Pierwszym okresem, w którym po raz pierwszy zostały użyte dwa terminy: logika i dialektyka, była starożytność. W tym czasie tych terminów używano jako synonimów. Na samym początku, pierwotnie termin logika odnosił się do takich czynności, jak: zastanawianie się, obliczanie. Między nią, a dialektyką zachodziły dość duże i znaczące różnice. Dialektyka była sztuka prowadzenia rozmów w których szukano prawdy. Dialektyka po raz pierwszy pojawiła się w dialogach Platona. On rozumiał ja jako doskonalenie i uszlachetnianie rozumu, a także nieustanne używanie go. O tym kierunku rozumienia dialektyki przez Platona wyczytać możemy w takich jego dialogach jak: "Sofista", "Fajdros", czy też "Państwo". Podobnie tę kwestię rozumiał uczeń Platona, Arystoteles. Chociaż na samym początku mówiąc o logice, mówił o "trudnościach, manowcach lub przesłankach logicznych". Z tych słów Arystotelesa można wywnioskować, iż termin dialektyka pojawił się wcześniej niż logika. Natomiast Cyceron i Kwintylian zarówno dialektykę, jak i logikę, używają zamiennie. Podobne traktowanie przejmuje całe średniowiecze, następnie czasy nowożytne, a po nich cała współczesność. Małym wyjątkiem w tej kwestii jest Immanuel Kant, który dialektyce nadaje wartość i znaczenie negatywne, a konkretniej traktuje ja jako "sofistyczną sztukę dyskusji". W tej sytuacji filozofowie chętniej używali i stosowali logikę, która nie miała tak negatywnego wydźwięku. Jednak ogólnie do dzisiaj zarówno dialektyka, jak i logika używane są jako synonimy i używane są zamiennie na określenie tego samego.

Moim osobistym żalem, jest fakt używania zarówno dialektyki, jak i logiki zamiennie, podchodzenie do nich jak do równoważników. Pomimo tego, że nie jestem osobą na tyle kompetentną, aby dokonać ich rozdzielenia, to bardzo chciałbym to uczynić. Logika, która jest odpowiedzialna za przemyślenia, to jest to "nauka o zasadach myślenia, czyli metodach funkcjonowania rozsądku". Natomiast dialektyka, jest odpowiedzialna za procesy rozumowania, jak też za przekazywanie wzajemne dowodów i różnego rodzaju faktów. Dialektykę można nazwać "sztuką dyskutowania", ale w sensie i znaczeniu współczesnym. W takiej sytuacji i przy takim podziale, przedmiotem logiki będą wszelkie prawa związane z myśleniem, jak również z działaniem rozsądku. To wszystko jest możliwe do zbadania i określenia, bez sięgania do doświadczenia, a priori. Tego rodzaju procesy mają miejsce w przypadku kiedy rozsądek zostanie oderwany i pozostawiony samemu sobie, od tego wszystkiego co jest przyczyną różnych trudności, poza nim. Mam tu na myśli, proces myślenia, który odbywa się autonomicznie, na samotności, podczas którego, osoba która uczestniczy w takim procesie, nie popełnia błędu. W przypadku dialektyki, ogarniałby w jednym i tym samym momencie dwie istoty, które dokonują jednakowego współmyślenia. W przypadku pojawienia się jakichś wątpliwości, ze strony jednej z tych istot, prowokuje to tym samym do podjęcia dyskusji. W przypadku problemu, który zaczynałby się i kończył na płaszczyźnie czystego umysłu, to dyskutujące osoby, w naturalny sposób byłby w zgodzie ze sobą i swymi poglądami. Ale tak nie jest, wszystkie pojawiające się różnice i wątpliwości, są wynikiem i podstawą ich jest spojrzenie empiryczne. Jest to spojrzenie indywidualne każdej z istot. Logika, która jest nauką o myśleniu i jego myślowych procesach, uwzględnia i zachęca do badań tylko i wyłącznie apriorycznych. Przeciwieństwem jej jest dialektyka, która opiera się na założeniach i wnioskach wyciąganych na podstawie faktów. W tym badaniu bierze pod uwagę zaburzenia i błędy czystego rozumu. Dokonuje tego przez podzielenie myślenia osób które podejmują ze sobą dyskusje, albo też środków, które służą im jako dowody do przedstawienia swojego punktu widzenia, który uważają za prawdziwy i pewny. Taki proces jest obecny w samej naturze człowieka, gdzie podczas wspólnej dyskusji i myślenia, którego owocem są wypowiadane i przedstawiane głośno zdania, człowiek który mówi zauważa że jego sposób myślenia znacznie różni się od myślenia człowieka słuchającego. W takiej sytuacji, człowiek który obecnie mówi i dostrzega różnicę myślenia, rozpoczyna proces doszukiwania się błędów myślowych, które ewentualnie mogą występować u człowieka obecnie słuchającego. Ciekawą rzeczą jest to, że szuka u kogoś innego, a nie u siebie. Jest to jeden z najlepszych dowodów na to, że człowieka z natury swej dąży i pragnie być posiadaczem słusznego zdania, prawdy. Prawda, racja, słuszne zdanie są przedmiotem nauki, którą nazywamy dialektyką. Używanie terminu "dialektyka erystyczna", jest błędne, ponieważ ma nieco inne znaczenie i odnosi się do innej aspektu. Postaram się to nieco przybliżyć i rozjaśnić.

"Dialektyka erystyczna, to sztuka dyskutowania w sposób, który pozwala zachować pozory racji, czyli wszelkimi dozwolonymi lub niedozwolonymi sposobami (per fas et nefas). Albowiem tak bywa, iż człowiek, obiektywnie rzecz ujmując, posiada słuszność, lecz w jego otoczeniu i w nim samym, rodzi się wrażenie, iż jej nie ma. Następuje to wtedy, gdy przeciwnik podważył dowód, co odczytano jako obalenie całego twierdzenia, choć mogą istnieć jeszcze inne dowody na jego prawdziwość. Oczywiście, w tej sytuacji pozycja przeciwnika jest dokładnie odwrotna; ulega wrażeniu, że to on ma słuszność, podczas gdy obiektywnie rzecz ujmując jej nie posiada. Toteż obiektywna prawda jakiegoś twierdzenia a przekonanie o jego słuszności dyskutantów i słuchaczy, są to bardzo odmienne sprawy". Dialektyka zajmuje się poszukiwaniem prawdy, a nie pozorów prawdy.

W tym miejscu można zadać sobie pytanie: dlaczego tak jest? A odpowiedź na to jest następująca: "[…] człowiek jest zły z natury. Gdyby było inaczej, gdybyśmy byli z gruntu uczciwi, wówczas w każdej dyskusji zabiegalibyśmy tylko o osiągnięcie prawdy, bez względu na jej zgodność z naszym wcześniejszym poglądem, czy też poglądem przeciwnika; nie miałyby one znaczenia lub byłyby całkowicie drugoplanowe. Ale tak właśnie jest, że to zawsze kwestia zasadnicza, a wrodzona próżność, osobliwie czuła względem własnej umysłowej sposobności nie pozwala, by nasze wyjściowe twierdzenie miało być fałszywe, zaś przeciwnika słuszne. Zdawać by się mogło, iż dlatego każdy powinien unikać twierdzeń niesłusznych, najpierw myśląc, a potem mówiąc. Większość ludzi wszakże wrodzoną im próżność podkreśla gadatliwością i nieuczciwością". Bardzo często zdarza się tak, że człowiek zanim zastanowi się, pomyśli, już mówi, dlatego wątpliwe jest już na początku, czy mówi prawdę i ma rację. W przypadku kiedy zda sobie taki człowiek sprawę z tego, że się pomylił i popełnił błąd, to nie przyznaje się do błędu, ale dalej domaga się przyznania mu racji, przynajmniej z powodu wrażenia. Człowiek taki, który chciał szukać prawdy, a potem broniąc swojego błędnego zdania przedstawia błędne twierdzenia, jest człowiekiem próżnym i pysznym, a jego celem tak naprawdę, wcale nie jest szukanie prawdy, ale tylko mądrzenie się, które nic nie ma wspólnego z mądrością.

Taka próżność ma swoje uzewnętrznienie w momencie, kiedy człowiek walczy o swoje twierdzenie, o zaakceptowanie go, jak słusznego i prawdziwego. Taka postawę w bardzo prosty sposób można usprawiedliwić. Na początku takiej dyskusji, człowiek jest szczery i uczciwy, jak również przekonany że jego zdanie jest prawdziwe. Jednak w trakcie dyskusji okazuje się, że dowody i argumenty przeciwnika, obaliły tę złudną tezę. W tym momencie człowiek taki stoi przed wyborem decyzji. Można się wycofać i przyznać rację, ale może się to okazać za wczesne i zbyt wczesne. Drugą drogą, jest zdanie sobie sprawy z tego, że pomimo faktu, że przedstawiliśmy błędny argument i dowód, to jest lepszy i trafniejszy fakt i dowód, ale niestety go nie dostrzegliśmy. Człowiek walczy z tezami wysuniętymi przez przeciwnego człowieka, nawet w przypadku, kiedy on sam ma świadomość tego, że dowody przeciwne są prawdziwe i słuszne. Dyskusja taka podejmowana jest z nadzieją, że w trakcie rozmowy rozmówca popełni jakiś błąd, a my będziemy w stanie go wychwycić i przedstawić. W ten sposób prawda przeciwnika zostanie podważona, a nasze prawda, nieco zmodyfikowana zostanie zaakceptowana, a my odzyskamy autorytet. Z tego właśnie powodu, często człowiek poddaje się chęci kłamania, aby wyjść z tej rozmowy z tak zwaną twarzą. W ten tez sposób wspaniale uzupełniają się kłamstwo i rozum, ważne tutaj jest osiągnięcie celu. W trakcie takiej rozmowy, człowiek który dopuszcza się kłamstwa, dąży do przewagi swojego sądy, Prawda staje się tutaj celem drugorzędnym. Jest to walka tak twarda, jak obrona własnej Ojczyzny, albo też własnej rodziny lub domu. W czasie tej walki, nie ma miejsca na chwyty dozwolone lub niedozwolone. Ważne jest osiągnięcie celu. Starałem się tutaj przedstawić trudności które wynikają z człowieka natury i które są nieustannie w niej obecne.

Jest to rzeczą naturalną, że człowiek broni własnego zdania, nawet wtedy kiedy nie ma racji co do danej kwestii. Niccolo Machiavelli w swoim dziełku zatytułowanym "Książę", zachęca władcę do wykorzystania słabości przeciwnika, aby w ten sposób dokonać na niego ataku. Jeżeli tego nie zrobi, to on gdy znajdzie się w podobnej sytuacji, na pewno nie powstrzyma się od tego by wykorzystać słabość władcy i zaatakuje go. Taka postawa byłaby czymś złym i niewskazanym w momencie, kiedy w całym świecie panowałaby uczciwość i sprawiedliwość. Ale wszyscy dobrze wiemy, że tak nie ma. Z tego powodu nie można i bezsensu jest zwracanie uwagi na takie cnoty i wartości etyczne, ponieważ przez nie człowiek może stracić wszystko do czego dochodził przez całe życie. Bardzo podobnie przedstawia się sprawa w czasie prowadzenia dyskusji. Jeżeli jeden z rozmówców przyzna mu rację i zgodzi się na jego poglądu, trudno przewidzieć, czy ten sam człowiek który ma rację, gdyby znalazł się w podobnej sytuacji, postąpiłby podobnie i przyznałby słuszność, gdyby się mylił. Większe jest prawdopodobieństwo, że będzie postępował nieuczciwie i dołoży wszelkich starań aby jego zdanie było zaakceptowane, nawet jeżeli będzie ono błędne. Jasna sytuacją jest przyjęcie z góry poglądu, że naczelną i najważniejszą jest prawda, a także że w imię tej prawdy najważniejsze jest jej poszukiwanie, dlatego nie można stawiać wyżej argumentów i twierdzeń, które są nieprawdziwe. Ale w tym miejscu również pojawiają się wątpliwości, czy podobne myślenie ma osoba przeciwna. A kolejnym powodem jest fakt, że skoro już doszedłem do jakiegoś poznania, dokonałem jakiegoś badania i analizy, z którego wyłoniły się wnioski, to dlaczego miałbym tak łatwo z nich zrezygnować, nawet jeżeli moje wrażenie akceptuje to co głosi przeciwnik. Ostatecznie może się okazać, że było to tylko wrażenie i zrezygnowałem z prawdy, dla fałszu przeciwnika.

