Najwybitniejszy poeta polskiego pokolenia wojennego, Krzysztof Kamil Baczyński, urodził się 22.01.1921 roku w Warszawie. Pochodził z rodziny inteligenckiej. Ojciec poety - Stanisław Baczyński - był krytykiem literackim, powieściopisarzem, historykiem literatury i piłsudczykiem, który po 1926 odwrócił się od Józefa Piłsudskiego. Był typem pisarza samotnika nie ubiegającego się o swoją popularność. Matka Krzysztofa - Stefania z Zieleńczyków - była nieprzeciętną kobietą i gorliwa katoliczką. Kierowała szkołą ćwiczeń w jednym z liceów; wydała także parę książek dla dzieci. Baczyński od dzieciństwa chorował na astmę. Wychowywany był w atmosferze starć światopoglądów rodziców, co niewątpliwie wypływało na kształtowanie się jego osobowości. W chwili wybuchu drugiej wojny światowej był już po maturze. Na czas wojny przypadł jego okres dojrzewania oraz debiut poetycki. Na tajnych kompletach studiował polonistykę i jednocześnie działał w harcerskich grupach szturmowych. Udało mu się również ukończyć konspiracyjna szkołę podchorążych rezerwy. W 1942 roku poślubił Barbarę Drapczyńską. Baczyński uczestniczył w powstaniu warszawskim. Niestety poległ w pierwszych dniach po jego wybuchu, 4 sierpnia 1944 roku, w czasie walki przy Placu Teatralnym w Pałacu Blanka. W parę tygodni później zginęła w powstaniu Barbara. Wspólny gród obojga znajduje się na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w kwaterze batalionu powstańczego AK "Parasol".

Krzysztof Kamil Baczyński zaliczany jest do tragicznego pokolenia Kolumbów. Nazwą tą, pochodzącą od tytułu powieści Romana Bratnego "Kolumbowie, rocznik 20", określano młodych ludzi, urodzonych na początku lat dwudziestych XX wieku (około 1920 roku), którzy wchodzili w dorosłe życie w chwili wybuchu wojny. Było to pierwsze pokolenie urodzone i wychowane w niepodległym kraju. Niestety wojna zmusiła tych młodych ludzi do rezygnacji z młodzieńczych ambicji i realizacji własnych marzeń na rzecz walki w obronie ponownie traconej niepodległości ojczyzny. Obraz mrocznego, pełnego przelewanej krwi świata wywarł na ich psychikach i osobowościach ogromne wrażenie. Szerzyły się postawy katastroficzne oraz przekonania o upadku kultury i cywilizacji. Baczyński w swojej twórczości najpełniej chyba ukazywał nastroje katastroficzne, jakie wówczas się szerzyły. Wiersze tworzył na zasadzie kontrastu, tragizm i mroczność wojny przeciwstawiał zachwytowi nad urodą świata i przyrody.

Jednym z najbardziej przejmujących utworów jest wiersz "Z głową na karabinie". Jest to bardzo osobisty liryk poety. Podmiot liryczny, którego możemy utożsamić z autorem, wspomina swoje dzieciństwo przypadające na czasy przedwojenne i zestawia je z wydarzeniami, które rozgrywają się na jego oczach. Stwierdza, że przed wojną życie miało inny wymiar. Był to czas troskliwości i ciepła, w którym bujało się w obłokach i było się szczęśliwym i radosnym. Wie, że wojna wymusza pewne sytuacje, że trzeba porzucić własne ambicje, marzenia i poświęcić je oraz swoje życie w imię wyższych celów, jakim niewątpliwie jest walka o niepodległość. Nie może sam dokonać wyboru drogi życiowej, bo on już został dokonany za niego. O wszystkim zdecydował tragiczny los. Należy do pokolenia, które dorastało do śmierci, a nie do życia. Wiersz kończy poeta pełnymi goryczy słowami: "Umrzeć przyjdzie, gdy się kochało / wielkie sprawy głupią miłością".

