Temat młodości często gości na kartach literatury. I nic w tym dziwnego, gdyż jest to okres w życiu człowieka, w którym decydują się jego przyszłe losy. Wtedy to właśnie wkracza na ścieżkę kariery zawodowej, podejmuje pierwsze ważne decyzje dotyczące własnej egzystencji, wtedy także ustala się jego kodeks moralny i hierarchia wartości. Czyż zatem młodość nie jest warta opisania?

Niezwykle często łączy się młodość z postawą idealistyczną, chęcią zmieniania świata tu i teraz, natychmiast. I coś w ty jest, gdyż młodzi ludzie zdają się być bardziej otwarci na świat, mniej oskorupieni rutyną dnia, reagujący bardziej emocjonalnie na to, co ich i innych spotyka. Wystarczy sięgnąć po "Odę do młodości" Adama Mickiewicza, aby się przekonać jak w literackim ujęciu wygląda przeciwstawienie młodych starym. To właśnie młodzi są solą tej ziemi, to oni przekształcają rzeczywistość, to oni stanowią nadzieję na to, iż świat okaże się w przyszłości lepszym.

Chyba żadna inna epoka nie wyeksponowała tak młodości jak romantyzm. Właściwie to nawet trudno sobie wyobrazić, ażeby romantyk był starcem, nawet jeśli Krasiński czy Mickiewicz dożyli mocno dojrzałego wieku. Przyjrzyjmy się zatem sprawie z bliska.

Tytułowy bohater powieści Adama Mickiewicza "Konrad Wallenrod" był jeszcze dzieckiem, gdy został wzięty w niewole przez rycerzy Zakonu Przenajświętszej Maryi Panny. To pośród nich się wychował i dorósł do wieku młodzieńczego. To oni w poili mu kodeks rycerski. Z drugiej strony, to w państwie krzyżackim poznawał dzięki opowieściom Wajdeloty dzieje własnej ojczyzny, to tu nauczył się ją kochać. Po ucieczce z niewoli trafił na dwór Kiejstuta, gdzie poznał i pokochał jego córkę Aldonę. Nie dane jednak im było cieszyć się szczęściem małżeńskim, gdyż nasz bohater był zmuszony do poświęcenia go na rzecz dobra ojczyzny. : "szczęścia w domu nie zaznał ,bo go nie było w ojczyźnie" . Można zatem powiedzieć, iż wszystkie najważniejsze rzeczy w życiu Konrada wydarzyły się, gdy był jeszcze młodzieńcem. To wtedy przyswoił sobie kodeks rycerski, to wtedy pokochał ojczyznę oraz Aldonę, to wtedy dokonał wyboru moralnego, który zdeterminował jego dalsze losy. Ktoś jeszcze śmie wątpić w to, iż to właśnie młodość decyduje o naszym życiu?

Inny Mickiewiczowski bohater, mianowicie Konrad (trzecia część "Dziadów"), to młody człowiek, który wznieca bunt przeciw Bogu, gdyż uważa, po pierwsze, iż jest jeśli nie wyższy w swym duch od Niego, to przynajmniej równy, po drugie zaś, jest w nim więcej miłości niż kiedykolwiek było w Stwórcy, wszakże jest On tylko "Mądrością". Można powiedzieć, iż nasz bohater przeżywa dość typowy młodzieńczy bunt, tyle tylko, że nie przeciw swym rodzicom, ale Ojcu Najwyższemu. Wiele tu bezpodstawnych oskarżeń, trochę młodzieńczej naiwności i wielkie pragnienie zmiany oblicza świata, które nie może znieść świadomości, iż tego nie da się zrobić natychmiast.

Wydaje mi się, że pomijając formę, w jaką romantycy ubrali swe dzieła, to, jeśli chodzi o młodość, nie wiele się zmieniło do naszych czasów. Być może, nie musimy teraz poświęcać swego szczęścia osobistego na rzecz dobra ojczyzny, być może, niewielu z nas przyszłoby na myśl, aby się buntować przeciw Bogu, ale bez wątpienia każdy z nas w jakimś zakresie sprzeciwia się ograniczeniom, jakie narzuca mu rzeczywistość, czy tez nie godzi się z taka postacią świata, jaką zastaje w chwili swych narodzin.

