Przejdź na stronę główną Interia.pl

Kazania sejmowe

Piotr Skarga

Streszczenie szczegółowe

Kazanie pierwsze

Kierowane jest już w pierwszych słowach do uczestników obrad sejmowych. Sam tytuł wskazuje, że oracja miała zostać wygłoszona na mszy św. rozpoczynającej sejm. Podmiot mówiący uświadamia, że jego celem ma być refleksja nad niebezpieczeństwami zagrażającymi Rzeczypospolitej. W ten sposób określa przedmiot Kazań.

Jednocześnie orator nawiązuje do tradycji, każącej w trudnych chwilach odwoływać się do pomocy Boga. Czyniono tak już w czasach pogańskich, więc tym bardziej ludzie „oświeceni” muszą widzieć konieczność wsparcia Opatrzności. Zgodnie z tradycją homiletyki renesansowej, Skarga przywołuje odpowiednie fragmenty z Biblii, w szczególności pochodzące ze Starego Testamentu, mające spełniać rolę prefiguracji.

Przywołują one przykłady Bożej mądrości, która pomagać ma ludziom w wypełnianiu obowiązków społecznych. Podmiot mówiący chcąc ukazać wielkość tej cnoty, kontrastuje ją z pozorami ludzkiej mądrości: jedni są zadufani w sobie i zbyt wierzą własnemu rozumowi, co powoduje odrzucenie Boga, inni chcą dzięki swej mądrości wzbogacać się, jeszcze inni - np. „politycy dzisiejszy” wykluczają refleksję o wierze i obronie wiary katolickiej. Orator nazywa ich mądrość ziemską i bydlęcą, a rozum nakazujący te działania określa diabelskim. Wreszcie dochodzi do wniosku, że świecka mądrość, a więc taka, która nie znajduje odniesienia do Boga, wiedzie zawsze człowieka do zła. Wobec tego w imieniu uczestników obrad sejmowych zwraca się do Stwórcy o łaskę oświecenia.

Do największych zagrożeń, którym zapobiec ma Sejm należą: niezgody wynikające z poreformacyjnego rozpadu chrześcijaństwa, zwaśnienie społeczeństwa niezdolnego do jedności, tendencje do zdrady wspólnych interesów państwa, buntów wybuchających w imię partykularyzmu. Retor wspomina także brak karności i dyscypliny, jakie budują państwo, co doprowadzi do jego rozpadu.

Podmiot przywołując argumenty przeciwników ideowych, przestrzega przed zamienianiem złotej szlacheckiej wolności w anarchię, przypominającą szatańskie rozpasanie („synowie Beliala bez jarzma, bez wodze”). Uważa, że rozszerzanie swobód szlacheckich osłabia coraz bardziej władzę królewską, co jest niekorzystne dla państwa. Król - namiestnik Boga nie ma wpływu na politykę Rzeczypospolitej, a w takiej sytuacji nawet „By był najmędrszy Salomon, gdy władzej i potężności do karania, i rządów, i pieniędzy nie ma, żadnej przygodzie pospolitej nie poradzi”.

Sejm także wymaga zmian: niedopuszczalne jest, aby na obrady szlachta i magnateria zjeżdżała z uzbrojonymi orszakami „jako na wojnę”. Świadczy to też o braku gospodarskiego zmysłu, rozrzutności, przy ciągłych pretensjach o wysokie podatki.

Poza tym orator zarzuca posłom brak szacunku dla stanowionych praw, co podkopuje autorytet Sejmu, jego powagę. Skarga przestrzega ich przed Bożą karą, a chcąc przerazić odbiorców wspomina o nadchodzącym niebezpieczeństwie osmańskim. Co prawda w latach 90. XVI w. nie było ono widoczne, ale argument miał służyć agitacji na rzecz przystąpienia Polski do ligi antytureckiej, na czym zależało Zygmuntowi III Wazie.

Powołując się na biblijne przykłady roztropnych mężów: Józefa - doradcy faraona, Mojżesza, retor ma nadzieję, że równie wielką mądrością wykażą się polscy senatorowie, a więc ci najbardziej odpowiedni do sprawowania rządów. Przypomina, że wstydliwa i czysta mądrość obecna jest tylko tam, gdzie nie istnieją serce i sumienie skalane grzechami (nieczystość, pijaństwo, niezgoda, herezja, kłótliwość, pycha). Prawdziwy przyjaciel mądrości to człowiek skromny, nieidący za głosem pospólstwa, unikający taniej popularności, ufny, uprzejmy i miłosierny. W wyraźny sposób Skarga ocenia tu oponentów króla, którzy oskarżali Zygmunta III, podejrzewając go o złe intencje polityczne.

