Po drugiej stronie starej szafy spotkałam tajemniczą postać. Wyglądała jak człowiek, ale miała skórę w kolorze morskiej wody i długie, czerwone loki do pasa. Jej oczy również były czerwone. Na policzkach miała namalowane żółte, faliste linie. Ubrana była w białe futro jakiegoś zwierzęcia, pokryte małymi, zielonymi łatkami. Na głowie miała metalowy wieniec. Wyrzeźbione były na nim bardzo ładne i starannie wykonane listki i kwiatki. W jednej ręce niosła pęk kolorowych kwiatów, a w drugiej gałąź dziwnych, fioletowych jagód.