Wiersz "Ocalony" zaczyna się od znanej frazy, mocno zapadającej w pamięć:

"Mam dwadzieścia cztery lata

ocalałem prowadzony na rzeź".

Różewicza analizuje stan umysłu młodego człowieka, któremu udało się przeżyć okrucieństwa wojny. Żaden z dotychczasowych konfliktów zbrojnych w dziejach ludzkości nie był zakrojony na taką skalę. W związku z tym nie wyrządził tak wielkich szkód w psychice ludzkiej jak stało się to podczas drugiej wojny światowej. Jest ona powszechnie postrzegana jako apogeum nędzy ludzkiej kondycji, jako szczyt poniżenia i degrengolady moralności.

Podmiot liryczny w wierszu Tadeusza Różewicza przedstawia się mówiąc, iż ma 24 lata i ocalał… . Taka jest tożsamość podmiotu, która jednocześnie jest zbiorową tożsamością całego pokolenia młodych Polaków dotkniętych klęską wojny. Bohater należy do pokolenia ludzi pokoju, którzy urodzili się w czasie, w którym przebrzmiały już echa pierwszej wojny światowej. Całe swe dotychczasowe życie przeżyli w czasie pokoju, wojnę znali tylko z opowiadań ojców i dziadków. Jednak prawdziwa dojrzałość przypadła im na czas wojny. I nie wszystkim udało się dojrzeć, część z nich poległa. Bohaterowi Różewicza udało się przetrwać wojenną zawieruchę. Różewiczowski 24-latek ocalał "prowadzony na rzeź". Nie ma wątpliwości jaką rzeczywistością była wojna, jak wielkim sukcesem było już samo jej przeżycie. Wszak milionom innych ludzi nie było to dane.

Przez użycie owego słowa "rzeź" poeta sprowadza życie człowieka właściwie do roli zniewolonego bydła, które było prowadzone na okrutną. W ostatniej chwili nastąpiło ocalenie. Może to zasługa Boga, może ślepego losu, przypadku? Nie wiadomo. Człowiek nie bowiem wpływu na to, co go spotkało. Podmiot liryczny wykorzystuje zasadę oksymoronicznych zestawień. Oto mamy kontrasty obrazujące okrucieństwo wojny. Z jednej strony ustawia: człowieka, miłość, przyjaciela i światło. Z drugiej zaś - zwierzę, nienawiść, wroga i ciemność. Według Różewicza wojna sprowadziła je do wspólnego mianownika. Dlatego pisze: "To są nazwy puste i jednoznaczne. Dotychczasowy porządek moralny został zakwestionowany. Religia również nie przynosi pomocy ani ocalenia. Jakże dramatycznie brzmią słowa poety:

"widziałem:

Furgony porąbanych ludzi

Którzy nie zostaną zbawieni."

W wierszu Różewicza widzimy upadek ludzkiej kultury oraz cywilizacji. Wojna ujawniła cały bezmiar zła świata i człowieka. Doświadczając wojny podmiot liryczny zatracił wartości moralne, które dotąd przyświecały jego życiu, były jasnymi latarniami na różnych ścieżkach. W związku z zagubieniem bohater poszukuje nowego nauczyciela, mistrza, przewodnika. Pamiętamy, iż "Nauczycielem" czy "Mistrzem z Nazaretu" tytułowali uczniowie Jezusa Chrystusa. Poeta pisze:

"Szukam nauczyciela i mistrza

Niech przywróci mi wzrok słuch i mowę"

Druga część tego fragmentu to oczywiście nawiązanie do cudów, dokonywanych przez Jezusa. Podmiot liryczny pragnie na nowo zobaczyć, usłyszeć, chce wypowiadać nowe słowa. Dalej pojawia się dramatyczna prośba. Bohater pragnie nowego biblijnego Genesis, nowego stworzenia świata. Czytamy:

"niech jeszcze raz nazwie rzeczy i pojęcia

Niech oddzieli światło od ciemności."

W Biblii nadanie nazwy oznacza wzięcie w pewnego rodzaju posiadanie. W tym kontekście słowa mogą stanowić prośbą, aby Bóg zechciał zaingerować w dzieje człowieka i rozpoczął jego historię od nowa.

Wymowa wiersza jest do głębi pesymistyczna. Sam tytuł utworu "Ocalony" zdaje się zawierać jawną drwinę. Od czego bowiem jest owo "ocalenie"? Świat przewrócił się do góry nogami, upadły najważniejsze wartości, język przestał cokolwiek oznaczać, pozostał tylko martwą literą. Natomiast kultura, cywilizacja udowodniły jedynie swą bezradność wobec brutalnej siły i przemocy. Człowiek został skazany na bezwartościową egzystencję, bez celu i sensu. Uratować może go tylko nowe stworzenie. Wówczas ocalenie bohatera będzie rzeczywiste, odrodzi się na nowo i odbuduje swój świat. Doświadczenie podmiotu w wierszu nawiązuje pośrednio do "Medalionów" Zofii Nałkowskiej, "Opowiadań" Tadeusza Borowskiego, czy też "Kartoteki" również Tadeusza Różewicza. Opowiadania dotykające problematyki wojennej dają obrazem świadomości człowieka w świecie absurdu, bez Boga i wartości moralnych, gdzie dominują piece krematoryjne, strach i głód. W tak opisanym świecie nie było miejsca na wzniosłe uczucia jak: miłość, przyjaźń, współczucie. Zresztą stanowiły one tylko przeszkodę w realizacji podstawowego celu każdego więźnia - przeżyciu następnego dnia.

Natomiast w "Kartotece" bohaterem zbiorowym jest pokolenie doświadczone przez wojnę, które uosabia jeden człowiek. Szuka tożsamości oraz zagubionych wartości. Doświadcza nienaturalności, pewnej sztuczności swego bytu. Szanuje natomiast wujka, traktując go jako jedyny niezmienny punkt otaczającego świata. Bohater nie potrafi w żaden sposób zapanować nad własnym życiem. Posiada wybrakowaną kartotekę. Świadomość bohatera można utożsamiać z przeżyciami i stanem podmiotu lirycznego w "Ocalonym". W obydwu przypadkach jako jedyne wyjście jawi się powtórne stworzenie świata. W zaistniałej sytuacji nie jest możliwa dalsza egzystencja. Etyczne normy zawsze były drogowskazem i pokazywały kierunek działań. Bez nich wszystko straciło rację bytu. Stąd też wołanie o nowe Genesis.