Bardzo trudno jest odnaleźć we współczesnym świecie jakiś autorytet. Nie wiem do końca, dlaczego tak właśnie jest. Podejrzewam, że główną winę za to ponoszą mass media i szerząca się coraz bardziej kultura masowa z nimi związana. Treści głoszone w radio, w gazetach i odbiornikach telewizyjnych niejednokrotnie przyczyniają się do stwarzania atmosfery szeroko pojętego "luzu" we wszystkich niemal dziedzinach życie. Najgorsze w tym jest to, że w konsumpcyjności upada budowany przez wieki autorytet Kościoła, szkoły i polityki. Człowiek, który zostaje nakierowany na siebie samego, nie potrzebuje doradców, jego życiem i wyborami nieraz kieruje reklama, film, talk show, gdzie próbuje się w banalny i uproszczony sposób odpowiadać na wątpliwe etycznie problemy ludzi. Znikła potrzeba poszukiwania wzorców godnych do naśladowania, ponieważ ich się nie kreuje, bo czy urocze piosenkareczki czy supermany przedstawiają sobą wartościowe postawy? Uważam, że młodzi ludzkie czują się zagubieni z powodu braku ideałów, nie mają w co wierzyć, rodzice są źli, religia wprowadza za dużo ograniczeń, a o nauczycielach nie ma mowy. Nie można stać się kimś wartościowym, jeśli myśli się jedynie o sobie, jeśli dookoła brakuje pozytywnych przykładów postępowania, jeśli dobro nie wywołuje w nas podziwu. Często młodzież widzi pozytywy w złych nawykach, nie chce zauważać dobra, bo ono jest niemodne. Pogoń za oryginalnością, obojętność, brak uczuć, "bylejakość" - to wszystko prowadzi jednak do pustki, zagubienia własnej tożsamości. W tak trudnych warunkach spróbuję sięgnąć do literatury i znaleźć postawy godne naśladowania.

Ciężko iść przez życie samemu, dlatego już w młodzieńczych latach poszukujemy kogoś, kogo możemy podziwiać, naśladować, prosić o radę. Przede wszystkim potrzebujemy autorytetu, który nas czegoś nauczy, którego będziemy mogli nazwać mistrzem. Dorastamy w otoczeniu najbliższej rodziny. Rodzice to pierwsze wzorce osobowe, jakie poznajemy. Kiedy jednak osiągamy pewną dojrzałość, rodzice okazują się być niewystarczającymi nauczycielami i przewodnikami. Wręcz odchodzimy od rodzicielskich ideałów, by znaleźć siebie. Poszukujemy bliższych nam autorytetów. I tutaj zaczyna się problem, bo gdzie ich szukać? Przede wszystkim pojawia się brak ścisłości w określaniu pewnych wartości, młody człowiek nie widzi często granicy między dobrym a złym postępowaniem. Wiele razy zdarza się tak, że to drugie jest cool i trendy. Ci, których rodzice i nauczyciele dobrze przysposobili do życia, potrafią jednak odróżnić, co jest wartościowe, a co komercyjne. Tacy ludzie sięgają po literaturę, w której wydaje się być najwięcej postaci godnych do naśladowania. Samo poszukiwanie odpowiedzi w dziełach literackich pomaga zrozumieć pewne problemy. Zwrócić jednak należy uwagę, że w książkach spotykamy niekiedy skrajne postawy, niektóre zachowania nie są przekładalne na współczesność, ale duża liczba owych postaw umożliwia ciągłe poszukiwanie i budowanie własnego moralnego wzorca.

W obrębie ogromnego literackiego dziedzictwa mieści się potężna liczba różnych postaw, niekoniecznie tylko pozytywnych. Wizerunek bohaterów kreowany jest w zależności od światopoglądu epoki, w jakiej dane dzieło powstało. Na literackie kreacje postaci niekiedy mają wpływ także różne sytuacje polityczne i społeczne. Konwencje i idee różnych epok wzajemnie się uzupełniają bądź wypierają. Na kształtowanie współczesnego młodego i czytającego człowieka mają wpływ wszystkie nurty filozoficzne i światopoglądowe epok, począwszy od antyku aż po dzisiejszy dzień. Pole do poszukiwań wzorców jest potężne, tylko wszystko zależy od postawy jaką przyjmie czytelnik względem literatury i tego, co ona mu oferuje.

