zakochanym wzrokiem.

IV.

Wczesnym rankiem wojsko odeszło, jednak konny oddział powrócił i jeszcze raz przeszukał dwór. Dopiero po tym najeździe poszli wydobyć księcia, który na szczęście żył, choć był na pół uduszony i nieprzytomny bredził w gorączce.

V.

Ranny wciąż gorączkował. Powierzchowne rany goiły się, ale bardzo cierpiał z powodu kuli w udzie. Po kilku spokojnych nocach znów obudziło ich stukanie w okno. Nie zdążyli wynieść Józefa do stodoły, więc ukryli go w jednej z gorzelnianych kadzi, stojących w salonie Dominika. Na szczęście przybyłymi byli powstańcy z rozbitego w klęsce miechowskiej oddziału, głodni, brudni, grożący pistoletem, jeśli nie dostaną żywności.

VI.

Ponieważ rana Odrowąża nie goiła się, Salomea podjęła desperacką próbę sprowadzenia lekarza. Z pomocą Ryfki pożyczyła od nocujących w karczmie koniokradów konie, zaprzęgła do żydowskich sanek, pojechała lasem do miasta, prawie porwała doktora Rulewskiego, oświadczając mu przy tym, iż nie otrzyma honorarium, i przywiozła go do Niezdołów. Mimo wysiłków doktorowi nie udało się wydobyć kuli. Zrozpaczona i zdegustowana zachowaniem doktora, domagającego się zapłaty w naturze, dziewczyna odwiozła go do miasta i zdążyła przed świtem odstawić konie do stajni.

VII..

Pewnej nocy odwiedził dwór ojciec Salomei. Jego oddział stacjonował niedaleko. Zaniepokoiła go obecność Odrowąża. Zaprzysiągł Szczepana, by pilnował panny, i ostrzegł księcia, że mu nie daruje, jeśli skrzywdzi jego dziecko. Odszedł przed świtem.

VIII.

Pewnego wieczoru przybyło dwóch wędrowców. Był to Hubert Olbromski, komisarz Rządu Narodowego, z młodszym towarzyszem. Wieźli ważne dokumenty powstańcze i prosili o posiłek i schronienie. Mieszkańcy dworu podzielili się z podróżnymi tym, co mieli. Okazało się, że Olbromski znał w dzieciństwie ojca Salomei.

Ośmielona dziewczyna zapytała go o sens zrywu powstańczego przeciw potędze imperium. Pytała, dlaczego trzeba tyle cierpieć, ponosić tyle ofiar, po co ginie tak wielu ludzi. Powodowała nią troska o los najbliższych, którzy już tyle wycierpieli i wciąż nie było widać końca ofiar. Otrzymała jedynie bardzo ogólnikową odpowiedź.

Nocą zaskoczył śpiących oddział rosyjskich żołnierzy. Szczepan i Salomea ledwo zdążyli umieścić rannego w kadzi w salonie Dominika i uciec w zarośla za ogrodem.

Powstańcy wypadli oknem do ogrodu, zabijając wartowników i zabierając ich konie. Młodszy uszedł, Olbromski zaś został osaczony nad rzeką. Poległ z ręki Wiesnicyna, bo nie chciał dać się ująć żywcem, ale wcześniej udało mu się wrzucić torbę z dokumentami powstańczymi w nurty rzeki. Dokumentów nie odnaleziono mimo pomocy wieśniaków, zachęcanych obietnicą nagrody. Pościg za drugim komisarzem rządu powstańczego wrócił z niczym. Nie udało się też odnaleźć Szczepana i Salomei. Przygnębiony Wiesnicyn krążył po pustych pokojach dworu, który przypominał mu dom rodzinny, cierpiał z powodu beznadziejnej miłości, czuł wzgardę do samego siebie. Był rozdarty między powinnością a szacunkiem dla powstańców oraz przekonaniem o niesprawiedliwości wojny, tak sprzecznej z ideałami, które wyznawał w młodości. Podczas wędrówki po pustych komnatach natknął się na rannego Odrowąża, ale nie zabił go ani nie aresztował. Nie doczekał się też Salomei, w której oczach chciał zobaczyć chociaż błysk wdzięczności. Pełen ciężkich myśli odjechał więc wraz ze swym oddziałem.

IX.

Wrócili Szczepan i Salomea. Zajęli się rannym, a następnie pochowali Huberta Olbromskiego.

X.

W połowie kwietnia kula wyszła z nogi rannego, poczuł się więc znacznie lepiej. Waz z budzącą się do nowego życia naturą obudziła się w sercach młodych ludzi miłość. Odrowąż zaledwie ją sobie uświadamiał, patrząc z podziwem na piękną pannę i z żalem myśląc, że kiedyś będzie musiał opuścić gościnny dwór. Salomea przeżywała inne rozterki. Pojęła, że obecności młodzieńca nie da się dłużej ukrywać, że coraz więcej ludzi o nim wie, co jest niebezpieczne i kompromituje ją. Powinien więc opuścić dwór, a z myślą tą nie umiała się pogodzić. Zdawała sobie sprawę z dzielącej ich przepaści towarzyskiej i środowiskowej. Pamiętała też o przestrogach ojca.

XI.

