Marcus Annius Catillius Verus urodził się w Rzymie, 26 kwietnia 121 roku n.e. Pochodził z rodziny bardzo zamożnej, a także wpływowej. Bardzo wcześnie umarł mu ojciec, a on sam został zauważony przez Hadriana. Po tym jak został zaadoptowany przez swojego wujka Antonina Piusa, jego imię brzmiało Marcus Aurelius Antoninus. Mając osiemnaście lat otrzymuje tytuł cesarza, a gdy miał 39 lat objął władzę. Na początku była to władza wspólna z bratem, a potem rządził sam. Jego żoną była córka, jego wuja, Faustyna. Miał z nią trzynaścioro dzieci, a przeżyło tylko sześcioro: pięć córek i syn Kommodus. Jego rządy prawie cały czas sprawowane były i toczyły się wokół nieustannych wojen. Zmarł 17 marca 180 roku.

Dość często używa się, bardzo znanego powiedzenia, że w samej osobie Marka Aureliusza "filozofia zasiadła na tronie". To on urzeczywistnił platońską wizję władcy - filozofa. Wśród wielu przydomków również posiadał tytuł "filozofa". W tym czasie filozofia była modna wśród rzymskiej arystokracji. Najmodniejsze nurty filozoficzne w tym czasie to: stoicyzm, arystotelizm, epikureizm. Epikur był ojcem duchowym Marka Aureliusza. Celem jego filozofii była moralna medytacja z zabarwieniem religijnym. Pisał wyłącznie dla siebie.

Prawie nic nie wiadomo o celu jego traktatu, okolicznościach, kiedy zostały opracowane i opublikowane, a także co skłoniło Marka Aureliusza do napisania "Rozmyślań". Są różnego rodzaju spekulacje, sugestie, czy próby odpowiedzi, ale nie dają one żadnej pewności w autentyczność tych informacji. Pewne jest to, że były pisane po grecku. Pierwsze wzmianki na temat "Rozmyślań", odnajdujemy u Temistiusza. Natomiast wyraźne ślady studiowania tej lektury pojawiają się w Bizancjum i jest to X wiek. Pierwsze nowożytne wydanie, miało miejsce w 1559 roku w Zurychu. Było to wydanie grecko - łacińskie. Prawdopodobnie z tej racji, że dziełko to nie było przeznaczone do publicznego użytku, również nie posiadało tytułu. Uważa się je za rekolekcje lub ćwiczenia duchowe.

"Rozmyślania" są jedynym dziełem Marka Aureliusza. Jest to wspaniały kunszt pisarski i wspaniały przykład filozofii stoickiej, zarys osobistego pamiętnika, ale również wykłady, jak również zarys dotyczący życia. W swoim traktacie dzieli się radami wypływającymi ze swego doświadczenia, w jaki sposób panować i kontrolować swoje emocje. Odnosi się to zarówno do emocji pozytywnych, jak radość, ale tez do negatywnych jak żal, czy smutek. Bez względu na rodzaj i wielkość tych emocji powinniśmy panować i kontrolować je. Celem życia człowieka nie jest dążenie do szukania rozkoszy, bogactw i innych uciech, ale szukanie spokoju przez pracę, postawę życzliwości dla innych ludzi, a także uczciwe wypełnianie powierzonych obowiązków. W "Rozmyślaniach" występuje element pracy społecznej, Marek Aureliusz tak o tym pisze: "Niech ci to jedno radość sprawia i będzie ostoją: od pracy społecznej iść ku pracy społecznej, z myślą o Bogu". Dość dużo miejsca poświęca również analizie sfery duchowej człowieka. Uważa, że jest do bardzo ważny element życia człowieka, który nadaje mu właściwy sens i cel. Stosuje tutaj porównanie świata jako teatru, a każdy człowiek jest aktorem grającym swoją główną i jednocześnie małą rolę. Należy być zawsze przygotowanym do nagłego opuszczenia i zejścia ze sceny świata. Tym zejściem jest śmierć człowieka. Śmierć nie jest niczym zatrważającym i strasznym. Ona jest wpisana w naturę ludzkiej egzystencji.