Obok wiedzy płynącej z natchnienia boskiego, podmiot mówiący podkreśla wartość wiedzy nabytej, pomnażanej przez samego człowieka, zdobywanej przez obcowanie z nauczycielami i mędrcami. Szczególnie wysoko ceni wartość historii. Orator, nawiązując do często spotykanego w literaturze polskiej motywu: przeciwstawienia czasom dawnej świetności - współczesnego upadku, narzeka na nieprzygotowanie ludzi młodych do sprawowania rządów, gdyż nie posiadają oni koniecznego doświadczenia.

Modlitwa błagalna kończy kazanie pierwsze. Podmiot, mówiący w imieniu zbiorowości, zwraca się do Boga z prośbą o mądrość. Ma ona służyć całemu ludowi i strzec przed błędami innych państw europejskich trapionych wojnami religijnymi albo triumfem herezji (Skarga rozumie przez nią protestantyzm).

Kazanie wtóre

Rozpoczyna je parafraza słów z biblijnej Księgi Koheleta: „Nie masz nic pod słońcem trwałego”, mająca wyraźnie wanitatywną wymowę. Jest to punkt wyjścia do refleksji o przemijaniu wszystkich ludzkich dzieł, także wielkich i potężnych państw. Przyczyny upatrywać należy w chorobach, trapiących je wewnętrznych słabościach(„choroby domowe”).

Podmiot mówiący nawołuje do uleczenia chorób Rzeczypospolitej. Mówiąc o ojczyźnie posługuje się metaforą Polski-matki, która od czasów Skargi na stałe weszła do literatury i publicystyki politycznej. Wskazuje sześć chorób ją trapiących: nieżyczliwość ludzką wobec swojego kraju, niezgoda wewnętrzna, naruszenie religii katolickiej i herezja, osłabienie władzy króla i jego autorytetu, niesprawiedliwe prawa, grzechy przeciw wierze w Boga.

Odwołując się do słów przykazania miłości, podmiot mówiący głosi pochwałę uczucia, które buduje i wzmacnia ludzką społeczność. Szczególnie podkreśla wartość miłości między rządzącymi a poddanymi, a na przykładzie działalności ewangelizacyjnej Chrystusa pokazuje, jak relacje oparte na poszanowaniu bliźniego uszczęśliwiają ludzi. Retor zwraca się do senatorów słowami „bogowie ziemscy”, w czym podkreśla rolę, jaką mają do spełnienia i posiadaną przez nich władzę. Jest to także wielkie zadanie, bo tak jak Bóg zapewnia światu dobrobyt, tak możnowładcy, jako ludzie zastępujący w politycznym wymiarze Stwórcę, muszą starać się być dobrymi i miłosiernymi. Do nich kierują swe prośby mieszkańcy Polski, Litwy, Rusi, Prusów, Żmudzi, Inflantów, co podkreślać ma wielkość Rzeczypospolitej. Błagania dotyczą opieki nad obywatelami ginącymi z powodu niesprawiedliwości i rozprzestrzeniającej się herezji. Przypominają też o obowiązku, jaki Stwórca powierzył rządzącym: „wam myślić o nas rozkazał”. W charakterystyczny dla Skargi sposób w tok wypowiedzi włączane są aluzje biblijne: Rzeczpospolita nazwana zostaje Jerozolimą („Hieruzalem moje”), a psalmiczne przyrzeczenie Dawida o wiecznej pamięci o ojczyźnie, odnosi się do Polski. Tym samym wyobrażenia Izraela i ludu wybranego połączone zostają z wyobrażeniami polskiego bytu narodowego, religia przenika się z patriotyzmem.

Dalszą część kazania zajmuje rozwijanie metaforycznego obrazu Ojczyzny-matki. Retor uważa, że wszystkie dobrodziejstwa spadające na Polaków mają swe źródła w dobru wspólnym. Rzeczpospolita, jak najlepsza matka „urodziła i wychowała”, dochowała wiary katolickiej, obroniła przed herezją (przykład husytyzmu). Jako dobra wychowawczyni młodych pokoleń, utrwalała znaczenie władzy królewskiej i scaliła w jedną państwową całość szerokie ziemie i rozmaite narody. Dała również szlacheckiemu stanowi złotą wolność, dzięki czemu królów „sami sobie obieracie”. Orator kontrastuje polityczny porządek Polski z moskiewską i osmańską tyranią, okrutną i bezwzględną dla swych poddanych. Przestrzega przed błędnym, w jego pojęciu, ograniczaniem władzy królewskiej. Zwraca uwagę na dobrobyt, jaki Rzeczpospolita zapewnia szlachcie, ale napomina, aby dostatek nie przeobraził się w demoralizujący zbytek i nie stał złotym cielcem. Na bogactwie obywateli powinna zyskać gospodarcza i militarna siła kraju, czego dowodem staje się biblijny przykład roztropnego władcy judzkiego - Azy. Niestety współcześni podmiotowi mówiącemu Polacy zdają się nie zauważać trwonienia majątków i zbliżającego się nieszczęścia (Skarga ma na myśli zagrożenie tureckie).