Potrzebnych środków do wali dostarcza człowiekowi jego prywatna i wrodzona przebiegłość. Możemy ją zaobserwować w czasie dyskusji, kiedy człowiek broni swoich argumentów, pomimo tego, że jest świadomy ich fałszu. W związku z tym, można z całą pewnością powiedzieć, że każdy człowiek ma naturalną zdolność do dialektyki erystycznej i dialektyki, podobnie jak do logiki. Sztuką jest myślenie wbrew i naprzeciw praw logicznego myślenia. Fałszywe sądy występują dość często, natomiast fałszywe wnioski występują dość rzadko, ale jednak występują. Częściej w człowieku występuje brak wrodzonych zdolności dialektycznych, niż zdolności logicznego myślenia. Jest to podział występujący dość nierówno, podobnie jak sądy, które połączone są z rozumem. Każdy człowiek rozumem jest obdarzony w sposób jednakowy. Czasami zdarza się tak, że pomimo tego, że człowiek ma rację w czasie dyskusji ustępuje, na rzecz twierdzenia fałszywego. Taka sytuacja może wystąpić w przypadku, kiedy mamy do czynienia z osobą która przedstawia swoje tezy w sposób chytrzejszy i zręcznie broni własnych poglądów, które są przecież fałszywe. Dają tutaj znać o sobie cechy które są w człowieku wrodzone. Nasze szanse w przekonywaniu wzrastają w momencie kiedy orientujemy się co do metod i procesów wyciąganych wniosków i tez. Jeśli człowiek ma problemy z argumentacją i przedstawieniem tez na płaszczyźnie logicznej, to z pomocą przychodzi zdolność dialektyczna, która to pomaga w odniesieniu sukcesu. Arystotelesowska analityka robi wrażenie takiej, jakby była podstawą właśnie dialektyki, którą również bardzo sobie cenił. Przedmiotem logiki jest forma twierdzeń, natomiast przedmiotem dialektyki jest ich substancja, czyli treść wypływająca z logiki. Dlatego zawsze należy badać wszystko od strony logicznej, ogólnie, aby następnie przejść do dialektyki, czyli treści bardziej szczegółowej.

Należy pamiętać, że rozumienie dialektyki przez Arystotelesa jest bardziej szerokie, niż ja je tutaj przedstawiłem. Dla Arystotelesa najważniejszym celem jest podjęcie dyskusji, które traktuje na równie z poszukiwaniem prawdy. Arystoteles na ten temat tak mówi: "[…] twierdzenia traktowane wedle prawdy posiadają wymiar filozoficzny, natomiast wedle wrażenia lub aprobującego osądu dialektyczny". Dokonuje podstawowego rozdzielenia na zdania które są nośnikami prawdy obiektywnej i na zdania które są nośnikami uznania, a także aprobaty. Wyróżnienie tych ostatnich nie jest dokonane zbyt jasno, dlatego nie można przydzielić ich jednoznacznie do dialektyki. Ale jest to moje subiektywne zdanie i być może za mało wgłębiłem się w naukę Arystotelesa, aby docenić jego analizy. Arystoteles doskonale dla właściwej sobie metodzie naukowej podważył całą dialektykę i jej rozumienie jakie było modne w jego czasach. Dla tej analizy stosował metodę systematyczną i metodyczną, a przeczytać ja możemy w dziele "O dowodach sofistycznych". Dzieło to jest niesamowite i niezwykle wciągające czytelnika. Jak każde jego dzieło, tak tez i to wymaga skupienie i niezwykle wolnego czytania. Gdy część analityczną dzieli na części, czyli: sądy, pojęcia, wnioski, skupia się i swoje zainteresowania kieruje ku treści. Bada i analizuje tylko takie pojęcia, które zawierają w sobie treść. Formą są w jego rozumieniu wszystkie twierdzenia, a także wnioski, a pojęcia są treścią. Arystoteles rozumie to w ten oto sposób: każda dyskusja związana jest z jakimś problemem, albo tez tezą na dany problem, różnią się one tylko i wyłącznie formą. Cała rzecz jest procesem występowania i wzajemnego oddziaływania pojęć na siebie. Arystoteles wyróżnia cztery rodzaje wzajemnych stosunków, czy oddziaływania na siebie. A są to:

  1. definicja dla rozmówcy
  2. dla jego rodzaju albo też gatunku
  3. dla szczególnej jego właściwości, czy też cechy
  4. dla cechy przypadkowej, nie ma tu mowy o braniu pod uwagę, jakiegoś rodzaju wyłączności, ważne aby było to jakieś twierdzenie

W czasie prowadzenia jakiejkolwiek dyskusji, jeden z tych rodzajów, które wyżej wymieniłem, występuje koniecznie. Arystoteles dokonuje również przedstawienia relacji jakie mogą zachodzić i zachodzą pomiędzy pojęciami. Relacje te stanowią o właściwości pojęć, ich przypadkowości, rodzaju, jak również definicji dla pojęcia. Dokonuje również ukazania błędów jakie człowiek może napotkać, w czasie swoich badań i relacji, a także co go może czekać i jak z nich wybrnąć, albo tez do nich nie dopuścić. Ukazuje doskonała walkę i formę doskonałej walki z przeciwnikiem na argumenty i definicje. Te reguły, które są przedstawione i omówione przez Arystotelesa nazywane są przez niego "topiki".

Topiki, czyli z greckiego "topoi", oznacza miejsce, czy też okolicę. Nie wskazują na nic co byłoby czymś materialnym. Jego zadaniem i funkcją jest wskazywanie relacji jak występuje pomiędzy różnymi pojęciami. Analizuje je przez pryzmat wyżej wymienionych czterech rodzajów, które mają miejsce i które możemy zauważyć przy różnych dyskusjach. Te cztery rodzaje składają się z jeszcze różnych bardziej skomplikowanych i bardziej szczegółowych kategorii. Arystoteles podejmuje ich formalne rozważanie, ale nie jest to już takie, jak ma miejsce w logice. Wszystko to, co możemy przeczytać z jego dzieła, jest owocem relacji jakie zachodzą między pojęciami i jest w naturalny sposób czymś normalnym i oczywistym. A dochodzimy do tych oczywistości za pomocą samego rozumu.

Oto następujące przykłady:

Każdy rodzaj, ma określony swój gatunek, jeżeli odkrywamy rodzaj, to również odkrywamy gatunek. Jeżeli w czasie badania wychodzi inaczej, to jest to oznaką, że twierdzenie ma błąd i jest fałszywe. Gdy przyjmuje się ruch duszy, czyli musi istnieć tez jakiś jego gatunek, jak na przykład: chłód, wyrastanie, lot, czy też zanikanie i wiele innych. Jeżeli nie występuje jeden z wymienionych gatunków, to czyli dusza nie znajduje się w ruchu. W związku z tym, jeżeli coś nie występuje w jakimś gatunku, to również nie występuje w jakimś konkretnym rodzaju. I tutaj ma miejsce właśnie termin Arystotelesa "topik". Topika służy do przedstawienia definicji, jak również do walczenia i bronienia jej prawdziwości. Jeżeli nie ma też jakiegoś rodzaju, to nie ma mowy aby był tego gatunek. "Powiadają, że ktoś tam mówił o kimś, że wyrażał się źle o kimś innym, ale wystarczy udowodnić, że w ogóle nic nie mówił, a cały zarzut upada".

Co do kwestii typowej właściwości, to na ten temat Arystoteles tak mówi: "Dla obalenia argumentu, gdy przeciwnik wysuwa argument oparty na postrzeganiu zmysłowym można go przewalczyć, albowiem co zmysłowe jest niepewne, zwłaszcza, gdy zwracamy się ku innej płaszczyźnie poznawania. Na przykład przeciwnik nasz utrzymuje, iż właściwością słońca jest to, że świeci najjaśniej z gwiazd przesuwających się nad ziemią. Ta wypowiedź traci wartość po zachodzie słońca, albowiem wtedy uchodzi już ono z granic naszych zmysłów. Dla wysunięcia argumentu, właściwość o tyle jest słuszna, o ile nie przyswajamy jej zmysłami lub istnieje niezależnie od nich, np.: przedstawiając właściwość jakiejś powierzchni stwierdzamy, że uprzednio ją ufarbowano. Właściwość ta, choć zmysłowa, jest słuszna, gdyż wiemy, że istnieje". Tak właśnie pojmuje, rozumie i przedstawia dialektykę Arystoteles. Moje rozważania na temat rozumienia dialektyki będą nieco odmienne i różniące się.

Uważam, że dialektykę należy pojmować jako sztukę i nie ma to większego znaczenia, czy jest nośnikiem prawdy obiektywnej, która to prawda jest przedmiotem myślenia logicznego. Dzięki tej sztuce, możemy używać różnego rodzaju argumentów aby zachować prawdziwość tezy przez nas wysuniętej. Uratowanie jej i obronienie, jest o wiele łatwiejsze, jeżeli człowiek ma znajomość prawdy, a nie tezy fałszywej. Dialektyka może pełnić jedynie funkcję uczenia, jak można obronić się i uratować wysuwaną przez człowieka tezę. Dostarcza informacji głównie dotyczących obrony, przed tezami i argumentami fałszywymi i nie prawdziwymi. Daje także wskazówki, w jaki sposób dyskutować, aby argumentów których użyjemy, nie pogrążać własnych definicji i tez, także nie zaprzeczać im. Dobrymi radami są wskazówki dotyczące obrony własnych definicji przed tezami innego rozmówcy. Ważne w tym miejscu, jest jasne i zdecydowane dokonanie podziału na szukanie prawdy, która jest obiektywną, od sztuki, która polega na utrzymaniu własnych argumentów, nawet w przypadku, kiedy są fałszywe. Poszukiwanie prawdy obiektywnej związane jest z rozeznawaniem, doświadczaniem, przemyśliwaniem. Używanie w tym przypadku jakiejkolwiek sztuki, jest zbędne, a nawet niepotrzebne. Dialektyka została stworzona jako gra pozorów, ale to określenie wcale nie jest dobre, ponieważ gdyby tak było, to stosowana byłaby tylko w przypadkach, kiedy mianoby do czynienia z tezami fałszywymi, a wiemy dobrze że tak nie jest, ponieważ jest stosowana także w przypadkach, kiedy człowiek ma do czynienia z teza prawdziwą. Nie stoi w sprzeczności jej stosowanie mając do czynienia z prawdą. Ważne jest zapoznanie się z fałszywymi tezami, aby w ten sposób i dzięki nim, potrafić stawić opór tym tezom. A nawet używać ich, kiedy mamy do czynienia z człowiekiem używających tej metody. Jak mówi znane powiedzenie "oko za oko". W dialektyce, coś takiego jak prawda obiektywna, nie ma dość duże znaczenia, a nawet jest jej obojętna lub jest produktem przypadku. Cała siła dialektyki jest skupiona wokół obrony i ochronienia własnych tez nawet fałszywych, fałszywych obalenia twierdzeń przeciwnika, nawet wtedy kiedy okażą się prawdziwe. Dialektyk nie bierze pod uwagę prawdy obiektywnej i nią się nie kieruje. Powodem takiej postawy, jest duża trudność, trudność wręcz niemożliwość ukazania prawdy, czy miejsca tej prawdy. "[…] bywa, że dyskutanci kłócą się zażarcie, po czym idą do domów przyswoiwszy sobie poglądy przeciwnika; naturalnie zamienili się poglądami".