Marek Aureliusz w dwunastu rozdziałach swojego dzieła poruszył najważniejsze tematy, czyli: człowiek i jego egzystencja, płaszczyzna życia i śmierci, sfera duszy i bogów, a także najważniejsza filozofia. Teksty które mamy w ręku, nie są tylko zwykłym pamiętnikiem, czy dziełkiem czysto filozoficznym, ale jest to głęboka rozmowa człowieka ze swoim wnętrzem, który w wielkim skupieniu analizuje swoje życie.

Książka ta zmusza człowieka do refleksji i analizy. Nie można czytać jej obojętnie, beznamiętnie. Są tematy z którymi zgadzam się zdecydowanie, ale i są takie, które powodują mój sprzeciw.

Marek Aureliusz używa, stosuje dość dużo metafor, które zdecydowanie robią na człowieku wrażenie, są to jak gdyby "złote myśli". Jednym z takich zdań jest: "A szczęśliwy - to ten, kto los szczęśliwy sam sobie przygotował. A szczęśliwy los - to dobre drgnienie duszy, dobre skłonności, dobre czyny".

Ważnym i niezwykle cennym elementem nauki jego jest to, że każdemu pozostawia wolność i każdy ma swoje życie w "swoich rękach", każdy jest "kowalem własnego losu". Oczywiście, dobre i godne pochwały jest postępowanie i czynienie zgodne z naturą, ale w tym wszystkim człowiek jest istotą wolną i może czynić zupełnie inaczej. Nie jesteśmy również ograniczani przez bogów. "[...] i inne liczne podobne zjawiska nie każdemu będą miłe, lecz tylko temu, kto się naprawdę zżyje z naturą i jej dziełami".

Inną ważną i znamienną myślą, są słowa: "Kto popełnia nieprawość, jest bezbożny. Skoro bowiem natura stworzyła istoty rozumne dla wzajemnej korzyści, by sobie nawzajem stosownie do potrzeby pomagały, a nigdy nie szkodziły, jasne jest, że ten, kto działa wbrew jej zamiarowi, występuje przeciw temu najczcigodniejszemu bóstwu". Wskazują wzajemną bliskość i wręcz zazębianie się relacji pomiędzy człowiekiem, a bogiem. To wspólne współistnienie i bytowanie Boga i człowieka, zarówno dla katolików, jak i innych wyznawców różnych religii, jest naturalnym elementem ich wiary.

Jedno ze zdań wypowiedzianych przez Aureliusza poruszyło mnie bardzo mocno: "Jeżeli coś czynię, czynię, uwzględniając dobro ludzi". Jest ono bardzo podobne ze zdaniem z ewangelii wypowiedzianym przez samego Jezusa Chrystusa "Kochaj bliźniego swego, jak siebie samego". Niezwykle humanitarne i szlachetne jest postępowanie w taki sposób, aby innym nie szkodzić i nie czynić przykrości. Człowiek XXI wieku, za swój główny cel do osiągnięcia stawia sobie inne wartości, niż te, które opisuje Aureliusz. Czasami nawet dąży do tych celów bezwzględnie, nie oglądając się na konsekwencje i krzywdy wyrządzone innym. Niezwykle znaczącą było chwilą, kiedy lud zauważył, że sam cesarz kieruje się innymi wartościami, cnotami. Cesarz, który pragnie dostrzegać innego człowieka, szczególnie tego najbardziej potrzebującego.

