Emigracja ludności polskiej jest zjawiskiem, którego szczególne nasilenie miało miejsce w trakcie zaborów Polski. Mieszkańcy dawnej Rzeczypospolitej, bez możliwość samostanowienia na własnym terytorium, stracili główny bodziec utrzymujący ich na przestrzeni dawnej Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Doprowadziło to do zjawiska nasilonej emigracji, w celach zarobkowych i ideologicznych (na Zachodzie kwitła polska kultura polityczna i artystyczna). Temat ten poruszany był wielokrotnie przez polskich literatów; zarówno romantyków, pozytywistów jak i modernistów, choćby przez Henryka Sienkiewicza, w Listach z podróży do Ameryki, czy przez Juliusza Słowackiego w Kordianie. Jednak nad wszystkimi tymi analizami realiów życia naszych rodaków na Zachodzie, góruje niezwykle cenny opis emigracji Wiktora Judyma i jego żony, w Ludziach Bezdomnych Stanisława Żeromskiego. Narrator w tym utworze jest trzecioosobowy i wszechwiedzący, jednakże w kilku miejscach, autor kładzie duży nacisk na subiektywne postrzeganie sytuacji przez bohaterów, z pomocą mowy pozornie zależnej. Pozwala to jednocześnie na obiektywne ukazanie powyżej wspomnianej problematyki, jak i na zrozumienie uczuć targających Polakami udającymi się na obczyznę. Materia ta ukazana jest na przykładzie emigracji Wiktora i Teosi Judymów, którzy są bliską rodziną głównego bohatera książki, jednak w kontraście do doktora Tomasza mają problemy natury finansowej i gdy ten zajęty jest romansami i życiem towarzyskim w Cisach, decydują się na emigrację. Wiktor to człowiek inteligentny i świadomy, lecz ze względu na niskie pochodzenie społeczne zmuszony jest do prostej pracy robotniczej. Nigdy nie godzi się z swoim losem i dlatego też udaje się na wyjazd za granicę, gdzie wkrótce dołącza do niego, jego żona, która okazuje się niezdolna do samodzielnego utrzymania siebie i dzieci w Polsce.

Teosia stanowi przykład emigrantki, kompletnie niegotowej stawieniu czoła czekającym ją wyzwaniom. Zacznijmy omówienie tej postaci od powodów jej dramatycznej decyzji. Wyrusza ona do Szwajcarii na pilne wezwanie męża, który mając dosyć życia w krainie Wilhelma Tella planuje podróż do Stanów Zjednoczonych Ameryki, a nie chce niepewny przyszłości wyruszać bez dzieci i małżonki, ryzykując brak kontaktu z nimi do końca życia. Drugim równie ważnym powodem jest stan finansowy: „Zarobić, na dzieci, dom i ciotkę sama nie mogła.” Z wyjazdem wiąże nadzieje na lepsze życie, ale też na uratowanie rozpadającego się małżeństwa (o marnej kondycji tego związku świadczą pełne oziębłości słowa Judyma przy ponownym spotkaniu po długim czasie rozłąki: „Zaraz-em was poznał”).  Nie uważa ona jednak emigracji za trwałe rozwiązanie („gdy kiedyś zjawi się w Warszawie”) i jest zszokowana, gdy Wiktor wyjawia jej swe plany. Teosia posiada marne umiejętności językowe i dlatego czuje się w Szwajcarii zagubiona i wyobcowana: „Judymowa nie umiała ani jednego obcego wyrazu”. Jednakże mimo wielu obaw, zauważa ona pozytywne strony emigracji. Szczególnym powodem jej zadowolenia jest lepszy status materialny męża i ewidentne zwiększenie jakości życia w nowym domu.  Emigracja nie jest jednak tak kolorowa jak mogłoby się wydawać. Teosia boi się obcokrajowców, co najlepiej opisuje scena w pociągu, gdy obawia się, że jej towarzysz podróży już nie wróci. Problem stanowi nie tylko bariera językowa, lecz i uprzedzenia, które nie znikają mimo osobistego kontaktu z innymi nacjami. Ta sytuacja budzi w niej paraliżujący lęk i poczucie wyobcowania, bo rzeczywiście ciężko nawiązywać nowe kontakty z tubylcami bez możliwości komunikacyjnych. Największym powodem niepokoju jest dla niej jednak obserwacja nieodwracalności podjętych wyborów. Judymowa zaczyna uświadamiać sobie, iż jej rodzina najprawdopodobniej nigdy nie wróci z Ameryki, a jej potomkowie urodzą się i wychowają na obczyźnie.