Niewątpliwie godna podziwu jest postać Hioba z Biblii. Jest to bohater pozytywny i co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Ów głęboko wierzący człowiek cieszył się wielkim bogactwem, zdrowiem i wspaniałą rodziną. Bóg nagradzał go za jego wielką wiarę, uczciwość, sprawiedliwość i pogardzanie najmniejszym grzechem. Dla Hioba normą postępowania były zasady wiary i Boże przykazania. Patrzący na to Szatan skłonił Boga, by ten wystawił swego sługę na próbę. Tak też się stało. Na Hioba zaczęły spadać nieszczęścia. Najpierw siły zła odebrały mu majątek, potem wymarła mu rodzina, aż w końcu sam zachorował. Mimo tych wszystkich katastrof człowiek ten nie zaparł się Boga i wszystko przyjmował z pokorą, ufając, że cierpienie, którego doświadcza, to trudny do zrozumienia Boży zamysł. Za jego wielką i głęboką wiarę Bóg obdarzył go wielkim szczęściem, przywrócił mu wszystko, co utracił. Postawa Hioba wydaje się być idealistyczna, bo jak człowiek może znosić tak potworne cierpienia i ani razu nie złorzeczyć? Trudno jest wytrwać w wierze, trudno konsekwentnie pozostawać w kręgu własnych poglądów i przekonań. Świat często wymusza na nas zmianę kierunku myślenia, a tym bardziej oddala nas od Boga. Jak jednak widać, trwanie mimo wszystko w tym, co dobre, jest zawsze wynagradzane.

Kolejnym wzorcem godnym do naśladowania jest, moim zdaniem, niewątpliwe Prometeusz. Oto tytan, jako jedyny zauważył ludzką marność i niedołęstwo, postanowił pomóc człowiekowi, ośmielił się wykraść bogom olimpijskim ogień i oddać go tym, którzy go na prawdę potrzebują do życia. Przechytrzył on także Zeusa, który z proponowanych mu przez ludzi ofiar wybrał zakamuflowane kości i tłuszcz. W tym momencie boski gniew nie znał granic. Prometeusz został skazany na okrutne męki. Przykuto go do skał Kaukazu, tam każdego dnia przylatywał drapieżny ptak, który wydziobywał mu wątrobę, ta zaś każdej nocny odrastała. Po wielu latach nieopisanego cierpienia Herkules uwolnił tytana. Postawa prometejska to postawa bezinteresownej pomocy słabszym z narażeniem własnego życia. W Prometeuszu próżno szukać egoizmu, bardziej pasują do niego określenia takie jak: altruizm, empatia, wielkoduszność, heroizm i poświęcenie. Takich ludzi teraz jest bardzo mało, szkoda, że brakuje tego typu polityków o prometejskich ideałach.

W "Pieśni o Rolandzie" również mamy do czynienia z człowiekiem pełnym ofiarności i poświęcenia. Dla średniowiecznego rycerza na pierwszym miejscu stał Bóg, Ojczyzna i honor. Zapalony patriota i wierzący katolik trzymał się konsekwentnie zasad kodeksu rycerskiego. Największym wyróżnieniem dla Rolanda była śmierć na polu walki z saraceńskimi wrogami. Za jego wierność i oddanie aniołowie uniosły jego duszę do nieba. Nie wezwał on pomocy, gdyż to oznaczałoby hańbę. Współcześnie nikt od nas nie wymaga takiego postępowania. Kiedy przyjrzymy się zachowaniu Rolanda, to stwierdzimy, że brakuje nam konsekwencji w przestrzeganiu prawa, zapominamy o patriotyzmie i swej rodowej przynależności, gubimy gdzieś honor w pogoni za korzyściami. Roland wcale nie jest odległym abstraktem, ale wzorcem osobowym, od którego możemy się wiele nauczyć.