Chcę teraz przytoczyć wartościowe słowa idealnego cesarza: "Wnikaj w wolę każdego człowieka. Ale pozwól i każdemu innemu wniknąć w wolę twoją własną". Jest to ideał relacji pomiędzy ludźmi, a tym bardziej pomiędzy królem, a poddanym. Marek Aureliusz był osobą, która darzyła szacunkiem i poszanowaniem każdą osobę. Przekonany był do tego, że każdy człowiek, bez wyjątku, zasługuje na wszystko co jest dobre, a nawet najlepsze. Głosił pogląd, iż każdy człowiek jest z natury swej dobry, co spowodowało, że nie potępiał człowieka i wierzył w jego dobroć, która jest naturalna. Wolność jest możliwa do osiągnięcia, ona też może prowadzić do szczęścia. To szczęście było do osiągnięcia przez wszystkich i każdy miał szansę je osiągnąć. Jednak szczęścia nie szuka się we wszystkim, ponieważ są rzeczy, które dają pozorne szczęście, albo od razu zniewalają i uzależniają człowieka od siebie. A człowiek, który ulega różnym uzależnieniom nie jest wolny, a tym bardziej szczęśliwy. Skoro Marek Aureliusz uważał, że człowiek z natury swej jest dobry, to szukanie szczęścia i dobra odnaleźć można w wartościach etycznych i moralnych. Dzięki posiadanemu szczęściu możemy łatwiej przezwyciężyć różnego rodzaju trudy i ciężkie chwile.

Dużo miejsca w "Rozmyślaniach" poświęcił szczęściu. Widać z tego, że w jego życiu ten aspekt był dość ważny i szczególny. Może pojawić się myśl, dlaczego to szczęście, jest tak dla niego ważne. On sam tak pisze: "Czyż zrodziłeś się dla przyjemności? Czyż nie do trudu, nie do pracy? Czyż nie widzisz, jak roślinki, wróbelki, mrówki, pająki, pszczoły czynią, co do nich należy, a stosownie do sił swoich przyczyniają się do harmonii świata?". Z tej wypowiedzi jasno wynika sugestia Aureliusza, że człowiek powinien czynić tak, jak natura go stworzyła i powołała. Przykład zwierząt jest tutaj bardzo trafny, ponieważ pokazuje jak one w swoich społeczeństwach, razem współpracując, nie burzą harmonii świata, ale przeciwnie, razem z nią współpracują. Podobne zadanie ma człowiek, nie ulegać zwierzęcym i nieopanowanym namiętnościom i potrzebom, zadaniem jego jest praca zgodna z naturą i ze swoim szczęściem. Ale to szczęście nie jest celem, ale jedynie drogowskazem, który wskazuje jaką drogą iść i postępować.

Skupia się wokół ważnych cech człowieka, które mogą być jednocześnie zasadami w postępowaniu: "To więc, co zależy tylko od ciebie, okazuj: czystość charakteru, powagę, wytrwałość, obojętność wobec rozkoszy, zadowolenie z losu, wstrzemięźliwość, życzliwość, swobodę, prostotę, zastanowienie i wielkoduszność". Żadna z tych wymienionych cech nie jest nam dana z natury i nie rodzimy się z nią. Wszystkie cechy musimy w trakcie rozwoju nie tylko przyjąć, ale wchłonąć. Czasami jest to praca i podjęcie intensywnego wysiłku przez całe życie. Jest to trudne i wymagające, ale również daje nam zadowolenie fakt, że sami możemy na to zapracować i nie jesteśmy z "góry" potępieni, bez możliwości obrony i pomocy. Zgodnie z różnymi opracowaniami wynika, że sam Marek Aureliusz był taką osobą i starał się przez całe życie wszystkie szlachetne cechy wdrażać w swoje życie. A na pewno nie było mu łatwo, ponieważ był bogaty, był władcą. Mógł spokojnie robić to, na co miał ochotę i co tylko chciał. A jednak czynił zupełnie inaczej.