Niektórzy starsi ludzie żałują, że ich młodość minęła bezpowrotnie, że gdyby mieli szansę przeżyć ją jeszcze raz, zrobili by to inaczej, wykorzystując przy tym mądrość, jaką zgromadzili w trakcie dotychczasowej swej egzystencji. Koncepcja połączenia młodzieńczej żywiołowości ze starczą młodością jest niezwykle pociągająca dla wielu twórców. Jednym z nich był bez wątpienia Adam Asnyk który w swym utworze zatytułowanym "Do młodych" głosił, iż każda epoka ma swój wkład w ogólny postęp ludzkości, ale każda wcześniej czy później wyczerpuje swój potencjał twórczy, w związku z czym musi ona ustąpić nowym ideom i prądom kulturowym - "Każda epoka ma swe własne cele / I zapomina o wczorajszych snach...", jednakże młodzi nie powinni zapominać o tym, co zawdzięczają starszym, nie powinni zapominać o swych korzeniach - "Ale nie depczcie przeszłości ołtarze ,Trzeba z żywymi naprzód iść ,Po życie sięgać nowe ,a nie w zwiędłych laurów liść z uporem chylić głowę". Wszakże to dzięki doświadczeniu starych istnieje możliwość korygowania aberracji, które nieodwracalnie łączą się z okresem rozwoju młodego człowieka, korygowania owego nowego oblicza ziemi, które młodość tworzy.

Jak zatem widać również pozytywiści eksploatowali problematykę związana z dojrzewaniem we swych utworach, jakkolwiek dominowało u nich przekonanie, iż młodzi ludzie powinni jednak kierować się w swym postępowaniu raczej rozumem niż emocjami. To dość zrozumiałe szczególnie pod dwóch nieudanych zrywach narodowowyzwoleńczych - Powstanie Listopadowe oraz Powstanie Styczniowe, które były przede wszystkim dziełem młodych. Człowiekiem, który brał udział w Powstaniu Styczniowym, był Stanisław Wokulski, główny bohater powieści Bolesława Prusa zatytułowanej "Laka". Oczywiście, był wtedy jeszcze bardzo młodym człowiekiem. Pobyt na Syberii spowodował w nim przemianę duchową, nie pozostało w nim wiele młodzieńczego idealizmu, przynajmniej jeśli chodzi o kwestie społeczne i polityczne, jakkolwiek jeśli chodzi o miłość, to bez wątpienia wciąż należał do pokolenia wychowanego "Na cierpieniach młodego Wertera". Zapewne gdyby go zapytać, czy jeszcze raz przystąpił by do powstania, odpowiedziałby, iż przede wszystkim nie należałoby do niego dopuszczać, gdyż już na samym wstępie wiadomo było, że nie ma ono widoków na powodzenie. Tak właśnie radzi doświadczenie młodości.

Młodym człowiekiem, który poświęca się jednej wielkiej idei, jest również Tomasz Judym, główny bohater powieści Stefana Żeromskiego zatytułowanej "Ludzie bezdomni". Chce on pomagać skrzywdzonym i poniżonym. Aby móc bez przeszkód realizować tą ideę, odrzuca nawet miłość kobiety, którą kocha. Można powiedzieć iż w jego osobie idealizm młodzieńczy osiąga szczyt, na który zdołali i zdołają się wspiąć nieliczni.

Interesujące podejście do młodości miał Witold Gombrowicz. Dla niego była ona równoznaczną z niedojrzałością, brakiem jakiejś sprecyzowanej i ostatecznej formy. Nic zatem dziwnego, że trzydziestoletni bohater "Ferdydurke", mianowicie Józio, który się ową niedojrzałością szczycił, zostaje wzięty przez profesora Pimkę pod kuratelę. Jego celem jest narzucenie Józiowi jakiejś określonej formy, zmuszenie go do przyjętą takiej, bądź innej, pozycji społecznej. Wszakże to skandal, aby trzydziestoletni mężczyzna wciąć był niedojrzały. Prowadzi go ona zatem najpierw do szkoły, gdzie nasz bohater zostaje niejako rzucony pomiędzy dwie formy przejawiania się młodości: chłopactwa i chłopięctwa. Następnym przystankiem naszego bohatera jest stancja u Młodziaków, gdzie Józio ma szansę zapoznać się z rodziną, która odrzuciła wszelkie dawne formy, tyle tylko, że jej przedstawiciele nie zauważają, iż przyjęli zupełnie nowe. W końcu nasz bohater trafia do dworu Hurleckich, gdzie zapoznaje się z tradycja szlachecką, dość mu obcą zresztą. Gombrowicz starał się nam pokazać w swej książce ograniczenia, jakim podlega dorosłość, bycie kimś, i jeżeli gdzieś znajdował szansę na bycie sobą to w pewnej nieokreśloności, jaką ze sobą niesie wiek młodzieńczy.

Cóż, mogliśmy się przekonać, że na młodość można patrzeć z bardzo różnych, nieraz się wykluczających perspektyw, niemniej jednak pozostaje ona wciąż jednym z najważniejszych motywów literackich, wciąż na nowo wyzyskiwanych przez kolejne pokolenia pisarzy.