Niedawno w polskim świecie politycznym było bardzo dużo emocjonujących dni, a wszystko to za sprawą wyborów parlamentarnych. Pojawiło się kilka nowych partii politycznych, mających wiele "cudownych" swoich programów, głoszących głównie to, że "jeśli nam zaufacie, to wszystko obróci się o 180 stopni". Przekładając to na normalny język, można powiedzieć, że ktokolwiek zwycięży, to i tak będzie to co było. Do tego wyścigu jak za każdym razem przystąpiło wielu ważnych polityków. Przykładowo pan Andrzej Lepper zdecydował się na przerwę w blokowaniu dróg i wysypywania na nie zboża, po to, by wziąć udział w wyborach. Olechowski z Tuskiem zamienili brzytwę z przysłowia "że tonący nawet brzytwy się chwyta", na platformę. Dzięki temu mogli kolejny raz kandydować w wyborach do parlamentu. Oczywiście z wyścigu do Sejmu nie zrezygnowali także bracia Kaczyńscy.

Nie przywiązuję zbytniej uwagi do wyników tych wyborów, ponieważ i tak każdy myśli tylko o jednym, czyli o pieniądzach i władzy.

Najpierw są obietnice przedwyborcze, natomiast później przychodzi czas na to aby skutecznie wykręcić się z tych bardzo często niestety pustych słów. Lewica chciała zlikwidować Senat, ale oczywiście w momencie, gdy dowiedzieli się o tym, że mają w nim czterech swoich przedstawicieli, szybko zmienili zdanie.

Lider Samoobrony, Andrzej Lepper, zapewniał wyborców, że wie jak załatać dziurę budżetową. Ale po wyborach stwierdził, że nie ma sensu starać się spłacać zadłużenie, skoro można zaciągnąć jeszcze więcej pieniędzy. Powiedział także, że nie ma się co spodziewać, by nasza gospodarka wyszła na prostą przed upływem... dwustu lat, a te wszystkie długi ciążyć będą na naszych dzieciach i ich dzieciach. Chciałbym tutaj powiedzieć jeszcze o jednej sprawie z udziałem pana Leppera. Wraz z około pół tysięczną grupą ludzi protestował przeciwko supermarketom. Stanął w obronie małych sklepów osiedlowych, które przez te molochy bankrutują. Z pewnością miał rację, ale zapomniał, że w supermarketach znajduje zatrudnienie ogromna ilość osób, nie wspominając już o etatach w reklamie czy marketingu tych sklepów. Czyli można powiedzieć, że chciał pozbawić setki osób pracy, aby uratować stragan z pietruszką, czy sklepik z odzieżą.

Wielkie podekscytowanie pojawiło się także w czasie pierwszego posiedzenia Rady Ministrów. Premier w swoim wystąpieniu zaapelował, by wszyscy posłowie tworzyli jedną wspólnotę, aby łatwiej porozumiewać się, co będzie z pożytkiem dla Polski. Słowa te spowodowały dość wyraźne ożywienie wśród parlamentarzystów. Liga Polskich Rodzin była niezadowolona, że premier rozpoczął swoją pracę od podróży do Niemiec, oraz z powodu tego, że w swoim przemówieniu nie zajął żadnego stanowiska w sprawie Kościoła.

Warto wspomnieć o zabawnych momentach i wypowiedziach pierwszych godzin panowania nowego rządu. Wspomniana LPR zaprosiła SLD na pielgrzymkę do Częstochowy w najbliższy Popielec, aby z pokorą poprosić Boga o rozgrzeszenie i wybaczenie. SLD nie pozostało dłużne i skwitowali to tym, że wszyscy z LPR z pewnością zostaliby całkowicie przysypani popiołem, gdyby prosili o przebaczenie za swoje grzechy.

Wniosek stąd taki, że nie musimy się przejmować losami Polski, ponieważ rządzą nią "wspaniali specjaliści". Kończąc, chciałbym zacytować Lecha Wałęsę, który powiedział, iż: "jestem za, a nawet przeciw", za tego typu władzą.