Obudził mnie łoskot. Wszystko zaczęło wariować . Nie wiedziałem co się dzieje. Statek zaczął zmieniać kąt nachylenia przez co wszystkie rzeczy zaczęły się przesuwać . Pośród tego harmidru wpadł Jukes strasznie wystraszony . To co od niego się dowiedziałem też mnie trochę wyprowadziło z równowagi ale próbowałem zachować spokój. W końcu jestem Kapitanem ! Szybko się ubrałem aby stawić czoło temu co się działo na statku . To co tam ujrzałem zdruzgotało mnie . Rozszalałe wichury , grzmoty rozbijających się fal i głuche wibracje powietrza ... To wyglądało jakby olbrzymi bęben wzywał sztorm do ataku. Zauważyłem że to nie przelewki. Jukes zaczął panikować , słyszałem tylko strzępki jego przerażonych głosu . Chciałem ich zrozumieć ale ten hałas jaki panował nie pozwalał mi. Po chwili zbliżyliśmy się do brezentowej osłony i prowadziliśmy rozmowę podniesionym głosem. Rozmowę przerwał nam wstrząs statku , jakby przód stępki uderzył o coś twardego . Chwilę później strugi rozpalonych bryzgów strzeliły w górę przerwały ciszę jaka zapanowała na statku . Bałem się że Jukes nie poradzi sobie i nie bd mógł dobrze trzymać kursu . Fale nacierały ze wszystkich stron , zadawały statkowi ciosy okropnie silne , jakby chciały na nim wyładować swoją złość . Łzy mi się cisły w oczy widząc jak statek staje się poniewierany i tłuczony . Trzymałem się razem z Juksem ponieważ czułem że tak samo jak on potrzebuje mnie tak ja jego . Widząc te wszystkie przerażone twarze mojej załogi serce mi się krajało .To był tragiczny widok , ale w głębi serca miałem nadzieję że statek przetrzyma ten Tajfun. Widziałem jak Jukes w jednej chwili daje za wygraną żywiołowi ale po chwili ku mojemu zdumieniu pokazał że jest silny , bardzo go podziwiam za taką ogromną nadzieję . Opuściłem Jukesa i udałem się do kabiny nawigacyjnej . Nie musiałem dobrze widzieć aby zauważyć jaki nieład tam panował. W końcu zawsze dbałem aby w tym pomieszczeniu panował porządek. Znalazłem w tym harmidrze barometr i to co na nim ujrzałem strasznie mnie zadziwiło . Tak niskiego stanu barmotera w życiu jeszcze nie widziałem .Nie musiałem długo myśleć nad tym aby stwierdzić że najgorsze jeszcze przed nami. Ostanie godziny były dla mnie na prawdę ogromnym sprawdzianem umiejętności i cieszę się że nadal żyje. Sądzę że statek jest bardzo wytrzymały ponieważ takie fale jakie o niego uderzały już dawno mogły go zatopić .Rozglądając się po pokoju usłyszałem że na pokładzie jest jakaś awantura . Okazało się że to bijatyka ... Jeszcze tego teraz mi brakowało ! Ale dobrze że szybko udało się opanować całe zajście . Spojrzałem na niebo i zauważyłem że wszystkie gwiazdy zgasły. Wiedziałem ze teraz przed nami najgorsze , ale kazałem wszystkim mieć nadzieję bo końcom to nas tylko trzymało przy życiu. Jukes znowu zaczął panikować , ale nie dziwie mu się taki tajfun to tylko dla osób o dobrych nerwach . Rozkazałem marynarzowi iść wprost na falę bo to nasza jedyna szansa przetrwania . Miałem ogromną nadzieję że to przetrwamy . W pewnym momencie statkiem owładnęła ciemność . Szybko zapiąłem górny guzik nieprzemakalnego płaszcza , ponieważ nie chciałem w takim huraganie jakie panował na pokładzie go stracić. 
Poranek następnego dnia :
Przetrwaliśmy ! Jest piękny słoneczny dzień , własnie statek wpłynął do Fuczou . Nikt nie wierzył że mogło nam się udać to przetrwać . A jednak ! Dużo niedowiarków zjawiło się na porcie . Statek wyglądał tragicznie , jakby spojrzeć to był to był taki ruchomy cel dla mniejszych dział krążownika . Nawet taki jeden malarz stwierdził że statek wygląda jakbyśmy wyciągnęli Nan-Shan z jakiegoś dna morskiego i przywlekli do tego portu aby dostać nagrodę za uratowane mienie. Takiej historii jaka przytrafiła się na tym statku nigdy nie przeżyłem i powtórzyć bym nie chciał . Ta wyprawa była sprawdzianem moich umiejętności które mógłbym ocenić na ocenę celującą . Każda osoba która był na tym statku może stwierdzić że ta noc była najokropniejszym koszmarem o jakim jeszcze nikt nie śnił.