Spis treści: 

Casu marzu to jeden z tych produktów, które Region Sardynii chce chronić, a Unia Europejska została poproszona o znak DOP, aby sprawować pieczę nad jego nazwą. Casu marzu jest włączone do bazy danych tradycyjnych włoskich produktów rolno-spożywczych Ministerstwa Polityki Rolnej, Żywnościowej i Leśnej. W smaku przypomina gorgonzolę, ale dla kogoś, kto nie zna się na serach dojrzewających i nie potrafi docenić ich smaku, to stary, śmierdzący, cierpki ser. Dodając do tego „rarytasy”, które nadają temu produktowi pożądany, charakterystyczny smak, czyli żywe larwy muchówki Piophila casei, zwanej muchą serową, niejeden czytając ten tekst, ma już mdłości. I raczej nie sięgnąłby po sardyński specjał. 

Jak się robi ser casu marzu?

Najlepszy czas na zrobienie casu marzu to wiosna i lato. Sardyńscy serowarzy podgrzewają mleko kozie lub owcze i odstawiają w formach na ok. 3 tygodnie. Po tym czasie usuwają z niego skórkę, a do sera dodają muchy serowe, które składają jaja w serze. Jedna samica jest w stanie złożyć jednorazowo ok. 500 jaj. Ser trafia na 2-3 miesiące do ciemnego pomieszczenia, gdzie larwy much doprowadzają do fermentacji i procesu gnilnego.

Przeczytaj również: Tą zupą uratował życie tysiącom dzieci

W niektórych częściach Sardynii, gdzie ser produkuje się na mniejszą skalę, tradycyjnymi metodami – ser wystawiany jest na powietrze, tak, by muchy serowe same się na nim osiedliły i złożyły jaja. 

Jak się je casu marzu?

Casu marzu ma gładką, kremową konsystencję, charakterystyczny, gorzkawy i ostry smak, który uzyskiwany jest w procesie trawiennym larw muchy. Podczas jedzenia casu marzu sączy się z niego płyn „lagrima”, czyli łza. 

Jedzenie „żywego sera” jest wyzwaniem, nie tylko ze względu na jego skład. Otóż półprzezroczyste robaki, mające około 8 mm długości, potrafią skakać na wysokość do 15 cm, dlatego podczas jedzenia casu marzu zalecana jest ostrożność, najlepiej zamykanie oczu. Choć może lepiej widzieć, co wkłada się do ust...

Ser wz yt
Larwy muchówki w serze? To sardyński przysmak!/fot. Great Big Story (Youtube)

W Sardynii casu marzu podaje się z lokalnym chlebem pane carasau i mocnym czerwonym winem. Ser można rozsmarować też na chlebie.  

Casu marzu – „żywy ser”

Sam opis powstawania najobrzydliwszego sera świata niejednego przyprawia o mdłości, a co dopiero degustacja tego jakże osobliwego produktu. Oficjalne źrodła podają, że aby zjeść oryginalny casu marzu, trzeba zadbać o to, by larwy w serze... były żywe. Martwe świadczą o nieświeżości sera i zjedzenie ich może doprowadzić do zatruć pokarmowych.

- Ser cały czas dojrzewa. Larwy z biegiem czasu albo dojrzewają do much, które odlatują (w pomieszczeniu lub w lodówce są muchy) albo zostają w serze i nadal się go zjada z martwymi larwami. Od wielu lat jem ten ser, często 2-3 lata od produkcji i nic się niedzieje. Często powiela się informacje o tym, że ser jest niebezpieczny, ale wcale tak nie jest. Nie wszycy też wiedzą, że jest afrodyzjakiem - tlumaczy Marcin, koneser serów dojrzewających z Krakowa. 

Przeczytaj również: Tak się kompletuje plecak bezpieczeństwa

Dla tych, którzy nie są w stanie przezwyciężyć wstrętu do robaków, a koniecznie chcą spróbować, jak smakuje regionalny przysmak z Sardynii, usuwa się żywe larwy. Ser wkłada się do szczelnego woreczka, a pozbawione dopływu tlenu larwy, wychodzą z sera. Tylko tak można zjeść casu marzu bez larw. Koneserzy twierdzą, że casu marzu najlepiej smakuje z żywymi larwami. 

Inne sery z robakami

Oprócz Sardynii także w innych rejonach Włoch produkuje się sery z larwami, są to:

  • Marcetto lub cace fraceche w Abruzji
  • Gorgonzola co-i grilli w Ligurii
  • Salterello we Friuli-Wenecja Julijska
  • Furmai nis (formaggio Nisso) w  Emilia Romania
  • Frmag punt w Apulii
  • Casu du quagghiu w Kalabrii
  • Cacie’ Punt (formaggio punto) w Molise

Jeśli podróżujemy do innych krajów, chętnie kosztujemy regionalnych przysmaków. O wielu nie dowiemy się z przewodników czy książek. Warto zgłębiać wiedzę i nie dać się zaskoczyć. Jedzenie jest bardzo przyjemne, ale warto wiedzieć, co się ma na talerzu.

Oprac. Iwona Adamek

Przeczytaj również: 

Dlaczego się drapiemy

Liczy się wnętrze, czyli co wiemy o ludzkim ciele

Wiesz, co to jest "neuron babci"