Ból i cierpienie tak samo jak radość i szczęście, organizują nasz świat. To jednak cierpienie jest częstszym źródłem inspiracji wielu artystów. Na wstępie chciałabym się zatrzymać na samym słowie matka. Kim jest właściwie matka? Jest kobietą, którą obdarowujemy imieniem: matka, mama, mamusia. Jest tą, która przez 9 miesięcy nosi w sobie płód własnego dziecka. Jest tą, którą w niewyobrażalnych mękach i cierpieniu wydaje na świat cząstkę siebie. Matka martwi się, troszczy, dba o swoje pociechy. Aż wreszcie jest tą, którą może spotkać wiele cierpienia z powodu wojny, biedy, choroby aż końcu śmierci własnego dziecka. W swojej prezentacji przedstawię różne wizerunki matki cierpiącej na przestrzeni różnych epok. Przy czym zaznaczę, że źródła cierpienia moich przykładów będą różne.
 

Swoje rozważania rozpocznę od przedstawienia jednego z najstarszych dzieł literatury polskiej: „Lamentu Świętokrzyskiego”. Utwór powstał w epoce średniowiecze. Ponieważ we średniowieczu wszystko było podporządkowane Bogu, to artyści często odwoływali się do świętej postaci Matki Boskiej, realizując tzw. motyw dolorosa. Lament Świętokrzyski ma formę monologu, w którym Maryja występuje jako matka opłakująca swojego ukrzyżowanego syna. Adresatem plantu są wszyscy ludzie, Chrystus, Anioł Gabriel oraz inne matki. W utworze Maryja skarży się, prosi o współczucie, mówi o swoim cierpieniu, o cierpieniu Syna, chciałaby ulżyć swojemu dziecka niosąc z nim ciężki dębowy krzyż, opatrzyć mu rany, ugasić pragnienie. W szóstej zwrotce opowiada o swoim wielkim, gorzkim bólu, następnie życzy innym matkom, aby nigdy nie zaznały takiego cierpienia jak ona. Utwór zamyka krótka, dwu wersowa formuła, podkreślająca oddanie się w pełni Matki dla Syna, Maryja jest z Chrystusem do końca. Utwór kreuje portret Matki Boskiej, smutnej, zrozpaczonej, cierpiącej, bezsilnej, pomocnej, troskliwej. Maryja jest tu przedstawiona jako człowiek z krwi i kości, gdy ciało Chrystusa jest święte.

Wizerunek cierpiącej matki spotkamy także w malarstwie oraz rzeźbie. Przykładem są średniowieczne piety, które przedstawiają Maryje trzymającą na kolanach ciało Chrystusa. Pierwszą Pietą, którą zaprezentuje, jest Pieta z Lubiąża. Tu wyjątkowo subiektywnie został wyrażony stosunek do uczucia Matki Boskiej. Proszę zwrócić uwagę na twarz Maryi. Przemawia przez nią smutek, żal, rozpacz, cierpienie, jej twarz jest smukła i chuda. Z kolei w piecie Michała Anioła, Maryja nie jest przedstawiona jako bardzo cierpiąca. Jest smutna, ale przez jej twarz przemawia spokój.
 

Kolejną przykładem matki cierpiącej jest postać Jadwigi Barykowej, bohaterki „Przedwiośnia” Stefana Żeromskiego. Utwór powstał w epoce Młoda Polska. W „Przedwiośniu” Stefan Żeromski ukazuje nam inny portret matki cierpiącej, można też ją nazwać: „matką czasu rewolucji”. Jadwiga Barykowa jest kobietą wrażliwa i uczciwa. Wychodząc za mąż, zmienia miejsce zamieszkania. Wraz z mężem udaje się do Baku, gdzie po mimo starań, nie może się odnaleźć obcym świecie. Po czasie na świat przychodzi ich syn, Cezary. Spokój i bezpieczeństwo domowego zacisza państwa Baryków burzy jednak wybuch I wojny światowej. Maż Jadwigi zostaje powołany do wojska i opuszcza rodzinę. Od tego momentu Jadwiga zostaje sama w obcym kraju i wychowuje Cezarego. Cezary wychowywany dotąd w sielankowych warunkach, mający respekt wyłącznie przed ojcem, po jego wyjeździe, czuje się bezkarny. Ucieka z domu, godzinami włóczy się po mieście. Matka nie jest wstanie niczego mu nakazać ani zakazać. Ciągła nieobecność syna sprawia, że czuje się opuszczona. Pewnie czuje się tylko w nocy, gdy wie, ze Cezary śpi. Wówczas przygląda mu się i rozmyśla nad jego przyszłością. Zaczyna też dosięgnąć ją ból, gdyż zdaje sobie sprawę, ze ten, którego wykarmiła i wypielęgnowała staje się jej coraz bardziej obcy. Po pewnym czasie dochodzi do tego, ze to Cezary podejmuje decyzje i wydaje polecenia, a ona może je tylko wypełniać. Przepaść pomiędzy matką a synem pogłębia wybuch rewolucji. Młody Baryka spędza całe dnie poza domem na ulicach miasta, obserwując rozwój wypadków uczestnicząc w zebraniach partyjnych poddaje się nastrojom rewolucyjnym. Chłopak z entuzjazmem odnosi się do idei rewolucyjnych, zapał ten próbuje ostudzić matka, bez skutecznie. Dochodzi nawet do tego, ze matka w obawie by nie pozbawić siebie i syna środków do życia, przenosi w inne miejsce znaczna część rodzinnych kosztowności ukrytych w piwnicy. Jej przewidywania okazują się słuszne. Cezary bowiem wierny nakazom dekretu, wskazuje miejsce ukrycia rodzinnego skarbu. Po oddaniu majątku matka dokonuje nieludzkich wysiłków by zdobyć, choć trochę pożywienia i zapewnić synowi, choć minimum warunków niezbędnych do życia. Wyprzedaje stopniowo ukryty skarb, za który zmuszona jest kupować niewielkie ilości żywności. Cezary, który zawsze doświadczał wszelakich wygód, zaczyna dostrzegać pewne zmiany w wyglądzie matki. Powoli zaczyna się zbliżać do wycieńczonej matki. Pewnego dnia matka za swe dobre serce zostaje skierowana na roboty publiczne w porcie, gdyż przypadkowo udziela pomocy rodzinie rosyjskiej. Tam, pchnięta przez dozorczynie, upada i umiera. W „Przedwiośniu” spotykamy się z wizerunkiem dość oryginalnym, widzimy jak cierpi matka, bezgranicznie kochająca swoje dziecko, wręcz uzależniona od niego aż bezradna. Jej cierpienie polega też na braku szacunku od tego, którego własnymi siłami, w pocie czoła i w strasznym bólu wydała na świat. Może cierpi też, dlatego, ze czuje własna porażkę? Nie jest autorytetem dla swojego dziecka. Myślę, że w przypadku Jadwigi Barykowej, możemy dostrzec dwa rodzaje cierpienia: fizyczne (ciężka praca w domu i w porcie, do której nie jest stworzona żadna kobieta), oraz psychiczne(będące wynikiem ciągłej niepewności i lęku o syna). To wszystko czyni ja matka bolejącą i uważam, ze zasługuje na ogromny szacunek, gdyż doskonale spełniła swój rodzicielski obowiązek, dbała o syna a kiedy umierała, nie czuła żalu tylko strach o dalszy los jej dziecka.

