Jak donoszą wiarygodne źródła zdarzyła się ostatnio tragedia w jakże wzorowym domu państwa Dulskich! Oto, w tej od zawsze uważanej za nieskazitelną i wzorową, i pełną wszelkich cnót rodzinie, doszło do wydarzenia burzącego raz na zawsze tę reputację! Mianowicie syn państwa Dulskich, stały i gorliwy bywalec wszystkich domów rozkoszy w mieście, będzie wkrótce ojcem! To jednak jeszcze żadne halo - skandalem jest to, kto będzie matką jego potomka! Otóż nikt inny jak - służąca Dulskich, Hanka!

Tak, to z pewnością wieść warta szeptania! Ale mało tego, bo tutaj skandal dopiero się zaczyna: pani Dulska Aniela, znana z niemal despotycznego rządzenia rodziną i domem, także i tym r5azem podjęła się rozwiązania synowskiego "problemu". Choć mezalians wydawałby się wyjściem oczywistym i najsłuszniejszym , dla Dulskiej byłoby to na równi z grzechem ciężkim. Dulska nie patyczkowała się z niczym , i po prostu odprawiła służącą z domu dając jej jakieś nędzne sumy koron. Wszystko to opowiedziała mi niejaka Tadrachowa, matka chrzestna dziewczyny, która to negocjowała w jej imieniu z przedstawicielką Dulskich, czyli Juliasiewiczową. Wyborne rozwiązanie adwokackie, nieprawdaż?!

Wiadomo też, iż syn Dulskiej ponoć najpierw otwarcie postawił się matce i chciał się z Hanką ożenić. Ale chyba nie miał tak silnej woli, a może użył zbyt słabych argumentów, gdyż do ożenku w efekcie nie doszło. Ponoć to także zasługa dialektycznych zdolności Juliasiewiczowej.

To tyle jeśli idzie o znane fakty. Oczywiste jest, że w każdym domu na świecie mógł zaistnieć ów problem, i nie byłoby tu nic nadzwyczajnego, gdyby nie ewidentnie negatywne nastawienie i postępowanie Dulskiej. Poczta pantoflowa sugerowała bowiem, że Dulska cały czas miała świadomość romansowania syna ze służącą, jednak przyzwalała na to milcząco, aby syn mógł się wyszumieć pod jej okiem! Jakże teraz perfidnie brzmią słowa, które często słychać na ulicy z ust pani Anieli: "po to są cztery ściany i sufit, żeby brudy prać we własnym domu".

Doniosła dla Państwa - Limetka. Informator pozostaje do wiadomości redakcji.

Oto zaś jak wyglądał poranek, którego pani Dulska ujrzała w gazecie powyższą relację:

  • Czytałaś już, droga Anielo, ten wstrętny paszkwil? - powiedziała Juliasiewiczowa podsuwając gazetę.
  • Nie czytuję takich szmatławych piśmideł.
  • Ale to naprawdę może cię zainteresować, moja droga.
  • Cóż może być takiego ciekawego? Te pismaki żerują tylko na tym, że wściubiają swe nosy w każdy kąt miasta, by potem wykrzywić byle jakie zdarzenie do kwadratu.
  • Hmm... A gdyby tak... tutaj było coś napisane o... twoim domu?..
  • A niechby spróbowali! A zresztą , moja kochana, my nie mamy i nigdy nie mieliśmy nic do ukrycia i niczego, czego mielibyśmy się wstydzić. Jesteśmy bardzo porządnym domem.