Idea uszczęśliwiania, wyzwalania społeczeństwa drogą przemocy jest głównym założeniem ruchu rewolucyjnego. Wojna, przewrót, potoki krwi miały zmyć ze świata zło, niczym wody karzącego potopu. Czy jednak przemoc, zło, śmierć mogą w konsekwencji rodzić dobro? Czy też inaczej- czy cel, którym jest dobro, może być przyczyną szerzenia zła i przemocy? Dostojewski jasno odpowiada na to pytanie, wskazując, że przemoc zawsze zrodzić może tylko przemoc, że zadawanie bólu i śmierci nie ma przyczyn altruistycznych, u ich podłoża leży zawsze ludzki egoizm, chęć wywyższenia się nad innych, zabawy w Boga- władcy życia i śmierci i wkraczania w jego kompetencje. Jedna zbrodnia- co widzimy na przykładzie bohatera powieści- Rodiona Raskolnikowa- pociąga za sobą następne zło, a w konsekwencji pochłania samego mordercę, niszcząc jego psychikę, umysł, uczucia, sumienie. Prawda ta odnosi się także do ruchu rewolucyjnego- rewolucja w końcu zabija swoje własne dzieci.

To, co kusi ludzi w rewolucji, w zbrodni, w mordowaniu to właśnie owo poczucie niezwykłości, wyższości, nieskończonej- bo dotyczącej życia i śmierci- władzy. Z rewolucją kojarzono więc jednostki wybitne- np. Napoleona, który skruszył mury przykurzonej czasem Europy. Wybitność, niezwykłość tych jednostek nie była jednak tylko uosobiona z talentem taktycznym, z odwagą, siłą, ale także z odsunięciem od siebie wszelkich praw moralnych, etycznych, wyniesieniem się ponad prawo- które z samej swojej definicji zabrania przecież występowaniu przeciwko sobie i władzy, która go ustanowiła. Rewolucja neguje wszelkie istniejące dotąd prawo, przynosząc w zamian tylko jedno- swoje własne, któremu reszta jest siłą podporządkowywana. Z rewolucją, z krwawą nawałnicą odnawiającą oblicze ludzkości wiąże się nierozerwalnie ideologia nadczłowieka. Jej głównym problemem stało się pytanie o możliwość- w sensie prawo- jednostek wybitnych, "napoleonów" do przekraczania ustanowionych granic moralnego postępowania, norm etyki. Warto zauważyć, że pytanie to w istocie jest poddaniem w wątpliwość absolutyzm, uniwersalność praw moralnych. Twierdząca odpowiedź oznaczałaby, że istnieją różne "moralności", różne "etyki" obowiązujące ludzi, którzy- co jest jasną implikacją pierwszego stwierdzenia- nie są równi, ale zhierarchizowani, podzielni na lepszych i gorszych, silniejszych i słabszych, panów i niewolników. W zależności od ich statusu obowiązuje ich inne prawo, inna moralność- lub jej brak. Pełny obraz takiej ideologii- opiewającej niezniszczalnego, niepohamowanego przez żadne prawa i zasady nadczłowieka i skazanych na zagładę członków rasy niewolników opisał w swoich dziełach niemiecki filozof Fryderyk Nietzsche. Rasa panów ma prawo negować ustalone prawa i tworzyć własną etykę. Za takiego nadczłowieka- twórcę własnej, nowej etyki (którą w powieści przedstawia w swoim artykule o zbrodni- jest więc autorem filozofii zbrodni i kuriozalnej w samym swoim założeniu "etyki" zbrodni) uważa się Raskolnikow. Testem na ową wielkość ma być najsroższe pogwałcenie prawa moralnego- zamordowanie drugiego człowieka. Jeśli uda się to bezkarnie- w sensie psychicznym i prawnym- wówczas oznacza to, że Raskolnikow faktycznie- zgodnie z własną filozofią jest ponad zwykłymi ludźmi, ponad, jak ich nazywa "wszami". Autor w swojej powieści kompromituje taką ideę zbrodni- a w głębszym sensie także całej rewolucji- pokazując, że człowiek, który poważył się o wkraczanie w kompetencje Boga, który sam uznał się za nadczłowieka musi ponieść klęskę. Błędny i absurdalny jest już sam fundament filozofii Raskolnikowa- podział ludzi na zhierarchizowane rasy panów i wszy- Ludzie są równi.

