"Inny świat" Gustawa Herlinga-Grudzińskiego to dzieło składające się z dwóch części, które kończy Epilog. W skład pierwszej z nich wchodzi osiem rozdziałów, natomiast druga podzielona jest na siedem rozdziałów.

Część I

Główny bohater utworu (zarazem autor dzieła) dzieli swój los wraz z innymi więźniami w Witebsku. Wszyscy, którzy przebywają w przymusowym obozie pracy są przerażeni swym położeniem, wyczekują co się może jeszcze zdarzyć, nie wiedzą co przyniesie ze sobą jutro, nie potrafią przewidzieć tego, jaki tak naprawdę czeka ich los. Więźniowie próbują się integrować i tworzyć pewne grupy. Pojawia się mnóstwo relacji dotyczących egzystencji więziennej.

Narrator przedstawia okoliczności związane z jego przesłuchaniem zanim pojawiło się orzeczenie wyroku. Przerwano jego sen i w ciężkich warunkach zadawano wiele pytań. Został oskarżony o kontakty z Niemcami i współdziałanie na rzecz tamtejszego wywiadu. Ponadto wskazywało na to jego nazwisko oraz strój, w jakim miał zamiar przekroczyć teren Związku Sowieckiego oraz Litwy. Po ostatecznym sformułowaniu zarzutów oskarżono go o chęć szkodliwego, krzywdzącego działania wobec całego Związku Sowieckiego. W związku z tym oskarżeniem miał spędzić kilka lat w przymusowym obozie pracy. Przebywając w witebskim więzieniu główny bohater spotkał przedstawicieli różnych narodowości np. Rosjan czy Żydów. Skazani otrzymywali często surowe wyroki za błahe przewinienia np. jeden z szewców pochodzenia żydowskiego został zatrzymany i skazany za odważne uwagi dotyczące pielęgnacji obuwia. Nie zgadzał się z takim wymierzeniem kary, cały czas wierzył, że jego syn pracujący w lotnictwie nie pozwoli na to, aby tu długo przebywał. Liczył na interwencję oficerską. W niedługim czasie miało jednak miejsce przykre zdarzenie - po skardze jaką złożono pod jego adresem dokonano rewizji, w czasie której pozbawiono go najcenniejszej pamiątki (było to zdjęcie ukochanego syna).

Pojawiają się dokładne objaśnienia związane ze zsyłką więźniów. Stąd mowa o warunkach w jakich przebiegał transport skazańców, przystankach, jak również warunkach atmosferycznych. W toku rozmów więziennych pada przybliżona liczba skazanych do tamtejszych obozów pracy (w granicach 20 milionów). Główny bohater poznaje prawdziwe realia miejsca, w którym przebywa, także na płaszczyźnie słownictwa więziennego. Okazuje się, że skazanym przypisuje się różnorakie przewinienia. Znajdują się tu groźni przestępcy kryminalni, których sytuacja i tak jest lepsza jak tych, których określa się mianem więźniów politycznych, są na tyle odważni, że sami ustalają (na ile jest to możliwe) reguły panujące w obozie.

Narrator często przybiera postać obserwatora egzystencji skazanych, wciąż poznaje nowych ludzi i zarzuty jakie względem nich skierowano, tak powstaje przepływ informacji.

W części końcowej rozdziału pojawia się informacja o dotarciu skazanych do Jercewa.

Nocne łowy

Pojawiają się objaśnienia dotyczące organizacji sowieckich obozów, w których przebywali skazańcy. W drugiej połowie lat trzydziestych XX wieku zaczęło powstawać Jercewo kosztem ciężkiej pracy więźniów. Warunki wówczas panujące były wręcz tragiczne. Przy temperaturze grubo poniżej zera ludzie byli zmuszeni do zamieszkiwania w nędznych pomieszczeniach przy niezwykle ograniczonej możliwości spożywania posiłków. Gotowe baraki zostały otoczone drutem kolczasty uniemożliwiającym wydostania się na wolność. Dodatkowe korzyści otrzymywano z transportu drewna przy pomocy działającej kolei .

Wśród skazanych panowały określone rządy, które oni sami sobie ustalali tzw. priozwoł. Osoby, które pilnowały skazańców nie wykazywały zainteresowania wewnętrznymi porachunkami, przejawami przemocy czy wrzaskami ludzi, których mordowano. Z nastaniem późnego wieczora dawało się zauważyć zwiększoną aktywność tzw. urków.

