Przejdź na stronę główną Interia.pl

Książę i żebrak

Mark Twain

Streszczenie szczegółowe

Przedmowa

Historia ta była przekazywana z pokolenia na pokolenie, aż do czasów współczesnych. Nie wiadomo, czy przedstawione w niej wydarzenia są prawdziwe. Być może to tylko najzwyklejsza w świecie legenda.

Narodziny Księcia i Żebraka

Pewnego jesiennego poranka, w pierwszej połowie XVI wieku przyszło w Londynie na świat dwoje dzieci. W rodzinie żebraków Cantych narodził się chłopiec, któremu dano na imię Tom. Drugi chłopiec, któremu nadano imię Edward, był pierwszym synem króla Anglii Henryka VIII, dlatego jego narodziny wywołały wybuch radości w całym kraju.

Dzieciństwo Toma

Rodzina Cantych wynajmowała malutki pokoik w domu znajdującym się w zaułku zwanym Offal Court, w najuboższej i najbrudniejszej dzielnicy Londynu. Cały budynek zamieszkiwany był przez ludzi reprezentujących najbiedniejszą część społeczeństwa: żebraków, złodziei i tych wszystkich, którzy nie mogli znaleźć swego miejsca w społeczeństwie. W mieszkaniu Toma nie było żadnych mebli, tylko w kącie leżała zwykle kupa starej słomy i kilka postrzępionych koców, które w nocy służyły za posłanie dla całej rodziny Cantych: matki, sióstr bliźniaczek: Nan i Bet, ojca o imieniu John i starej babki.

Ojciec Toma był złodziejem, a babka żebraczką. Oboje nie stronili od alkoholu, a po pijanemu zwykli bić każdego, kto tylko wszedł im w drogę. Skazany na życie wśród niewykształconych ludzi Tom miał to szczęście, że jednym z jego sąsiadów był pewien stary ksiądz, dzięki któremu chłopiec nauczył się czytać, pisać oraz poznał podstawy łaciny. Dzięki Ojcu Andrzejowi i jego księgom mały żebrak zwykł także uciekać wyobraźnią w świat, w którym stawał się otoczonym przez luksusy księciem. Marzenia te towarzyszyły chłopcu zwłaszcza wtedy, gdy leżał ciężko poturbowany przez swego ojca lub babkę.

Jednym z największych pragnień Toma było zobaczyć pałac królewski i prawdziwego księcia.

Spotkanie Toma z Księciem

Pewnego styczniowego poranka, Tom obudził się ze snu, w którym, jak zawsze, był księciem i żył w luksusie. Opuściwszy brudne mieszkanie, chłopiec skierował się w kierunku Temple Bar. Chłopiec zawędrował aż pod pałac Westminster, w którym mieszkał król Anglii i jego rodzina. Przechodząc obok bramy pałacu, przez którą można było dojrzeć dziedziniec, mały żebrak ujrzał odzianego w jedwabne i atłasowe szaty chłopca. Było to książę Edward.

Zachwycony widokiem Tom zbliżył się do kraty w bramie. Zauważył to jeden ze stojących w pobliżu strażników i odepchnął go brutalnie w kierunku tłumu gapiów, który również przyszedł zobaczyć księcia.

Świadkiem tego zajścia był sam następca tronu, który wzburzony postępowaniem żołnierza, kazał otworzyć bramę i wpuścić Toma do środka. Aby wynagrodzić chłopcu wyrządzone mu krzywdy, książę zaprosił go do pałacu i ugościł w swojej komnacie.

W czasie rozmowy, jaka wywiązała się między księciem i żebrakiem, okazało się, że Edward nie tylko nie rozumie, na czym polega życie prostych ludzi, ale wręcz nie jest w stanie sobie tego wyobrazić. Dziwiła go nie tylko możliwość posiadania jednego ubrania, ale także fakt, że Tom i jego rodzina radzą sobie bez pomocy służących. W opowieści żebraka księcia zainteresowały zwłaszcza rozrywki: zabawa w piasku, pływanie w rzece i robienie błotnego ciasta. Zachwycony Edward zamarzył, by choć przez chwilę znaleźć się w skórze Toma, a ponieważ mały żebrak od zawsze śnił o tym, by być księciem, chłopcy szybko zamienili się strojami.

Okazało się, że Tom i książę Edward są do siebie tak podobni, że ktoś, kto wszedłby nagle do komnaty nie zauważyłby nawet, co się stało. W tym momencie książę dostrzegł na ramieniu Toma siniak, będący konsekwencją brutalnej interwencji strażnika. Nie myśląc wiele, Edward opuścił komnatę i pobiegł na dziedziniec, by jeszcze raz zwymyślać żołnierza, który tak brutalnie postąpił względem niewinnego chłopca. Ku swemu zdziwieniu, nie został potraktowany z należnym szacunkiem, a rozzłoszczony strażnik wyrzucił go za mury pałacu. Zapewnienia chłopca, iż jest księciem spotkały się tylko z szyderczym śmiechem zgromadzonego pod murami tłumu.

Początek kłopotów księcia

Uwolniwszy się od ubawionego zaistniałą sytuacją motłochu, książę Edward dotarł pod mury byłego klasztoru franciszkanów. Król Henryk VIII, jego ojciec, uczynił w tym miejscu przytułek dla biednych dzieci, więc Edward był pewien, że znajdzie tu tak bardzo potrzebną w tym momencie pomoc.

Przekroczywszy mury przytułku książę zwrócił się do bawiących się tam chłopców, by powiadomili swojego przełożonego, iż „Edward, książę Walii ma zamiar się z nim rozmówić”. Słowa te nie przyniosły spodziewanego rezultatu. Mieszkańcy przytułku rozsierdzeni tym, że byle włóczęga ubrany w potargane szmaty podaje się za księcia, pobili Edwarda, a na odchodne poszczuli go dodatkowo psami.