Częściej człowiek nie jest w stanie jasno stwierdzić faktu, że jego definicja jest prawdziwa. Czasami jest tak, że wierzymy tak strasznie w tę tezę, nawet jeżeli okazuje się nieprawdziwą. Zawsze trzeba mieć na uwadze to, że "prawda ukryta jest głęboko". W momencie kiedy rozpoczyna się dyskusja, każdy z rozmówców jest przekonany o swojej racji i prawdziwości tezy. W trakcie trwania dyskusji, obaj rozmówcy zaczynają wątpić w tę prawdziwość. Ale swoje uwieńczenie i ugruntowanie prawdy, możemy zauważyć dopiero na końcu rozmowy. Moim zdaniem nie jest to zadaniem właśnie dialektyki. Jest to pewnego rodzaju umysłowa szermierka i wyłącznie w tym aspekcie może mieć rangę naukowości. Prawda, której cechą jest obiektywność, jest przymiotem logiki. Jeżeli ktoś dąży do ukazania błędnego sądu, decyduje się wejść na drogę sofistów. Ważne jest dostrzeżenie tego czy w danej kwestii jest możliwe uzyskanie prawdy obiektywnej, czy też nie i w ogóle co to jest taka prawda. Ale kwestia ta z góry jest niemożliwa do stwierdzenia, wskazania i określenia. Dlatego, w takiej sytuacji, najlepsza i najcelniejsza okazuje się właśnie dialektyczna szermierka umysłowa. Używa się jej, aby ujawnić prawdę w trakcie prowadzenia dyskusji. Tutaj możemy mówić o erystyce, czyli zdeprawowanej dialektyce. Jest to sztuka prowadzenia sporów i dyskusji.

Porównując erystykę z dialektyką, to dialektyka jest raczkującym systemem zawierającym jakieś zasady, czy też reguły. Jej sposoby prezentowania zasad i ich bronienia w porównaniu z erystyką, są na bardzo prymitywnym poziomie. W metodzie erystycznej nikt nie zwraca uwagi na to, czy jest tutaj prawda, czy też jej nie ma. Celem jest ochronienie własnej tezy, a ideałem jest przekonanie do niej innych rozmówców. Erystyka pod względem naukowości, nie decyduje o jej prawdziwości lub fałszu, ponieważ nie to jest jej celem i zadaniem. Ważna jest przewaga podczas prowadzenia sporu, czy dyskusji. Zadaniem dialektyki, jest przede wszystkim ujawnienie w trakcie prowadzenia dyskusji nieuczciwych argumentów i tez, to umożliwia osiągnięcie zamierzonego celu. W trakcie dyskusji pomaga rozpoznać fałsz i udaremnić nieuczciwy cel rozmówcy. Mając na uwadze cel naukowy dialektyki, teraz można powiedzieć, że erystyka nie szuka prawdy obiektywnej, ale wystarczy jej prawda pozorna.

"Nie znam nic, choć patrzyłem wszędzie, co napisano by na tym polu, może poza zaginioną pracą Teofrasta, wspominającą o naszym problemie. Toteż należy przede wszystkim czerpać z doświadczenia i obserwacji, aby stwierdzić, jaki rodzaj sztuczek stosują ludzie w sporach. Powtarzane wybiegi i chwyty wymagają dalej uogólnienia, a z nich powstaje znajomość "fortelów w walce", służących do przeciwstawienia się adwersarzowi tak we własnej praktyce, jak i w sytuacji, gdy stosuje je przeciwnik".

Fundamenty każdej dialektyki:

Omawiając każdą z metod, najpierw należy zrozumieć sens każdej dyskusji, a dokładnie jej przebieg, jak też jakie procesy podczas niej zachodzą.

Rozmówca przeciwny przedstawia określoną definicję. Mając ją przedstawioną, aby ją zwalczyć można zastosować dwie metody.

  1. Metoda

a. Odnosi się do przedmiotu

b. Odnosi się do istoty ludzkiej, albo definicji lub twierdzeń przeciwnego rozmówcy. W tym momencie mamy możliwość udowodnienia:

    • Definicja jest fałszywa z tematem dyskusji, nie ma tu mowy o prawdzie obiektywnej, czy też absolutnej
    • Jest przeciwna z definicjami które są wysuwane przez przeciwnika, albo też z jego wcześniej wysuwanymi podejrzeniami, które zaakceptował, a które są prawdą jedynie subiektywną. Nie ma tutaj miejsca na coś takiego, jak prawda obiektywna, a cała definicja jest kwestią dyskusyjną.

Dwie drogi:

1. zwalczenie definicji w starciu bezpośrednim z rozmówcą

2. zwalczenie definicji w starciu pośrednim z rozmówcą

Na drodze bezpośredniej wykazujemy jej fałszywość, odwołując się do samych przyczyn, argumentujemy tutaj fałszywość definicji, natomiast na drodze pośredniej, odwołując się do skutków definicji i przedstawiając argumenty, że prawdziwą nie mogła nigdy być.

1. postępując drogą bezpośrednią, mamy tutaj dwie możliwości:

a. wskazanie rozmówcy, jego błędnych przesłane i tez jakie wysuwa. Tutaj postępujemy przez podważenie jego przesłanek mniejszych lub większych

b. polega na przyjęciu przesłanek rozmówcy i wykazaniu, że twierdzenie jakie z nich wynika jest fałszywe. Ma tutaj miejsce wskazanie fałszywości konsekwencji, czyli wnioskowanie

2. postępując droga pośrednią, mamy tutaj następujące możliwości:

a. niemożliwość przedstawienia definicji przeciwnej - w momencie przyjęcia prawdziwości definicji przedstawianej prze rozmówcę, dostrzegamy związek z innym, który powszechnie uważany jest z prawdziwy. Może być tak, że oba te twierdzenia, których używamy jako przesłanki na dalszym etapie rozumowania, możemy dojść do wniosku, który jest widocznie fałszywy z natury rzeczy, aż do absurdu lub też z twierdzeniami, które wcześniej były przedstawiane przez przeciwnego rozmówcę, która jest fałszywa co do przedmiotu, jak i co do istoty ludzkiej. Wskazujemy przez to, że twierdzenie przedstawione na samym początku przez rozmówcę przeciwnego, również jest fałszywe. Prawdziwe przesłanki znajdują się w samych prawdziwych twierdzeniach, ale zdarza się także i tak, że z błędnych przesłanek, dochodzi się do prawdziwych definicji.

b. instancja, czyli przykład przeciwieństwa - za przykład użycia przeciwieństwa może nam posłużyć zwalczenie definicji ogólnej, używając do tego bezpośredniego dowodu jednostkowych przypadków, które odnoszą się do tej właśnie definicji. Gdy udowodnimy, że ta konkretna definicja w konkretnych przypadkach jest definicją fałszywą, wtedy ogólna postać zostaje podważona.

Oto ogólny zarys i szkic omówionego każdego twierdzenia. Każda dyskusja jaką człowiek podejmuje, musi być sprowadzona do tego szkicu. Jego przedmiotem może być zarówno coś rzeczywistego, jak również coś pozornego. Rozmowa taka może być kontynuowana za pomocą argumentów które są prawdziwe, albo też fałszywe i zwodnicze. Z tego powodu, trudne jest dokładne określenie, na jakich zasadach i przy użyciu jakich argumentów, toczona jest konkretna rozmowa, dyskusja. Prowadzone rozmowy niejednokrotnie są długie i uparte. W przypadku jeżeli zarysuje się reguły ogólne, to i tak niemożliwe jest jasne oddzielenie prawdy i fałszu, ponieważ na samym początku, żaden z uczestników nie ma takiej wiedzy i taką wiedza dysponować nie może. Świadomość taka może pojawić się jedynie w trakcie prowadzenia rozmowy i przedstawiania swoich nawzajem argumentów. Każda rozmowa i każde przedstawione przez rozmówców uzasadnienie, może prowadzić do uzgodnienia przynajmniej jednej kwestii, która może okazać się podstawą i fundamentem całej rozmowy, a mianowicie, że z osobą która podważa zasady nie można prowadzić dyskusji.

Sposób I

Możemy zauważyć, że jego zadaniem jest uogólnianie. Wskazane jest tutaj rozwinięcie argumentów które zostały przedstawione przez przeciwnego rozmówcę. To rozszerzenie nie obejmuje wysuniętych przez niego założeń, jak tez naturalnych granic. To rozwinięcie ma przebiegać za pomocą dużych uogólnień rozumienia, przejaskrawiania i nadmiernego przerysowywania jego argumentów. Jednocześnie akceptując te rozszerzone argumenty. Swoje wypowiedzi należy przedstawiać i uważnie pilnować ich konkretności i precyzyjności. Ich znaczenie ma charakteryzować się tym, że jest wąskie, konkretne i określone. Należy pamiętać, że czy twierdzenie jest bardziej ogólne, tym łatwiejsze do podważenia. Jednym ze sposobów jest, nie wzbudzające podejrzeń i wątpliwości przedstawienie tego, o co rozmówcy się spierają i nad czym dyskutują.

Przykład I

"Oświadczyłem, iż Anglicy przodują w dziedzinie dramatu. Przeciwnik, wykorzystując metodę instancji odpowiada, iż ogólnie wiadomym jest brak sukcesów Anglików w muzyce, więc i w muzyce operowej. Kontruję uwagą, że muzyka nie wchodzi w zakres pojęcia sztuki dramatycznej, gdyż ta odnosi się tylko to komedii i tragedii. Przeciwnik wiedział o tym doskonale, lecz próbował dokonać takiego uogólnienia mojej myśli, aby dotyczyła wszelkich form teatralnych, to jest i oper, a także muzyki, w ten sposób chciał mnie pokonać". Jedną z zasad, które pomagają w uratowaniu swojej tezy, jest uściślenie wypowiedzi i tematu o którym mówimy. Dobrze jest już na początku postawić jasno określone zasady.

Przykład II

"A rzecze: Pokój z 1814 r. przywrócił niezależność wszystkim niemieckim hanzealyckim miastom. B wykorzystuje instancję przez przeciwieństwo i dowodzi, że pokój ten odebrał Gdańskowi niezależność przyznaną przez Napoleona. Wówczas A kontrargumentuje w sposób następujący: Mówiłem o wszystkich niemieckich hanzeatyckich miastach, natomiast Gdańsk to polskie miasto hanzeatyckie". Taki przykład można zauważyć już u samego starożytnego filozofa, jakim jest Arystoteles, a dokładnie w jego dziele zatytułowanym "O dowodach sofistycznych".