Służba państwu i społeczeństwu, była mocno wyryta w świadomości Marka Aureliusza. Zresztą jasno to wynika z jego traktatu, gdzie bardzo często porusza tego typu kwestie. Z tego również można wywnioskować, jak bardzo ważna była dla niego postawa służebna władcy. Oczywiście w granicach zdrowego rozsądku. Starał się dobrze dbać o państwo i swoje społeczeństwo, które bardzo wiele dla niego znaczyło. Te często powtarzające się kwestie, świadczą jak dużo czasu poświęcał na rozważanie i analizę tych aspektów w swoim życiu. On po prostu żył tym nieustannie i ciągle uważał, aby być dobrym, sprawiedliwym i cnotliwym władcą.

To, że wszystko jest w ruchu i nic nie ma stałego na świecie, powiedzieli nam już pierwsi filozofowie starożytni. Tę prawdę również przypominał Aureliusz. "Skutki ulegają ciągłym zmianom, a przyczyny tysiącznym zwrotom. Nic prawie nie ma stałego". Ta płynność i ciągły ruch, stale przypominają o płynności ludzkiego życia. Śmierć jest zakończeniem ziemskiej wędrówki. Wtedy ważne jest to, jak człowiek żył, postępował i jakim pozostanie w ludzkiej pamięci. Ważne jest, aby człowiek jeszcze za swego życia wspomniał na tę kwestię i przemyślał, a nie dopiero na łożu śmierci. A tak często bywa. A książka Marka może nam w tym bardzo pomóc.

Cele które czasami człowiek sobie wyznacza, niejednokrotnie są karkołomne i bardzo ryzykowne. Pragnie się dużych sukcesów, przy małym i szybkim wysiłku. Aureliusz uważa, że nie jest to dobra droga i często nieskuteczna. Przede wszystkim należy postępować spokojnie, bez gwałtownych, ryzykownych i drastycznych posunięć, dochodzić do sukcesów. Te sukcesy, oparte na spokoju, a także cnotach, wybudowane są na mocnych i trwałych fundamentach. Również plany nie powinny wybiegać bardzo daleko w przyszłość, ponieważ człowiek nie wie, czym zaskoczy go w tym czasie życie. A często zaskakuje i to w sposób bardzo nieprzyjemny. Dobrą rzeczą jest "podążać do celu przed sobą leżącego".

Marek Aureliusz podkreślając, że człowiek jest istotą kruchą i grzeszną, ma słuszną rację. Nawet spojrzenie od strony biologicznej potwierdza te słowa. Człowiek jako pewien rodzaj zwierzęcia jest w środowisku naturalnym najsłabszy. Do wszystkich swoich potrzeb potrzebuje pomocy narzędzi. Inaczej sprawa przedstawia się z różnymi gatunkami zwierząt, które mają doskonale do tego przystosowane ciało. Na szczęście człowiek posiada rozum, który pomaga mu przetrwać w środowisku naturalnym. Także sam, jako jednostka jest słaby, potrzebuje społeczeństwa, aby żyć. Jego grzeszność i słabość, również nie jest błędnym myśleniem. Wystarczy zanalizować jak często popada w grzechy, jak często ulega słabościom i jak często łamie swoje postanowienia.