Zmęczony i obolały książę po raz pierwszy spostrzegł wtedy, że świat poza murami pałacu nie jest taki, jak mu się wydawało. Rozważając w duchu tę myśl, Edward skierował swe kroki w stronę Offal Court licząc na to, że rodzice Toma rozpoznają, że nie jest ich dzieckiem i odprowadzą go do pałacu.

Zapadł zmrok i zrobiło się zimno. Zziębnięty i ubłocony Edward poczuł nagle, że ktoś złapał go za kołnierz ubrania. Osobą tą okazał się pijany i rozzłoszczony nie na żarty - jego ojciec - John Canty.

Tom arystokratą

Ubrany w królewskie szaty Tom początkowo nie zdawał sobie sprawy z kłopotów, w jakich się znalazł. Po półgodzinnej zabawie w księcia, jasnym okazało się, że prawdziwy następca tronu gdzieś zniknął. Zaniepokojony żebrak postanowił opuścić komnatę, ale widok tłumu kłaniających się mu dworzan tak go przestraszył, że chłopiec natychmiast wrócił do środka.

Po chwili do pomieszczenia wszedł bogato ubrany paź i zapowiedział nadejście lady Jane Grey - przyrodniej siostry księcia. Zrozpaczony Tom upadł przed nią na kolana i wyznał całą prawdę z nadzieją, że występek, którego się dopuścił zostanie mu przebaczony. Na nic jednak nie zdały się płacz i gorliwe wyznanie win. Jego podobieństwo do prawdziwego księcia było tak wielkie, że nikt nie dałby wiary jego zapewnieniom, iż tak naprawdę jest najzwyklejszym w świecie żebrakiem.

Posądzony o szaleństwo Tom został szybko zaprowadzony przed oblicze króla. Henryk VIII, choć był władcą bardzo surowym, swego jedynego syna darzył ogromną miłością, dlatego wieść o jego rzekomym szaleństwie napełniła jego serce ogromnym smutkiem. Król sam był poważnie chory i wiedział, że to Edward będzie musiał kierować państwem po jego śmierci.

Ponieważ Tom, zgodnie z prawdą, utrzymywał, iż nie jest prawdziwym księciem, tylko przebranym w królewskie szaty żebrakiem, król postanowił poddać go pewnemu eksperymentowi i odezwał się do chłopca po łacinie. Tom, choć nie bez trudu, sklecił odpowiedź w tym języku, co zdaniem króla i zebranych dworzan, miało świadczyć o jego arystokratycznym pochodzeniu. Podobne badanie po francusku, nie dało jednak zadowalających rezultatów.

Król, przekonany iż to nadmiar nauki i obowiązków spowodował chorobę księcia, kazał uwolnić go od dotychczasowych zajęć. Aby rozwiać szerzące się plotki o szaleństwie królewskiego syna, Henryk VIII rozkazał również, by nadać mu tytuł księcia Walii, co miało potwierdzić, iż jest dziedzicznym następcą tronu. Aby ceremonia nadania tytułu mogła się odbyć, konieczne było powołanie nowego Wielkiego Marszałka Anglii. Sytuacja ta oznaczała wyrok śmierci dla obecnego księcia Norfolku, który przebywał właśnie w więzieniu, oskarżony o rzekomą zdradę stanu.

Tom otrzymuje wskazówki

Opieka nad Tomem należała do obowiązków Lorda Hertforda, który był wujem prawdziwego księcia. Jego praca zaczęła się od przykazania, by chłopiec nie rozgłaszał więcej, że nie jest prawdziwym następcą tronu.

Po chwili do komnaty księcia wkroczyły jego dwie przybrane siostry, lady Elizabeth oraz lady Jane Grey. Podczas zabawy z nimi Tomowi zdarzyło się kilkakrotnie zapomnieć o nakazie swego opiekuna, ale dziewczynki taktownie nie poruszały tego tematu. Po odejściu księżniczek Tom zapragnął odpocząć. Jego życzenie zostało natychmiast spełnione. Tłum paziów pomógł mu zmienić szaty i ułatwił położenie się w wielkim, pięknie zdobionym łożu. Sytuacja ta bardzo zdumiała przyzwyczajonego do radzenia sobie we wszystkim samemu chłopca.

Pierwszy królewski obiad Toma

Po odpoczynku Tom zmuszony był udać się na królewski obiad, który odbył się zgodnie z tradycyjnym ceremoniałem. Tom, choć bardzo się starał, popełnił kilka rażących błędów: jadł palcami, kazał zabrać serwetę, którą miał pod brodą, gdyż bał się ją poplamić, napchał sobie kieszenie orzechami. Wszystkie te uchybienia nie spotkały się jednak z ani jednym słowem protestu. Służba i zebrani na obiedzie dostojnicy tłumaczyli je sobie chwilową niedyspozycją księcia. Największą gafę Tom popełnił po obiedzie, gdy podano mu misę pełną różanej wody, służącej do obmywania rąk. Chłopiec, myśląc, że to kolejny napój, podniósł naczynie do ust i wypił kilka łyków.

Sprawa pieczęci

Gdy Edward odpoczywał po sutym obiedzie, król Henryk obudził się z drzemki. Czuł się wyjątkowo źle i zrozumiał, że dzień jego śmierci jest coraz bliżej. Na wieść o przebudzeniu władcy, do komnaty wszedł lord kanclerz z wiadomością, że wyrok na księcia Norfolku jest już gotowy, a do jego ostatecznego zatwierdzenia potrzebna jest już tylko Wielka Pieczęć. Na nieszczęście okazało się, iż w ostatnich dniach król powierzył ją swemu synowi, ten zaś miał ją przechować do czasu, aż będzie potrzebna.

Lord Hertford wysłany do księcia w celu odzyskania pieczęci, wrócił z wiadomością, iż następca tronu nie ma pojęcia o miejscu ukrycia potrzebnego przedmiotu. Wieść ta bardzo rozzłościła chorego króla, który rozkazał, by w tej sytuacji użyto małej pieczęci. Książę Norfolku miał być ścięty następnego dnia.

