Cierpienie jest nieodłącznym elementem naszego życia. Towarzyszy nam od momentu narodzin aż do śmierci. Jest jednym z najintymniejszych ludzkich przeżyć. Człowiek różnie na nie reaguje na cierpienie swoje lub innych. Sylwia Carmen powiedziała kiedyś, że człowiek "w wielkim cierpieniu zamyka się w sobie jak ostryga, otwierając mu serce przemocą, pozbawiłoby się go życia". Cierpienie kształtuje nasze człowieczeństwo. Poprzez nie doskonalimy siebie, dorastamy, stajemy się bardziej wrażliwi. Jednak czasem ból może być tak wielki, że człowiek nie jest wstanie go znieść i załamuje się. Motyw cierpienia i różnych postaw wobec niego pojawia się w literaturze już od czasów najdawniejszych. Literatura bowiem, studiując człowieka i analizując jego wewnętrzny świat przeżyć, nie mogła zamykać się na ten jakże ważny dla nas wszystkich problem.

Z zagadnieniem cierpienia spotykamy się już w Biblii. W Starym Testamencie znajdujemy opowieść o Hiobie wiernym słudze Bożym. Pewnego razu szatan poprosił Najwyższego, by mógł doświadczyć Hioba i sprawdzić, czy jego wiara jest rzeczywiście tak mocna i niezachwiana. Bóg zgodził się na ową próbę. W krótkim czasie Hiob stracił wszystko, co posiadał. Utracił majątek, dzieci i zdrowie. Ten mąż sprawiedliwy wiedział, że cierpi niewinnie i niczym sobie nie zasłużył na takie nieszczęścia. Jednak mimo wszelkich swych wątpliwości, nigdy nie przestał ufać Bogu i wierzyć w sens Jego wyroków. Cierpienie Hioba w boskim planie nie było karą, lecz próbą wierności, którą ten człowiek przeszedł pomyślnie. Za to został wynagrodzony. Odzyskał wszystko, co utracił.

Pokornie przyjął na swe barki cierpienie także Jezus Chrystus. To On, chcąc odkupić ludzkość od śmierci wiecznej i zmazać jej winy względem Boga, stał się człowiekiem i umarł na krzyżu wcześniej okrutnie męczony przez swych oprawców. Chrystus doświadczył wszystkich możliwych rodzajów upodlenia, jakie mogą spotkać człowieka. Był wyśmiewany, oczerniany, opluwany, bity, katowany, niesprawiedliwie sądzony. Wreszcie przebył potworną drogę na Golgotę z ciężkim krzyżem na ramionach. W ten sposób nie tylko ofiarował się za ludzi , ale w najpełniejszy sposób zjednoczył się z człowiekiem i pokazał, że każde cierpienie ma sens i zbawczy wymiar.

Innego rodzaju cierpienia doznawała jego matka, stojąc pod krzyżem i patrząc, jak jej jedyny syn umiera. Mówi o tym wiele utworów. Na przykład " Lament świętokrzyski". Maryja skarży się na swój los i na bezradność. Chciałaby pomóc swemu dziecku, zmniejszyć jego ból, ulżyć w cierpieniu, jednak nie może nic zrobić. Ma pretensje do anioła Gabryjela, który w momencie Zwiastowania, nie powiedział jej, że będzie matką najnieszczęśliwszą ze wszystkich i nie uprzedził, że czeka ją ogromne cierpienie. Maryja nie ma tu cech boskich. Jest przedstawiona jako Matka Bolejąca ( Mater Dolorosa).

Strata dziecka jest ogromnym ciosem dla każdego rodzica. Cierpienie staje się nie do zniesienia. Sprawia, że człowiek zaczyna wątpić we wszystko, w co dotychczas wierzył. Czasem w przypływie bólu nawet zaczyna złorzeczyć Bogu. Tak było na przykład w przypadku Jana Kochanowskiego, którego maleńka córeczka Urszulka umarła, mając niespełna trzy latka. Napisane po jej śmierci " Treny" są wyrazem cierpienia po jej stracie. Ukazują ogromny kryzys światopoglądowy poety, który utracił wiarę w takie wartości jak cnota czy mądrość. Zaczął też wątpić w istnienie życia pozagrobowego i w podstawy wiary chrześcijańskiej. Okazało się, że człowiek nie potrafi zdystansować się wobec cierpienia i zachować stoicką postawę w momencie tragedii. To zmaganie z własnym bólem i bezradnością kończy się jednak i po okresie buntu przychodzi moment pogodzenia z własnym losem, z Bogiem.

Jest wiele źródeł cierpienia. Ból może sprawiać nie tylko utrata bliskiej osoby, ale również ojczyzny. Tak jest wierszu Juliusza Słowackiego zatytułowanym " Smutno mi, Boże." Podmiot liryczny znajduje się z dala od rodzinnego kraju i ma świadomość tego, że nigdy już tam nie wróci. Jest samotnym pielgrzymem, który nigdzie nie ma domu. Dręczy go niepokój i niepewność, bo nie wie, jaki czaka go los. Ma też świadomość swego tragicznego położenia. Nostalgia za ojczyzną, rozterki wewnętrzne są przyczyną jego nieskończonych duchowych cierpień. W swym bólu szuka ukojenia, poprzez rozmowę z Bogiem, który jako jedyny zdaje się rozumieć jego położenie i jest duchowym powiernikiem wygnańca.

Innego rodzaju cierpienia doświadcza bohater liryczny wiersza Leopolda Staffa. W wierszu " Deszcz jesienny" podmiot liryczny poddaje się obezwładniającej sile melancholicznego nastroju. Człowiek z tego wiersza czuje się bezradny, opuszczony, pełen pesymistycznych myśli. Przeżywa lęki egzystencjalne. Doświadcza " bólu istnienia", co pogłębia coraz bardziej jego stan apatii i smutku. Wydaje się, że nikt i nic nie jest w stanie wyrwać go z otchłani cierpienia, a być może on sam tego nie chce...

Problem niezawinionego cierpienia, które pojawia się niespodziewanie nie wiadomo skąd i dlaczego, można znaleźć również w literaturze XX wieku. Słynnym " Procesie" F. Kafki mamy przestawioną sytuację człowieka, który nagle dowiaduje się, że przeciw niemu toczy się proces. Absurdalność całej sytuacji polega na tym, że Józef K. nie wie, o co jest oskarżony, nie ma pojęcia ,jaki jest tok całej spray i nie może się bronić. Wreszcie zostaje na nim wykonany wyrok śmierci w najmniej spodziewanym momencie. Sytuacja , w jakiej się znalazł, jest dla bohatera tej powieści nie do zniesienia. Świadomość procesu towarzyszy mu na każdym kroku i procesowi zostaje podporządkowane cale jego życia. Józef K. doświadcza nieustannego cierpienia wynikającego z poczucia winy i lęku przed nieznanym. Życie w ciągłym strachu i niepewności staje się dla niego udręką. Toteż, gdy oprawcy wiodą go na śmierć, nie jest już w stanie się buntować i biernie zgadza się na swój los.

Przedstawione przez mnie przykłady pokazują, że cierpienie ma różne postacie. Przychodzi do nas często niezapowiedziane, w najmniej oczekiwanym momencie i często wywraca nasze życie do góry nogami. Jest ono nierozerwalnie złączone z ludzką egzystencją. Zenon z Kition mawiał nawet, że " ból i życie są sobie pokrewne". Nie da się przejść przez życie bez cierpienia, dlatego trzeba nauczyć je przyjmować i znosić z godnością.