Jest to oczywiste, że chyba większość mężczyzn lubi sport. Są też wyjątki od tej reguły, ale taki mężczyzna - wyjątek, z pewnością wśród swoich znajomych, nie jest stu procentowym mężczyzną. Spowodowane jest to tym, że coraz częściej męskość liczona jest na podstawie oglądniętych w danym tygodniu różnego rodzaju meczy, spotkań sparingowych, czy też turniejów. Czyli wniosek jest oczywisty. Mężczyzna jest wówczas "prawdziwy", jeśli może poszczycić się jak największą liczbą widzianych transmisji sportowych, przy okazji nie dopuszczając pozostałych domowników do telewizora. Nie można pod żadnym pozorem nazwać go egoistą, bowiem on jest wtedy mężczyzną.

Jeszcze lepsza sytuacja jest wówczas, gdy pan domu uczestniczy w zmaganiach sportowych na ekranie wraz ze swoimi kompanami. Staje się całkiem innym człowiekiem. Przeważnie w trzy lub cztery osoby zasiadają w fotelach i przez dziewięćdziesiąt minut nie odrywają oczu od ekranu. Fascynują się biegającymi po całym boisku piłkarzami, przy okazji ich chwalą lub ganią. Z biegiem czasu coraz głośniej ze sobą rozmawiają, co przede wszystkim wynika z ilości wypijanego piwa. Bo przecież oglądanie meczu bez picia piwa jest praktycznie niemożliwe.

Jest to wiadome, że wszystkie błędy ich ulubionego zespołu, czy danego piłkarza, są tak naprawdę zawsze wypatrzone przez kiepskiego sędziego. To oni uważają się za najlepszych sędziów, wypijając kolejne piwka i zjadając coraz większe ilości golonek.

Prawdziwy żal u naszych wspaniałych panów zaczyna się tuż po zakończeniu meczu, gdy ich drużyna niestety przegrała. Oczywiście jedynym wtedy pocieszeniem jest wypicie kolejnych butelek piw. Jak się okazuje są one dobre na wszystko. Bowiem łatwiej jest się przy nich smucić, jak również radować. Przecież wypicie piwka lub dwóch, z racji tego że nasza drużyna wygrywa lub... przegrywa, to wręcz po prostu wypada.

Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Po skończeniu zawsze bardzo ekscytującego meczu i wypiciu kilku piw, wspomniani panowie mogą spokojnie wrócić do swej trzeciej miłości, czyli kobiety. Jakże cudownym zaskoczeniem jest to, że po kilku godzinach bycia twardym i bezwzględnie pewnym siebie mężczyzną, który zawsze ma rację, staje się potulnym, jak baranek chłopczykiem u boku swojej kobiety.