Matka - ojczyzna zapewnia swym możnym sławę wojenną. Dzięki Polsce szlachta cieszy się szacunkiem jak i u chrześcijan, tak i wśród ludów pogańskich. To wszystko powinno sprawiać, że każdy obywatel poczuwa się do odpowiedzialności za wspólne dobro. Zaprzeczają tej szlachetnej postawie egoistyczne działania szkodzące państwu. Metafora statku (ojczyzny) zagrożonego przez morski żywioł i podróżujących nim ludzi, którzy zamiast pomagać w ocaleniu okrętu, „tłumoczki i skrzynki swoje opatrują”, w plastyczny sposób dowodzi, że dobro wspólne zawsze stoi wyżej niż interes partykularny. W przeciwnym razie statek „zatonie, i z nim my sami poginiemy.”

Odwołując się do postaci biblijnych poświęcających się dla własnego ludu i kraju (Mojżesz, Ehud, Samson, Dawid, Joab, Nehemiasz, Zorobabel, Matatiasz, Judyta-córka Jeftego, Estera), a także bohaterów antycznych - pogańskich (Kodros, Decjusz, Regulus, komentarze Cycerona), kaznodzieja potwierdza powszechność uczuć patriotycznych w kulturach, z których wyrasta Europa: judejskiej i grecko-rzymskiej.

Mówiąc o złych praktykach stanu szlacheckiego Skarga przypomina o ciągłej chęci poszerzania swych wpływów, kosztem innych stanów. Uwagę zwraca fragment kazania potępiający niesprawiedliwość czynioną chłopstwu i mieszczaństwu, zaprzeczającą chrześcijańskiej miłości bliźniego. W ten sposób retor powraca do wspominanego na początku wypowiedzi motywu przykazania miłości. Nagrodą za bycie wiernym temu nakazowi ma być - obok szczęścia wiecznego - tak ceniona w renesansie „dobra sława”, zapewniająca swoistą nieśmiertelność człowieka (motyw występuje np. w Pieśniach J. Kochanowskiego). Kazanie kończy modlitewna prośba o wzbudzenie w senatorach miłości do wszystkich braci i obywateli.

Kazanie trzecie

Pierwsze słowa mowy są komentarzem do I Listu do Koryntian autorstwa św. Pawła, zawierającego prośbę o zachowanie jedności i braterstwa wśród wyznawców Jezusa.

Skarga powątpiewa, czy w polskich realiach politycznych słowa apostoła cokolwiek znaczą, gdyż zaprzeczają temu brak zgody i pokoju. Widzi przyczyny „niezgody domowej” w odejściu od zasad wiary, bo gdy uznaje się jednego Pana, „mocne do zgody łańcuchy i związki”. Chrześcijanie nie są godni zwać się uczniami Chrystusa, jeśli nie łączą ich więzy pokoju. Dobitnie ma potwierdzać to trawestacja słów Jezusa: w Ewangelii wspomina On, że ludzie zobaczywszy wzajemną miłość rozpoznają Jego uczniów, natomiast w kazaniu: „i nikt was za moje poddane i za lud mój niech nie pisze, jeśli niezgoda jest między wami, jeśli się nie miłujecie.”

Łańcuchem spajającym chrześcijan są chrzest i odkupienie, natomiast podmiot mówiący wspomina także o innych więzach: łączących Koronę i Litwę poprzez wspólnego władcę, prawa i przywileje, sądy, trybunały, i sejmy koronne. Skarga podkreśla rolę, jaką ma do odegrania władca, który „jeden rozumem swoim i mądrością wszytkich rozumienia miarkuje”. Niezgoda nie pozwala zmobilizować wszystkich sił, aby pomóc ojczyźnie, czego przykładem są sejmy kończące się bez podjęcia jakichkolwiek decyzji. (Skarga prawdopodobnie ma tu na myśli sejm z 1597 r.) Zaprzecza to samej idei parlamentaryzmu, który prowadzić ma do wyważonej i mądrej zgody, a nie politycznych awantur. Najbardziej retor obawia się rodzących się z nienawiści wojen domowych, przynoszących krajom spustoszenie moralne. Poza tym na niezgodzie korzystają najbardziej zewnętrzni wrogowie ojczyzny, którzy widząc jej osłabienie, skorzystają z okazji i wezmą w niewolę. Nieszczęście dotknie wszystkie ziemie, dawniej zjednoczone z Koroną, w niebezpieczeństwie znajdzie się język - skazany na zagładę - i poczucie przynależności narodowej. Obywatele kraju zamienią się w niewolników, nędznych wygnańców.

Kolejnym zadaniem, jakie wyznaczył sobie w tym kazaniu Skarga, jest wskazanie przyczyn wewnętrznej niezgody.

Jako pierwszą wymienia herezję, co świadczy o wyraźnych kontrreformacyjnych poglądach kaznodziei. W braku religijnej jedności dostrzega on zagrożenie dla bytu państwa. Podobne konsekwencje niesie ze sobą osłabienie autorytetu władzy królewskiej, która przecież pochodzi od Boga.

