Średniowiecze stworzyło kilka wzorców osobowych, do osiągnięcia których należało wówczas dążyć. Był ideał świętego, ideał władcy, rycerza czy też damy. Każdy z nich miał cechy właściwe danemu stanowi. Święty powinien być ubogi (Chrystus kazał chcącym pójść za Nim sprzedać cały majątek i rozdać go ubogim), władca - miłosierny, rycerz - mężny. We wszystkich tych postawach możemy jednak znaleźć wspólne elementy, właściwe myśleniu ludzi tamtej epoki.

Człowiek średniowiecza - bez względu na płeć, pochodzenie czy stan majątkowy - powinien był kierować swe myśli ku Bogu, czyniąc wszystko na Jego chwałę ("ad maiorem Dei gloriam"). Nie wolno mu było jednak zapominać, że jest tylko pyłem niegodnym Bożej uwagi ("Pulvis est et in pulverem reverteris" - "Prochem jesteś i w proch się obrócisz"). Człowiek, jako istota z natury grzeszna, nie był godzien zbawienia i jedynie poprzez wyrzeczenia oraz nieustającą pracę nad sobą mógł dostąpić chwały Nieba.

Kolejnymi cechami średniowiecznego ideału były lojalność i honor, widoczne zwłaszcza na przykładzie rycerstwa. Dobry rycerz musiał być wierny swemu panu, a w najtrudniejszej sytuacji nie wolno mu było odrzucić swoich przekonań i wiary w Boga. Równie ważne było, by nie splamić honoru, np. nie wolno było zaatakować bezbronnego, bo to okryłoby człowieka hańbą.

Idealnym przykładem miłości średniowiecza była miłość dworska. Było to uczucie czyste, duchowe, nie skażone pożądaniem ciała. Rycerz był gotów oddać życie, broniąc czci damy swego serca. Ślubował swą wierność tej jednej jedynej i musiał dochować ślubu do końca życia.

Choć dążenie do doskonałości wymagało nieraz wielkich wyrzeczeń, wielu próbowało ten ideał osiągnąć. Cena, którą musieli zapłacić, nie była ważna. Czy współcześnie ludzie przywiązują do cech średniowiecznego ideału większą wagę, starając się upodobnić do Tristana, św. Aleksego czy innych wzorcowych przedstawicieli średniowiecza?

Uważam, że w dzisiejszym świecie wiele średniowiecznych cnót straciło na wartości. Ludzie nie mają już ideału, do którego powinni dążyć. A nawet jeśli chcą kogoś naśladować, to wyłącznie dlatego, że ta osoba jest bogata.

Bóg w życiu współczesnego człowieka zszedł na dalszy plan. Choć przynależność do Kościoła deklaruje ok. 90% Polaków, tylko co piąty chodzi na Mszę świętą. Nie ma już całkowitego powierzenia życia Stwórcy. Człowiek, który odniósł sukces, nie zamierza już pozostać anonimowy jak średniowieczni pisarze, którzy tworzyli "na większą chwałę Boga". Wyraźnie podpisuje się pod swym dziełem, przypisując całą chwałę sobie, swemu sprytowi i - ostatnio coraz rzadziej - ciężkiej pracy. Z powodu coraz bardziej udanych wynalazków, ludzie wynieśli samych siebie z poziomu prochu do pozycji twórców, prawie równych Bogu. Próbują dorównać mu, jednak wciąż nie mogą przeskoczyć ostatniej przepaści dzielącej ich od Stwórcy - nie potrafią stworzyć życia. Nikt nie przejmuje się również kwestią zbawienia. Jeśli Bóg istnieje - mówią - to zdążę pojednać się z Nim przed śmiercią i będę zbawiony. Znikł gdzieś lęk przed Panem karzącym nieposłusznych. Nikt już nie wierzy w piekło - i to do tego stopnia, że Dantejskie Inferno sprowadza się do alegorii.

Lojalność i honor to dziś często jedynie puste słowa. Pięknie brzmiące, będące ideałem dla większości, ale kiedy przychodzi wybierać między lojalnością a zyskiem, między honorem a korzyścią, ideał ten staje się odległy. Bliższa jest pełna kieszeń i dlatego lojalność i honor nie mają żadnej wartości.

Upadł również ideał miłości duchowej. W kwestii uczuć panuje zupełna swoboda, a stosunki przedmałżeńskie są na porządku dziennym. Prawie nikt nie pamięta Tristana, dla którego widok Izoldy i brzmienie głosu ukochanej, były ważniejsze i o wiele cenniejsze od bliskości jej ciała. Również ciało ludzkie nie jest już przedmiotem wstydliwości, nie trzeba go umartwiać, jak czynili to asceci. Ciało jest po to, by mu dogadzać, by spełniać wszystkie jego zachcianki, nie przejmując się konsekwencjami.

Choć we współczesnym świecie średniowieczne wartości zostały zdewaluowane, są ludzie, którzy starają się dążyć do tamtych ideałów. Stawiają Boga na pierwszym miejscu, przedkładając Jego wolę nad swoje pragnienia. Są gotowi poświęcić wszystko w imię głoszonych przekonań. Czekają z pierwszym pocałunkiem do dnia ślubu, gdyż piękno duszy bliskiej osoby jest dla nich ważniejsze od zalet ciała.

Niestety, tych godnych naśladowania osób jest w dzisiejszym świecie niewiele. Trudno ich dostrzec, gdyż są zagłuszani przez materialistów, którzy za osiągnięcie sukcesu uważają zdobycie majątku i którzy głośno nawołują do naśladownictwa. Współcześni ludzie powinni zacząć zwracać uwagę na tych cichych, którzy pozornie nic w życiu nie zdobyli, a którzy tak naprawdę zwyciężyli, idąc swoją drogą - drogą ideałów - pomimo nawoływań świata do konsumpcyjnego i komfortowego życia. Myślę, że gdybyśmy tak jak oni powrócili do średniowiecznych wzorców człowieka doskonałego, świat mógłby stać się lepszy. Życie zwrócone ku Bogu i rozwojowi ducha nabrałoby wartości trwalszych niż pieniądze.