Pewnej wiosennej nocy burza nie pozwalała dziewczynie spać. W jej sercu kłębiły się sprzeczne pragnienia. To planowała uciec z ukochanym, to znów myślała o ojcu, o ludzkich opiniach. Nie śmiała marzyć o małżeńskim szczęściu, rozumiała, że to jest nierealne. Zgnębiona takimi myślami wreszcie usnęła. Obudził ją łoskot, wydawało jej się, że widzi Dominika. Przestraszona pobiegła do Odrowąża. Kojąc jej lęki, przytulił ją do piersi, pocałował, a ona mu uległa.

XII.

Po pewnym czasie wrócili do domu państwo Rudeccy. Widząc ruinę gospodarstwa, pan Rudecki zaniemógł i wkrótce zmarł. Pani Rudecka usiłowała wprawdzie jakoś uporządkować sprawy majątkowe, ale niewiele mogła zdziałać. Zupełnie przy tym nie zwracała uwagi na Salomeę i Józefa.

XIII.

W maju Odrowąż wciąż był bardzo chory. Rany dokuczały mu mniej, ale zapadł na nieznaną chorobę. Czekano na pana Brynickiego, by pokierował gospodarstwem. Niestety, zamiast rządcy przybył żołnierz z jego oddziału z ostatnim listem do córki i z wiadomością o jego śmierci. Salomea pogrążyła się w rozpaczy, spotęgowanej wyrzutami sumienia.

XIV.

Pani Rudecka i Salomea zabrały się więc same do pracy. Pod koniec maja przed dwór zajechała wielka kareta. Przyjechała nią matka Józefa Odrowąża, od miesięcy poszukująca syna. Salomea nie dopuściła jej od razu do chorego, bojąc się, że wzruszenie może mu zaszkodzić. Księżna zamieszkała w Niezdołach, by opiekować się synem.

XV.

Księżna sprowadzała lekarzy i służbę. Obdarowała znaczną kwotą pieniędzy Szczepana, który nie umiał ich policzyć i nie wiedział, co z nimi robić. Troska o chorego połączyła księżnę i Salomeę. Matka nie mogła nie zauważyć uczucia łączącego młodych, ale choć polubiła dziewczynę, nie mogła pogodzić się z myślą, że jej syn mógłby się z nią ożenić.

XVI.

Gdy chory poczuł się lepiej, matka rozpoczęła zabiegi, by wywieźć go za granicę, gdyż obawiała się, że wróci w szeregi powstańcze. Nie chciała skrzywdzić Salomei, biła się z myślami, jak załatwić tę trudną sprawę, wciąż odwlekała rozmowę z dziewczyną. W tajemnicy załatwiła dokumenty i transport. Gdy przygotowania były zakończone, sprowadziła Salomeę do altany w ogrodzie, by się z nią rozmówić. Skłoniła dziewczynę do zwierzeń, wymogła na niej pomoc w skłonieniu Józefa do wyjazdu, by całkowicie wyzdrowiał i nie wrócił już nigdy do oddziału. Na nieśmiałe pytanie dziewczyny "A ja?" odpowiedziała, że jest młoda, zapomni o Odrowążu, dała Salomei do zrozumienia, że małżeństwo nie wchodzi w rachubę. Dziewczyna nie zdobyła się na żadne słowo protestu, nie wspomniała też, że oczekuje dziecka. Zaprotestowała jedynie, gdy księżna nazwała powstanie "obłąkanym zamysłem godnym przekleństwa". Na koniec księżna wcisnęła do rąk Salomei sakiewkę z pieniędzmi.

XVII.

Matka okłamała Józefa, że jak wydobrzeje, to wróci do oddziału. Owładnięty tym pragnieniem, nie myślał zupełnie o Salomei. Księżna pilnowała, by nawet na moment nie zostali sami. Dziewczyna pracą i pomocą przy pakowaniu zagłuszała bolesne myśli. W ostatniej chwili wręczyła księżnej kulę wydobytą z rany syna. Gdy powóz z ukochanym odjechał, pobiegła nad rzekę zwierzyć się jej ze swego nieszczęścia. Myślała o otrzymanej zapłacie, w końcu wrzuciła monety w wodę. Potem omdlała upadła na drogę, którą odjechał ukochany. Tam znalazł ją Szczepan i zaniósł do domu.

Potrzebujesz pomocy?

Młoda Polska (Język polski)

Teksty dostarczyło Wydawnictwo GREG. © Copyright by Wydawnictwo GREG

autorzy opracowań: B. Wojnar, B. Włodarczyk, A. Sabak, D. Stopka, A. Szóstak, D. Pietrzyk, A. Popławska
redaktorzy: Agnieszka Nawrot, Anna Grzesik
korektorzy: Ludmiła Piątkowska, Paweł Habat

Zgodnie z regulaminem serwisu www.bryk.pl, rozpowszechnianie niniejszego materiału w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, utrwalanie lub kopiowanie materiału w celu rozpowszechnienia w szczególności zamieszczanie na innym serwerze, przekazywanie drogą elektroniczną i wykorzystywanie materiału w inny sposób niż dla celów własnej edukacji bez zgody autora podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności.

Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.

Polityka Cookies. Prywatność. Copyright: INTERIA.PL 1999-2020 Wszystkie prawa zastrzeżone.