Ceremonia na rzece

Wieczorem, zgodnie z planem, miał się odbyć uroczysty bankiet w głównej sali Ratusza. Głównym gościem kolacji miał być sam książę Walii, którego przybycie wiązało się z przemarszem królewskiego orszaku przez całe miasto.

Zgodnie ze zwyczajem, książę wraz ze swoją świtą podróżował do centrum miasta bogato przystrojoną łodzią, niesioną przez prąd przecinającej Londyn Tamizy. Całe miasto wyległo na ulice by obserwować tę podróż. Trasę przejazdu księcia znaczyły liczne ozdoby, zaś pałac, który opuszczał właśnie bogato ubrany orszak królewski, był oświetlony setkami wznieconych specjalnie na tę okazji ogni.

Książęce udręki

Prawdziwy książę starał się wyrwać z rąk Johna Canty'ego, ale zadanie to przekraczało jego możliwości. Głośne zachowanie chłopca i fakt, że podawał się za następcę tronu Anglii, ściągnęło wielu gapiów zainteresowanych rozgrywającą się na ich oczach sceną. Nikt, prócz jednego człowieka, nie miał zamiaru ingerować w to, co się dzieje. Mężczyzna ten, widząc, że John Canty zamierza się pałką na szamoczącego się chłopca, wysunął się tłumu i stanął pomiędzy ojcem i synem. Rozzłoszczony pijak wziął zamach i uderzył w głowę tego, który znalazł się na jego drodze, pozbawiając go tym samym przytomności.

Znalazłszy się w mieszkaniu Cantych, Edward wcale nie zrezygnował z dopominania się swoich praw i przypominania, iż mają oni do czynienia z osobą, w której żyłach płynie królewska krew. Jego zachowanie sprowadziłoby na niego kolejne lanie, gdyby nie interwencja matki Toma i jego sióstr: Nan i Bet. Bicia nie udało się jednak uniknąć. Gdy John Canty i babka dowiedzieli się, że chłopiec nie przyniósł tego dnia ani pensa, ich ciosy spadły nie tylko na niego samego, ale także na broniące go kobiety.

W nocy, gdy wszyscy już spali, pani Canty, która nie mogła pozbyć się myśli, iż chłopiec, który śpi obok, rzeczywiście nie jest jej synem, postanowiła przeprowadzić eksperyment. Tom, przed którego twarzą wybuchł w dzieciństwie proch, budząc się nagle, zawsze zasłaniał twarz odwróconą wnętrzem od siebie dłonią. Tej nocy, pani Canty wielokrotnie budziła leżącego obok niej chłopca, ten jednak ani razu nie wykonał charakterystycznego dla jej syna gestu.

Nagle ktoś załomotał w drzwi, a nieznajomy głos oznajmił, że mężczyzna, którego wieczorem uderzył pałką John Canty, właśnie zmarł. Był to ksiądz Andrzej. Nie było wyjścia, cała rodzina Cantych musiała uciekać z Offal Court.

Ulice Londynu pełne były bawiących się ludzi. Noc była jasna od palących się ognisk. Przeczuwający kłopoty John Canty zawiadomił swoich bliskich, że w razie kłopotów i konieczności rozdzielenia się, wszyscy mają się ponownie spotkać w okolicy Mostu Londyńskiego.

Jakby na potwierdzenie tych słów, tłum nagle zgęstniał i rodzina Cantych została rozdzielona, Książę nie czekając na lepszą okazję, zniknął z oczu pilnującego go ojca Toma. Będąc znowu wolnym, ruszył w kierunku Ratusza, by tam wyjaśnić nieporozumienia, jakie nagromadziły się wokół jego osoby.

W Ratuszu

Tom Canty, ubrany w szaty księcia, płynął tymczasem pięknie oświetloną łodzią w stronę centrum miasta. Wszystko, co widział i czego doświadczał, zapierało dech w piersiach. Gdy podróż dobiegła wreszcie kresu, fałszywy książę i jego świta zajęli miejsca przy jednym z dwóch ogromnych stołów umiejscowionych w największej sali londyńskiego Ratusza. W odpowiednim momencie, Tom, zgodnie z instrukcjami, które wcześniej otrzymał, wziął w ręce pękaty puchar, upił z niego kilka łyków i oddał naczynie siedzącej obok lady Elizabeth. Ten wędrujący z rąk do rąk kielich, zgodnie z tradycją, symbolizował początek zabawy.

Gdy Tom rozpoczynał bankiet, Edward próbował wedrzeć się do wnętrza Ratusza. Jego zapewnienia, iż jest księciem nie spotkały się jednak ze zrozumieniem, a zachowanie szybko zjednało mu całą masę wrogów, którzy doskonale bawili się podżeganiem go i naśmiewaniem się z jego rzekomego szaleństwa. W końcu jednak miarka się przebrała i ktoś zaproponował, by wrzucić chłopca do sadzawki.

Zamiar ten byłby zapewne zrealizowany, gdyby nie pomoc pewnego, wyglądającego na żołnierza. Miles Hendon, bo tak nazywał się ten człowiek, ruszył na pomoc Edwardowi i skutecznie odpierał za pomocą swego miecza ataki rozwścieczonego tłumu.

Nie wiadomo jednak, jak skończyłaby się ta awantura, gdyby nie nagłe pojawienie się gońców królewskich, którzy konno wpadli w sam środek zgromadzonych tłumnie mieszczan, zmuszając napastników do ucieczki. Dzielny żołnierz wykorzystał nadarzającą się okazję i porywając za sobą księcia, czmychnął w bok, jak najdalej od niebezpiecznego tłumu.

W tym momencie, do pomieszczenia, w którym ucztował Tom, wpadł goniec i oznajmił, iż król Henryk VIII nie żyje. Cisza, jaka zapadła po tych słowach, nie trwała jednak długo, gdyż już po chwili zgromadzeni dostojnicy oddali hołd swemu nowemu władcy. Tom, usłyszawszy, że to on od tej pory będzie rządził Anglią, rzekł donośnym głosem do Lorda Hertforda: „Od dzisiaj zatem królewskie prawo będzie prawem łaski, a nie prawem krwi! Wstawaj i ruszaj zaraz do Tower. Powiedz, że z mojego rozkazu książę Norfolk ma zostać ułaskawiony.” Tłum przyjął te słowa z wielkim uznaniem.