Teraz przejdę do prezentacji wizerunku matki cierpiącej w filmie pt.: „Grbavica”. Jest to portret matki samotnie wychowującej córkę. Esma, bo tak ma na imię kobieta. Jest osobą spokojną i bardzo wrażliwą. Esma wraz ze swoją córką, Sara, żyje w powojennym Sarajewie, dzielnicy Grbavica, gdzie podczas wojny więziono i torturowano cywilów. Pewnego dnia 12 letnia Sara odnajmuje chęć wzięcia udziału w klasowej wycieczce. Ponieważ państwowy zasiłek, jaki otrzymuje Esma, ledwo pozwala jej związać koniec z końcem, kobieta podejmuje pracę w nocnym klubie jako kelnerka. Całonocna praca, okazuje się dla niej wielkim poświęceniem. Podobnie jak Jadwiga Barykowa - poświęca się dla swego dziecka, z tą różnicą, ze mała Sara kocha i szanuje matkę. Kobieta pragnie zarobić pieniądze, które będą przepustka dla jej córki w spełnieniu marzenia. Z dnia na dzień jest coraz bardziej przemęczona, można powiedzieć, ze przerasta ją sytuacja, cierpi, ponieważ nie jest w stanie zapewnić córce godnego dzieciństwa. Do tego dochodzą wspomnienia z czasu wojny. Kobieta była bita i gwałcona, czego owocem jest mała Sara. To przerażająca sytuacja, nie raz chwyciła mnie za gardło. Lecz cóż, Sara jest jej dzieckiem, i jest tez dla niej wszystkim. W tym samym czasie Sara przynosi ze szkoły dobra wiadomość, otóż dzieci ofiar wojennych dostana zniżkę, jeśli pokażą papiery potwierdzające zgon ojca. Sara wierzy, ze jej ojciec był bohaterem. Matka z dnia na dzień zwleka z powiedzeniem dziecku prawdy, aż końcu nadchodzi ta smutna chwila. Zdesperowana nastolatka, dowiadując się, ze jej ojcem był serbski żołnierz, obcina się na łyso. Ta chwila jest nie tylko wstrząsem dla dziecka, ale także dla matki. Która matka zdobyła się na taka prawdę? Cierpienie Esmy polegało na tym, ze kobieta nie była w stanie ujawnić prawdę o ojcu jej dziecka, nie mogła pogodzić się z bolesna przeszłością, ze jej dziecko jest wynikiem gwałtu, nie była chwilami w stanie zapewnić dziecku rozrywki. Jest to prawdziwa opowieść o miłości, która nie jest czysta, bo została zmieszana z nienawiścią, obrzydzeniem i rozpaczą. Film kreuje nam wizerunek matki cierpiącej, ofiary, która w skutek przeżytych doznań, już nigdy nie zazna spokoju. Film na pewno porusza i wzrusza.

Podsumowując moje rozważania, mogę jednoznacznie stwierdzić, ze cierpienie jest czymś, co potrafi zabić, zniszczyć. Jest wiele przyczyn cierpienia, ale zapewne odczuwa się ej tak samo. W przytoczonych przeze mnie przykładach mogliśmy zobaczyć, jakie były przyczyny tego cierpienia: śmierć dziecka, brak szacunku od dziecka, bolesna wojna. Tak samo jak kiedyś, nawet kilkadziesiąt wieków wcześniej, tak samo dziś mamy do czynienia z cierpieniem, a wizerunek cierpiących kobiet, matek, z pewnością niczym się od siebie nie różni…