Popularnym i znanym bohaterem jest Jacek Soplica z "Pana Tadeusza". W epopei postać ta jest zarysowana bardzo wyraźnie, ukazane zostały jej zmiany osobowościowe. Ewolucjametamorfoza Soplicy wzbudza podziw. Jako młody człowiek, Jacek lubił hulać i szaleć, pił, bił się. Przyszedł na niego czas, zakochał się, jednak nie mógł być z ukochaną, dlatego pod wpływem ogromnego wzburzenia targnął się na życie jej ojca. Po tym haniebnym czynie zniknął na długie lata. W ciągu tego czasu próbował odkupić swoje winy, walczył w powstaniu, a potem u boku Napoleona, służył Bogu i Ojczyźnie, aż wreszcie powrócił w rodzinne strony pod przebraniem księdza Robaka. Ten dynamiczny bohater potrafił się podnieść po upadku, czuł żal i chciał naprawić winy. Może on być wzorem postępowania dla tych, którzy odeszli od etyki, którzy w życiu uczynili coś złego, wyrządzili innym krzywdę. Jego postawa daje nadzieję i wiarę w to, że można się naprawić, niekoniecznie trzeba walczyć w obronie kraju, ale można zmienić na lepsze swoje codzienne życie.

Stanisław Wokulski z powieści pt. "Lalka" pochodził z rodziny szlacheckiej, ale zubożałej. Musiał całe życie ciężko pracować, aby się utrzymać. Żył on na przełomie dwóch epok: romantyzmu i pozytywizmu. Starania o rękę pięknej Izabeli Łęckiej popierał ciężką pracą, która umożliwiała mu społeczny awans. Z czasem zdobył on wykształcenie i ogromny majątek. Ponadto był to człowiek dobrego serca, pomagał potrzebującym, rozwijał własny kraj, dawał zatrudnienie wielu ludziom. Wokulski to przykład człowieka niezwykle pracowitego. Bogactwo, które zdobył własnymi rękami nie uderzyło mu do głowy, umiał je wykorzystać do szczytnych celów, takich jak pomoc potrzebującym. Przede wszystkim uczciwie zarabiał, a to we współczesnym świecie jest rzadkość. Myślę, że Wokulskiemu można pozazdrościć rozsądku i serca.

W jednym z wierszy Adama Asnyka pt. "Do młodych" podmiot liryczny to mędrzec, który pragnie wskazać młodemu pokoleniu właściwą drogę postępowania. Zwraca on uwagę, że konflikt pokoleń nie jest konieczny, potrzebne jest zrozumienie dążeń i celów każdej epoki, gdyż: "każda epoka ma swe własne cele". Należy również szanować dorobek starszych pokoleń: "nie depczcie przeszłości ołtarzy (...) bo na nich się jeszcze święty ogień żarzy (..) i wy winniście im cześć". Akceptacja, tolerancja dla wysiłków innych, a także wyraźne określenie własnych dążeń, to podstawa zgodnego współżycia między ludźmi.

Z konfliktem pokoleń i dążeń mamy do czynienia także w noweli pt. "Doktor Piotr". Młody Piotr Cedzyna, dzięki ciężkim ojcowskim staraniom, kończy studia w Szwajcarii. Mimo ciekawej propozycji pracy w Anglii, postanawia jednak zostać w Polsce przy swym ukochanym tacie Dominiku. Jednak jego decyzja ulega diametralnej zmianie, gdy dowiaduje się, że ojciec oszukiwał pracowników cegielni, by móc przesyłać synowi więcej pieniędzy na studia. Piotr nie może tego zaakceptować i postanawia wyjechać do pracy, by wrócić robotnikom "ukradzione" pieniądze. Trudno w tym wypadku oceniać postawę ojca, który chciał jak najlepiej dla syna. Pochwalić należy, moim zdaniem, uczciwą postawę Piotra, który bez względu na wszystko czuł potrzebę spłacenia zaciągniętego długu. Jest to sprawa honoru.

Z literatury możemy czerpać liczne pozytywne przykłady postaw moralnych. Problemy dotykające człowieka nie zmieniają się na przestrzeni wieków, może jedynie zmienić się podejście do nich. Wydaje mi się, że każdy może w książkach znaleźć coś dla siebie, poszukać odpowiedzi na wiele pytań. Wymienione wyżej postacie na pewno są godne naśladowania. Pozostaje tylko kwestia tego, czy ktoś sięgnie po te wzorce, czy zainteresuje się motywami postępowania owych bohaterów, czy będzie umiał przełożyć to na współczesność i odnieść do siebie. Przede wszystkim pojawia się jednak pytanie, czy ktoś będzie chciał mieć mistrza i nauczyciela w literaturze? Jest to niewątpliwie problem bardziej złożony psychologicznie, zależny od osobowości człowieka i jego wychowania. Wiem jedno, że w dzisiejszych czasach autorytety zaginęły i nikomu nie chce się ich już szukać.