Według Skargi, naród zdający się na mądrość władcy i rady królewskiej (senatorów), szybko powraca do harmonijnej zgody. Inną przyczynę niesnasek widzi retor w chciwości dóbr, a także w pysze i bogactwie, zamykających oczy na prawdziwe wartości. Odwołując się do słów Pisma św. Skarga wspomina o niszczącej sile zazdrości. Karą za grzechy może stać się zesłany przez Boga „duch niezgody”, przynoszący ostateczną zagładę.

W podsumowującej części kazania orator zwraca się do słuchaczy o jedność „trzech dziedzictw”: religii, władzy królewskiej i kraju. Ojczyznę przyrównuje do żywego organizmu, w którym każda część ma do spełnienia ważną rolę, więc rozpad równoznaczny jest ze śmiercią. Jednocześnie w istnienie państwa wpisana została zasada hierarchiczności, a próby jej zburzenia grożą anarchią: „jedni wyższy, drudzy niższy być muszą.” Jednocześnie istnienie ojczyzny-organizmu oparte być musi na wzajemnym szacunku i poszanowaniu między tworzącymi ją częściami - stanami społecznymi. Skarga staje tu w obronie pogardzanych i nadmiernie uciskanych mieszczan i chłopów - „noszą, żywią i ubogacają” - przywołując wartości chrześcijańskiej miłości bliźnich. Kazanie, jak poprzednie, kończy modlitewna prośba o jedność całego narodu.

Kazanie czwarte

Kazanie rozpoczyna się przypomnieniem historii ludu wybranego, wyprowadzonego z niewoli egipskiej. Skarga tworzy paralelę pomiędzy dziejami Izraela, którego Bóg wyznaczył do roli „królestwa kapłańskiego i ludu świętego”, a Rzeczpospolitą osadzonej na fundamencie religii.

Skarga, odwołując się do przykładu Mojżesza, który „kapłaństwo z świecką zwierzchnością złączył” udowadnia, że kapłan jest w królestwie najważniejszym urzędnikiem, strzegącym praw danych przez Stwórcę. Ten wywód ma uzasadniać głoszone przez kaznodzieję poglądy o ścisłym związku religii oraz państwa.

Retor przywołuje przykazania dekalogu, nazywając pierwszą tablicę przykazaniami o służbie Bożej, a drugą - o pokoju Rzeczypospolitej. Tym samym za podstawę istnienia bytu politycznego uznaje moralne prawo objawione. Przywołując tradycję żydowską, znajduje uzasadnienie dla podporządkowania władzy świeckiej duchowieństwu, czyli teokracji (Jozue radzący się kapłana Eleazara). Takie same przykłady Skarga znajduje w historii narodów pogańskich.

Królowie Izraela: Saul, Dawid, Salomon i in. są przykładami roztropności i mądrości, gdyż swe rządy oparli na sile religii i stanu kapłańskiego. Według retora te wzorce w sposób udany kontynuowały pierwsze gminy chrześcijańskie („nowy zakon”). Skarga jako argument za słusznością tego porządku przypomina tradycję dwóch mieczy danych św. Piotrowi: symbolizują one dwie władze - papieską i świecką, z których pierwsza, według doktryny Średniowiecza, ma rolę dominującą. Tę zasadę rozumieli też cesarze rzymscy, którzy docenili rolę Kościoła, czego przykładem jest Konstantyn Wielki osadzający państwo na religii oraz inne postaci władców. Według mówcy jedynie państwa czczące religię i szanujące kapłanów przetrwają, inne zaś niszczone są przez Boga.

Skarga napomina swych rodaków, aby nie obrażali świętych miejsc, nie dopuszczali do ich bezczeszczenia w czasie sejmików, często zbierających się w kościołach. Przypomina, że królestwo polskie od sześciuset lat wierne chrześcijaństwu, oparło swą wielkość na religii.

Władcy Rzeczypospolitej zaś „z ołtarza przez kapłana moc królewską i władzą za zezwolenim obywatelów ziemie tej bierzą; także Chrystusowi się służyć i Kościołowi jego obroną być przysięgają.” Tymczasem ostatnie lata burzą dawny porządek i zagrażają państwu, bo od kilkudziesięciu lat katolicyzmowi zagrażają herezje (protestantyzm). Skarga, w wyraźnym tonie kontrreformacyjnym, potępia tolerowanie innowierców w Polsce, swobodę wyznaniową i prawa ją zapewniające (konfederacja warszawska z 1573 r.). Przyrównuje królestwo do starego dębu, którego korzeniami są „Chrystus, kapłani jego, i nabożeństwo ku Bogu katolickie”, przestrzega przed zniszczeniem tych fundamentów państwa, co spowoduje jego upadek.