Główny bohater przedstawia początki swego pobytu wśród skazanych. W momencie gdy zachorował został skierowany do szpitala tzw. lazaretu, który znajdował się w okolicy budynku przeznaczonego dla kobiet. Dla skazańca szpital był wręcz komfortowym miejscem, bowiem można było dostać w miarę dobre jedzenie oraz zasnąć w czystej pościeli. Podczas tego pobytu zawarł znajomość z nieuleczalnie chorym człowiekiem. Takich jak on kierowano do tzw. trupiarni (czyli Jcostnicy), w której panowały ciężkie warunki. W tym miejscu ludzie mogli się spodziewać jedynie śmierci. Przebywając w szpitalu zawarł także znajomość z siostrą Tamarą, dzięki której wszedł w posiadanie trzech książek. W związku z przeprowadzonymi transakcjami (handel butami oficerskimi oraz chlebem) otrzymał stanowisko pracy przy bazie z pożywieniem, w ten sposób nie został przetransportowany na żaden z pozostałych tzw. łagpunktów. Nie znaczy to, że praca do jakiej przydzielono głównego bohatera należała do lekkich. Jednak zawsze istniała możliwość rabunku żywności, co gwarantowało choć na jakiś czas utrzymanie się przy życiu.

Z nastaniem zmierzchu przychodził czas na tzw. nocne łowy, co oznaczało dosłownie polowanie na przebywające poza barakami kobiety. Ujawniała się tu ogromna siła ludzkiego popędu seksualnego. Mężczyźni, którzy szczycili się znaczną swobodą wśród pozostałych skazańców chętnie wykorzystywali swe "przywileje" i często udawali się na owe "łowy" w okolice pomieszczenia gdzie przebywały kobiety. Jakakolwiek nieostrożność ze strony niewiast wiązała się z przykrymi następstwami. Relacja z przebiegu grupowego gwałtu na jednej z kobiet (Marusi) wstrząsa czytelnikiem. W dalszej części okazuje się, że ta sama kobieta zaczęła częściej "odwiedzać" kierownika owej grupy, spowodowało to nieporozumienia wśród znajomych, więc ostatecznie otrzymali pozwolenie od swego lidera na dokonanie kolejnego gwałt na Marusi. Kowal udowodnił w ten sposób, że liczy się z prawdziwymi wartościami w życiu człowieka.

Praca

Pierwsza część tego rozdziału nosi tytuł Dzień po dniu. Przedstawia dokładny opis i rozplanowanie pracy w miejscu, gdzie przebywają skazańcy. W obozie pracy poświęcano się różnym zajęciom np. już z samego rana część zatrzymanych zmierzała w stronę odległego lasu, ponieważ został im zlecony wyrąb lasu. Bolesnym faktem było to, że pod byle pretekstem można było przedłużyć pobyt skazanego w obozie, zdarzało się nawet, że skazany miał tu przebywać aż do śmierci. ( tzw. biezsroczno, co oznaczało dożywocie). Miernikiem pożyteczności więźniów stała się ich sprawność jaką można było zaobserwować przy wykonywaniu zleconej pracy. W związku z tym pojawiał się i podział żywności. Do pierwszego kotła przydzielano tych, którzy wykazywali się najmniejszą wydajnością w pracy, często chorowali i byli osłabieni, stąd i pożywienie ich było najgorsze. Dla tych, którzy potrafili wykonać w 100 procentach pracę dla nich przeznaczoną jedzenie było już trochę lepsze od poprzednich (tzw. drugi kocioł). Natomiast skazańcom osiągającym najlepsze wyniki w pracy (ponad przewidzianą normę) przysługiwało już w miarę godziwe (jak na tamtejsze warunki) pożywienie. Podobnie sprawa wyglądała z przydziałem chleba (dla pierwszej grupy- 400 g, dla drugiej 500, natomiast dla trzeciej 700 g). Praca na jaką skazywano przytrzymywanych była bardzo ciężka, trwała wiele godzin, przy tym nie sprzyjały warunki klimatyczne, w związku z tym niewiele osób w pracy osiągało wyniki ponad normę. Skazańcy otrzymywali różnorakie polecenia. Dzielono ich na odpowiednie brygady, z których każda była odpowiedzialna za coś innego (np. zatrudnieni przy drzewie, przy żywności, czy budowie dróg). Obraz obozu pracy był przygnębiający. Strudzeni więźniowie, wyczerpani ciężką pracą zmuszeni byli do przebywania na zimnie, bardzo często o głodzie w związku z czym zdarzały się kradzieże między sobą. Za wykonywaną pracę w rzeczywistości nie otrzymywali wynagrodzenia.