Przykład III

"Jean Baptiste de Lamarck utrzymuje, iż polipy nie czują, gdyż brak im tkanki nerwowej. Wszelako jest dowiedzionym, iż polipy kierują się ku światłu, zatem postrzegają, nie mając żadnych osobnych narządów zmysłowych. Sądzono, iż zmysły są równomiernie rozłożone we wszystkich częściach ich ciała. To obala tezę Lamarcka, który kontrargumentuje: Gdyby we wszystkich częściach ciała polipów rozmieszczone były receptory zmysłów, polipy nie tylko czułyby, ale mogłyby się poruszać, wykazywać odruchy woli, a nawet myśleć. W ten sposób polip byłby najdoskonalej wyposażony w każdym punkcie swego ciała, kto wie, czy nie doskonalej niż człowiek, gdyż każda jego cząstka wykazywałaby zdolności, które człowiek posiada jako całość. Czemuż by zresztą nie objąć tym twierdzeniem najprymitywniejszej formy zwierzęcej". Tutaj możemy wskazać na przykład na rośliny, które również żyją.

Gdy Jean Baptiste de Lamarck mówi słowa "[…] całe ciało polipów jest unerwione, gdyż reagują one na światło […]", automatycznie przechodzi słów "[…] całe ich ciało myśli […]". Zastosowana przez niego sztuczka słowna dowodzi tego, że Lamarck jest świadomy swojej błędnej teorii.

Sposób II

"[…] polega na zastosowaniu dwuznaczności (homonimia), aby spożytkować pojęcie, które poza tym, iż określane jest tym samym wyrazem, ma niewiele lub nic wspólnego z przedmiotem dyskusji; potem należy tę wypowiedź obalić stwarzając wrażenie, jak gdybyśmy obalili także argumentację związaną z samym twierdzeniem. [...] Przykłady homonimów (tj. wyrazów jednakowo brzmiących, choć znaczących co innego): ostry, głęboki, wysoki". Sposób ten może być zastosowany zarówno do przedmiotów, jak i do dźwięków. Są to dwa przykłady zastosowania tego sposobu.

Przykład I

- proszę pana, jeszcze nie ma pan żadnych wiadomości na temat filozofii Immanuela Kanta.

- proszę pani, ja nie chcę nawet o nim słyszeć!

Przykład II

- życie jest niesprawiedliwe, ten człowiek ma do zagrania bardzo niewdzięczna rolę.

- dlaczego pani tym się dziwi?! Dostał to, czego chciał, tak właśnie kończą wszyscy niewdzięcznicy!

Sposób III

"[…] polega na zinterpretowaniu twierdzenia przeciwnika tak, jak gdyby zamiast w sensie względnym przedstawił je jako prawdę ogólną i bezwzględną; lub po prostu należy nadać mu zupełnie inny sens i z tego punktu widzenia je obalać".

Oto następujący przykład z dzieła Arystotelesa: "Murzyn jest czarny, lecz gdy idzie o jego zębybiały. Zatem jest czarny i zarazem nie jest czarny […]".

Omówione wyżej trzy sposoby omówione były jako trzy różne, ale tak naprawdę, mają ze sobą dość dużo wspólnego. Najbardziej można dostrzec, że rozmówca nie porusza istoty całego tematu, ale uogólnia i rozszerza temat, często mówiąc cos innego. To powoduje, że słuchacz może stracić wątek tematu. Uniknie się tego, jeżeli nie pozwoli zastosować tej sztuczki. Rozmówca przeciwny, to wszystko o czym mówi jest zdecydowanie prawdą, jedynie pod pozorami zaprzecza twierdzeniu. Słuchacz natomiast, może jedynie poddać zwątpieniu twierdzenia przeciwnika, przez podważenie i poddanie w wątpliwość wniosków. To podważenie prowadzi do prawdziwych twierdzeń rozmówcy przeciwnego i do fałszywości twierdzenia słuchacza. Ta bezpośrednia walka na argumenty ma miejsce na podstawie podważenia tego, co z jego wypowiedzi i wniosków wynika. Nie jest czymś wskazanym i zalecanym, a nawet odradza się, przyjmowanie i akceptowanie przesłanek, nawet tych które są prawdziwe i słuszne, pod warunkiem, że te przesłanki jednocześnie zaprzeczają naszym twierdzeniom i je obalają. Mamy prawo chronić je. Aby uratować i nie dopuścić do takiej sytuacji, można zastosować dwa przykłady, które omawiam nieco niżej, a dokładnie sposób 4 i sposób 5.

Sposób IV

"Skoro dążymy do określonego wniosku należy uczynić wszystko, by przeciwnik zawczasu nie odgadł naszego zamiaru, a przeciwnie, poprzez skłonienie go do mimowolnego przyjęcia naszych rozproszonych przesłanek pozbawiamy go możliwości zastosowania wszelkiego rodzaju utrudnień. Gdy zaś istnieje uzasadniona wątpliwość, co do zgody przeciwnika na lansowany przez nas wniosek staramy się przedstawić przesłanki tych przesłanek, wykorzystując sylogizmy składowe (częściowe) wchodzące w skład łańcucha sylogizmów, tworzącego nasze rozumowanie (tzw. prosylogizmy); i czynimy wszystko, by przeciwnik akceptował choć kilka z nich, przedstawionych bez jakiegokolwiek porządku. W ten sposób maskujemy się, aż do chwili, gdy zostanie przyjęte wszystko, co niezbędne dla końcowego wniosku. Zmierzamy zatem do celu okrężną drogą". Sposób ten znany jest i omówiony przez Arystotelesa w dziele "O dowodach sofistycznych".

Przykład

"A usiłuje zdobyć akceptację B dla twierdzenia, iż ludzie są z natury dobrzy, choć się z tym nie zdradza, przedstawiając się jako nie uprzedzony obserwator. B jest zwolennikiem tezy, iż ludzie są z natury źli. A rozważa naturę ludzką, podając przykłady:

- papieża i jego nieomylności - gdyby był z natury zły oznaczałoby, iż Kościół przyjmuje jego zło jako dogmat do zastosowania w życiu duchownym i świeckim

- wielokrotnego mordercy, który na ławie oskarżonych domaga się następnych ofiar i szczyci się swoimi zbrodniami - jest zły i takim tez został

- Adama w raju, który do chwili spożycia jabłka był niewinny - gdzie leży początek natury ludzkiej? A może przykład i doświadczenie sprowadzają człowieka na manowce?

- co to jest natura człowieka? Jak pogodzić ją z twierdzeniami o "niezapisanej tablicy" (tabula rasa)? Czy współczesna nauka przesądza o istnieniu genetycznej pamięci, mogącej zapisywać dobro lub zło?

- co to jest dobro? Przecież przyroda rządzi się prawami, które w społecznym życiu człowieka oznaczałyby niesprawiedliwość, bezwzględność, obojętność. A może natury nie wolno wartościować, zwłaszcza negatywnie?

- czy brak dobra jest złem? I na odwrót. Czy nieobecność zła, oznacza dobro?

- przykład wielokrotnego mordercy, który się nawrócił i zginął w obronie słabych i uciśnionych

- czy w takim razie człowiek jest bardziej zły, niż dobry i czy jest to cecha absolutna i powszechna?

- a może niektórzy są bardziej dobrzy niż źli?

- skoro niektórzy (A przyjmuje sformułowanie B), potrafią zwalczyć w sobie zło, to czy nie zmienia się także ich natura? W przeciwnym razie ludzie postępujący szlachetnie byliby w sensie ontologicznym równie ohydni jak wyrodki?

- co to jest sumienie i jak się ono ma do dobra lub zła płynących z natury ludzkiej?

- jeśli naturę, o której mowa, rozumieć jak absolut na który człowiek nie ma żadnego wpływu, to (w przypadku gdy B jest chrześcijaninem) jak pogodzić ów stan z pojęciem wolnej woli człowieka? Czy zatem człowiek nie powinien być bardziej dobry niż zły, gdyż jest dziełem istoty najdoskonalszej i najszlachetniejszej, czyli Boga; czy Bóg tworząc człowieka na swój obraz i podobieństwo mógł uczynić go z natury złym? itd."

Sposób V

"Dowodzić własnej tezy można także poprzez błędne przesłanki, choćby wówczas, gdy przeciwnik nie zgadza się z prawdziwymi, czy też nie uznaje ich słuszności lub natychmiast dostrzega wynikającą z nich tezę, którą staramy się przeforsować. Toteż wystarczy posłużyć się w takiej sytuacji twierdzeniami obiektywnie niesłusznymi, za to słusznymi jako argument odnoszący się do człowieka (ad hominem) i dowodzić, przyjmując punkt widzenia przeciwnika, zgodnie z tym, na co zgadza się przeciwnik (ex concessis). Albowiem prawdę można wyprowadzić także z fałszywych przesłanek, choć prawdziwe zawsze prowadzą do prawdziwej tezy. Podobnie błędne twierdzenie przeciwnika można zdezawuować przy pomocy błędnych twierdzeń, skoro on uważa je za prawdziwe". Jest to przykład wykorzystania tego, co mówi i jak myśli nasz przeciwny rozmówca, podczas prowadzenia dyskusji. Tutaj należy brać pod uwagę z jakiej sekty, czy szkoły pochodzi i na podstawie twierdzeń tej sekty lub szkoły przedstawiać definicje początkowe. Ten sposób także jest obecny w dziele Arystotelesa "O dowodach sofistycznych".

Przykład

"A nie jest antysemitą, wie jednak, iż B nim jest. B twierdzi, iż krajowi przydałyby się paroletnie rządy bankierów. To by ich (tj. rządzonych i dotychczas rządzących) nauczyło rozumu - mówi B. No tak - ripostuje A - lecz bankierzy to głównie Żydzi i tylko oni na tym zyskają!"

Sposób VI

Stosujemy sposób zakamuflowanego przedstawienia twierdzenia. Jej prawdziwości dowodzimy zgodnie z zasada przesłanek dowodu. Mam tu na myśli:

  1. zamieniamy nazwy, na przykład zamiast używania słowa 'honor', posługujemy się słowem 'dobre imię' itd. Taka sama zasada ma być zastosowana co do terminów pokrewnych, czyli zamiast używać określenia 'zwierzę czerwono krwiste', można zastosować określenie 'kręgowiec' itd.
  2. o wiele łatwiejszym i lepszym jest przyjęcie jakiegoś szczegółu który uważany jest za dość kontrowersyjny i wzbudzający sensację, jako uogólnienie. Za przykład taki możemy użyć niepewność nauki medycznej, która możemy zastąpić wiedzą, która jest również niepewna, a która możemy czerpać od wszystkich ludzi, całej ludzkości.
  3. Jeżeli pojawia się sytuacja odwrotna i dwa przedmioty wynikają z siebie nawzajem i jest realnie możliwe dowodzenie drugiego przedmiotu, to wskazane jest dowodzenie drugiego przedmiotu.
  4. Kiedy spotykamy się z przypadkiem konieczności dowodzenia czegoś, co jest ogólne, wtedy powinniśmy analizować każdy przedmiot kolejno po sobie i oddzielnie. Jest to zasada przeciwna do tej, którą opisałem w punkcie drugim.

Sposób 7

"Gdy dyskusja ma przebieg nader precyzyjny i formalistyczny i gdy pragniemy pojmować siebie wzajem jak najdokładniej, wówczas stawiający tezę stosuje wobec strony przeciwnej metodę zapytań; a następnie odpowiedzi służą mu do udowodnienia prawdziwości własnego twierdzenia. Popularność tej metody, zwanej erotematyczną (tj. polegającą na zapytaniach) stwierdzamy w czasach antycznych (zwana jest też metodą sokratejską)". Możemy o tym przeczytać u Arystotelesa w dziele "O dowodach sofistycznych". Metoda ta jest źródłem powstania kilku jeszcze innych sposobów, które postaram się niżej przedstawić. Ważne jest tutaj pytanie swojego rozmówcy, stawianie nieustannie pytań, gdy nasz rozmówca będzie odpowiadał, ważne jest aby nie dać po sobie poznać która z odpowiedzi jest dla nas ważna. Ważnym elementem tego sposobu jest również argumentowanie za pomocą odpowiedzi, jakie uzyskaliśmy od naszego rozmówcy. Należy to robić z niezwykłą szybkością, wtedy jest możliwe zatuszowanie lub ukrycie różnych ewentualnych błędów, a ta szybkość pomoże mu w ukryciu ich.