Skarga kolejny raz nazywa Rzeczpospolitą żywym organizmem i wyróżnia pięć jego części: stan duchowny, senatorski, żołnierski, mieszczan oraz chłopów. Traktuje ewangelików jako ludzi uzurpujących sobie prawo do bycia „szóstym stanem”, co jest niezgodne z naturą państwa („szósty palec”, „trzecia ręka”). Tym samym dowodzi, że w istocie są oni obcy, a jakakolwiek próba włączenia ich w byt państwowy, skończy się dla ojczyzny tragicznie. Mówca w sposób szczególny zwraca się do senatorów, których wyróżnił już wcześniej, czyniąc z nich osobny stan społeczny, gdy tymczasem przynależeli do szlachty (stanu żołnierskiego). Oczekuje od nich obrony i umacniania wiary katolickiej, „jako żony i oblubienice królestwa i ojczyzny swojej”.

Kazanie kończy modlitwa błagalna o pomoc w zachowaniu katolicyzmu - fundamentu państwa.

Kazanie piąte

Wystąpienie to stanowi rozwinięcie myśli zawartej w kazaniu czwartym. Skarga w sposób charakterystyczny dla poetyki swych oracji, buduje oparty na Biblii obraz, a następnie ukazuje jego aktualność w polskich realiach politycznych (jeden z sensów biblijnych - tzw. prefiguracja). Tym razem jest to motyw namaszczenia Saula przez ostatniego ze sędziów - Samuela na króla Izraela, co zapoczątkowało monarchię. Przykład ten uzasadnia pochodzenie władzy. Skarga konsekwentnie udowadnia wyższość władzy duchownej nad świecką, co potwierdza konieczność podporządkowania się monarchów religii. Za prawdziwą wiarę uznaje katolicyzm, zaś inne odmiany chrześcijaństwa nazywa herezją.

W kazaniu mówca stara się dowieść kreacyjnej siły katolicyzmu i niszczącej mocy herezji.

Z racji posiadania „jednego sędziego” - papieża, katolicy szybko potrafią zażegnać spory, co niemożliwe jest u protestantów nieposiadających żadnego zwierzchnika. Jeśli zaś w sprawach religijnych nie umieją unikać zacietrzewienia, to - zdaniem mówcy - dotyczy to tym bardziej spraw świeckich - państwowych. Rozmaitość wiar przeszkadzać ma też w mniemaniu Skargi przyjaźni między ludźmi, zaufaniu i uprzejmości. Retor odmawia więc protestantom wartości moralnych, co wynika ze strategii przyjętej przez kontrreformację. Orator dowodząc etycznej małości dysydentów, przedstawia ich jako siłę zagrażającą katolikom, bo „z natury swej każdy heretyk na katoliki jadowity jako wilk na owce.” Mają oni jakoby odbierać im świątynie, grabić majątki kościelne i nie zezwalać na sprawowanie nabożeństw. Skarga odwołuje się do przykładów Prus Książęcych, gdzie faktycznie katolicy stanowili prześladowana przez protestantów mniejszość wyznaniową.

Mówca uważa, że wojsko złożone z katolików i „heretyków” nie będzie zdolne do obrony granic ojczyzny, bo odwraca się od niego łaska Boga. Skarga podejmuje też dyskusję z protestancką doktryną, podważając sens zbawienia przez „samą wiarę” (luteranizm) oraz przekonanie o braku „wolnej wolej” człowieka (kalwińska predestynacja). Te poglądy - według mówcy - niszczą wiarę w sens dobrych uczynków, w oparte na sprawiedliwości i miłości relacje międzyludzkie. Za niebezpieczne uważa przekonanie, „iż Pan Bóg dobrych uczynków nie płaci ani za nie królestwa wiecznego daje”, bo doprowadzić ono może do braku Bojaźni Bożej i moralnej zapaści. Temu Skarga przeciwstawia uczącą pokory (sakrament pokuty) i szacunku dla autorytetów wiarę katolicką. Tylko ona wychowuje prawych obywateli, czczących własnego króla: „I rodzą się katolicy synami posłuszeństwa”, co doceniają nawet japońscy władcy (nawiązanie do doświadczeń jezuitów w Japonii).

Mówca zwraca się więc do senatorów, ufając, że ich mądrość potrafi obronić katolicyzm w Rzeczypospolitej. Wystąpienie kończy modlitewną prośbą o „rozproszenie zaraźliwych sekt”, co przyniesie dobrobyt i błogosławieństwo „królestwu świeckiemu”.

Kazanie szóste

Mówiąc o Rzeczypospolitej Skarga kolejny raz przyrównuje ją do żywego organizmu. Nazywając serce i głowę najważniejszymi jego częściami, określa religię i stan duchowny jako serce, a stan królewski - głowę. Choroba tych organów prowadzi do śmierci państwa.

We wcześniejszych kazaniach mówca koncentrował się na zagrożeniach katolicyzmu, obecnie zaś zapowiada rozważania na temat chorób dotykających władzę świecką.