Druga część omawianego rozdziału otrzymała nazwę Ochłap. Centralną postacią wokół, której skupiono opowiadanie jest Gorcew. Wśród przedstawicieli brygady "leserobudów" traktowany jest jako człowiek wierzący w siłę partii oraz komunizm. Pewnego dnia zezłoszczony wyznał, że jest odpowiedzialny za zabójstwa ludzi. Jednak cała prawda wydaje się dopiero w momencie gdy w obozie znalazł się człowiek, który był jego ofiarą. Skazani postanowili sami wymierzyć mu karę. Za zamkniętymi drzwiami dotkliwie i bez skrupułów skatowano Gorcewa. Jadank na tym się nie skończyło, wykonywał bardzo ciężką pracę, darmo licząc, że w końcu ktoś go zmieni. Z wyczerpania padł nieprzytomny, a w czasie transportu do obozu spotkała go śmierć.

Trzecia część rozdziału to Zabicie Stalina. Przedstawiona została tu historia człowieka, który zachorował na kurzą ślepotę. Wiązało się to z trudnościami widzenia wraz z nastaniem wieczora, skazaniec za wszelką cenę chciał ukryć chorobę. Powodem jego pobytu w obozie był zarzut ataku na Stalina, który będąc pod wpływem alkoholu strzelał do jego portretu. Po kilku latach przebywania wśród skazanych wyszła na jaw prawda o jego schorzeniu. W tych okolicznościach zesłano go do brygady "leserobudów", co znaczyło skazanie na śmierć. Cała sytuacja bardzo ujemnie wpłynęła na jego psychikę, w końcu zgadzał się z zarzutem zamordowania Stalina.

Drei Kameraden

Przedstawiono historię trzech Niemców, przedstawicieli komunistów, którzy opuszczając Niemcy uważali, że w Związku Sowieckim będą mieć spokojne życie. Rzeczywistość okazała się brutalna, zostali potraktowani jako szpiedzy i w konsekwencji zesłani do przymusowego obozu pracy (Jercewo). Jeden z nich odbywał studia uniwersyteckie w Hamburgu (Stefan), natomiast innych dwóch pracowało jako mechanicy w warsztacie w Dusseldorfie (Hans i Otto). Cała trójka miała na swym koncie członkostwo w partii komunistycznej. W pewnym momencie zdecydowali się uciec do Związku Sowieckiego. Tu każdy z nich znalazł sobie jakieś zajęcia (np. praca w fabryce maszyn czy udział w organizacji studenckiej w Kijowie). Jednak ich normalne życie w nowym miejscu nie trwało długo, podczas tzw. Wielkiej Czystki zostali aresztowani. Po przeprowadzonym dochodzeniu otrzymali wyrok skazujący ich na przymusowy i długoletni pobyt w obozie pracy.

W rozdziale pojawia się wyjaśnienie od autora, że w drugiej połowie lat czterdziestych w Londynie otrzymał informację, że jacyś komuniści zdążali do ojczyzny, były to osoby, które przebywały w łagrach.

