Jan Kochanowski żył w epoce szczytu renesansu w Polsce przez co jego twórczość może być czytana jako wyraz poglądów i postaw całego pokolenia. Opowiedział się za humanizmem, czyli uznaniem człowieka za duża i autonomiczna wartość w świecie. To on był jego głównym tematem. Mistrz z Czarnolasu, jak go nazywali współcześni, uzyskał świetne wykształcenie, na uniwersytetach europejskich, przez co wyśmienicie znał kulturę i filozofie, miał z niej doktorat, starożytnej Grecji i Rzymu, przez co wiele jego utworów kontynuuje poszukiwania antycznych poetów, czy filozofów. Jednym z podstawowych utworów, który pokazuje jego filozofie życiowa stanowi "Pieśń trzecia", włączona w ich zbiór w "Księgach wtórych".

Choć nie można jasno zdefiniować podmiotu lirycznego w tym utworze wydaje się on bliski samemu poecie. Pieśń ta należy do kategorii filozoficzno - refleksyjnej. Jest to zbiór zaleceń i nauk kierowanych do ludzi, którzy chcieliby uczynić swoje życie bardziej wartościowym. Głównym jej wyrazem jest pogląd, ze to nie w pieniądzach, dobrach materialnych człowiek powinien upatrywać swojego szczęścia. Mówi te przy tej okazji o rzymskiej bogini losu Fortunie, która potrafi odmienić życie każdego człowieka, który pokłada nadzieje w ziemskim dobrach, przemijalnych i niepewnych. Nie zagraża ona tylko dobrom duchowym, które jako jedyne nie są od niej zależne i człowiek chcący spokoju i pewności w życiu powinien głównie nad nimi się skupiać. Następnie podmiot stwierdza, ze jeżeli ktoś skupia się głównie na pieniądzach, to tez poprzez nie szuka sobie znajomych, przez co nie można mówić w takim wypadku o rodzeniu się prawdziwej i szczerej przyjaźni. Nie dość więc że taki człowiek ma los nie pewny to jeszcze nie ma prawdziwie bliskich osób wokół siebie. Jeżeli fortuna stanie się niepomyślna dla człowieka tacy "przyjaciele" jak szczury, pierwsi go opuszczą i pozostawia samemu sobie z problemami. W tej pieśni Kochanowski pokazuje tez wyraźnie opisaną postać samej Fortuny. Niczym Sprawiedliwość ma zawiązane oczy, jednak jej wyroki są zarówno niszczące jak i pozytywne dla ludzi, którzy dostali się w jej koło. Niektórym przysparza ona wielu bogactw, co czyni z nich ludzi pysznych i zawistnych, podnoszą oni wtedy "nosy wyżej twarzy". Jednak zapominają, że nie zawsze będzie wieść im się pomyślnie i mogą nastąpić dla nich niekorzystne zmiany. Tylko ludzie, którzy z góry zakładają jej niszcząca siłę, starają się w swoich duszach zbudować szaniec cnót i wartości, zdolny odeprzeć jej koło. Wiele w twórczości Kochanowskiego pięknych zaleceń życia w zgodzie w towarzystwie przyjaciół, z którymi może on nie tylko prowadzić uczone dysputy, ale i po prostu przyjemnie spędzać czas na zabawie, która jeżeli nie jest zbyt częsta i wynaturzona stanowi zaletę ludzkiego życia a nie wadę. Taki właśnie moment, pożądany, przedstawił Jan Kochanowski w innej pieśni "Chcemy sobie być radzi"., która rozwija niektóre watki poprzedniego utworu. W pierwszych jej słowach Mistrz z Czarnolasu wzywa ludzi do odpoczynku, który jeżeli przypomnieć sobie zalecenia Pisma Świętego i religii chrześcijańskiej, jest nawet obowiązkiem człowieka, i właściwym czczeniem dnia świętego. Kochanowski wyraźnie zaznacza na początku tej pieśni::

"Chcemy sobie być radzi?

Rozkaż, panie, czeladzi,

Niechaj na stół dobrego wina przynaszają,

A przy tym w złote gęśli albo w lutnią grają".

Kolejne wersy tej pieśni wskazują jednak i na inne sprawy, strony ludzkiego życia, które nie zawsze jest tylko i wyłącznie przyjemnym ucztowaniem, smakowaniem świata. . Początkowy obraz spokoju jest jednak koniecznością dla człowieka, który chciałby zachować jakiekolwiek rozeznanie we świecie, który w większości swoich tajemnic jest dla niego nieodgadniony i nieprzenikniony. Ludzie którzy starają się dojść znaczenia tajemnic świata, przeniknąć boskie decyzje, z góry skazują swoje działania na niepowodzenie, by przypomnieć w tym miejscu jeszcze horacjańskie słowa:

"Nie pytaj próżno bo nikt się nie dowie,

Jaki nam koniec gotują bogowie.

I babilońskich nie pytaj wróżbiarzy,

Lepiej tak przyjąć wszystko jak się zdarzy..."

Kochanowski znowu przywodzi tutaj na myśl antyczne zalecenia stoików, kierujących dążenia ludzkie do osiągnięcia stanu apatii, czyli wychowania się z wszelkich pętających łańcuchów pożądań , popędów i afektów: "Kto tak mądry, że zgadnie,/ Co nań jutro przypadnie / Sam Bóg wie przyszłe rzeczy, a śmieje się z nieba; /Kiedy się człowiek troszcze więcej, niżli trzeba. /Szafuj gotowym bacznie! /Ostatek, jako zacznie, /Tak Fortuna niech kona: raczyli łaskawie, /Raczyli też inaczej; my siedzim w jej prawie".

Kochanowski w swoich pieśniach urasta na człowieka doświadczonego i pewnego swojego losu, nie w sprawach materialnych, czy ziemskich, lecz duchowych.