Zupełnie odmienne podejście do tego tematu prezentuje Wiktor. Ów robotnik nie boi się emigracji i odważnie patrzy w przyszłość, nie obawiając się ryzyka. Jego głównym motywem są lepsze zarobki, pozwalające na wyższy standard życia. Bardzo dobrze orientuje się on w płacach i realiach życia w innych krajach, dzięki wielu kontaktom wśród robotników: „Wiesz ty, ile przy Bessemerze płacą w Ameryce? Pisał mi Wąsikiewicz detalicznie.” Judym posiada niczym nieograniczoną żądze posiadania, która w połączeniu z pewnością siebie i wrodzoną pracowitością zwiększają jego szanse powodzenia. Płaca w Szwajcarii nie zaspokaja jego apetytu, jednak ani myśli on wracać do Polski i na sugestie żony odpowiada słowami: „Zgłupiałaś? A zresztą po jakie sto tysięcy diabłów?”. Mimo chęci przebywania za granicą, Wiktor nie akceptuje zastanych na miejscu obyczajów i przepisów. Uważa on szwajcarskie reguły życia za karygodne: „To prawdziwy kryminał ten kraj! Nie wolno ci rozmówić się z drugim głośniej.” Na Judyma działa jeszcze jeden czynnik zmuszający go do pozostania na emigracji: poglądy polityczne. Komunistyczne afiliacje tego człowieka najpierw prowadzą go do więzienia, a potem zmuszają do emigracji. Zaborcy obawiają się rosnącego poparcia dla ruchów robotniczych i zresztą całkiem słusznie, gdyż niedostateczne działanie władz rosyjskich skończy się potem rewolucją bolszewicką.

 Tekst uwidacznia olbrzymi kontrast pomiędzy sytuacją na Zachodzie, a tą w Polsce. W ojczyźnie małżeństwo zmuszone jest do ciężkiej i nisko płatnej pracy. Judymowa zatrudniona jest w fabryce cygar, która to działalność pozwala jej na posiadanie niewielkiego i pozbawionego podstawowych standardów mieszkania. Sytuacja Wiktora w Warszawie też nie była usłana różami, a ciężka praca wynagradzana marną płacą nie satysfakcjonowała naszego robotnika. Ta frustracja przelewała się w nieustające konflikty, prowadzące do częstych zmian miejsca zatrudnienia. Wiktor nie widzi przed sobą perspektyw, a poczucie porażki w Polsce potęguje porównanie swojej sytuacji do tej brata i to jego przykład wskazuje mu rozwiązanie w postaci emigracji. Sytuacja Tomasza Judyma jest bowiem diametralnie inna. Znajduje się on pod finansową opieką ciotki, która pomaga mu ukończyć studia medyczne. Potem Judym wyrusza do Paryża, gdzie dalej dokształca się z medycyny. Widać tu już zupełnie inny motyw wyjazdu. Kolejną różnicą jest ciągła chęć powrotu do Polski i służby społeczeństwu.

Stefan Żeromski pokazuje przeróżne oblicza emigracji, a jego dzieło stanowi ważny wkład do literatury na tego tematu. Z jednej strony mamy Judymową, wyjeżdzająca za chlebem, z drugiej strony mamy Wiktora uciekającego przed represjami, choć w obu przykładach pieniądz odgrywa ważną rolę. Za granicą doświadczają lepszych warunków życia, lecz mimo to czują się wyobcowani i niegotowi do zachowywania się zgodnie z zastanymi obyczajami. Środowiska emigracyjne są podzielone na plany co do przyszłości: część z Polaków chce wrócić do Polski, gdy tylko nadejdzie ku temu okazja, zaś druga część opuściła swą ojczyznę na zawsze.