Ręka w ogniu

W rozdziale tym zamieszczone zostało motto z dzieła autorstwa Fiodora Dostojewskiego mówiące o tym, że ostatecznie życie nie jest możliwe bez nadziei. Pojawia się stwierdzenie, że sama praca i prowadzone dochodzenia dawały okazję do zwyrodniałej satysfakcji dowodzących. Wszelkie poczynania miały prowadzić do zniszczenia godności człowieka, jego człowieczeństwa, w konsekwencji do zgody na stawiane im zarzuty oraz bezwzględne podporządkowanie się dręczycielom. Wszystkie te spostrzeżenia poprzedzają rozważanie losów Kostylewa, z którym główny bohater zawarł znajomość w Jercewie. Michaił Kostylew był przykładnym komunistą, książki, które czytał dotyczyły ideologii marksistowskiej. W czasie studiów we Władywostoku miał okazję wypożyczać znakomite dzieła m. In. Balzaka czy Flauberta. Kształcąc w ten sposób swe pojęcie o kulturze Zachodu był pod jej wrażeniem. Gdy nastał okres, że oddalił się od partii nie postawiono mu zarzutu, jednak po aresztowaniu Bergera (właściciela księgozbioru, z którego korzystał Kostylew) zauważono kto był stałym czytelnikiem. W związku z zaistniałym faktem aresztowano także Kostylewa. Stosowano wobec niego bolesne tortury, jednak ten nie złamał się i nie zgadzał się z zarzutem szpiegostwa. Otrzymał wyrok spędzenia dziesięciu lat w przymusowym obozie pracy. Tam był początkowo człowiekiem, który pomagał skazanym, nawet za cenę oddania żywności, jego "działalność" na rzecz poprawy bytu skazanych została zauważona. Ukarano go ciężka pracą, przebywał w lesie gdzie wykonywał pracę ponad własne siły fizyczne. W konsekwencji zmienił się w człowieka pozbawionego litości, który za wszelką cenę pragnął zdobyć pożywienie, w tych ekstremalnych warunkach utracił swe człowieczeństwo. Jego równowagę psychiczną przywracały mu czytane książki. Zdecydował, że postara się uratować swą godność, wybrał drogę przez cierpienie. Aby pozbawić się zdolności do pracy przypalał swą rękę, aby rana się nie goiła. W konsekwencji nie było możliwe jego wyleczenie, więc skierowano go w miejsce, gdzie czekała go pewna śmierć. Obietnice związane z odwiedzinami jego matki okazały się łudzące. Główny bohater chciał zastąpić w pracy swego towarzysza, jednak nie wyrażono na to zgody. Bliski obłędu Kostylew wylał na siebie wiadro z wrzątkiem i cierpiąc katusze poniósł śmierć, jednak ostatecznie uratował własną godność. Nie poinformowano o całym zajściu nawet jego matki, która dowiedziała się dopiero po przyjeździe do obozu, w którym jej syn przebywał.

Dom Swidanij

Okazało się, że w przymusowym obozie pracy powstał barak przeznaczony do spotkań z najbliższą rodziną. Widzenia były możliwe tylko za pozwoleniem. Aby uzyskać zgodę na spotkania z bliskimi skazani musieli bardzo się starać. Ponadto jednym z podstawowych wymogów było całkowite milczenie na temat warunków bytowania w obozie, w którym przebywali. Na wizytę z bliskimi odpowiednio przygotowywano skazanych. Otrzymywali oni czyste ubranie, mieli możliwość umycia się i strzyżenia. W tzw. Domu Swidanij skazani mogli znajdować się jedynie trzy dni, miejsce to było odpowiednio przygotowywane, gdzie były m.in. meble oraz czysta pościel. Owo miejsce kojarzyło się z azylem, gdzie był czas na uczucia, jakich brakowało na co dzień w obozie. W momencie gdy dotarła wiadomość do jednego ze skazańców o zajściu w ciążę jego żony cieszyli się wszyscy, którzy tę radosną nowinę usłyszeli. Zdarzały się momenty, że z miejsca widzeń z bliskimi dochodziło szlochanie. Takie spotkania kończyły się także rozstaniem na zawsze żon i mężów, bowiem nie każdy potrafił znieść tak długą rozłąkę. Jednak zawsze z tęsknotą oczekiwano na moment widzeń z bliskimi, pomimo tego, że trudno było potem wrócić do realiów obozowych.

Zmartwychwstanie

Narrator wprowadza czytelnika w warunki, jakie panowały w szpitalu obozowym. Okazuje się, że przede wszystkim otrzymywano tam bardziej zdrowsze jedzenie. Było to miejsce gdzie każdy w końcu mógł odpocząć po katorżniczej pracy. Stąd zdarzały się przypadki, że skazani sami kaleczyli własne ciała, by choć na kilka dni mieć możliwość przebywania w lazarecie. Pojawia się opis pobytu w szpitalu samego narratora, który przebywał tam w towarzystwie niemieckiego obywatela oraz aktora rosyjskiego ( Michaiła Stiepanowicza). Pojawia się i historia miłosna lekarza (Jegorowa) do pielęgniarki, która była jedną ze skazanych (Jewgienia Fiodorowna). Więźniarka jednak pokochała przebywającego w obozie studenta, który za specjalnym wstawiennictwem samego lekarza został wysłany w inne miejsce. W tych okolicznościach pielęgniarka złożyła także wniosek o przeniesienie. Poniosła śmierć wydając na świat dziecko ukochanego.