Przykład

Są dwie tezy:

  1. Bóg nie istnieje
  2. Bóg istnieje

- uważasz, że z samego pojęcia Boga, można uważać i być przekonanym o jego istnieniu?

- uważam

- czy możesz przedstawić i powiedzieć jak ten Bóg w takim razie wygląda?

- nie mogę

- a może powiesz mi kiedy go widziałeś?

- nie widziałem

- a może tylko rozmawiał z tobą?

- nie rozmawiał

- skoro nigdy go nie widziałeś, nie wiesz jak wygląda i nigdy z tobą nie rozmawiał, to jak możesz być przekonany o jego istnieniu? Twoje rozumowanie jest typowe dla myślenia i wierzenia w istnienie Pegaza, z samego istnienia tego pojęcia. Podobnie sprawa wygląda i z Bogiem w twoim rozumowaniu. Ja sam nie jestem pewny jego istnienia, ale biorę taka ewentualność pod uwagę z powodu istnienia właśnie jego pojęcia. To że pojęcie istnieje, to mimo to Bóg może nie istnieć.

Sposób VIII

Jednym jeszcze ze sposobów jest sprawić, aby nasz rozmówca zdenerwował się. To powoduje, że człowiek ma problemy z poprawnym myśleniem i popełnia błędy w analizie. Dodatkowo ma trudności z poprawnym śledzeniem naszego analizowania tematu. Najlepszą i najbardziej skuteczną metodą wyprowadzająca człowieka z równowagi, jest zbyt wyraziste przejaskrawianie i takie też podchodzenie do tych tez, albo też skuteczna jest ogólna bezczelność słuchającego.

Sposób IX

Dobrym sposobem zmylenia naszego przeciwnika jest zadawanie pytań szybko, obficie, nie według jakiejś kolejności. Dobrze jest wtedy, kiedy zadaje się je niezgodnie z tokiem myślenia i analizowania. Taka sytuacja sprzyja temu, że nasz przeciwnik traci poczucie orientacji także we własnych wywodach, a nie tylko w temacie i jego sensie. W takim zakłopotaniu nie znajduje dobrego wyjścia z tej gmatwaniny i matni. Jego wypowiedzi mogą również posłużyć do użycia ich w różnych sensach i kwestiach tematu, także w kwestiach przeciwnych od tych w czasie których były wypowiedziane. Ale takie użycie może być możliwe, tylko w przypadku zadawania pytań nieuporządkowanych. Można mieć wrażenie iż ten omówiony sposób jest zbliżony do sposobu czwartego. W obu przypadkach ukrywamy swoje plany.

Sposób X 

Kiedy dostrzeżemy, że nasz przeciwny rozmówca jest niezwykle skłonny do udzielania negatywnych odpowiedzi w momencie kiedy ich potwierdzenia oznaczałoby że nasze teorie są słuszne i prawdziwe, wtedy zachęca się, aby nasze pytania nieco zmienić i zadawać pytania przeciwne, czyli takie, które sprawiałyby wrażenie, że oczekujemy od nich potwierdzenia. Innym sposobem jest przedstawienie dla naszego rozmówcy dwóch rodzajów pytań, ale pod warunkiem, że ukryjemy, które z pytań jest dla nas najbardziej ważne i istotne.

Sposób XI

Gdy przeprowadzamy rozmowę, która rozpoczyna się od rzeczy szczegółowych i przechodzi do ogólnych i nasz rozmówca popiera nasz tok myślenia, wtedy zaleca się, aby takiego potwierdzenia nie wymagać i nie oczekiwać w omawianiu prawd ogólnych, która przecież jest owocem prawd szczegółowych. Należy ja przedstawić w taki sposób, aby nie podlegała dyskusji i nie wzbudzała wątpliwości, ma robić wrażenie oczywistej i pewnej. Taka sytuacja powoduje, że nasz rozmówca, ma wrażenie, że sam na to wyraził zgodę i potwierdził takie wnioski. Podobnie sprawa wygląda od strony innych słuchaczy. Tak się stało, ponieważ skupili się i zapamiętali pytania szczegółowe, które doprowadziły ich do takich właśnie wniosków i prawd ogólnych.

Sposób XII

Kiedy w czasie prowadzenia rozmowy używa się pojęć ogólnych, które nie są nośnikami własnych nazw, a jedynie można posłużyć się nimi przez porównanie, wtedy wskazane jest użycie porównania, które jest dla naszego twierdzenia najlepsze. Jak na przykład: "W Hiszpanii dla dwu partii politycznych, słuwiców (seryiles) i liberałów (liberales) nazwę ustalała niewątpliwie ta druga". "Protestanci bezspornie sami się nazwali, również ewangelicy, ale termin kacerz, jest tworem katolików". Bardzo podobnie przedstawia się sytuacja z określeniami, które mocniej związane są z konkretnymi pojęciami, jak na przykład: "[…] zmiana w ustach przeciwnika dla nas będzie nowinką, gdyż brzmi to złośliwiej. Na odwrót, jeśli sami coś proponujemy. Bezstronny mówi o kulcie lub powszechnej nauce religii, zwolennik zaś o pobożności lub bogobojności, przeciwnik natomiast o religijnej ciemnocie. To finezyjne użycie tezy, którą mamy udowodnić, jako przesłanki dowodu (petitio principii), albowiem cel naszego dowodu definiujemy od razu poprzez termin, z którego powinien wyniknąć drogą analitycznego wnioskowania. To, co dla jednego jest ochroną lub prewencyjnym zatrzymaniem jakiejś osoby, przeciwnik określi jako uwięzienie". Rozmówca nasz ujawnia się w swoich zamiarach w momencie kiedy użyje takiego, a nie innego pojęcia lub nazwy, dla zaznaczenia jakiegoś twierdzenia. Wiele to mówi o człowieku, ponieważ każdy z tych wyrazów ma odpowiedni wydźwięk. Jasne jest, jeżeli w rozmowie, ktoś powie 'klecha', używając go dla danego twierdzenia, a inaczej i co innego mówi o człowieku informacja, kiedy używa terminy 'duchowny'. Jest to sposób dość znany i powszechnie stosowany, niejednokrotnie pojawia się spontanicznie i instynktownie.

Przykład

Gorąca wiara - fanatyzm

Flirt - zdrada małżeńska

Bankructwo - kryzys finansowy

Dzięki wpływom i znajomościom - dzięki łapówkom i nepotyzmowi

Szczere odwdzięczenie się za przysługę - korzystna zapłata za przysługę

I wiele innych takich znaczeń i gier słownych.

Sposób XIII

Aby nasz rozmówca przyznał nam racje i aby stanął po naszej stronie zapewniając nas o słuszności, dobre jest aby oprócz tezy którą powinien zaakceptować, dobrze jest przedstawić mu również antytezę i skłonić go do dokonania wyboru między tymi dwiema. Antyteza ma być tak wyakcentowała i tak nienormalna, że oczywistością powinno być wybranie akurat tej tezy którą chcemy, aby wybrał. Nasz rozmówca wybierze akurat tę, ponieważ nie będzie chciał wpaść w ślepą pułapkę bez wyjścia, a także dokona wyboru tej która jest jego zdaniem bardziej logiczna i racjonalna. Takim przykładem może być: "[…] przeciwnik winien zgodzić się z tezą, iż każdy musi wykonać to, co mu kazał jego ojciec. Zadajemy wówczas pytanie: Czy należy być posłusznym rodzicom we wszystkich sprawach, czy też nie? Lub, gdy mowa o rzeczy, występującej często, pytamy, czy wyraz "często" oznacza mało czy dużo przypadków. Gdy przeciwnik nasz odpowie, że "dużo", osiągamy efekt, jak gdyby szare leżało obok czarnego i wówczas można je nazywać białym; a gdy leży obok białego zasługuje na mimo czarnego".

Sposób XIV

Ten sposób jest niezwykle bezczelnym i niezwykle aroganckim. Nasz rozmówca udziela odpowiedzi przeciwnych do tych jakie my wysunęliśmy wnioski i twierdzenia. I tutaj zaczyna się ta bezczelność, że my mimo tego, że słyszeliśmy coś przeciwnego, głośno potwierdzamy naszą rację i potwierdzamy naszą prawdziwość. Nasz rozmówca nie będzie się przeciwstawiał temu i nie będzie protestował, jeżeli będzie zbyt wstydliwy, głupi lub zszokowany takim zachowaniem. Dzięki takiemu zachowaniu i głośnej wypowiedzi osiągamy zamierzony cel. Metoda ta traktuje przyczyny jako przyczyny, a które tak naprawdę nimi nie są.

Sposób XV

Jeżeli mam spore trudności z ujawnieniem fałszywego twierdzenia, które wypowiedzieliśmy i przedstawiliśmy, wtedy przedstawiamy dla naszego rozmówcy dwie do wyboru definicje, które głośno przedstawiliśmy, tak to mamy uczynić, aby zrobić wrażenie, iż właśnie z nich chcemy przedstawić nasz dowód. Jeżeli się zdąży i tak, że nasz rozmówca odrzuca je i przyjmuje postawę podejrzliwą, wtedy prowadzimy je do absurdu i wówczas zwyciężamy. A jeżeli przyjmuje je i akceptuje, to wtedy jest to dowodem na to, że udało się nam powiedzieć coś mądrego i czekamy na dalsze rozwinięcie tej dyskusji. Jest też tutaj możliwe, użycie sposobu który został już wspomniany, że dzięki temu sposobowi udowodniliśmy i wykazaliśmy paradoks. Takie postępowanie jest bardzo bezczelnym i wymaga od człowieka niezwykłej bezczelności. Ale faktem jest to, że są i tacy ludzie, którzy są w stanie tak postępować i nawet postępują tak spontanicznie i instynktownie.

Przykład

Jeden z rozmówców, załóżmy A, uważa że wiedza medyczna jest niepotrzebna, aby można było wyleczyć chorego. Rozmówca drugi, załóżmy B, pyta:

- czy dobra i pocieszająca wiadomość nie poprawia zdrowia i samopoczucia człowieka który umiera?

Rozmówca B jest nie zgadza się z nią i uważa że, tak sytuacja nie powoduje leczenia, ale jedynie poprawę samopoczucia, która trwa przez bardzo krótki czas

- czym jest nauka medyczna, jeżeli nie sumą metod która powoduje poprawę samopoczucia?

Rozmówca B, akceptuje i zgadza się z taką opinia i takim przedstawieniem twierdzeń. Wtedy rozmówca A odnosi sukces i jego twierdzenie uważane jest za prawdziwe.

Sposób XVI

"[…] to sposób odwołujący się do człowieka (argumentum ad hominem). Każde twierdzenie przeciwnika winno zostać przestudiowane, aby znaleźć w nim sprzeczność z czymś, co już wcześniej wypowiedział lub mniemał albo też niezgodność ze szkołą lub regułą, którą aprobuje lub też z postępowaniem członków tejże sekty, nawet jeśli fałszywych i pozornych lub też z jego własnym sposobem prowadzenia się. Jeśli np. broni samobójstwa, wołamy natychmiast: 'Więc czemu sam się nie powiesisz?' A gdy utrzymuje, że przebywanie w Berlinie jest nieprzyjemne, zaraz odparowujemy: 'Więc czemu nie wyjeżdżasz najbliższą pocztą?'".