Skarga uważa monarchię za najwłaściwszą formę polityczną Rzeczypospolitej. Jako wzór polityczny Skarga przypomina monarchię izraelską: od Mojżesza po Samsona, aby uzasadnić, że Bóg akceptuje taki sposób rządzenia: „i nauczył ich, jaki król ich być miał, i prawa mu postawił”. Jednocześnie mówca podkreśla, że do rządów nie dopuszczał pospólstwa, lecz przez siebie naznaczonych wybrańców i nigdy nie zaprowadził wielowładztwa. Retor uznaje porządek państwa za naśladowanie rządów samego Boga - jedynego władcy. Dzięki temu naśladownictwu powstało wiele starożytnych monarchii wschodnich i europejskich, które istniały póki nie rezygnowały z jednego króla. Skarga przywołuje także autorytet uczonych greckich i rzymskich, potwierdzających wartość rządów monarchicznych. Niepodważalnym dowodem jest przykład Kościoła katolickiego, mającego strukturę hierarchiczną, także podległą jednej osobie - papieżowi.

Początki państwowości polskiej dobitnie udowodniły wyższość monarchii nad rządami naczelników. Skarga mówiąc o tym przywołuje legendę wywodzącą się jeszcze ze średniowiecza o 12. wojewodach rządzących w Polsce po śmierci ostatniego z dynastii lechickiej. Oczywiście przykłady z odległej, także legendarnej przeszłości służą aktualizacji, gdyż mówca przez ich pryzmat ocenia współczesną sobie Polskę. Zbytnią wolność szlachecką, nieposłuszeństwo poddanych rozproszenie królewszczyzny to największe zagrożenia dla monarchii w Rzeczypospolitej. Mówca chce przekonać odbiorców do zalet dobrego „absolutum dominium”, mając świadomość przywiązania szlachty do zdobyczy ustrojowych, szczególnie do istniejącej od końca XV wieku izby poselskiej. O ile Skarga doceniał wagę rad senatorów (to oni są głównymi słuchaczami Kazań sejmowych-zwroty: Przezacni Senatorowie, Szlachetni Panowie), to potępiał decydujący głos szlacheckich posłów. Mając świadomość niechęci Polaków do rządów absolutnych, takimi nazywał monarchię moskiewską czy osmańską, opartą na tyranii i bezprawiu. Zachodnioeuropejskie monarchie absolutne nie są wymienione w ogóle, natomiast tradycyjnie wzorem do naśladowania stała się izraelska teokracja.

Retor w historii dawnej Rzeczypospolitej wskazuje dobro, które szlachta zaznała od swych królów (uczestnictwo w rządach - rada królewska, zwolnienia od podatkowych ciężarów), ale będąc zbyt pyszną, nie potrafiła docenić. Mówca krytykuje szlachecką pewność siebie i lekceważenie praw prowadzące do anarchii. Skarga przestrzega słuchaczy przed złym korzystaniem z wielkiego daru wolności. Wyróżnia cztery jej rodzaje: pierwsza to wolność od grzechu, druga - od obcych panów i pogańskich królów, trzecia - złota wolność od niesprawiedliwego i okrutnego władcy, którą właśnie cieszą się polscy szlachcice. Czwartej wolności - diabelskiego pochodzenia trzeba unikać, a jest nią anarchia zabijająca prawa, urzędy, zwierzchności, zezwalająca na niegodziwości. To, według słów mówcy, domena synów szatana („filiorum Belial”). Nigdy nie była nią dawna Polska czcząca swych władców, więc Skarga ma nadzieję, że uniknie tego losu.

Dwie inne przyczyny osłabienia władzy króla wiąże Skarga ze złym zarządzaniem kurczących się wciąż dóbr publicznych (nieprzemyślane rozdawnictwo i pazerność obywateli) oraz wynaturzeniami parlamentaryzmu (zarzuty kieruje wobec izby poselskiej, nie senatu). Zarzuca posłom sianie nienawiści wobec Kościoła, służalczość, oraz egoistyczne motywacje działań, czyli chęć zrobienia kariery politycznej i wzbogacenia się. Przekształcanie się monarchii w rządy demokratyczne Skarga nazywa nieszczęściem, gdyż „dymokracyja (...) jest w rządach ludzkich nagorsza i naszkodliwsza (...) bo między pospólstwem mało jest mądrych.” Przykład tłumu żądającego śmierci dla Chrystusa, decydującego o śmierci apostołów - Piotra i Pawła, pełni w tekście Skargi rolę dowodu postawionej tezy.

Retor zwraca się z prośbą do senatorów o podjęcie mądrej refleksji nad dobrodziejstwami monarchii, a do Boga - w parafrazie słów Psalmu 71. - o opiekę i zmiłowanie nad ludem.

Kazanie siódme

Kolejną chorobą królestw, według Skargi, doprowadzającą do ich upadku, są niesprawiedliwe prawa. Potrzeba norm prawnych jest dla mówcy oczywistością, bez nich nie może istnieć nowożytne państwo. Rozróżnia typy praw: przyrodzone, czyli dane człowiekowi w formie boskiego objawienia, oraz wypływające z nich prawa kościelne oraz świeckie (królewskie, państwowe).