Wychodnoj dień

Tytułowy "wychodnij dień" odnosił się do czasu wolnego, który ustalano po dziesięciu dniach ciężkiej pracy, w rzeczywistości przypadał on raz w miesiącu. Skazani spędzali go na dyskusjach, na pisaniu listów do najbliższych czy wspólnym śpiewie. Był to także moment na dokonanie rewizji osobistych rzeczy skazanych.

Przedstawiona zostaje historia Pamfiłowa - więźnia, który starał się o coraz wydajniejszą pracę by tylko móc zobaczyć się z synem. Pewnego dnia przyszedł z dużym opóźnieniem (prawie roku) do niego list, w którym przeczytał wiele obelżywych i oskarżających słów od syna pod swoim adresem. W tych okolicznościach Pamfilów podupadł psychicznie i na dodatek zachorował. Po powrocie do codziennych obowiązków nie wykazywał już starań o owocną pracę, bowiem nie widział już żadnego sensu. Aż nadszedł dzień, że do obozu przywieziono i jego syna - Saszę. Ojciec w swej wspaniałomyślności wybaczył złe postępowanie dziecka. Niebawem nastąpiła ich rozłąka, młodzieniec został przeniesiony do Niandomy.

Pojawia się także opowieść o próbie ucieczki z obozu jednego ze skazanych (Rusto Karinen), która niestety zakończyła się niepowodzeniem. Od tamtego momentu towarzyszyło więźniowi przekonanie, że przed ciężkim losem nie ma ucieczki.

Część II

Głód

Pojawia się refleksja dotycząca wartości moralnych, które zostały zniszczone w tak skrajnych warunkach egzystencjalnych, w których często doskwierał głód a frustracje seksualne rodziły kolejne tragedie. Kobiety były gotowe poświęcić swe ciało, aby zdobyć w miarę godziwe pożywienie lub otrzymać mniej wyczerpującą pracę. Narrator nie jest skłonny do potępień takiego zachowania, bowiem doskonale wie, że wywołały ją nieludzkie warunki bytowania. Nigdy do końca nie było możliwe, aby przewidzieć każdą reakcję na Brak choćby żywności. Ludzie wpadali w obłęd z powodu braku pożywienia, nawet ci najbardziej wykształceni i kierujący się surowymi zasadami często przegrywali w konfrontacji z brakiem podstawowych środków do przeżycia następnego dnia (np. postać profesora).

Obserwacja życia codziennego w obozie prowadzi do wielu cennych spostrzeżeń. Jednym z nich jest to, które dotyczy osądu postępowania człowieka. Narrator zdaje się obstawać za twierdzeniem, że trudno jest dokonać jednoznacznej oceny zachowania skazanych, bowiem w oczach ludzi, którzy nie przeżyli tragedii obozów wydaje się trudne do zrozumienia ich postępowanie. Jednak kto był uczestnikiem tych wydarzeń wie, jak trudno było zachować prawdziwą godność i człowieczeństwo, bowiem bestialskie warunki bytowania przyprawiały wręcz o obłęd nawet najsilniejszych (Przekonałem się wielokrotnie, że człowiek jest ludzki w ludzkich warunkach, i uważam za upiorny nonsens naszych czasów próby sadzenia go według uczyn­ków, jakich dopuścił się w warunkach nieludzkich - tak jakby wodę można było mierzyć ogniem, a ziemię piekłem- fragment z tego rozdz.).

Krzyki nocne

W tym rozdziale pojawia się także nawiązanie do dzieła Fiodora Dostojewskiego (Zapiski z martwego domu). Narrator snuje kolejne refleksje dotyczące problemu głodu w przymusowym obozie, który często jest powodem poważnych chorób u skazanych, jak również samej śmierci. W takich warunkach pojawiał się lęk o to, że po śmierci nikt nawet nie będzie wiedział, że umarli. Przejmująca bezradność i bezsilność wobec zbliżającego się kresu życia dręczyła większość obozowej społeczności. Stąd pojawił się pomysł powiadomienia najbliższych o śmierci skazanych przez tych, którym uda się przeżyć to prawdziwe piekło.