Swoją ideologię zbrodni Raskolnikow tłumaczy także względami społecznymi- ideą utylitaryzmu, na którą nakłada poprzednio omówioną ideę nadczłowieka. Okazuje się bowiem, że istnieją ludzie społecznie pożyteczni- do takich chce zaliczyć się Raskolnikow, i społecznie szkodliwi, hamujący rozwój, tłamszący innych ludzi na drodze do szczęścia- za taką jednostkę Raskolnikow uznaje powszechnie nie lubianą, wykorzystującą nędzę innych ludzi dla własnego zarobku lichwiarkę. Takie myślenie przekonuje Raskolnikowa o jego racji. Z takim ujęciem nie zgadza się między innymi Łużyn, który widzi wagę każdej jednostki, która wnosi swój wkład w rozwój społeczeństwa- jako całości złożonej z sumy poszczególnych jednostek.

W tym właśnie sensie, w takim ujęciu "Zbrodnia i kara" przestaje być zwykłą powieścią kryminalną, o morderstwie, śledztwie i karze wymierzonej zbrodniarzowi. Już sam fakt, że od samego początku czytelnik wie "kto zabił" i "dlaczego" (powieść zawiera- zupełnie niezwykłe i niespotykane w powieści detektywistycznej precyzyjne opisy wewnętrznych przeżyć, refleksji bohatera nad dokonanym czynem) skłania do zwrócenia czytelniczej uwagi na inną płaszczyznę powieści- właśnie filozoficzną, społeczną, szukającą przyczyn takiej zbrodni, jej prawdziwego obrazu w myśli drążącej ludzką cywilizację drugiej połowy dziewiętnastego wieku, wreszcie w samym bohaterze, jego umyśle, uczuciach. Czytelnik ma okazję śledzić niezwykłą przemianę duchową bohatera, który przekonawszy się, że jego filozofia nie działa, że śmierć lichwiarki nie ulepszyła świata, a jedynie strzaskała w pył psychikę zbrodniarza, traci poczucie własnej wielkości, i zmagając się z własnym sumieniem dochodzi- z pomocą ukochanej kobiety- do prawdziwych wartości, praw moralnych, do uznania swojej winy i przyjęcia kary. Wszelkie rozterki, cierpienie psychiczne i moralne, jakiego doświadcza Raskolnikow po dokonanej zbrodni są cząstkową karą, która prowadzi w efekcie do uwolnienia sumienia bohatera, do jego odrodzenia w duchu chrześcijańskiego miłosierdzia i ufności w odkupienie win i zbawienie. "Zbrodnia i kara" jest więc także wstrząsającą opowieścią o ludzkiej psychice, która po niewyobrażalnym, niepojętym w kategoriach moralnych i etycznych czynie jest w stanie wydostać się z duchowej depresji, z otchłani cierpienia i odbudować w sobie nową, przewartościowaną na powrót moralność. Powieść Dostojewskiego porusza bardzo ważne pytania, "przeklęte pytania" o granice ludzkiej wielkości, o granice jego panowania nad własnymi uczuciami, prawem, moralnością, etyką postępowania. Jest dramatem, niemal moralitetem, w którym zło reprezentuje wyzwolony z ograniczeń moralnych wszechwładny w swoim mniemaniu ludzki umysł, a dobro- uniwersalne prawo moralne, miłosierdzie, pokora. W powieści bohater przechodzi na stronę zła- zbrodnia zostaje dokonana. Śmierć staje się faktem. Dostojewski pozostawia jednak otwartą furtkę do odkupienia win- w chrześcijańskiej, pokornej ufności w miłosierdzie Boskie. Każdą winę można odpokutować, zbrodnia nie jest odwracalna, jednak można odmienić jeszcze ludzką duszę.