Książę i jego wybawca

Miles Hendon wraz z Edwardem, który nie był już księciem, ale królem, udali się w kierunku Mostu Londyńskiego, gdzie znajdowała się gospoda, w której żołnierz wynajmował pokój. Po wejściu na most, dobiegł do ich uszu zdenerwowany głos mówiący: „No, jesteś w końcu!” Okazało się, że autorem tych słów był John Canty, który wciąż oczekiwał w umówionym miejscu na przybycie członków swojej rodziny. Jego pewność siebie i cięty język nie zdały się jednak na nic wobec przypasanego do boku Milesa Hendona miecza. Mężczyzna musiał odejść bez chłopca, którego uważał za swego syna.

Znalazłszy się w pokoju Hendona, chłopiec rzucił się w ubraniu na łóżko i natychmiast zasnął. Przebudził się dopiero w momencie, gdy służący przyniósł posiłek. Teraz, gdy Edward poczuł się swobodniej, na nowo odezwała się w nim królewska krew. Hendon, nie wierząc w to, że chłopiec, którego uratował przed tłumem mieszczan, jest prawdziwym władcą Anglii, cierpliwie spełniał każdą jego zachciankę: pomagał się umyć, podawał ręcznik. Największym wyzwaniem dla żołnierza był jednak zakaz siadania w obecności władcy.

Gdy chłopiec zapragnął dowiedzieć się czegoś więcej, na temat swego wybawiciela, Hendon opowiedział mu historię swego życia.

Miles Hendon był szlachcicem. Posiadłość jego ojca, sir Ryszarda, znajdowała się w Hendon Hall w księstwie Kent. Miles miał dwóch braci: starszego Artura i młodszego, który nosił imię Hugh. Oprócz nich na dworze ich ojca przebywała lady Edyta, córka hrabiego, dziedziczka wielkiego majątku. Kobieta ta była przeznaczona na żonę dla najstarszego z braci Hendonów, ale jej serce zwrócone było w stronę Milesa. Hugh z kolei zakochany był w majątku lady Edyty, dlatego podrzuciwszy do komnaty swego brata jedwabną drabinę sznurową, zdołał przekonać swego ojca, że Miles chciał za jej pomocą uprowadzić Edytę i poślubić ją wbrew ojcowskiej woli. Za karę Miles został wygnany przez ojca z kraju na trzy lata. Czas ten spędził biorąc udział w wojnach na kontynencie. Po przegranej bitwie trafił do niewoli, która trwała siedem ostatnich lat i tylko cudem udało mu się odzyskać wolność.

W rewanżu za tę opowieść, Edward streścił swoje przygody, a w nagrodę za okazaną mu pomoc obiecał spełnić każde żądanie Hendona. Sprytny Miles poprosił o to, by móc siedzieć w obecności swego władcy. Jako dowód, że podobne przywileje nie są niczym nowym, przytoczył historię lorda de Courcy, któremu w zamian za zasługi pozwolono w towarzystwie króla przebywać z nakrytą głową. Edward wspaniałomyślnie przystał na tę prośbę, a w dowód swej wdzięczności pasował Milesa Hendona na rycerza.

Zniknięcie królewicza

Miles i król położyli się spać - Edward na łóżku, Hendon na podłodze. Po przebudzeniu żołnierz zmierzył swojego podopiecznego za pomocą kawałka sznurka i opuścił gospodę, by kupić dla niego strój, w którym nie wyglądałby jak żebrak. Po powrocie Hendon usiadł przy stole i zabrał się za cerowanie lekko zużytego ubrania, które nabył. Po pewnym czasie postanowił obudzić Edwarda. Ku swemu zdziwieniu odkrył jednak, że łóżko, w którym spał chłopiec, jest puste.

Służący, który nadszedł właśnie ze śniadaniem wyjaśnił, iż w czasie nieobecności Hendona, do gospody przyszedł pewien człowiek i oznajmił, iż przychodzi w imieniu Milesa, który każe chłopcu, by ten poszedł na drugi koniec mostu. Edward nie był zbyt zadowolony z tego, że ktoś mu rozkazuje, ale ubrał się i ruszył we wskazanym przez mężczyznę kierunku. Po wyjściu z gospody dołączył do niego „jakiś mężczyzna o posępnym obliczu” i razem zniknęli w tłumie.

Miles Hendon był pewien, iż osobą odpowiedzialną za zniknięcie chłopca jest człowiek podający się za jego ojca.

„Le Roi Est Mort - Vive Le Roi!”

Po śniadaniu, Tom udał się do Sali Tronowej by z pomocą Lorda Hertforda rozstrzygać sprawy wagi państwowej. Rządzenie krajem wydało się Tomowi czymś niezwykle nudnym. Do jego zadań należało nadawanie tytułów i godności ludziom, o których nawet wcześniej nie słyszał i zatwierdzanie wydatków, których konieczności dowodzili przed nim różni wielcy panowie. Wnet w głowie Toma zaświtała myśl, że tak naprawdę to nie on, choć faktycznie jest królem, sprawuje władzę, ale ci, którzy przed nim stoją i czytają coraz to nowsze proklamacje, dokumenty i rozporządzenia.

W pewnym momencie Tom najzwyczajniej w świecie usnął, co spowodowało zawieszenie obrad. Zmęczonemu chłopcu pozwolono oddalić się do jego komnaty.