Zapiski z martwego domu

Tytułowe Zapiski z martwego domu są zapożyczeniem z dzieła rosyjskiego pisarza, w którym pojawi się porównanie Rosji do "martwego domu". Narrator relacjonuje przejawy kontaktu z kulturą w obozie pracy. Skazańcy mieli możliwość uczestniczenia w pokazach filmowych, jak również w wyselekcjonowanych (ze względu na cenzurę) sztukach teatralnych. Była możliwość zdobycia książek z tamtejszej biblioteki, choć większość była bez wartości to jednak znajdowały się publikacje autorstwa pisarzy rosyjskich. Główny bohater otrzymał od jednej z kobiet dzieło autorstwa Dostojewskiego dotyczące realiów dawnego życia obozowego. Była okazja do konfrontacji własnych przeżyć z tymi, które ukazał Dostojewski.

Narrator przywołuje przygotowania do kolejnego spektaklu teatralnego. Opisując poszczególnych "aktorów" dołącza refleksję, że skazani byli uradowani możliwością jakiegokolwiek kontaktu z kulturą, a przedstawienia często przyprawiały ich o zachwyt.

Na tyłach otieczestwiennoj wojny

Rozdział ten składa się z dwóch części ( jedna to Partia szachów, a druga Sianokosy). Również pojawia się tu nawiązanie do utworu rosyjskiego pisarza. W związku z działaniami politycznymi dotyczącymi Rosji i Niemiec wśród więźniów pojawia się szansa na zmianą warunków obozowych. Jednak nadzieja szybko niknie po informacjach jakie docierają z początkiem grudnia 1941 roku.

Narrator wspomina okoliczności związane z donosicielstwem. Przywołuje postać Machepetina (posiadał wyższe wykształcenie) i osoby, która na niego donosiła (Zyskind). Okazuje się, że kapownictwo funkcjonowało w obozie od zawsze i wręcz zmuszano skazanych do takiego postępowania.

Jak sama nazwa wskazuje w części Sianokosy jest mowa o pracy skazanych przy sianie. Po zakończeniu tych robót dla całej brygady przygotowano zajęcie w lesie. Niestety tu główny bohater poważnie zachorował. W tych chwilach naznaczonych chorobą pomagał mu wyżej wspomniany Machapetian, za co chory był mu bardzo wdzięczny - aż do momentu, w którym jeden z jego kompanów uświadomił mu, że jego "opiekun" donosi na niego do kobiety powiązanej z NKWD.

Męka za wiarę

Czytelnik otrzymuje informacje, że w przymusowym obozie pracy (Jercewo) pozostało sześciu Polaków (a było dwunastu). W tych okolicznościach główny bohater w towarzystwie innych rodaków odważył się na akcję protestacyjną w postaci wspólnej głodówki. Na reakcję władz nie czekali długo, ukarano ich natychmiastowym skierowaniem do izolatek na polecenie dowodzącego Samsonowa. W okolicy przebywały także ukarane zakonnice, sprzeciwiły się morderczej pracy w obozie, której nie przyświecał żaden zbożny, szlachetny cel. Minęło kilka dni i część protestujących musiano zabrać do lazaretu, natomiast główny bohater spostrzegł na swym ciele skutki upiornego głodu (opuchlizna). Protestujący informowali się wzajemnie. Przed upływem dziesięciu dni wyprowadzono z celi głównego bohatera i jednego ze współtowarzyszy głodówki. Mili podpisać list skierowany do władz polskich, po czym otrzymali skierowanie do miejscowego szpitala. Dzięki troskliwej opiece starego lekarza (Zabielskiego) uchronili się przed śmiercią (otrzymali dawkę specjalnych zastrzyków)

Trupiarnia

Omówiono miejsce przeznaczone dla ludzi, którzy nie wykazywali jakiejkolwiek zdolności do zleconej pracy. Liczono na to, że gdy odzyskają siły będą mogli ponownie zasilić szeregi pracujących, jednak najczęściej zdarzało się tak, że kończyli tu swój żywot. Darowano im przymus jakiejkolwiek pracy, jednak pożywienie było jeszcze gorsze niż przeciętnego obozowicza, stąd cały czas żebrano o najdrobniejszy skrawek żywności. Główny bohater miał możliwość odwiedzenia tego miejsca. Tam spotkał współtowarzyszy obozowej doli. Poznał historie życiowe osób, z którymi przyszło mu tam przebywać (Dimki, Sadowskiego, czy jednego z inżynierów). Dimko - dawny pop- w celu uchronienia własnej godności i człowieczeństwa zdecydował się na odrąbanie jednej z nóg . Opowiadał głównemu bohaterowi o skazaniu na tereny Środkowej Azji jego najbliższych, o których dalszych losach nic nie wiedział. Niezłomny w swych poglądach opartych na systemie komunistycznym pozostał Sadowski, który z pogardą odnosił się do innych. Przebywający tam inżynier nie był skory do użalania się nad swoją niedolą (został aresztowany z końcem lat trzydziestych ).