"Albowiem jakąś szykanę zawsze można wyszukać. [W sposobie tym zawarta jest metoda wykorzystująca to, co twierdzi przeciwnik - na mocy tego, na co przystaje przeciwnik. Wypada zauważyć, iż prawda, z której czerpane są wnioski, gdy jest obiektywną i posiada ważność ogólną, staje się podstawą dla dowodu wedle prawdy (secundum veritatem). Tylko on ma rzeczywistą wartość i znaczenie. Jednakże bywa, iż prawda, stanowiąca podstawę wnioskowania posiada znaczenie tylko dla tej osoby, której usiłujemy coś dowieść i która jest naszym przeciwnikiem w dyskusji. Gdy więc formułuje ona twierdzenie zbyt pochopne albo też będące wyrazem jej przesądów, wówczas z tego twierdzenia wyprowadzamy nasz dowód, wybitnie erystyczny i ad hominem. Skłaniamy przeciwnika do zgody na nasze twierdzenie, lecz nie przedstawiamy żadnej prawdy obiektywnej; nasze dowodzenie skierowane jest wyłącznie dla przekonania tego, a nie innego przeciwnika i nikogo więcej. Jeśli np. jest on miłośnikiem Kanta, a ja wyprowadzam dowód z jakiejś myśli Kanta, wówczas ów dowód jako taki jest ad hominem. Gdy mam do czynienia z muzułmaninem to mogę skorzystać z wersetu koranicznego, co już go dostatecznie przekona w ramach ad hominem. Przykładem tego rodzaju dowodzenia jest fragment listu Epikura do Menoikosa w 10 księdze Diogenesa Laertosa. Epikur, polemizując ze sławnym epigramem Theognisa, o treści: "Największą korzyścią ziemian byłoby na świat nie przychodzić i nie wypatrywać stolicy rozjarzonych blasków. A pojawiwszy się, szybko przekroczyć wrota Hadesu i ciało złożyć w uścisku ziemi olbrzymiej". […] odpowiada: "Jeżeli powiedział to w przekonaniu, to czemu nie zabija się? Byłoby to proste dla kogoś, kto poważnie chce tego. Ale on tylko żartuje, mami pustymi słowami w sprawie, która domaga się decyzji"]".

Sposób XVII

Jeżeli zostaniemy zaatakowani przez naszego rozmówcę mocnym kontrargumentem, to naszym ratunkiem i skutecznym wybrnięciem z tej sytuacji, będzie inteligentne rozróżnienie, szczególnie dotyczy to przedmiotu, który ma znaczenie podwójne lub umożliwia podwójne spojrzenie na ten przedmiot.

Przykład

Nasz rozmówca atakuje nas argumentem, że śmierć dla człowieka jest już wszystkiego końcem.

My możemy wybrnąć w ten sposób:

- Jesteś człowiekiem, który nie wierzy w życie poza ciałem, w tej sytuacji weź pod uwagę, przynajmniej to, że po śmieci jeszcze gnije ludzkie ciało, czyli coś jeszcze jest. A ten temat jest twoim ulubionym.

Wtedy nasz rozmówca mówi:

- Zgadza się, nie wierzę w życie metafizyczne, ale to co powiedziałeś jest niemiłym chwytem, ponieważ bardzo dobrze orientujesz się, że moje rozumienie człowieka ograniczone jest do myśli i umysłu. Tak rozumiejąc istotę ludzką, wiesz dobrze, że razem ze śmiercią, jest człowieka koniec.

Sposób XVIII

W momencie kiedy zorientowaliśmy się, iż argumenty i twierdzenia naszego rozmówcy pokonają nasze i poniesiemy w ten sposób porażkę, wtedy trzeba zrobić wszystko co tylko możliwe, aby nie doprowadzić tego toku myślowego do końca i przeszkodzić rozmówcy. Wtedy najlepszym wyjściem jest przerwanie dyskusji, wycofać się od tematu albo też rozmowę sprowadzić na inny temat i skupić się na innych myślach i definicjach. Chodzi o zmianę tematu prowadzonej dyskusji.

Przykład

"A przegrywa w sporze o wyższość demokracji nad systemem rządów jednostki. Nieopatrznie zgodził się, że tyranem może zostać człowiek uczciwy i sprawiedliwy, który włada nie dla osobistej korzyści. Jakaż to wyższość rządów większości? - tryumfuje, gdy głos jednego głupca zdolny jest przeważyć zdanie mędrców! Właściwie o co my się spieramy? - ratuje się A. Sposób rządzenia jest tylko formą, a mnie chodzi o rządy sprawiedliwe. Z tego punktu widzenia demokracja zapewnia lepszą szansę na sprawiedliwszy bieg spraw, niż despotyczna jednostka, którą bywa niekiedy także degenerat!"

Sposób XIX

Kiedy nasz rozmówca oczekuje od nas, abyśmy przedstawili i wysunęli jakiś kontrargument, odnoszący się do jakiego szczegółu jego wypowiedzi, a my nie jesteśmy w stanie tego uczynić, bo nic nam do głowy nie przychodzi, wtedy powinniśmy wysunąć jakieś ogólniki i na nich dopiero budować całą dyskusje i kontrargumenty. Ważne jest jasne i zdecydowane wskazanie, dlaczego nie można zaufać hipotezie, która robi wrażenie określonej i fizycznej. Ważnym argumentem jest przypomnienie, jak wiedza ludzka jest niepewna i mylna, a na dowód tego, podać kilka przykładów.

Przykład

"B domaga się kontrargumentu dla swojego dowodu na bezprawne powoływanie się Kościoła, a zwłaszcza jego hierarchów, na ideały ewangeliczne, podczas gdy rzezie innowierców, prześladowania Żydów, wojny papieskie, to tylko drobna część przykładów faryzeizmu rzekomych następców Chrystusa!

A odpiera ten zarzut ogólnikiem:

- hierarchowie to także tylko ludzie, a ludzie są niedoskonali, błądzą, grzeszą, przyjmują pozorne wartości, dają ponosić się zaślepieniu i pysze. Lecz czy wolno ich sądzić aż tak surowo? Czy my sami jesteśmy dużo od nich lepsi, by serwować wyroki? Czyż Kościół nie przechodził tej samej drogi, co my wszyscy? Czyż jego historia, niczego go nie nauczyła? Przeciwnie! Jeśli jesteśmy, jako cywilizacja, bogatsi w gorzkie doświadczenia i umiemy (lub nie) odnieść z tego korzyści na drodze postępu i prawdy, tak samo i Kościół: jest o tyle lepszy o ile my, jego wierni i jego wrogowie, na to pozwalamy".

Sposób XX

Jeżeli poznaliśmy już analizę naszego rozmówcy, to już nie można pozwolić mu na konkluzje i przedstawienie ostatecznych wyników i wniosków tej analizy. Wskazane jest to, aby tego rodzaju wnioski były wyprowadzone przez nas samych, jeżeli dostrzeżemy brak jednego lub kilku elementów analizy. Jeżeli uważamy je za przyjęte i zaakceptowane, wtedy doprowadzamy całą sprawę do finału, czyli wniosku. Taka sytuacja jest podchodzeniem do czegoś co nie jest przyczyną, tak jakby była właśnie przyczyną.

Przykład

Poznałem argumenty jakie przedstawił mi rozmówca na temat szpetoty starości. A szczególnie:

- młodość człowieka nie jest obciążona grzechem zaniedbania

- starość cechuje się doświadczeniem, niestety tego doświadczenia nie jest w stanie przekazać ludziom młodym, ponieważ każdy człowiek uczy się tylko i wyłącznie na własnych sukcesach i porażkach, a nie na cudzych

- dobre rady, jakie oferują ludziom młodym osoby starsze, są owocem tego, że starsza osoba przez swoją niedołężność, nie jest w stanie pokazywać złego przykładu młodym

- młodość nie zabiera człowiekowi złudzeń, ale jest przyszłością i nadzieją, dlatego skłania się w sposób naturalny ku człowieczemu istnieniu

- młodość charakteryzuje się niezwykłą odwagą, można nawet powiedzieć, że niekiedy graniczy ona z szaleństwem i wielkim ryzykiem, osoby starsze cechuje ostrożność, wyrachowanie i skłonność do wykorzystywania

Nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości, że nasz rozmówca chciał pokazać wyższość ludzi młodych i młodości, nad osobami starszymi i starością.

Dlatego należy to przerwać i spuentować to w taki oto sposób:

- Jeżeli zarówno młodość, jak i starość, posiadają i wady i zalety, dlatego trudno jest i jasno przedstawić który stan człowieka jest lepszy i doskonalszy. Zdobywanie wiedzy jest ściśle związane z czasem i potrzebuje go, a czas działa destrukcyjnie na ciało fizyczne człowieka. Dlatego można zapytać się: Co wobec tego jest istotniejsze? Wydaje mi się, że ten spór na chwile obecną jest trudny do rozwiązania, ponieważ rozwiązała go sama natura. A wniosek jest taki, że młodzi siłą rzeczy starzeją się. A dodatkowo jeszcze, czy nie ma osób starszych, które pokazują, że są młodzi duchem, albo młodych ludzi, którzy są starzy duchem?

Wniosek z tej dyskusji jest taki, że my stawiamy znak równości pomiędzy młodością i starością.

Sposób XXI

Jeżeli zauważymy, że nasz rozmówca posłużył się argumentem, który dla nas jest kwestią dyskusyjna i robi wrażenie pozornego albo tez wieloznacznego, to wskazane jest wykryć i zapytać się o tę wieloznaczność lub pozorność. Wskazane jest, aby przeciwstawić mu inny argument, który podobnie jak pierwszy jest wieloznaczny lub pozorny. Ale trzeba, aby ten argument był pewniejszy i robiący wrażenie bardziej przekonującego. Trzeba pamiętać, że mało ważna jest prawda i jej poszukiwanie, ale ważne i chyba najważniejsze jest odniesienie zwycięstwa w prowadzonej dyskusji. Nasz argument powinien być taki sam, jak naszego rozmówcy. Nasza dyskusja będzie o wiele krótsza, jeżeli posłużymy się tym sposobem w okolicznościach mu sprzyjających.

Przykład

"B utrzymuje, iż demokracja angielska nie jest pełna z powodu utrzymania monarchii. To tak - mówi A - jakbyś zakładał, że monarcha angielski nie jest obywatelem swojego kraju!

B ripostuje, iż A niejednokrotnie wysuwał argument, że podstawą demokracji jest równość wobec prawa. A czyż obywatel jest równy wobec króla, skoro jeszcze nie tak dawno poddanego w trakcie audiencji obowiązywał nakaz spuszczania wzroku?

A odpowiada, że B, jak zwykle, posługuje się drugorzędnymi argumentami, bowiem z dworskiego ceremoniału obarczonego martwą tradycją nie sposób wyciągnąć wniosków o rzeczywistej równości lub nierówności wobec prawa".

Sposób XXII

Podczas kiedy nasz rozmówca wymaga od nas potwierdzenia i zaakceptowania definicji, z której w sposób jasny wynika problem, to wskazane jest odmówienie, a za wytłumaczenie tego zachowania, należy powiedzieć, że mam tutaj wrażenie wystąpienia błędu. Błąd polega na ty, że akceptujemy definicję, która ma być udowodniona za pomocą jednej przesłanki dowodu. W tej sytuacji przeciwnik i osoby przysłuchujące się tej rozmowie, czy dyskusji, akceptują definicję która jest bliska z problemem, jako takiej samej z problemem. Jest to najlepszy sposób pozbycia się najlepszego argumentu, jaki przedstawił nasz rozmówca.

