Marek Hłasko w swych opowiadaniach stał się głosem pokolenia, które socrealistyczny, urzędowy optymizm w literaturze, po prostu odrzucało. Ich bohaterami są przeważnie młodzi ludzie wywodzący się z dołów społecznych. Tkwi w nich tęsknota do lepszego życia, do lepszego świata, jakkolwiek często nawet nie potrafią powiedzieć jak owo lepsze życie, czy ów lepszy świat, miałby wyglądać. Są przeważnie samotni, gdyż nie potrafią się odnaleźć w otaczającym ich świecie. Mimo to nie rezygnują i wciąż szukają lepszej rzeczywistości, co przydaje ich postawie sporo heroizmu. Nie godzą się oni na zastaną rzeczywistość w jakimkolwiek jej przejawie oraz na normy postępowania, które ona im narzuca. Beznadziejność świata, w którym przyszło bohaterom Hłaski, podkreśla otoczenie, w których dzieje się akcja jego utworów: nędzne speluny, odrapane podwórka, zaśmiecone ulice.

Konstruując świat przedstawiony w swych opowiadaniach Hłasko posłużył się schematami charakterystycznymi dla literatury socrealizmu, ale w sposób przewrotny, niejako odwracający intencje ich twórców. Opowiadanie "Pierwszy krok w chmurach" prezentuje zatem to, w jaki sposób może zachowywać się święta klasa komunizmu i marksizmu, czyli proletariat. Dziewczyna i chłopak chcieli się kochać, ale w tym momencie nadeszło dwóch przedstawicieli ludu pracującego wsi i miast, którzy jego pobili, a ja zgwałcili. Wszystko zaś to działo się nieopodal miejsca, gdzie wznoszono wzorcowe miasto socjalizmu. "Ósmy dzień tygodnia" to opowieść o dwójce młodych ludzi, którzy pragną znaleźć mieszkanie, gdzie mogliby mieszkać i kochać się. Jednakże wszystkie ich wysiłki spełzają na niczym, a ich miłość z czasem coraz bardziej podleje. Z kolei w mini - powieść "Następnym do raju" przenosi nas Hłasko w odległy zakątek Bieszczad, gdzie przy zwózce drewna w niezwykle niebezpiecznych warunkach pracuje grupa eks-kryminalistów. Hłasko oparł się tu na własnych doświadczeniach życiowych. Do bazy przybywa nowy szef, który, jeśliby Hłasko pozostałby wierny założeniom i schematom socrealizmu, tchnąłby nowego ducha w dość , co tu dużo mówić, zdegenerowane towarzystwo. Jednakże nasz pisarz nie ma zamiaru uprawiać, by się tu posłużyć hasłem znanym z czasów gierkowskich, propagandy sukcesu. Nowy szef nie jest w stanie podnieść morale panującego w bazie, gdyż sam już dawno przestał wierzyć w szczytne hasła socjalizmu, był bowiem zbyt inteligentnym człowiekiem, aby nie zauważyć jak to, co się głosi, rozmija się z praktyką dnia codziennego. Zatem banda straceńców pracujących w Bieszczadach nie przemienia się w zgrany kolektyw, który połączony wiarą we wspólny cel pracuje wytrwale ku chwale socjalistycznej ojczyzny. Każdy z nich raczej kombinuje, jak się stąd wyrwać, lub też czy nie dałoby się uwieść żony szefa, co mogłoby wprowadzić dreszcz emocji do ich monotonnego i smutnego życia.