Okazuje się, że główny bohater przebywał w tzw. trupiarni w święta Bożego Narodzenia (dokładnie w 1941 roku). Przypomina miłe zdarzenie, kiedy otrzymał od jednej z pań haftowaną chusteczkę, na której widniał m. in. orzełek.

Ważną częścią omawianego rozdziału jest relacja polskiego nauczyciela gimnazjum, a dotyczyła sposobów prowadzenia dochodzenia, a także przebywania w tzw. celi śmierci. Okazało się, że jednak nie będzie prowadzone śledztwo w jego sprawie, co mogło być powodem jakiś przemian na gruncie politycznym. Podczas pobytu w jednym z obozów karnych sprzeciwił się nakazu wykonania określonej pracy, tym samym żądając uwolnienia, które umożliwiał mu amnestia. W konsekwencji ostatecznie dostał się do przymusowego obozu pracy w Jercewie, gdzie jedyne co pozostało to czekać na zgon lub możliwości uwolnienia.

Ural 1942

Czytelnik dowiaduje się, że główny bohater (zarazem narrator) mógł się cieszyć wolnością i ostatecznym opuszczeniem obozu od stycznia 1942 roku. Pożegnany przez bliskich kompanów udał się w kierunku Wołogdy. Początki wolności nie były zachwycające. Noc spędził na dworcu, natomiast z nastaniem świtu odważył się na żebranie o żywność. Dalszy postój odbył się na stacji Buj, po czym bohater udał się w kierunku Swierdłowska. Ukrywając się spotkał się z życzliwością i pomocą robotnic pochodzących z Moskwy, które jechały w stronę Uralu. Gdy dotarł do Swierdłowska udał się do rodziny generała Krugłowa, tam miał możliwość umycia się i spożycia posiłku (jednak obawiając się represji nie wyrażono zgody na nocleg). Udał się w stronę dworca, gdzie zawarł znajomość z piękną Fatimę, która zmierzała w odwiedziny swego małżonka, posiadała bilet partyjny i wyraziła chęć zabrania podróżnika do miejscowości Magnitogorsk. Gdy opowiadał jej o życiu w obozie pracy, nie mogła uwierzyć, że mówi prawdę.

Wraz ze znalezieniem się w Czelabińsku główny bohater zdobył informacje związane z oddziałami polskimi i w towarzystwie innych rodaków wybrał się w dalszą podróż (mijając m. In. Orsk, Orenburg, Arys, Ługowoje). W pierwszej połowie marca został członkiem oddziału artylerii lekkiej w miejscowości Ługowoje. Wraz z innymi członkami został przetransportowany do miejscowości Krasnowodzk?? położonej w okolicach Morza Kaspijskiego. Z początkiem kwietnia przebywał wreszcie za granicą Związku Radzieckiego.

Epilog: upadek Paryża

Jest to rozdział kończący omawiane dzieło autorstwa Gustawa Herlinga-Grudzińskiego. Na początku zamieszczone zostało kolejne motto zaczerpnięte ze wspomnianych wyżej Zapisków z martwego domu. Pojawia się refleksja dotycząca możliwości zniszczenia natury ludzkiej. Narrator wspominając wydarzenia historyczne, które miały miejsce w 1940 roku (tu konkretnie upadek Paryża) przypomina sobie postać pewnego Żyda, którego wówczas poznał. Po kilku latach (1 945 roku) ponownie się spotkali, tym razem w Rzymie. W toku rozmowy były więzień przymusowych obozów pracy poinformował swego rozmówcę o haniebnym czynie, który doprowadził do śmierci kilku niemieckich komunistów. Wierzył, ze główny bohater (jako ten, który przeżył piekło łagrów) zrozumie jego postępowanie. Jednak ten nie odważył się na to, w tej sytuacji dawny współwięzień prędko opuścił Polaka i zniknął w otaczającym tłumie.