Z racji słabości ludzkiej, prawa państwowe powinny być zapisywane, co zapewnia ich niezmienność i poczucie bezpieczeństwa poddanych. Tak czyniono już w czasach Mojżesza, „aby wedle napisanych ustaw panowali i sądzili.” Znajomość prawa jest koniecznością dla władców i obowiązkiem społeczeństw. Warunkiem sprawiedliwości zaś nie są według Skargi same prawa, ale mądrzy i doświadczeni sędziowie potrafiący dostrzegać okoliczności czynów. Poza tym „konstytucyje” powinny służyć wszystkim stanom, a nie wybrańcom. Zasadniczym celem praw jest szczepienie między ludźmi dobrych obyczajów, utwierdzanie ich w bojaźni Bożej, gdyż to zagwarantuje szczęście Rzeczypospolitej. W przeciwnym razie, czego dowodzi przykład biblijnego Nabuchodonozora, państwo skazuje się na upadek.

Skarga czyni podstawowym wyznacznikiem użyteczności praw ich skuteczną egzekucję, a tym samym czyni zarzut polskiej szlachcie, która - jak pokazał wiek XVI - nie miała szacunku dla ustaleń sejmu.

Od najdawniejszych czasów ustawodawcy szukali uzasadnienia swych działań w autorytecie bóstw. W tym kontekście Skarga krytykuje ewangelików, których założyciel - Marcin Luter nie odwołał się do tej tradycji. Tym samym, w mniemaniu mówcy, protestanci nie mogą tworzyć dobrego prawa. Najgorsze dla istnienia państwa są niesprawiedliwe i krzywdzące ustawy.

Przejawem kryzysu polskiego wymiaru sprawiedliwości jest według Skargi pozbawienie sądów biskupich egzekucji świeckiej. Retor przerażony bezkarnością „heretyków” uważa, że czyny skierowane przeciw katolicyzmowi (np. zagrabienie dóbr kościelnych) i moralności (kazirodztwo, cudzołóstwo, czary, lichwa) pozostaną nieosądzone. Za największy grzech jurysdykcji uznaje „wołającą o pomstę” konfederację warszawską, która gwarantowała wolność wyznania i kasowała ustalenia uchwalonej przeciw protestantom konfederacji korczyńskiej (1434 r.). Skarga odwołuje się do przeszłości, kiedy ostre prawa stały na straży spokoju i sprawiedliwości. Zwracając się do senatorów, prosi ich o tworzenie praw odpowiadających potrzebom współczesności i społecznemu pożytkowi. Do Boga zwraca się o łaskę Ducha Świętego, dzięki któremu nowe prawa pomnożą katolicką pobożność.

Kazanie ósme

Podobnie jak w kazaniu pierwszym mówca nawiązuje do sytuacji, w jakiej jakoby miał wygłaszać swe nauki i wspomina moment zakończenia sejmowych obrad. Ostatnim tematem rozważań czyni „szóstą chorobę” Rzeczypospolitej. Grzechy obywateli, które skaziły ziemię, wołają do Stwórcy o wymierzenie kary, więc Skarga przestrzega senatorów słowami proroka Izajasza: „Zgruchoce się miasto próżności, i domy zawarte będą, a nikt wchodzić nie będzie.” Retor nazywa się „niegodnym proroczyną” (kaznodzieją), przypominającym o największych ludzkich przewinieniach: niesprawiedliwości, krzywdzie, potwarzy, zdradzie, które są tolerowane przez obywateli państwa.

Za główny grzech Skarga uznaje tolerowanie bluźnierstwa wobec Trójcy św., głoszone przez arian (antytrinitarzy). Łupiestwa kościołów katolickich zamienianych przez protestantów na zbory także są dopuszczane przez państwo, na czym tracą zwykli obywatele pozbawiani swych świątyń i zagrożeni rozprzestrzeniającą się herezją. Skarga wraca tu do wspomnianej w poprzednim kazaniu likwidacji świeckiej egzekucji wyroków jurysdykcji biskupiej. To w jej gestii spoczywały dotąd problemy religijnych sporów, a zgodnie z poglądami mówcy, sądy kapłańskie Bóg postawił wyżej niż świeckie. Tak więc obecny stan rzeczy kłóci się z najwyższymi prawami.

Kaznodzieja krytykuje także opieszałość sądów rozpatrujących wiele spraw zbyt wolno, przez co niesprawiedliwość odczuwają najbiedniejsi: „sieroty i wdowy i inne podeptane i złupione.” Niedowład sądownictwa podkreślają przykłady bezkarności morderców, którzy przez wiele lat unikają kary.