Gdy Tom pozostał sam, do jego pokoju wpuszczono młodzieńca, który przedstawił się jako Humphrey Marlow, osobisty chłopiec do bicia księcia. Humphreya martwiło lanie, które miał otrzymać za to, że książę w ostatnich dniach nie nauczył się prawidłowo lekcji. Tom, zaniepokojony losem swojego gościa, obiecał wstawić się za nim u nauczyciela. To jednak nie wyczerpało trosk chłopca do bicia. Humphrey obawiał się, iż w wyniku tego, że książę stał się królem, ustanie jego edukacja i tym samym on nie będzie już potrzebny. Tom wspaniałomyślnie oświadczył, iż on, a następnie jego potomkowie, już zawsze będą pełnić swoją funkcję. Dzięki tej obietnicy Tom zjednał sobie serce chłopca do bicia i od tej pory obaj młodzieńcy stali się przyjaciółmi. Dzięki pomocy Humphreya Tom poznał wiele faktów z życia prawdziwego księcia, za którego zmuszony był się podawać.

Po odejściu Humphreya Tom spotkał się z wujem Hertfordem, który zapowiedział mu, iż Rada Egzekutorów podjęła decyzję, iż król będzie jadał obiady publicznie, by rozwiać szerzące się plotki o jego szaleństwie.

Tom królem

Kolejne dni upłynęły Tomowi pod znakiem nudnych obrad. Czwartego dnia po śmierci króla chłopiec udał się nieco wcześniej do Sali Tronowej, by przygotować się do kolejnego dnia rządów. Na miejscu usłyszał podekscytowane głosy zgromadzonego pod pałacowymi oknami tłumu. Powodem zamieszania było troje skazanych na śmierć ludzi. Tom kazał sprowadzić do siebie skazańców, by dowiedzieć się, co było powodem tak surowego wyroku.

Po długim przesłuchaniu, w którym Tom ujawnił niedorzeczność stawianych tym ludziom zarzutów, wyrok został anulowany, a zgromadzeni na sali wielmożowie westchnęli z ulgą widząc, iż ich król nie może być szalony, skoro potrafi tak racjonalnie myśleć.

Uroczysty obiad

Po skończonych obradach Tom udał się na uroczysty obiad. Posiłek ten miał być spożyty na oczach setek poddanych króla, którzy przyszli tutaj tylko po to, by zweryfikować plotki o rzekomym szaleństwie władcy. Na szczęście Tom, zapoznany już z zasadami spożywania posiłków, nie popełnił żadnego błędu, który mógłby potwierdzić tę wiadomość.

„Król Fu-Fu Pierwszy”

Miles Hendon nie mógł odnaleźć uprowadzonego króla, ale mimo to nie ustawał w poszukiwaniach.

Król Edward podążał tymczasem za mężczyzną, który podawał się za gońca przysłanego przez Hendona. W końcu wędrowcy dotarli do opuszczonej, na wpół zawalonej szopy, którą ktoś postawił na środku leśnej polany. Wewnątrz budynku czekał na nich John Canty. Szopa wkrótce wypełniła się żebrakami, pijakami i innymi nędzarzami najgorszego rodzaju. John Canty, który nosił teraz nowe nazwisko - Hobbs, okazał się ich dawnym towarzyszem, który wrócił po latach, by na nowo zasilić szeregi bandy.

Król Edward przysłuchiwał się z ciekawością rozmowom toczonym przez tych ludzi. Okazało się, że wielu z nich żyło dawniej w dostatku, ale z różnych przyczyn musieli porzucić to życie i przeistoczyć się w żebraków włóczących się od wsi do wsi. Przykładem takiego człowieka był Yokel. Jego matka opiekowała się chorymi, a gdy jeden z nich zmarł, a medycy nie potrafili wyjaśnić przyczyn jego zgonu, podejrzenia padły na starą kobietę, która się nim zajmowała. Posądzona o czary staruszka spłonęła na stosie, a Yokel wraz z rodziną zostali pozbawieni majątku i musieli zacząć żebrać. Trudy takiego życia doprowadziły do śmierci żony i dzieci mężczyzny, a jemu samemu, za włóczęgostwo i żebranie obcięto oboje uszu i uczyniono zeń niewolnika, co symbolizować miała wypalona na jego policzku litera N. Po tym, jak Yokel uciekł od swego pana, mógł już liczyć tylko na jedno - śmierć w chwili, gdy zostanie złapany.

Edward, wzruszony słowami mężczyzny, stanął na środku szopy i głośno oznajmił, iż jest królem Anglii i nie pozwoli, by posądzonemu niewinnie Yokelowi stała się jakakolwiek krzywda. Sytuacja ta wywołała wybuch śmiechu wśród żebraków, a jeden z obecnych w szopie kotlarzy nazwał chłopca „Fu-Fu Pierwszym”, królem szaleńców, co wyjątkowo upokorzyło biednego Edwarda.

Książę wśród włóczęgów

Następnego dnia cała banda ruszyła w drogę. Opiekę nad Edwardem powierzono Hugonowi, chłopakowi, który wcześniej podawał się za przysłanego przez Hendona gońca.

Ponieważ król nie chciał żebrać, Hugon postanowił udawać chorego i w ten sposób skłaniać przechodniów do podzielenia się z nimi chociaż kilkoma pensami. Edward, który żywił głęboką pogardę do kłamstwa, zdradził pierwszemu napotkanemu człowiekowi, iż Hugon wcale nie jest chory. Rozzłoszczony nie na żarty mężczyzna zaczął gonić żebraka, co książę skwapliwie wykorzystał uciekając w przeciwnym kierunku.

Po kilku godzinach wędrówki zmęczony król postanowił zapukać do mijanej właśnie chaty, ale nim zdążył się odezwać, przepędzono go. Urażony tym Edward szedł dalej, aż w końcu znalazł szopę, w której postanowił spędzić noc. Nie przeszkadzało mu nawet to, że musi się przykryć śmierdzącą końskim potem derką, ani że razem z nim pod tym samym dachem nocuje cielę.

