Sumienie jest dla człowieka pewnym drogowskazem. Mówi mu, co jest dobre, a co złe i daje wskazówki, jak należy postępować. Słuchając się głosu sumienia, możemy być pewni, że nasze działania będą prawidłowe i nie będziemy szkodzić ani sobie, ani innym ludziom.

Najczęściej sumienie daje o sobie znać, gdy zrobimy coś złego. Wtedy od razu odzywa się nasz wewnętrzny głos i mówi nam, że zboczyliśmy z właściwej drogi i postępujemy niewłaściwie. Myślę, że bardzo łatwo jest poznać człowieka, którego gryzie sumienie. Jest on smutny, drażliwy i nieszczęśliwy.

Czasem jednak człowiek potrafi zagłuszyć w sobie głos sumienia. Niestety takie działanie jest niebezpieczne, gdyż wewnętrzny głos raz zlekceważony, zaczyna coraz słabiej dawać osobie znać, a nawet może całkowicie zaniknąć. E. Fromm uważa, że sumienie to taki miernik dla człowieka. Jeśli przestało się w nim odzywać, to znaczy, że już zatracił on zupełnie siebie.

Literatura pokazuje nam przykłady ludzi, którzy ulegli całkowitemu zdemoralizowaniu, ponieważ skutecznie zagłuszyli ów wewnętrzny głos.

Przykładem takiej postaci może być Makbet. Tytułowy bohater dramatu Szekspira był niegdyś wiernym i walecznym rycerzem, która Dukana. Zawsze postępował uczciwie i lojalnie. Był wzorem cnót. Do czasu, gdy powodowany żądzą władzy nie zabił swego króla. Ta zbrodnia stanowiła przełom w jego życiu. Od tej pory ten niegdyś wielki człowiek zaczął się staczać coraz niżej. Nie będzie miał żadnych skrupułów, bez mrugnięcia okiem rozkazał zabić swego przyjaciela Banka i rodzinę Makdufa. Jego degradacja moralna doprowadziła nawet do tego, że wiadomość o śmierci własnej żony nie zrobiła na nim wrażenia.

Wszystko zaś zaczęło się od tego, że Makbet zagłuszył w sobie głos sumienia. Gdyby się go słuchał, nie popełniłby pierwszego morderstwa i nie wszedł na drogę zbrodni. Na początku bowiem jego wewnętrzny glos wyraźnie mu mówił, że zabicie Dukana jest haniebnym i złym czynem. Bohater jednak zlekceważył go. Potem głos sumienia odzywał się jeszcze. Wyrzuty sumienia sprawiały, że Makbet prześladowany był przez widma swych ofiar. Nawet wtedy nie cofnął się z obranej drogi. W konsekwencji jego sumienie przestało już dawać jakiekolwiek znaki i już nic nie mogło uratować Makbeta przed złem, które opanowało jego duszę.

Trzeba jednak zwrócić uwagę na jeszcze jeden fakt. Do zbrodni popchnęła tego bohatera jego żona. To ona też przyczyniła się znacząco do tego, że rycerz wyzbył się wszelkich hamulców moralnych. Znów warto tu przywołać zdanie Ericha Fromma. Twierdzi on, że osoby trzecie mogą mieć bardzo negatywny wpływ na nasze decyzje moralne, bo zamiast słuchać siebie, wolimy kierować się sądami innych ludzi. W przypadku Makbeta te słowa znajdują potwierdzenie.

Inną postacią, która długo lekceważyła głos sumienia była Sonia Marmieładowa. Bohaterka " Zbrodni i kary" F. Dostojweskiego wykonywała "najstarszy zawód świata". Sonia wiedziała, że czyni źle. Miała ogromne wyrzuty sumienia. Jednak świadomie je lekceważyła. Nie robiła tego jednak z wyrachowania. Takie życie, jakie wiodła, nie odpowiadało jej. Nie miała jednak innego wyjścia. Wiedziała, że dzięki zarobionym przez nią pieniądzom jej rodzina będzie miała, co jeść.

Sonia nie postępowała źle z własnego wyboru, po prostu życie zmusiło ją do tego. Tak naprawdę ta dziewczyna nie zatraciła się w tym złym postępowaniu. Cały czas miała świadomość, co jest dobre, a co złe. Przed całkowitym zdegenerowaniem ratowało ją właśnie sumienie. To ono pomogło jej we właściwy sposób ocenić własne czyny. Dzięki swemu poczuciu moralności mogła ona również ocenić właściwie postępek Raskolnikowa i wskazać mu, w jaki sposób ma odkupić swą zbrodnię. Można nawet powiedzieć, że to właśnie Sonia zastąpiła Rodionowi jego sumienie i pomogła wrócić na właściwą drogę.

Te dwa przykłady różnią się znacznie od siebie. Makbet jest przykładem człowiek, który zatracił samego siebie. Pozwolił, by żądza władzy i niepohamowana ambicja zwyciężyły w nim. Jego sumienie nie miało już szans się obudzić. Sonia z kolei, mimo iż postępowała źle, nie zaprzedała swej duszy złu. Pielęgnowała w sobie dobro poprzez czytanie Ewangelii i pomaganie innym. To dlatego, że wciąż odzywał się w niej głos sumienia, nie zatraciła poczucia moralności i ocaliła swoje człowieczeństwo.

Myślę, że sumienie jest jednym z największych darów, jakie otrzymaliśmy od stwórcy. Jest to wielka wartość. Powinniśmy zawsze go słuchać, bo ono sprawia, że możemy ze spokojem spojrzeć w lustro.