Poglądy podobne filozofii egzystencjalnej możemy odnaleźć w utworach literackich i filozoficznych epok wcześniejszych. (np. "Treny" Kochanowskiego, "Myśli" Pascala czy "Kandyd" Woltera). Są one obecne także w modernistycznej poezji, w utworach B. Leśmiana, w obozowych opowiadaniach Borowskiego. W powyższych dziełach mamy do czynienia ze zwątpieniem w Bożą Opatrzność, której towarzyszy brak stałego fundamentu w życiu. Równie ważne jest przekonanie o absurdalności świata i istnienia oraz przeświadczenie, że może jesteśmy małą igraszką dla ślepego i okrutnego losu. Jedyna próbą ratunku, ocalenia staje się podjęcie trudu zagłuszającego "ból istnienia".

O początku egzystencjalizmu jako kierunku filozoficznym mówi się właściwie od pierwszej połowy wieku XIX. Za jego twórcę uchodzi filozof duński Soren Kierkegaard. Jego poglądy były kontynuowane przez niemieckich uczonych Martina Heideggera i Karla Jaspersa. Jednak najsilniej doszedł do głosu egzystencjalizm we Francji w latach powojennych.

Według egzystencjalistów otaczająca nas rzeczywistość jest rozdarta na dwie sfery: świadomości i rzeczy. Prowadzi to człowieka do swoistej alienacji. Doktryna egzystencjalizmu pokazuje ciemną perspektywę ludzkiej doli. Zdaniem wybitnego francuskiego egzystencjalisty - laureata literackiej nagrody Nobla - Jeana Paula Sartre'a: "Egzystencja wyprzedza esencję". Człowiek nie posiada stałej natury, tylko sam musi tworzyć ją na nowo. Los jednostki - twierdzą egzystencjaliści podlega determinizmowi, zarówno społecznemu, jak i historycznemu. Egzystencja każdego człowieka zmierza nieubłaganie w stronę śmierci. Poza śmiercią nie ma zbawienia, nie ma ocalenia, jest pustka, nicość. Wolność jawi się jako przekleństwo, a życie jako absurd pełen sprzeczności.

Człowiek nie znajduje w życiu, ani poza nim żadnego oparcia. Dokonywanie jakichkolwiek wyborów związane jest z wielką trwogą, wszechogarniającym lękiem i poczuciem beznadziejności. Tragizmu dodaje jeszcze świadomość, iż człowiek nigdy nie wie czy wybór którego dokonał był tym właściwym. Jego los jest absurdalny, pełen lęków, udręki. W zamian nie czeka na niego nagroda ani nawet pocieszenie. Człowiek mimo tego może stanąć nad własnym przeznaczeniem i pokazując udręce wzgardę starać się odważnie przyjmować burzliwe koleje losu. Drogą do zachowania człowieczeństwa staje się bunt. Jeden z najwybitniejszych egzystencjalistów - świetny pisarz i filozof Albert Camus twierdził: "Nie ma takiego losu, którego nie przezwycięży pogarda". Parafrazując słowa filozofa Kartezjusza powtarzał: "Buntuję się, więc jestem". W słynnym eseju pt. "Mit Syzyfa" pisał, iż bogowie przeznaczyli dla człowieka los poszukiwaczy Ziemi Obiecanej. I ilekroć człowiek się do niej zbliżał, ilekroć ziemia ta błyskała mu na horyzoncie - bogowie oddalali go ponownie od niej karząc wysiłek rozpoczynać od nowa. Serce człowieka miało być wypełnione samym trudem drogi dochodzenia do celu bez nadziei na nagrodę.

Według egzystencjalistów bunt rodzi rodzaj wspólnoty, solidarności, tworzy więzi. W konsekwencji może doprowadzić do pokonania samotności, do umniejszenia wszechobecnej rozpaczy. Dlatego więc u Alberta Camusa obok absurdu i rozpaczy pojawia się i pewien rodzaj szczęścia, wynikający z duchowego zespolenia z innymi ludźmi, także pielgrzymami po tej "ziemi niczyjej". Taki jest główny zarys tej filozofii.