Książę wśród wieśniaków

Gdy rankiem Edward wstał ze swego legowiska, do szopy weszły dwie małe dziewczynki. W czasie rozmowy, jaka się wywiązała między nimi i chłopcem, Edward przyznał się do swojego królewskiego pochodzenia. Fakt ten nie zdumiał zbytnio dziewczynek, które z chęcią wysłuchały przygód tego dziwnego, odzianego w żebracze szaty władcy. Po wszystkim Edward został zaprowadzony do chaty, gdzie dano mu jeść. W zamian chłopiec musiał umyć naczynia, obrać jabłka, naostrzyć nóż i nawijać wełnę. Na koniec pani domu kazała mu utopić kocięta. Chłopiec miał właśnie zaprotestować, ale nie zrobił tego, gdyż dostrzegł właśnie Johna Canty'ego i Hugona, którzy pojawili się przed wejściem do zagrody.

Książę i pustelnik

Edward uciekł do lasu. O zmroku dotarł do chatki pustelnika, w której znalazł schronienie. Stary mężczyzna ubrany w szatę z owczych skór przyjął księcia z wielką radością. Chłopiec szybko przekonał się jednak, że spadł z deszczu pod rynnę. Okazało się, że mieszkający w lesie samotnik był wcześniej duchownym, który musiał uciekać przed prześladowaniami, jakie spotkały go za panowania króla Henryka VIII. Długie przebywanie w samotności sprawiło, że mężczyzna oszalał - wydawało mu się, że jest archaniołem, który za życia widział na własne oczy niebo i Boga.

Pustelnik, dowiedziawszy się, iż jego gość jest synem tego, który go prześladował, związał Edwarda z zamiarem zabicia, gdy tylko nadejdzie świt. Czas, jaki pozostał do rana, starzec spędził na ostrzeniu długiego, rzeźnickiego noża, za pomocą którego miała dokonać się jego zemsta.

Hendon przybywa na ratunek

Nadszedł świt, a razem z nim planowany czas zbrodni. Gdy pustelnik chwycił nóż, by dokonać zemsty, niedaleko chaty rozległy się głosy. Przerażony tym, co się dzieje, Edward, usłyszał wpierw odgłosy bójki, potem czyjeś krzyki, aż wreszcie, ku swej wielkiej radości, rozpoznał głos Milesa Hendona, który właśnie zaczął dobijać się do drzwi chaty.

Zapytany o Edwarda pustelnik skłamał, że chłopiec był u niego, ale jakiś czas temu opuścił jego dom. Książę, choć bardzo się starał, nie był w stanie ostrzec swego przyjaciela. Przez jego zakneblowane usta wydostawał się tylko cichy jęk, którego Hendon nie był w stanie dosłyszeć.

Pustelnik, wskazawszy żołnierzowi kierunek, w którym rzekomo udał się Edward, ruszył za nim, mając nadzieję, że zwiedzie tym przybysza, a sam wróci do chaty i dokończy to, co zaplanował. Zaraz po ich odejściu książę usłyszał, że ktoś otwiera drzwi do pomieszczenia, w którym się znajdował. Byli to John Canty i Hugon, którzy podążali jego tropem od poprzedniego popołudnia.

Ofiara zdrady

Mijały dni. Książę Edward znów znalazł się wśród żebraków i zbiegłych niewolników. Z upływem czasu „Król Fu-Fu Pierwszy” zdobywał sobie coraz większą popularność wśród swych towarzyszy. Rezultatem tego był awans z grupy żebraków do grupy złodziei, którym obdarzył go herszt bandy - Harap.

Fakt ten ucieszył bardzo Hugona, który wyjątkowo nie lubił swego towarzysza. Teraz nareszcie nadarzyła się okazja, by pozbyć się uciążliwego kompana. Gdy tylko znaleźli się razem w mieście, Hugon wyrwał koszyk z zakupami pierwszej z brzegu kobiecie i wręczył go Edwardowi. Książę, nim zdążył się zorientować w tym, co się stało, został pochwycony na gorącym uczynku. Jego niewinność była tym trudniejsza do udowodnienia, że kobieta nie widziała, kto skradł jej koszyk, a Hugon jak najszybciej zbiegł z miejsca zdarzenia, zostawiając Edwarda w rękach prawa.

Podniecony złapaniem złodzieja tłum, chciał na miejscu wymierzyć Edwardowi sprawiedliwość, ale dzięki interwencji Milesa Hendona, który przypadkiem znalazł się w pobliżu, chłopca odprowadzono do sędziego, który miał wydać sprawiedliwy wyrok nad przyłapanym na gorącym uczynku złodziejem.

Książę więźniem

Edward był w poważnych tarapatach. Okazało się, że w skradzionym przez Hugona koszyku znajdowało się pieczone prosię, którego wartość została oceniona przez jego właścicielkę na trzy szylingi i osiem pensów. Według prawa, za kradzież przekraczającą trzynaście i pół pensa karano śmiercią. Na szczęście sędzia, który zajmował się sprawą księcia miał dobre serce i nakłonił kobietę do tego, by zaniżyła wartość prosiaka do ośmiu pensów. Kobieta, której zrobiło się żal chłopca, zgodziła się na tę propozycję, zaś Edward odetchnął z ulgą na wieść, że nie będzie powieszony.

Nim sędzia zdążył wydać wyrok zdarzyła się jeszcze jedna istotna dla tej historii rzecz. Miles Hendon, który bacznie obserwował wszystko, co działo się dokoła, podsłuchał, jak konstabl odprowadzający właścicielkę prosiaka, wymusił na niej odsprzedanie zawartości koszyka za zadeklarowane osiem pensów. Kobieta nie chciała się zgodzić na tę jawnie zaniżoną cenę, ale wiedząc, że podwyższając ją skaże chłopca na śmierć, musiała ustąpić.

Ucieczka

Osobą odpowiedzialną za odprowadzenie skazanego do więzienia był ów konstabl, który kilka chwil wcześniej wymusił na właścicielce prosiaka odsprzedanie go po obniżonej cenie. Miles Hendon, który był świadkiem tego wydarzenia, postanowił wykorzystać sytuację i zagroził strażnikowi, że jeśli ten nie puści wolno Edwarda i nie odda prosiaka jego właścicielce, to sędzia miejski dowie się wszystkiego na temat matactw, których się dopuścił. W tej sytuacji konstabl nie miał wyboru i książę odzyskał wolność bez konieczności ponoszenia odpowiedzialności za przestępstwo, którego przecież nie popełnił.

