Z jeziorem Świteź wiążą się dwie piękne legendy. Obie opisał Mickiewicz w swoich balladach i romansach.

Pierwsza z nich opowiada o cudownie ocalonych kobietach, które bojąc się hańby, uprosiły Boga o ratunek. Otóż w czasach gdy na Litwie panował potężny Mendoga, żył mądry i waleczny Tuhan. Był on panem pięknego i bogatego miasta. Cieszył się też urodą i mądrością swojej córki. Niestety któregoś dnia musiał opuścić swoje domostwo i ruszyć na pomoc zaatakowanemu przez cara Rusi Mendogowi. Długo się wahał czy powinien zostawiać miasto bez ochrony ze strony mężczyzn, których musiał wziąć ze sobą na wojnę. To właśnie jego córka przekonała go, że nad kobietami i dziećmi z jego miasta czuwa Bóg i nic złego im się nie stanie.

Gdy tylko Tuhan ze wojskiem oddalili się, miasto zaatakowali Rusini. Bezbronne kobiety modliły się do Boga, aby ten uratował je przed haniebna śmiercią i niewolą. Prośby ich zostały wysłuchane. Miasto zalała woda, a jego mieszkańcy przemienili się w kwiaty, które miały magiczną moc. Swoim pięknem kusiły wrogich żołnierzy, ale gdy ci zerwali je i przypięli do odzieży, zatruły napastników.

W miejscu, w którym kiedyś stało owe miasto, dzisiaj jest piękne i tajemnicze jezioro Świteź. Ludzie boja się podchodzić do niego po zmroku. Podobno w nocy z dna jeziora dobywają się dziwne dźwięki. Sugerują one, że w zatopionym mieście wciąż toczy się życie.

Równie piękna i pełna tajemnic jest opowieść o mieszkającej w jeziorze nimfie Świteziance. Wiele lat temu, nad brzegami jeziora, spotykała się para kochanków. Młodzieniec był strzelcem w borze, natomiast pochodzenie dziewczyny było owiane tajemnicą. Nawet sam chłopiec nie wiedział kim jest jego piękna ukochana.

Któregoś dnia zaproponował ukochanej wspólne życie. Zapewnił, że kocha ją i chce z nią zamieszkać. Dziewczyna jednak zapytała o stałość jego uczuć. Zasugerowała, że boi się jego zdrady. Chłopiec od razu zaczął ,,kląć się przy jasnym księżyca blasku", iż dochowa wierności ukochanej. Panna wysłuchała młodzieńca, ale ostrzegła go przed złamaniem ślubów. Napomniała, że kara za złamanie obietnicy może być bardzo dotkliwa. W chwile później odeszła.

Strzelec wracał już do swojej chaty, gdy z jeziora wyłoniła się cudowna kobieta. Wyjątkowo piękna postać kusiła młodzieńca obietnicą wspólnego, beztroskiego i pełnego szczęścia życia. Pod wpływem urody i słodkich obietnic nimfy, strzelec zapomniał o złożonej tej nocy przysiędze i po falach pobiegł do cudownej kobiety. Kiedy chwycił ja w ramiona, zrozumiał swój błąd. Nimfa była tą samą dziewczyną, z którą spotykał się potajemnie i której ślubował wierność. Zgodnie z obietnicą za niewierność spotykała go surowa kara. Wody jeziora wzburzyły się i porwały jego ciało. Natomiast dusza została wyrzucona na brzeg i od tej pory jęczy pod modrzewiem, który był świadkiem wielu spotkań młodego strzelca i jego tajemniczej kochanki.