Przykład

"B żąda zaakceptowania twierdzenia, iż twórczość Byrona prześciga wszystko, co dotychczas napisano. A nie zgadza się, wskazując, iż w ten sposób B chciałby uzyskać potwierdzenie, iż Byron jest największym twórcą w historii literatury, a to należy dopiero udowodnić. Albowiem wielkość nie polega jedynie na wybitności dzieł ale także na nieskazitelności życia. Czy zatem Byron, hulaka i rozpustnik bezkrytycznie zasługuje na tak szczytne miano?"

Sposób XXIII

Wynikiem stawiania oporu w dyskusji i sprzeczania się, jest przesadzanie. W związku z tym mamy prawo, a nawet jest to wskazane aby stawiać opór naszemu rozmówcy, a w ten sposób irytować go i wyprowadzić z równowagi. Wtedy wszystkie jego twierdzenia, nawet te najbardziej słuszne i wydawałoby się prawdziwe, można przejaskrawić i przekroczyć granice rozsądku. W tym momencie przeciwstawiając się i odrzucając jego wypowiedź sprawiamy wrażenie, jakbyśmy dokonywali ujawnienia fałszywości całego twierdzenia. W tym sposobie należy mieć się na baczności, aby protesty i sprzeciwy naszego rozmówcy, nie doprowadziły nas do przesadnej postawy wywodów i twierdzeń. Należy pamiętać, że nasz rozmówca, jest w stanie zrobić wszystko, abyśmy sami wpadli we własne sidła. Dlatego należy w tej rozmowie i w tej sytuacji jasno i zdecydowanie wrócić do naszej wypowiedzi z rozmowy początkowej, możemy użyć takiego stwierdzenia, jako pomocy: "Powiedziałem tylko tyle i nic ponad to…"

Przykład

"Gdy B, dowodzący, że mężczyźni są niewierni, dochodzi do takiego punktu zacietrzewienia, iż zgadza się z podstępną tezą A, że wszyscy mężczyźni są niewierni, gdyż inaczej nie byliby męscy, wówczas A dezawuuje to twierdzenie, podając niezliczone przykłady wierności i oddania. Wtedy B, uzmysławiając sobie swą przesadę stwierdza, iż miał na myśli wyłącznie niewierność potencjalną, płynącą z samej natury, a nie niewierność w ogóle, którą to skłonność można poprzez wychowanie, poczucie obowiązku i uczucia wyższe skutecznie opanować, a nawet uczynić jej przeciwieństwem. To i tylko to chciałem powiedzieć - kończy B, pozbawiając A argumentów".

Sposób XXIV

"[…] który możemy nazwać fabrykowaniem konsekwencji. Z wypowiedzi przeciwnika wydobywa się sztucznie przez fałszywe wnioskowanie i przeinaczanie pojęć twierdzenia zupełnie w niej nieobecne, ani też nie zamierzone, które są natomiast absurdalne i niebezpieczne; stworzywszy wrażenie, iż płyną one właśnie z wypowiedzi przeciwnika i są sprzeczne między sobą oraz z ogólnie przyjętymi prawdami, osiągamy pośrednie zakwestionowanie twierdzenia przeciwnika poprzez niemożność twierdzenia przeciwnego (apagoge). Jest to zatem znów potraktowanie czegoś, co nie jest przyczyną jako przyczyny (fallacia non cause ul causae)".

Przykład

Osoba B próbuje udowodnić sens wejścia danego kraju do wspólnego sojuszu wojskowego, którego zadaniem miałoby być chronienie i obrona. Rozmówca A przejaskrawia skrajnie wypowiedzi rozmówcy B. A próbuje wmówić, że B chce za pomocą tych argumentów wywołać postawę agresji na kraj sąsiedni, który nie jest w tym właśnie sojuszu. Robi to wrażenie, jakby rozmówca B, powiedział iż atak jest skierowany właśnie na ten , nie objęty sojuszem, kraj. A taka postawa jest totalnie sprzeczna z możliwościami tego kraju, jak również z jego interesami.

Sposób XXV

Sposób ten polega na zasadzie przeciwieństwa. Wyprowadzanie wniosków, które zaczynają się od prawd szczegółowych, szczegółowych dopiero przechodzi się do prawd ogólnych, związany jest z podanie bardzo dużej ilości przykładów, na podstawie których można pokazać swoją rację i potwierdzić swoja prawdę. Jeżeli mamy do czynienia z dowodem, który jest oparty na tym, że nie możliwe jest inne twierdzenie, które jest dla niego przeciwne, wtedy zupełnie wystarczające jest przedstawienie tylko jednego przykładu. Ten dowód nazywa się apagogicznym. Twierdzenie to, staje w niezgodzie i w sprzeczności z każdym innym i dlatego będzie je obalać i likwidować. Ten sposób nosi nazwę instancji. Występuje ona w momencie, kiedy mamy do czynienia z definicją ogólną i używamy przykładu, który mieści się w jej granicach, a który może być fałszywy z prawdą. To jest wynikiem tego, że całe twierdzenie staje się fałszywym. Mając do czynienia z taką sytuacją, mogą pojawić się błędy i pomyłki, dlatego jeżeli nasz przeciwnik używa sposobu instancji, mam zwrócić szczególną uwagę na:

  1. przykład, który został przez naszego rozmówcę przedstawiony i czy naprawdę ten przykład jest realny w rzeczywistości i z rzeczywistością, ponieważ czasami zdążają się takie problemy, który rozwiązanie jest możliwe, tylko przez wykazywanie nieprawdziwości, takim przykładem mogą być cuda, czy opowiadania o duchach i inne.
  2. przykład który został zaprezentowany, na ile jest adekwatny z przytaczaną definicją, ponieważ często takie przykłady są nieadekwatne i zawodzą, dlatego należy jasno i konkretnie postawić granice i zakres.
  3. przytoczony przykład może totalnie zaprzeczać przeprowadzonej definicji, to tez jest dość powszechnie występującym elementem.

Sposób XXVI

Bardzo inteligentnym sposobem jest przekręcenie i sprowadzenie na inną drogę argumentów. Polega to na tym, że argument który przedstawia nasz rozmówca na potwierdzenie własnych myśli i definicji, my go przechwytujemy i przekręcamy według własnej wygody i korzyści i wykorzystujemy na naszą korzyść, a niekorzyść naszego rozmówcy.

Przykład

Nasz rozmówca mówi:

- ale przecież to jest jeszcze tylko dziecko, dlatego trzeba być dla niego jeszcze delikatnym i pobłażliwym

My odpowiadamy:

- właśnie dlatego, że jest to tylko dziecko, zasługuje na poniesienie odpowiedniej kary. A kara jest po to, aby złe przyzwyczajenie i ugruntowały się w tym dziecku.

Sposób XXVII

W przypadku kiedy zauważymy iż jakiś argument irytuje naszego rozmówcą, to koniecznie musimy go wykorzystać. Zastosowanie takiego argumentu, nie tylko powoduje to, że nasz rozmówca denerwuje się i przestaje racjonalnie myśleć, ale także dlatego, że jest to znak, iż jest to czułego punktu naszego rozmówcy, także być może wrażliwe miejsce jego rozumowania. Dzięki temu, możemy drążyć ten argument i osłabiać cała definicję, a może nawet całkowicie podważyć. Jest to jeden z najbardziej skutecznych sposobów erystycznych.

Przykład

"A i B spierają się o to, czy w małżeństwie różnica wieku odgrywa istotną rolę. A utrzymuje, że dużo starszy mąż to prawdziwe nieszczęście dla związku, co szczególnie irytuje B, który ożenił się z kobietą trzydzieści lat od siebie młodszą. W tej sytuacji A przytacza wszelkie znane przykłady, świadczące o niewierności małżeńskiej młodej żony, co dodatkowo rozwściecza B i każe mu wygadywać głupstwa. A dobija go argumentem, iż nawet wśród znajomych może wskazać kilka przykładów mężów - rogaczy".

Sposób XXVIII

Sposób ten jest realnie możliwy do użycia, w przypadku kiedy obaj rozmówcy SA ludźmi wykształconymi, natomiast słuchacze niewykształceni. Jeżeli zdarzy się tak, że zabraknie dowodów odnoszących się do przedmiotów, a także dowodów odnoszących się do człowieka, wtedy zaleca się, aby użyć dowodów odnoszących się do audytorium, czyli słuchaczy. Polega to na przedstawieniu argumentu nieprawdziwego, ale jego błąd jest w stanie zauważyć tylko i wyłącznie człowiek wykształcony, a nie będą w stanie tego dokonać słuchacze. Słuchacze w takiej sytuacji uważają, że argument jest prawdziwy i pokonał wszystkie inne, a jeszcze mocniej to zaznacza, jeżeli argument ten jednocześnie niesie ze sobą wyszydzenie i ośmieszenie twierdzenia rozmówcy. Należy pamiętać, że ludzie zawsze i chętnie śmieją się z kogoś, a śmiech jest oznaka pozyskania sobie zwolenników i sprzymierzeńców w naszych sprawach. To powoduje, że nasz przeciwny rozmówca, aby mieć możliwość udowodnienia naszej nieprawdziwości argumentów, musiałby przez długi czas i niezwykle konkretnie przedstawiać argumenty wskazujące na fałszywość moich argumentów. argumentów jest to niemożliwe, ponieważ byłoby to za bardzo nudne i zbyt mądre dla tych niewykształconych ludzi.

Przykład

"Argument przeciwnika jest ten, że 'przy powstawaniu gór pierwotnych masa, z której potem wykrystalizowały się granit i inne górotwory charakteryzowała się temperaturą co najmniej 200 stopni Reamura, zatem była ciekła, czyli stopiona, a krystalizowała się pod powierzchnią ówczesnego panoceanu'. Zastosujemy argument zwrócony do słuchaczy (argumentum ad auditories) twierdząc, że taka temperatura, a nawet znacznie niższa, bo już 80 stopni Reamura spowodowałaby wyparowanie morza i przybrałoby ono postać wyłącznie pary wodnej. Słuchacze są rozbawieni oczywistością takiej tezy. By przeciwnik wykazał jej błędność musiałby dowieść, że temperatura wrzenia uzależniona jest nie tylko od temperatury, ale także od ciśnienia atmosferycznego; gdyby połowa wody nasyciła powietrze w postaci pary wodnej ciśnienie wzrosłoby do tego stopnia, że nawet 200 stopni Reamura nie wystarczyłoby dla osiągnięcia wrzenia. Ale taki wykład jest zbyt trudny dla osób które nie są fizykami, zatem nie będzie miał miejsca". (Mitscherlich, Abhdig. d. Bert. Akad.1822)

Sposób XXIX

W przypadku kiedy zauważymy, że za chwilę możemy ponieść klęskę, wtedy możemy zastosować w dyskusji dywersję. Polega to na mówieniu o czym innym i na zupełnie inny temat, nie związany w żaden sposób z omawianym przed chwilą. Oczywiście, staramy się wmówić, iż jest bardzo związany z tematem tylko patrzy od innej strony na cały problem. Taki unik może być zastosowany dość przyzwoicie, ale tylko w przypadku, kiedy rzeczywiści dywersja w jakiś sposób, nawet minimalny, związana jest z tematem dyskusji. Albo tez może być zastosowany skrajnie bezczelnie , wtedy tylko, kiedy nijak się ma do omawianego i dyskutowanego tematu.