Świat przedstawiony powieści obejmuje społeczeństwo dziewiętnastowiecznego Petersburga. Jego struktura- a także topografia samego miasta zdają się pogłębiać i usprawiedliwiać przemyślenia bohatera na temat podziału ludzi na lepszych i gorszych. Mamy więc ludzi biednych, robotników, studentów mieszkających w zatęchłych, przeraźliwie ohydnych dzielnicach robotniczych. Mieszkańcy cuchnących, wąskich uliczek są wiecznie chorzy, zdesperowani z głodu i nędzy, smutni, zgorzkniali, z chorym ciałem i psychiką. Ludzie ci sięgnęli granic upodlenia, żyjąc w warunkach uwłaczających ludzkiej godności popadają w choroby, alkoholizm, kobiety zmuszane są do nierządu, byle tylko zdobyć środki na utrzymanie rodziny. Zupełnie odmienna- i pod względem estetyki miejsca, jak i obrazu ludzi- jest dzielnica zamożnych obywateli Petersburga. W pięknych domach i na czystych, przestronnych ulicach widoczni są ludzie szczęśliwi, czyści, zdrowi, zadowoleni z życia.

Z tym podziałem nie pokrywa się oczywiście ten stworzony przez Raskolnikowa, oparty na przekonaniu o istnieniu rasy panów i rasy wszy. On sam- ubogi student widzi się wśród tych pierwszych. Czuje w sobie niezwykły gniew, spowodowany ciężką sytuacją rodziny, obserwacją ubogich, nieszczęśliwych mieszkańców miasta, świadomością, że jego własna siostra, dla umożliwienia mu dalszych studiów ma zamiar wyjść za mąż za obrzydliwego moralnie człowieka, który w zamian za korzystanie z jej wdzięków zechciał utrzymywać jego rodzinę. Gniew ten utożsamia mylnie z nadludzką siłą ducha, która pretenduje go do dokonania "zbawiającej ludzkość" zbrodni. Siła ducha czyni zeń jednostkę wybitną, stwórcę nowego, lepszego świata. Ale, co paradoksalne i już na wstępie kompromitujące ideę rewolucji moralnej, tworzenia społeczeństwa szczęśliwości- ustanowienie tego lepszego świata rozpoczyna się od straszliwej, podwójnej zbrodni. Czy społeczny cel może uświęcać tego typu środki? Według Raskolnikowa- tak, według autora powieści- nigdy. Dlatego natychmiast po dokonanym czynie nad Raskolnikowem zbierają się czarne chmury. Bohater zaczyna zdawać sobie sprawę z oczywistej prawdy o własnej słabości, o okrucieństwie i ohydzie moralnej dokonanego czynu.

W pył rozsypuje się jego idea poświęcania, eliminowania jednostek szkodliwych, "wszy" dla dobra społeczeństwa. Za taką właśnie wesz uznał lichwiarkę- kobietę okrutną dla innych ludzi, bogacącą się na ich nędzy i życiowych tragediach, bezwzględną wobec swojej zahukanej, nieszczęsnej siostry Lizawiety. Plan Rodiona jest prosty- zabijając Alonę uszczęśliwia jej dłużników przyszłych i obecnych, poza tym, zagrabione pieniądze mają służyć uratowaniu własnej siostry od usankcjonowanej małżeństwem formy nierządu, oraz od wspomagania innych biednych ludzi. Wszystko to brzmi bardzo pięknie, i altruistycznie, dokonanie tego, dowiodłoby jego wielkości, jego nadczłowieczeństwa. Tylko nadczłowiek miał prawo i siłę zabijania jednostek zbędnych, mając w ten sposób jednocześnie władzę nad przyszłością społeczeństwa. Napoleonowie są wielkimi kreatorami, wszy, ludzie pośledni są jedynie rozpłodowym, społecznym materiałem.