Faktem niezaprzeczalnym również jest to, że człowiek bardzo mocno związany jest z naturą i wszystkimi jej konsekwencjami. Przykładem może być, już wcześniej wspomniana, śmierć. "Śmiercią nie gardź - owszem, niech ci miła będzie, bo i ona jest jednym z objawów woli natury". Człowiek musi żyć w zgodzie i zgodnie z naturą. Każdy, kto próbuje jej się sprzeciwić, jest zniszczony. Natura jest bardzo potężnym wrogiem i warto mieć ją za swego sojusznika, a nie przeciwnika. Za przykład może posłużyć współczesny rozwój techniki i globalizacja, która nie liczy się z naturą. Już widać tego negatywne w środowisku naturalnym człowieka efekty, które szkodzą samemu człowiekowi. Z każdym rokiem jest coraz gorzej. Człowiek świadomie dokonuje swojej destrukcji. Bóg jest stwórcą natury i człowieka, któremu pozostawił wolność, również wolność w dokonaniu swojej zagłady. Dał człowiekowi rozum, aby myślał, wyciągał wnioski i analizował, to była pozytywna ingerencja w człowieka. Całą resztę zagospodarowania sobie ziemi, pozostawił dla człowieka. Dowodem na to, są jedne z pierwszych słów Biblii "[…] abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną". Bóg dał wszystko i ciągle daje, przez podtrzymywanie w istnieniu wszystkiego, ale człowiek może w to ingerować, Bóg nie rezygnuje ze swoich słów, ale stanowczo trwa w tym, co powiedział. Nawet jeżeli człowiek źle robi. Myślę, że Marek Aureliusz wiedział, że z naturą należy współpracować, nie jest tak, że my robimy co chcemy, a ona jest w tym wszystkim bierna.

Człowiek nigdy nie ma ciężarów i krzywd tak wielkich, że nie może sobie z nimi poradzić, albo nawet ich udźwignąć. "Nic się nikomu nie zdarza, do zniesienia czego nie byłby z natury przysposobiony". Człowiek, który doświadcza cierpienia wie, że jest ono potrzebne, że ma jakiś cel, czasami ten cel może człowiekowi do końca, albo w ogóle być nie znany. Ale jedno jest pewne, cierpienie czemuś służy. A także człowiek wie, że po cierpieniu, będzie radość. Nigdy w życiu nie ma tak, że jest sama radość, albo tylko samo cierpienie. W czasie cierpienia bardzo dobrą pociechą mogą być słowa Marka Aureliusza: "Nie wstydź się korzystać z obcej pomocy. Twoim bowiem obowiązkiem jest wykonać swe zadanie, jak je ma żołnierz przy zdobywaniu twierdzy". Czasami człowiek nie jest w stanie sam sobie poradzić z cierpieniem, wtedy powinien szukać pomocy u tych, którzy są mu w stanie pomóc. Jesteśmy silni, ponieważ jeżeli z czymś nie radzimy sobie sami, to mamy ludzi wokół nas, którzy tej pomocy nam udzielą.

Marek Aureliusz w pierwszej księdze wymienia cechy pozytywne, które po kim odziedziczył, albo komu zawdzięcza. Czy to znaczy, że autor przemilcza swoje wady, aby ukryć je przed sobą i całym światem? Myślę że nie, ponieważ w następnych księgach opisuje, w jaki sposób walczyć ze słabościami, nazywa je po imieniu, daje środki i rady pomocne w zwalczeniu. Widać wyraźnie, jak bardzo są to rady osobiste i wypływające z wnętrza człowieka. Czytając ten traktat, cały czas należy mieć w pamięci, że nie jest to tekst oficjalny i dla publicznego dostępu. Autor pisze go na samotności i prywatnie dla swego użytku. Potwierdzeniem tego są końcowe słowa pierwszej księgi: "Do tego bowiem wszystkiego potrzeba pomocy boskiej i szczęścia". Chodzi wyraźnie autorowi o pomoc w cierpieniu i borykaniu się z trudnościami, jak również pomoc w pracy nad sobą. Filozofia stoicka miała w swoich formach zasady ascezy i umartwienia. Ciężko w takim wypadku uwierzyć, że Aureliusz ukrywa swoje wady, a także że sam siebie oszukuje.