Przykład

"[…] zaakcentowałem z podziwem, iż Chiny pozbawione są rodowej szlachty, a urzędy otrzymuje się tylko dzięki egzaminom. Zdaniem mego przeciwnika wiedza równie nie daje prawa do urzędów, co i szlachetne pochodzenie (które skądinąd wysoko ocenia)". Kiedy rozmówca dostrzegł, że jego argumentacja ponosi porażkę, w tym momencie zastosował dywersję i powiedział że "w Chinach wszystkie stany objęte są karą bastonady (bicia kijem), co połączył z częstym piciem herbaty i to wszystko zarzucał Chińczykom". Gdybym odważył się i podjął dyskusje na ten temat, to w efekcie stałoby się tak, że zagubił bym wątek i temat dyskusji. To spowodowałoby moja wielką porażkę w dyskusji.

Dywersja staje się bezczelnością w momencie kiedy, nijak pasuje do prowadzonej dyskusji. A przykładem takiej dywersji może być: "A całkiem niedawno także i pan twierdził że…" Ten rodzaj dywersji jest swoistym rodzajem osobistego ataku, ale do niego wrócę na końcu omawiania w tej pracy. Można powiedzieć, że dywersja, jest czymś po środku, pomiędzy argumentem, który ma naturę osobista i prywatną, a argumentem, który jest skierowany ku człowiekowi.

Na ile ten sposób ma charakter swoiście naturalny w człowieku, o tym możemy się przekonać podczas słuchania dyskusji nawet ludzi prostych i niewykształconych. Bardzo często jest tak, że jeden rozmówca, drugiemu wyrzuca argumenty natury osobistej, które są jedyna podstawą i nie ma innych przykładów które by potwierdzały prawdę wyrzucającego przykłady rozmówcy. Robi to wrażenie, jakby obaj rozmówcy akceptowali przykłady wyrzucane przez jednego z tych rozmówców. Ten sposób jest charakteryzującym Scypiona, który dokonał ataku Kartagińczyków, ale nie w Italii, ale w Afryce. To co służy w czasie wojny, jest również bardzo przydatne podczas spornych dyskusji. Osoba słuchająca na zawsze zapamiętuje argumenty te które nie zostały podważone i zaprzeczone. Jest to sposób zalecany tylko w przypadkach, jeżeli nie ma już innych sposobów. Jest to sposób ostateczny.

Sposób XXX

Ten sposób swoje przykłady odwołuje do autorytetów. Zamiast stosować różne sposoby i metody odnosi się do autorytetów, autorytetów dziedzinach, których przykłady były przedstawione przez rozmówcę przeciwnego. Wielki starożytny pisarz Seneka tak pisał "Każdy woli wierzyć niż wydawać własny sąd". Nasze zwycięstwo w dyskusji będzie pewne, jeżeli po swojej stronię odnajdziemy wielkie autorytety, które są mają znaczenie i wzbudzają szacunek w naszym przeciwnym rozmówcy. A im bardziej jest ograniczony i im bardziej jego wiedza jest mała, tym więcej posiada autorytetów i osób które są dla niego przykładem. Jeżeli jego wiedza na dany temat jest dość duża, to ilość autorytetów jest niewielka, albo może być i tak, że w ogóle ich nie ma. Ludzie którzy są niewykształceni, mają wielka liczbie takich autorytetów i to w każdej dziedzinie nauki, czy też rzemiosła. Bardzo często jest tak, że jeżeli jakaś osoba wykonuje dany zawód, to wcale nie musi oznaczać że jest autorytetem, ale że jest to jej sposób zarabiania pieniędzy. pieniędzy tak często bywa. Jeżeli jest jakaś osoba która wykłada, to oznacza to, że jest słabym fachowcem, ponieważ człowiek który zajmuje się jakąś dziedzina nauki w sposób naukowy i szczegółowo wszystko bada, to nie ma czasu na uczenie innych. Jeżeli zdąży się tak, że nie ma jakiegoś prawdziwego autorytetu, na który można się powołać, to należy użyć przykładu autorytetu pozornego i cytować taką osobę, która coś tam na ten temat powiedziała mądrego. Najlepszy skutek wywołują cytaty z takich autorytetów, których słowa niewiele, albo nic nie mówią i których w ogóle nie rozumie, ponieważ są zbyt trudne. Takim przykładem mogą być powiedzenia, czy wstawki łacińskie używane w dyskusji z ludźmi niewykształconymi. Jeśli jest taka potrzeba, to wtedy różne cytaty można zmieniać, modyfikować, a nawet całkowicie zmieniać i po swojemu układać, dostosowując do własnych potrzeb. Najlepszym tego przykładem jest pewien duchowny, który pochodzi z Francji. Protestował on i mocno sprzeciwiał się wybrukowaniu ulicy która byłą przy jego plebani. Posłużył się cytatem z Pisma Świętego, aby wyrazić przymuszanie jego i innych wiernych do zgodny. Tymi słowami były "Niech się trwożą inni, ja się nie zatrwożę!" Jest to niedoskonałe tłumaczenie z Wulgaty. Cytat ten przekonał i skutecznie oddziałał na urzędników gminy. Dlatego warto posłużyć się autorytetami, aby osiągnąć swój cel. "Zaiste, nie znajdziemy równie nonsensownego poglądu, którego by ludzie nie zaakceptowali jako własnego, jeśli tylko wmówiono im, że to pogląd przyjęty powszechnie. Z równie silną mocą działa na nich przykład jak czyny. Przypominają stado owiec biegnących za swym baranem; łatwiej umrą niż pomyślą. To osobliwe, że oto zdanie powszechne jest dla nich tak ważne, gdyż mogliby dostrzec choćby na swoim przykładzie, jaki jest mechanizm przyswajania sobie takiego zdania, bez rozumowania i wyłącznie wedle przykładu; ale brak im niezbędnego samokrytycyzmu". Dlatego tylko jest takich niewielu, którzy idą drogą , która podążał Platon: "Szerokie koła rozmaitym hołdują mniemaniom".

Ludzie którzy są przekonani o czymś co jest przyjęte powszechnie, swoje przekonanie opierają:

  1. czas powoduje, że dowód staje się coraz słabszy, jeżeli byłoby inaczej, to wszystkie już obalone argumenty byłby nadal ważne i autorytatywne i prawdziwe, jednak czas sprawił to, że zostały obalone, a na ich miejsce powstały nowe i doskonalsze
  2. "[…] że podobnie oddziałuje oddalenie w przestrzeni, gdyż inaczej powszechność mniemań u przedstawicieli chrześcijaństwa, buddyzmu i islamu byłaby dla nich przyczyną niemałego ambarasu".

Zdanie które jest uważane za wypowiedziane przez ogół ludzi, to tak naprawdę zostaje wypowiedziane przez jedna lub kilka osób. Te osoby ściągnęły je od kogoś i sobie przywłaszczyły lub faktycznie mogą być twórcami tego zdania. Pozostali słuchacze tego zdania, zaakceptowali je jako swoje z przekonaniem, że zostało dobrze i skutecznie zanalizowane i zbadane. Jeśli ci którzy zaakceptowali je jako swoje i dołączyli do tych kilku osób, stali się autorytetami dla całych mas ludzi, że słusznie się zrobi, jak będzie podzielać się to zdanie lub pogląd. Tak właśnie wygląda proces przyłączają się ludzi, którzy akceptują coś co jest dla nich niezrozumiałe i często bez dokonania jakiejkolwiek analizy intelektualnej. O prawdziwości tego zdania świadczyło przyłączanie się ludzi do tej grupy. Reszta która być może miała odmienne zdania ślepo przyłączała się, aby nie burzyć powszechnie ustalonej zasady i aby nie być okrzykniętymi jako burzyciele. To spowodowało, że dany pogląd został uznany i powtarzany jako prawdziwy i autorytatywny powszechnie. Ludzie którzy mają na ten temat zupełnie inne zdanie, zmuszeni są do milczenia. "Ci zaś, którzy mówią, to zazwyczaj ludzie pozbawieni własnego sądu i tożsamości, powtarzający cudze myśli; tym są gorliwsi i bardziej fanatycznie występują w obronie przejętego poglądu. Oni nienawidzą każdego, kto myśli inaczej, zwłaszcza dla zuchwałości, nieodzownej dla wygłaszania takiego sądu, gdyż sami by się na to nie zdobyli i wiedzą o tym". Krótko mówiąc: "Niezwykle nieliczni ludzie potrafią myśleć, lecz każdy pragnie posiadać jakiś pogląd". A Berkeley mówi tak: "Mało ludzi myśli, ale każdy chce mieć własne zdanie". Rzeczą najprostszą i najbardziej banalną jest przejąć czyjeś myślenie i czyjąś opinię jako swoją. "I co oznacza tu głos stu milionów ludzi? Tyle, ile np. opinia stu historyków, nim się udowodni, że przepisywali jeden od drugiego, a u podłoża istniała tylko jedna wypowiedź".

Podczas prowadzenia rozmów z ludźmi prostymi, powszechnie przyjęte poglądy na różne tematy, można używać, odwołując się jako do autorytetów i wielkich przykładów. Dość powszechna zasadą jest fakt, że dwaj dyskutanci wymieniając ciosy, posługują się używaniem i odwoływaniem się do wielkich autorytetów. Ich kłótnie w znacznej mierze właśnie w ten sposób wygląda. Jeżeli z taką osoba rozmawia człowiek inteligentny, to powinien używać tego sposobu odwołując się do jeszcze większych autorytetów przez cytowanie słów, które będą niemożliwe do zrozumienia dla słuchacza. Czym bardziej trudne lub niemożliwe do zrozumienia, tym autorytet mądrzejszy. Inne argumenty mogą być za słabe do przekonania. Dyskusje jakie są prowadzone w różnego rodzaju urzędach, polegają na odwoływaniu się do autorytetów, mam tu na myśli na przykład prawo. Rozmowa ta polega na przedstawieniu numeru artykułu na temat jaki dyskutują, jako autorytetu i dyskusja zostaje w tym momencie zakończona. Erystyk ma w tym miejscu szerokie pole do popisu, ponieważ może manipulować i komentować wszystko według własnego uznania i własnych celów, które chce osiągnąć.

Sposób XXXI

W przypadku kiedy nie znajdujemy odpowiednich argumentów, aby podważyć tezy naszego przeciwnika, wtedy możemy sięgnąć po dość skuteczny sposób, czyli po ironię. W ten sposób ukrywamy nasz brak wiedzy na dany temat. Taką ironia może być: "To, co pan powiedział przekracza moją wątłą percepcje; być może jest w tym sporo słuszności, lecz nie potrafię tego pojąć i dlatego wstrzymuję się od jakiegokolwiek opiniowania". Taka wypowiedź jest wskazówka dla osób które nas słuchają, a które mamy po swojej stronie, że przytoczona właśnie wypowiedź jest fałszywa. Taki sposób, był dość powszechnym unikiem profesorów i wielkich uczonych, kiedy w Niemczech pojawiło się dzieło Immanuela Kanta zatytułowane "Krytyka czystego rozumu". A tak naprawdę powodem tego zachowania, było niezrozumienie go, ponieważ na ich umysły był zbyt trudny. Byli przekonani, że na tym sprawa się zakończy, jednak kiedy filozofia Kanta stawała się coraz bardziej znana i popularna, wtedy ich autorytety mocno się zawahały i straciły.

Sposób ten zalecany jest tylko i wyłącznie w przypadkach, kiedy mamy pewność, że w słuchaczach mam swoich zwolenników i wsparcie.