Dla tych wszystkich młodych osób wojna jawiła się przede wszystkim jako spełnianie się apokalipsy. Zabrała im wszystko, co daje dorosłość: marzenia, miłość, normalne życie, jednoznaczne wartości. Baczyński wspomina o tym także w tekście "Pokolenia II". W wierszu tym opisany jest dokładnie tragizm pokolenia Kolumbów, którzy nie mogli żyć, tak jak chcieli. Rozpoczyna się on opisem przyrody, ale szybko wkrada się do niego koszmar wojny symbolizowany przez obciętą głowę. Tutaj wyraźnie widać wspomniany wcześniej charakterystyczny dla twórczości poety kontrast mrocznego świata wojny ze spokojną przyrodą. Życie bezwzględnie doświadczyło Kolumbów, wojna zniszczyła ich psychikę:

"Nas nauczono. Nie ma litości […]

Nas nauczono. Nie ma sumienia […]

Nas nauczono. Nie ma miłość […]

Nas nauczono. Trzeba zapomnieć".

Młodzi ludzie walczą w słusznej sprawie, ale wojna wymusza na nich wyrzeczenie się podstawowych wartości ludzkich, które przecież stanowią podstawę człowieczeństwa. Ludzie zaczynają zachowywać się jak jaskiniowcy - troglodyci. Nie mają żadnych wyrzutów sumienia spowodowanych zabijaniem innych. Wszystko wypełnia strach. Liczy się tylko to, aby przeżyć Może lepiej zapomnieć o wspomnianych wartościach, bo inaczej można się wewnętrznie "spalić" i umrzeć z bólu z powodu "pęknięcia serca".

W wierszu "Rodzicom", napisanym w rocznicę pogrzebu ojca i ofiarowanym na imieniny matce, poeta chce podziękować rodzicom za to, kim jest, jakim jest człowiekiem. Opowiada o sobie i swoich kolegach oraz czasie, w jakim przyszło im żyć. Zapewnia ojca, że cały czas walczy za ojczyznę, tak jakby on sobie tego życzył ("Ojcze, broń dźwigam pod kurtką, / po nocach ciemno - walczę, wiary więdną"). Wypełnia w ten sposób pokładane w nim od dzieciństwa nadzieje. Najbardziej przejmująca jest ostatnia strofa mówiąca o jego wielkiej odwadze w walce z okupantem. W ostatnich słowach przyrzeka rodzicom, że będzie starał się wytrwać, choć nadziei coraz mniej. Tragiczna rzeczywistość, w jakiej przyszło mu żyć, kazała mu wybierać między walką a poezją. On wybrał obie możliwości, połączył jedno z drugim i w pamięci potomnych zapisał się jako "żołnierz, poeta, czasu kurz".

Cała twórczość Krzysztofa Kamila Baczyńskiego poruszała problemy zła, które niosła ze sobą wojna i które powtarzało się od wieków. Początkowo poeta wiele pisał o obowiązku walki za ojczyznę. Traktował to jako misję, która miała zaświadczyć o godności walczących. Z czasem coraz bardziej niechętnie odnosił się do tego obowiązku. Wraca wspomnieniami do czasów dzieciństwa i marzeń o lepszym jutrze. Nienawidzi przypisanej mu roli bezlitosnego mordercy w imię wolności. Pewnego rodzaju ucieczką od tego jest zwracanie się do Boga. W swoich ostatnich chwilach (na kilka miesięcy przed śmiercią) zwraca się do Matki Boskiej w przejmującej "Modlitwie do Bogarodzicy". W utworze tym Baczyński godzi się z wyrokami Bożymi i chce wraz z innymi wypełnić powierzone im w doczesnym życiu zadanie. Prosi przy tym Bogarodzicę, aby prowadziła ich broń, gdy będą "walczyć miłością" i nauczyła ich umierać w milczeniu.