Chciałbym teraz głębiej wniknąć w kwestię już poruszaną wyżej, a mianowicie kruchość człowieka. Autor zwraca na tę szczególną płaszczyznę egzystencji człowieka szczególną uwagę. Celem tego nie jest przestraszenie, wzbudzenie lęku, ale spowodowanie refleksji i głębokich przemyśleń człowieka, nad sensem swego życia, jego przemijalności i delikatności. "[…] jak wszystko znika szybko: w świecie sami ludzie, w czasie i wspomnienie o nich […]". Bardzo ciekawie i wymownie tę kwestę wypowiada Daniel Naborowski: "[…] godzina za godziną niepojęcie chodzi; był przodek, byłeś Ty sam, potomek się rodzi […]". Te aspekty przemijalności, życia i śmierci, wiele razy poruszane są przez wielu pisarzy, naukowców, czy też poetów. Jest to temat tak prosty, a jednocześnie tak rozległy, czym bardziej człowiek go zgłębia tym bardziej odkrywa jego tajemniczość i nieosiągalność w poznaniu. Niech chociaż przytoczę tutaj słowa dwojga cenionych i znaczących ludzi w Polsce. Wiesława Szymborska mówi: "Nic dwa razy się nie zdarza i nie zdarzy […]", drugą wspaniałą postacią jest ks. Jan Twardowski i jego słowa, które chyba wszyscy znają: "Śpieszmy się kochać ludzi, bo tak szybko odchodzą".

W drugiej księdze pojawiają się słowa, które mogą wywołać wiele zamętu i kontrowersji, ale tylko wtedy, kiedy spojrzy się na to od strony subiektywnej. Otóż chodzi o słowa, że "[…] błąd popełniony z rozkoszy jest karygodniejszy, niż popełniony z bólu […]". Nie ma tak, że błąd jest błędem i tyle i na tym etapie problem jest rozwiązany. Było by to spojrzenie zbyt proste, jeśli nie powiedzieć prostackie. Każdy błędny, czy zły czyn, ma swoją wartość, a także okoliczności i sytuację, która powoduje zrozumienie pewnych wypadkowych. Błąd jaki popełnia kobieta, kiedy dokonuje aborcji z powodu nie możliwości utrzymania siebie i dziecka, a dodatkowo jest bezdomna, jest inny, niż prostytutki która miała, tak zwaną "wpadkę". Życie nie jest białe lub czarne, ale pomiędzy tymi kolorami są różne odcienie czerni i bieli. O tym zawsze należy pamiętać. Marek Aureliusz to dostrzega i próbuje dać kategorie błędu i jego ciężaru. Wielki wpływ ma na to, jakie okoliczności wpłynęły na całą sytuację i jakie były przesłanki i znaczenie. Oczywiście każdy błąd, jest błędem i każdy należy próbować, albo przynajmniej starać się naprawić. Ale odcienie tego błędu i waga ich są różne.

Aureliusz uważa, że człowiek składa się z ciała, woli i tchu. Przy czym ciało uważa za, jak sam to brutalnie określa - "kupa kału i gnatów". Natomiast dech występuje jako wiatr. Najważniejsza w tym podziale jest wola, utożsamiona niejako z duszą. To potępienie ciała zrozumiałe jest w myśli stoickiej, dodatkowo przypomina to dualizm platoński. Sam autor "Rozmyślań" robi wrażenie osoby, która byłaby pod ich wpływem. Potępienie ciała, jest typowe dla Platona i religii orfickiej. Sfera cielesna i sfera duchowa są ze sobą bardzo ściśle powiązane i wzajemnie się uzupełniają. Jedno bez drugiego nie może istnieć. Myślę, że Aureliusz to zauważa i w nieco prymitywny sposób to próbuje pokazać, a co w późniejszym czasie wybuchnie i doskonale zostanie udowodnione i zanalizowane. To ciało i dusza powodują to, że jesteśmy, że jesteśmy ludźmi, osobą.

Świat, który dostrzegamy zmysłami jest różny, jest dobry i zły, kolorowy i szary. W myśli stoickiej, nie ma potrzeby analizować świata, a tym bardziej narzekać, jeśli coś nie jest tak, jakbyśmy tego chcieli. Wszystko, co nas dotyka, czego doświadczamy, jeśli jest taka możliwość przejścia obok i nie wzbudzenia żadnych emocji, to tak powinniśmy czynić. "Ogórek gorzki - to go rzuć. Ciernie na drodze - to się usuń. Wystarczy to. A nie dodaj: po co to w świecie". Jest to najlepsza postawa wobec całej rzeczywistości, jaką proponuje sam Marek Aureliusz.