Hendon Hall

Miles Hendon i książę Edward zmierzali w kierunku Hendon Hall, rodzinnej miejscowości żołnierza. W czasie podróży przyjaciele opowiedzieli sobie o tym, co przydarzyło się każdemu z nich podczas rozłąki.

Po kilku dniach wędrowcy dotarli do majątku, który niegdyś należał do sir Ryszarda, ojca braci Hendonów: Hugh, Milesa i Artura. Na miejscu Miles pomógł księciu zsiąść z konia i razem weszli do środka ogromnej posiadłości, z której przed dziesięcioma latami wygnano Milesa.

Wewnątrz wielkiego pokoju, za biurkiem stojącym obok kominka, siedział Hugh, najmłodszy z synów sir Ryszarda. Ku wielkiemu zdziwieniu Milesa, brat nie rozpoznał w nim swego dawno niewidzianego krewnego. W domu nie było nikogo, kto mógłby potwierdzić tożsamość Milesa. Sir Ryszard oraz Artur zmarli przed laty, a większość służby została zastąpiona przez nowych pomocników. Milesa zdziwiło najbardziej to, że lady Edyta, która ostatecznie została żoną Hugh, także wyparła się znajomości z tym, którego przed laty tak bardzo kochała. Dodatkowym argumentem przemawiającym na niekorzyść Milesa był list zawiadamiający o jego śmierci, który Hugh dostał przed laty.

Na koniec właściciel Hendon Hall wezwał straże, które miały odprowadzić Milesa i księcia Edwarda do więzienia.

Lady Edyta

W oczekiwaniu na straże Edward zwierzył się Milesowi z trapiącego go problemu. Chłopca bardzo interesowało, dlaczego nikt go nie poszukuje. Myśląc o tym, książę napisał list po łacinie, grecku i angielsku i powierzył go Hendonowi, który zobowiązał się dostarczyć pismo do pałacu Westminster i oddać w ręce Lorda Hertforda.

W więzieniu

W więzieniu książę i Miles Hendon zostali zamknięci w zbiorowej celi, w której prócz nich znajdowało się około dwudziestu innych więźniów.

Po kilku dniach strażnik przyprowadził do więźniów starca. Był to Blake Andrews, były służący rodziny Hendonów. Starzec opowiedział swemu byłemu panu to wszystko, co stało w domu Hendonów przez ostatnie kilka lat. Po śmierci Artura sir Ryszard zaczął chorować. Wiedząc, że jego kres jest bliski, nastawał, by lady Edyta wyszła za najmłodszego z braci. Kobieta, w nadziei na powrót ukochanego, błagała o więcej czasu. Wtedy przyszedł list z wiadomością o śmierci Milesa. Lady Edyta zwlekała, ile mogła, ale w końcu musiała ustąpić. Po śmierci ojca sir Hugh ukazał swe prawdziwe oblicze i stał się bezlitosnym tyranem dla wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób byli od niego zależni. Na koniec Blake Andrews podzielił się z Milesem plotką, jakoby lady Edyta wkrótce po ślubie odnalazła w papierach męża, szkice listu zawiadamiającego o jego śmierci jego starszego brata.

Przebywając w więzieniu książę dowiedział się najnowszych wieści na temat koronowania nowego władcy Anglii. Wiadomość, że ktoś inny założy przynależną mu koronę, spowodowała, że chłopiec coraz gorzej znosił niewolę. Pocieszycielkami księcia były dwie kobiety, które znalazły się w więzieniu za to, że były babtystkami. Za tę przewinę zostały skazane na spalenie na stosie, co wprawiło Edwarda w wielki smutek, ponieważ nie rozumiał zupełnie, dlaczego karano je za coś tak nieistotnego. Innym więźniem, którego losy zainteresowały księcia, był mężczyzna, którego skazano na śmierć za to, że rzekomo polował w królewskim lesie. Wina kolejnego skazanego polegała na tym, że przygarnął jastrzębia, który uciekł od swego pana. Nic tak jednak nie rozzłościło księcia jak widok mężczyzny pozbawionego uszu i oddanego w niewolę za to, że napisał pamflet na Lorda Kanclerza, w którym oskarżał go o niesprawiedliwość.

Poświęcenie

Gdy nadszedł dzień procesu Milesa Hendona i księcia Edwarda, okazało się, iż są oni oskarżeni o włóczęgostwo i obrazę pana dworu Hendonów. Kara, jaką im wymierzono nie była zbyt surowa: Miles został zakuty na dwie godziny w dyby, zaś książę z uwagi na swój wiek został puszczony wolno.

Ostatecznie jednak wszystko skończyło się inaczej, bowiem książę nie mogąc znieść widoku poniżanego przez tłum przyjaciela, rzucił się w kierunku dowódcy straży, chcąc wymusić na nim uwolnienie Hendona. Niestety świadkiem tego zdarzenia był sir Hugh, który za karę kazał wymierzyć chłopcu pół tuzina batów. Chłosta wydawała się nieunikniona, ale dzięki interwencji Milesa, który zgłosił chęć wzięcia na siebie przeznaczonej chłopcu kary, skóra księcia została ocalona.

Do Londynu

Po uwolnieniu z dyb, Miles Hendon oraz książę Edward udali się do Londynu. Pozbawiony majątku żołnierz miał nadzieję, że w stolicy państwa uda mu się odnaleźć sir Humphrey'a Marlowa, starego przyjaciela jego ojca, za którego wstawiennictwem miał zamiar wybłagać dla siebie pomoc u króla. Plan Edwarda był nieco inny i zakładał przedostanie się do pałacu i ujawnienie wiadomości, iż ten, który miał być koronowany na króla, tak naprawdę jest żebrakiem.

