Jest środa, godzina 11.40. w Gimnazjum w Domanicach Kolonii trwa właśnie przerwa obiadowa. Znajduję się na korytarzu i jestem świadkiem bójki między Pawłem, uczniem klasy IIIc a Arturem z klasy IIb. Chłopcy okładają się pięściami i wulgarnie się do siebie odnoszą. W tej chwili Paweł popycha Artura, który upada i uderza głową o krzesło. Chłopiec traci przytomność a obok niego pojawia się kałuża krwi. Właśnie podbiega nauczyciel, próbuje opanować sytuację. Wokół Artura zbiera się coraz większa liczba osób.

W tej chwili na sygnale przyjechało pogotowie. Lekarz sprawdza stan chłopca i zabiera go do szpitala.

Wśród naszej młodzieży jest wysoki poziom agresji. Młodzi ludzie z chęcią przyglądają się bójkom, dopingując walczących.

Szkoła jest miejscem, w którym uczniowie powinni być bezpieczni, a pracujący w niej pedagodzy muszą strzec porządku. Tym samym nasuwa się pytanie: Gdzie byli nauczyciele, których obowiązkiem było dyżurowanie na przerwie podczas tego incydentu?