Człowiek w całej swojej egzystencji na ziemi, stale ulega ciągłej fascynacji, zdziwieniu nad naturą i tym, co się z nią dzieje. Wyraźnie to zdziwienie widać u starożytnych, którzy czuli się wobec natury bezradni i bardzo mali. Wszystko, co człowieka spotyka, nawet ludzie których mija są cudem. Dla nas, ludzi XXI wieku, to wszystko jest normalne i nie dziwi takie czasami zachowanie. Ale Marek Aureliusz mówi: "Jakże jest śmieszny i obcy życiu człowiek, który dziwi się jakiemukolwiek zdarzeniu w życiu". Taka postawa jest zupełnie normalna, dla każdej osoby która żyje filozofią stoicką, a Aureliusz był stoikiem. Kolejny raz daje to po sobie poznać, brak jakiegokolwiek uczucia w życiu, a przynajmniej panowanie nad nimi.

W traktacie tym, o którym teraz mówię, są również miejsca, w których Aureliusz mówi bardzo niezrozumiale i nie wiem jak to zinterpretować. Jednym z takich miejsc jest: "Figi zimą szukać- to szaleństwo. Tak samo też szukać dziecka, gdy go już nie ma". Można tu spekulować na wiele sposobów i podejrzewać, że może mówi o śmierci, albo porusza jakąś inną ważną dla siebie kwestię. Ale zawsze będzie to tylko "może". Innym takim zdaniem jest: "A moje miłe serce roześmiało się".

Książka ta, ogólnie rzecz ujmując jest dziełem, które nie zostawia człowieka biernym. Wymaga od niego refleksji, myślenia, analizowania, a ostatecznie zgodzenia się z Markiem Aureliuszem, lub sprzeciwienia się. Nie można jej czytać beznamiętnie, a także ze "stoickim spokojem". W czasie lektury, tej małej książeczki pojawia się mnóstwo, bardzo różnych uczuć i emocji. Te odczucia wręcz wymuszają na człowieku myślenie. Jest to potrzebne chociażby dlatego że "[...] gdyby cię ktoś nagle zapytał: 'O czym teraz myślisz' - abyś mógł natychmiast swobodnie odpowiedzieć: 'O tym i o tym'". Jest to również cenna rada na przyszłość, niezależnie od tego czy ktoś czytał tę książkę czy nie. Wystarczy aby myślał.

Kończąc tę analizę i recenzję książki. Zachęcam tych wszystkich, którzy jeszcze nie czytali jej, aby po nią sięgnęli. Jest to kopalnia myśli, wiedzy, rad, które pomogą człowiekowi wiele rzeczy naszkicować, pomóc w rozwiązaniu, albo też wskazać kierunek rozwiązania. Książka zawiera mnóstwo myśli, które są niezwykle cenne nawet w obecnych czasach i ciągle aktualne. Każdy, kto ją przeczyta, jestem przekonany, że nie będzie żałował.

Niesamowicie cenne wydają mi się pytania, które postawił sam Marek Aureliusz, a na które nie dał odpowiedzi. Robi to wrażenie, jakby zostawił człowiekowi wolność w przemyśleniach, jak również wskazał granice terenu, ale poruszanie się po tym terenie zostawił człowiekowi. Na pewno każdy człowiek, który zetknął się z tą książką i przeczytał ją, jest w stanie wyliczyć jej wady lub zalety, albo jedno i drugie. Ocena, którą ja pozostawiam, jest moją prywatną. Wady pozostawiam do prywatnego odnalezienia w czasie prywatnej i osobistej lektury "Rozmyślań".