Człowiek żeby patrzał - analiza i interpretacja
Wiersz „Człowiek żeby patrzał” składa się z dwóch wyraźnych części: najpierw pojawia się opis aktu stworzenia świata, potem – stworzenie człowieka. Tekst jest krótki, bez podziału na strofy (wiersz stychiczny), z wersami różnej długości. Utwór ma charakter wiersza wolnego, nie posiada rymów, a jego rytm oparty jest na naturalnej frazie mówionej i powtórzeniach spójnika „i”.
Pierwsza część to wyliczenie cudów, które stworzył Bóg: „niebo z pląsającym obłokiem”, „ziemię różową o świcie”, „czarno-białą srokę”, „brzozę, która tak ślicznie jesienią staje się ruda”. Kolejne wersy rozpoczynające się od „i” nadają spokojny, ale wyraźny rytm, przypominający opowieść czytaną dziecku. Świat przedstawiony jest jako barwny, żywy, zmysłowo uchwycony.
Druga część przynosi zwrot: Bóg „zapragnął w swej miłości, żeby ktoś z Nim oglądał te cuda”, więc decyduje się na stworzenie człowieka. Jego sens istnienia zostaje określony bardzo jasno: ma „patrzeć i radować się do łez”, tak jak Bóg, „który ciągle się dziwi, że świat jest, jaki jest”. W ten sposób wiersz pokazuje człowieka przede wszystkim jako widza, zachwycającego się boskim dziełem stworzenia. Zdziwienie Boga obnaża jednak złe zachowanie ludzi i ignorowanie piękna życia oraz otaczającego świata.
Interpretacyjnie pojawia się zatem prosty, ale ważny przekaz: człowiek nie został stworzony po to, by panować i niszczyć, lecz po to, by cieszyć światem, stworzonym przez Boga. Kulmowa przedstawia obraz Stwórcy, jako czułego, zachwyconego własnym dziełem, a człowieka – jako kogoś zaproszonego do tego zachwytu, kto ma szansę zauważenia boskiego planu.