Znalazłszy się w stolicy, wędrowcy udali się na Most Londyński.

Postępy Toma

Tom z upływem czasu coraz bardziej przyzwyczajał się do roli władcy. Rzeczy, które początkowo wydawały mu się nudne i męczące, stopniowo okazywały się interesujące i nie tak trudne. Dawny żebrak wiedział już, na co może sobie pozwolić przyszły król i świadomie korzystał ze swoich praw. Mając dobre serce, Tom ułaskawił wielu skazanych, którzy za czasów panowania króla Henryka VIII zapełnili wszystkie więzienia w kraju.

Jedyną rzeczą, które jeszcze niepokoiła chłopca, było wspomnienie ubogiej matki i sióstr oraz wiedza o tym, że każdego dnia może się zjawić ten, który zamiast niego powinien zasiąść na tronie. Nic takiego się jednak nie stało, a wspomnienie Offal Court i wstydliwe fakty z nim związane szybko zatarły się w pamięci przyszłego władcy.

Pochód koronacyjny

Nadszedł dzień koronacji. Całe miasto huczało od rana głosami ludzi zgromadzonych wzdłuż trasy, którą miał przechodzić król zmierzający do Opactwa Westminster, gdzie, zgodnie z tradycją, miano mu włożyć na głowę symbolizującą władzę nad państwem koronę.

Tom z dumą przemieszczał się wzdłuż przybranych odświętnie budynków i wiwatującego tłumu. W pewnym momencie wśród otaczających go ludzi dostrzegł twarz swojej matki. Zaskoczony tym widokiem wykonał charakterystyczny gest: zasłonił oczy odwróconą wnętrzem od siebie dłonią. Gdy kobieta, która dzięki temu ruchowi rozpoznała syna, próbowała się przedrzeć przez czuwającą nad spokojem straż, Tom wypowiedział znamienne słowa, których zaraz pożałował: „Nie znam cię, kobieto!”. Od tej pory chłopiec nie mógł się już cieszyć z tego, że wkrótce zostanie królem.

Koronacja

Chwila koronacji zbliżała się wielkimi krokami. Gdy Arcybiskup Canterbury wziął w ręce koronę, by założyć ją na głowę Toma, na środku świątyni pojawił się Edward, który oznajmił wszem i wobec, iż to on jest prawowitym następcą tronu. Pomimo zapewnień Toma, iż słowa te są prawdą, nikt nie chciał dać im wiary tak długo, aż Edward nie przypomniał sobie, gdzie znajduje się Wielka Pieczęć Królewska, którą powierzył mu przed śmiercią ojciec. Po wyjaśnieniu zaistniałej sytuacji koronacja została dokończona, ale królem w miejsce Toma został ten, w którego żyłach naprawdę płynęła królewska krew.

Edward królem

Miles Hendon usiłował znaleźć księcia od momentu, gdy rozdzielili się na Moście Londyńskim. Po całonocnych bezowocnych poszukiwaniach, dotarł wreszcie pod mury pałacu królewskiego. Próbując znaleźć kogoś, kto ułatwiłby mu dostanie się do środka posiadłości, Hendon natknął się na królewskiego chłopca do bicia, dzięki któremu znalazł się przed obliczem Edwarda.

Początkowo Miles nie dowierzał własnym oczom. Okazało się, że ten, którego słowa brał za zwykłe szaleństwo, rzeczywiście jest władcą całej Anglii. Aby udowodnić sobie, że to wszystko nie jest snem, Hendon usiadł na znajdującym się obok krześle. Fakt ten oburzył znajdujących się w komnacie dygnitarzy, ale Edward uspokoił ich i wyjaśnił, że sam nadał rodowi Hendonów ten przywilej.

Po tym zdarzeniu do komnaty weszli spóźnieni sir Hugh i lady Edyta. Na ich widok król wybuchnął gniewem, kazał skuć zakałę rodu Hendonów i wtrącić go do więzienia. Na końcu nadszedł moment by rozliczyć się z Tomem Cantym, który przez kilka tygodni sprawował za Edwarda władzę nad krajem. Ten, który jeszcze niedawno był żebrakiem otrzymał tytuł Królewskiego Wychowanka oraz dożywotnią posadę zarządcy Przytułku Jezusa Chrystusa.

Zakończenie: Sprawiedliwość i kara

Król Edward swoje rządy rozpoczął od pomocy tym, których spotkał podczas swojej wędrówki. Każdy, kto kiedykolwiek zwierzył mu się z tego, że został niesprawiedliwie potraktowany, uzyskał zadośćuczynienie.

W czasie swego krótkiego panowania Edward VI szczególnie chętnie widywał się ze swymi przyjaciółmi, sir Milesem Hendonem oraz Tomem Cantym. Obaj bohaterowie dożyli w szczęściu późnej starości: Tom jako cieszący się wielkim szacunkiem zarządca przytułku dla ubogich dzieci, a Hendon jako szanowany przez podwładnych hrabia Kentu, a po śmierci Hugh, także mąż lady Edyty.

Potrzebujesz pomocy?

Pozytywizm (Język polski)

Teksty dostarczyło Wydawnictwo GREG. © Copyright by Wydawnictwo GREG

autorzy opracowań: B. Wojnar, B. Włodarczyk, A. Sabak, D. Stopka, A. Szóstak, D. Pietrzyk, A. Popławska
redaktorzy: Agnieszka Nawrot, Anna Grzesik
korektorzy: Ludmiła Piątkowska, Paweł Habat

Zgodnie z regulaminem serwisu www.bryk.pl, rozpowszechnianie niniejszego materiału w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, utrwalanie lub kopiowanie materiału w celu rozpowszechnienia w szczególności zamieszczanie na innym serwerze, przekazywanie drogą elektroniczną i wykorzystywanie materiału w inny sposób niż dla celów własnej edukacji bez zgody autora podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności.

Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.

Polityka Cookies. Prywatność. Copyright: INTERIA.PL 1999-2020 Wszystkie prawa zastrzeżone.