Kolejnym przedmiotem krytyki mówcy są stosunki społeczne w Polsce. Skarga oskarża wprost szlachtę o to, iż nadużywa ona władzy wobec ludzi niższego stanu. Chłopi cierpią w niewoli, pozbawieni jakichkolwiek praw ludzkich i obywatelskich, co kłóci się z zasadami chrześcijańskimi. Jednocześnie mówca ironizuje: oto tak państwo zapewniło dobrobyt tym, „z których wszyscy żyjem”. Grozi szlachcie słowami starotestamentowego proroka Izajasza, przewidującego, iż bogactwo wyrosłe na krzywdzie ubogich, skazuje się na zagładę.

Inną obrazą porządku moralnego, tolerowaną przez obywateli jest lichwa - przeciwieństwo idei miłosierdzia. Łączy ją Skarga z zachłannością ludzi na dobra materialne, rezygnacją z uczciwego i skromnego życia. Mówca przywołuje dramatyczny obraz ubogiej Polski, w której bogate są tylko niektóre domy, a dobra publiczne, wojskowe twierdze, kościoły zostały zaniedbane. Samym sobie bogacze pozostawili ubogą ludność, co mówca potępia słowami biblijnego Ezechiela. Przywołując je sugeruje, iż współczesny upadek kraju przypomina dzieje Sodomy. Odpowiedzialni za dobro Rzeczypospolitej, myślą jedynie o własnych majątkach i nie uznają za grzech okradanie skarbu państwa. Jednocześnie dobra swe trwonią na zbytki, nie boją się składać w sądach fałszywych oskarżeń, łatwo ulegają grzesznym słabościom. Retor wyraźnie staje po stronie ludzi niewinnie krzywdzonych, oszukiwanych i bezradnych wobec siły zła.

Podkreślając tragizm sytuacji pyta o to, co sam może zrobić dla Rzeczypospolitej. Gdyby mógł, wcieliłby się w postać Izajasza, aby upominać współobywateli i wzywać do pokuty i nawrócenia na dobrą drogę. Przeraża go jednak ślepota polityczna szlachty, która nie zauważa zagrożeń bytu narodowego.

Mówca chciałby też mieć siłę prorocką Jeremiasza przestrzegającego przed niewolą i uciskiem, jakiego doznają Polacy (symbolika pęt, oków, łańcuchów). Plastyczne obrazy pobojowisk Skarga, dla większej siły perswazji, opisuje w czasie teraźniejszym, nie przyszłym, jakby klęska dopełniała się na jego oczach.

Kolejnym prorokiem, do którego nawiązuje retor jest Ezechiel: pokutując, przewiduje śmierć części ludzi oraz wygnanie i tułaczkę innych. W proroctwach Jonasza odnajduje zaś przestrogę przed nadejściem upadku królestwa.

Orator podkreśla, że nie doświadczył boskiego objawienia, ale czuje się posłem Boga, wysłanym do rodaków: „abych wam złości wasze ukazował i pomstę na nie, jeśli ich nie oddalicie, opowiadał. Wszytkie królestwa, które upadały, takie posłańce Boże i kaznodzieje miały (...) Stwórca daje ludziom trzy kategorie gróźb: jedne można zmienić pokutą, drugie wypełniają się w dalszych pokoleniach, trzecie z powodu zatwardziałych serc grzeszników odmienić nie można. Skarga nie potrafi powiedzieć, do jakiego typu przynależą jego napominania. Ma jednak nadzieję, że mądrość Polaków każe im zmieniać swe postępowanie, przepraszać za wyrządzone zło i prosić o łaskę przebaczenia.

Skarga przy końcu swej wypowiedzi odwołuje się do symboliki trójki, tak istotnej w gematrii (biblijna symbolika liczb). Mówi o trzech dniach, w czasie których nastąpi moralne odrodzenie obywateli Rzeczypospolitej. Najpierw będą oni żałować i wyznawać swe winy, potem szukać dróg poprawy, a następnie usprawiedliwiać się, czyli czynić zadość.

Kazania kończy modlitwa błagalna do Stwórcy o miłosierdzie dla narodu broniącego katolicyzmu na północnych krańcach Europy.

Potrzebujesz pomocy?

Renesans (Język polski)

Teksty dostarczyło Wydawnictwo GREG. © Copyright by Wydawnictwo GREG

autorzy opracowań: B. Wojnar, B. Włodarczyk, A. Sabak, D. Stopka, A. Szóstak, D. Pietrzyk, A. Popławska
redaktorzy: Agnieszka Nawrot, Anna Grzesik
korektorzy: Ludmiła Piątkowska, Paweł Habat

Zgodnie z regulaminem serwisu www.bryk.pl, rozpowszechnianie niniejszego materiału w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, utrwalanie lub kopiowanie materiału w celu rozpowszechnienia w szczególności zamieszczanie na innym serwerze, przekazywanie drogą elektroniczną i wykorzystywanie materiału w inny sposób niż dla celów własnej edukacji bez zgody autora podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności.

Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.

Polityka Cookies. Prywatność. Copyright: INTERIA.PL 1999-2019 Wszystkie prawa zastrzeżone.