Przyzwyczailiśmy się do tego, żeby narzekać na współczesną młodzież. Wciąż słyszy się o tym, że nigdy, na przestrzeni wieków, w żadnym okresie, nie było tak rozwydrzonej i okropnej młodzieży jak dziś. Jestem młodą dziewczyną, nastolatką. Nie widzę powodu, dla którego można by obrzucać inwektywami tak mnie jak i moich rówieśników. Dużo czytam i zauważyłam, że łączy mnie wiele z postaciami młodych ludzi z takich utworów jak mit o Dedalu i Ikarze, "Konrad Wallenrod" Adama Mickiewicza, "Siłaczki" Stefana Żeromskiego i "Kamieni na szaniec" Aleksandra Kamieńskiego.

Pierwsza postać, Ikar z mitologii, to młody chłopak, nastolatek taki jak ja, który nie potrafi jeszcze dostosować się do wymogów, jakie narzuca mu rozsądek i ojciec. Dedal, ojciec, jest konstruktorem, odpowiednikiem dzisiejszego inżyniera, który wszystko, co się dzieje na świecie, pojmuje za pomocą rozumu. Ne ma dla niego spraw nie do rozwiązania, ponieważ wierzy z całą mocą w siłę ludzkiego rozumu. Ikar jest zbyt młody, by postępować jak jego ojciec, zdecydowanie trudniej jest mu słuchać rozumu - woli słuchać serca. Dedala musiał uciekać od swojego pracodawcy, i króla Minosa, który na Krecie kazała mu wybudować labirynt. Wszystko było dobrze, dopóki król nie zorientowała się, ze jego pracownik za dużo wie. Koniec tej historii był taki, ze Dedal musiał uciekać z wyspy ze strachu przed utratą życia. Zabrał ze sobą syna. Kreta jest wyspą, więc ucieczka z niej nie była łatwa. Dedal w tajemnicy zbierał pióra ptaków i wosk pszczeli. Posklejał pióra woskiem i w ten sposób zbudował skrzydła dla siebie i syna. Zanim wylecieli z wyspy, Dedal powiedział Ikarowi, żeby pamiętał: nie wolno lecieć zbyt blisko słońca, bo wosk jest wrażliwy na ciepło i błyskawicznie się stopi. Ikar obiecał ojcu posłuszeństwo, ale gdy tylko znalazł się na niebie, zapomniał o wszystkim. Upoił się słońcem, światłem i wysokością. Ciepło - tak, jak mówił ojciec - roztopiło wosk i Ikar spadł do morza, zwanego od tej pory Morzem Ikaryjskim. To postać - archetyp młodzieńca, który jest zbyt nieostrożny, by przeżyć w złym świecie.

Konrad Wallenrod, główny i tytułowy bohater powieści poetyckiej Adama Mickiewicza, to kolejna postać, której młodość wymaga zastanowienia. Za młodu Konrad wcale nie był Konradem, tylko Walterem Alfem (jego prawdziwe imię i nazwisko nie jest znane), litewskim nastolatkiem, porwanym w dzieciństwie z rodzinnego domu. Jego rodzice zostali zabici przez Krzyżaków, a on sam zaadoptowany przez wielkiego mistrza krzyżackiego. był wychowywany przez człowieka, który kochał go jak syna, który zrobiłby dla niego wszystko, ale Walter Alf nie potrafił odwzajemnić uczucia, pamiętał wciąż krzyki swojej matki mordowanej bez winy. Gdy dorósł na tyle, by walczyć, uciekł ze swoim nauczycielem, Halbanem, na Litwę. Tam zamieszkał w grodzie Kiejstuta, zakochał siew jego córce (z wzajemnością zresztą) Aldonie, wziął ślub i - musiał porzucić całe swoje szczęśliwe życie, ponieważ tego wymagała ojczyzna (szczęścia nie znalazł w domu, bo go nie było w ojczyźnie). Konrad był człowiekiem, który przez całe swoje życie nosił maskę, dokonywały się w nim wewnętrzne zmiany,

To te rodzaj odwagi, który najogólniej nazywa się miłością do ojczyzny. Dziś coraz mniej takich ludzi?

Piotr Obarecki, główny bohater noweli Stefana Żeromskiego "Siłaczka" to młody doktor, który rezygnuje z walki o idee, w które wierzył przez lata całe. Natomiast jego młodzieńcza miłość, Stasia Bozowska, nauczycielka fizyki umarła z miłości do idei pozytywistycznych. Praca u podstaw to była podstawa życia Stasi. Pracowała w skrajnie trudnych warunkach, na wsi, głodna i nieogrzewanej izbie. Rozchorowała się na tyfus i zmarłą tuż przed przyjazdem doktora Piotra Obareckiego. Kto dziś zrezygnowałaby z wygodnego życia na rzecz mrzonek idealistycznych?

Pokolenie ludzi urodzonych w roku 1921 zostało nazwane przez potomnych Kolumbami (nazwa pochodzi od tytułu książki Romana Bratnego "Kolumbowie, rocznik 21") swoje najważniejsze lata spędzali na zmaganiach z horrorem II wojny światowej. Ich dzieje opisał również Aleksander Kamiński w "Kamieniach na szaniec". Losy Alka, Rudego i Zośki to przykłady skrajnego bohaterstwa. Dziś nie byłoby łatwo znaleźć kogoś, kto oddałby swoje życie, tak łatwo na śmierć w męczarniach. Choć śmierć jest tak samo ważna w wieku 20 lat jak i 80, ale znacznie trudniej ryzykować nim, gdy ma się tych lat mnie niż więcej.

Zaczęłam swoją wypowiedź od twierdzenia, że dzisiejsza młodzież nie jest tak zła, żeby nie można nic o niej powiedzieć. To prawda, że dziś nie giniemy na barykadach, jak nasi rówieśnicy w 1944 roku, bo nie ma w naszym kraju wojny. Ale będę broniła dobrego imienia mojego i moich rówieśników. Czas pokoju ma swoje prawa. Uczymy się i pracujemy. Walczymy o to, żeby nie stracić resztek nadziei w tym świecie, w którym o nią coraz trudniej. Kochamy i nienawidzimy, dajemy się ponosić emocjom. Jesteśmy współczesnymi Ikarami, którzy walczą o swoje marzenia.