Podsumujmy jeszcze raz motywy, jakie kierowały Rodionem, które omamiły jego psychikę. Po pierwsze- i jest to motyw egoistyczny- chciał się przekonać, udowodnić sobie, że należy do rasy panów, że jest kimś niezwykłym, wybijającym się ponad przeciętność. Po drugie, to uzasadnienie altruistyczne- uważał, że jako jednostka wybitna ma prawo i obowiązek ratować innych ludzi spod wpływu okrutnych wszy, takich jak lichwiarka Alona Iwanowna. Po trzecie, kierowały nim motywy osobiste- chciał, dzięki zdobytym pieniądzom lichwiarki uchronić swoją ukochaną siostrę, Dunię, od poślubienia Łużyna, człowieka pozbawionego zasad, który chciał kupić sobie w zamian za utrzymanie Raskolnikowów piękną i oddaną, bo z konieczności "wdzięczną" żonę. Po czwarte- młody człowiek po prostu potrzebował pieniędzy na własną naukę, utrzymanie, rozwój. Uważał, że znacznie lepiej wykorzystałby pieniądze, które spoczywają u lichwiarki w zamkniętej skrzyni. Mamy więc powody materialne, filozoficzne, społeczne i osobiste. Jednak, żeby je realizować potrzebna była niezwykła psychiczna moc, siła, aby zwalczyć w sobie obraz dokonanej zbrodni, aby poradzić sobie z pogwałconym sumieniem. Rodion tej siły w sobie nie znalazł. Jego słabość i rozdarcie pogłębił fakt, że, żeby uciec, musiał zamordować także zupełnie niewinną, dobrą i uczynną Lizawietę, która niespodziewanie wróciła wcześniej do domu. Wszystkie plany Rodiona biorą w łeb. Nie wykorzystuje pieniędzy, ze strachu pozbywa się ich, sam nie dając sobie rady z własną psychiką i sumieniem. Rodion przegrywa na całej linii. Okazał się- zgodnie z własną filozofią- nic nie wartą wszą, niezdolną do prawdziwego, kreacyjnego działania. W tym momencie powieści pojawia się Sonia- kobieta upadła, która, aby utrzymać rodzinę żyjącą w nędzy, wkracza na drogę upadku i zarabia jako prostytutka. To ona tłumaczy Rodionowi ohydę jego filozofii, to, że od samej zbrodni jeszcze gorszy byłby brak sumienia, spełnienie się marzeń o wielkości wynoszącej ponad moralność. Ona także wskazuje Rodionowi drogę do odkupienia- tak jak biblijny Łazarz- zmartwychwstanie Rodion ma odnaleźć w nauce Chrystusa, który dla odkupienia ludzkich win zginął na krzyżu. Za jej namową Rodion zgłasza się na policję, i bierze na swoje barki własny krzyż- odbywa karę zesłania na Syberii. Kochająca Sonia podążyła za nim na miejsce zesłania i wspierała go w duchowej odnowie. Rodion dostał drugą szansę na lepsze życie. Uratowała go ufność w boskie miłosierdzie i nowa w jego życiu wartość, której nauczyła go Sonia- pokora.

W ten sposób Dostojewski skompromitował ideę nadczłowieka, a przede wszystkim- ideę wolności absolutnej, wyzwolenia spod wszelkich praw, stanowionych i naturalnych w imię naprawy świata. Co ciekawe i cenne, Dostojewski nie prowadzi wywodów, wykładów moralnych, nawet obecność narratora ograniczona jest do minimum. W jego powieści możemy prześledzić cały proces upadku i odnowy moralnej człowieka poprzez jego własne, wewnętrzne przemyślenia oraz dialogi z innymi ludźmi. Dzięki temu powieść nie jest tendencyjnym wykładem o dobru i złu, ale głęboką, fascynującą powieścią o psychice człowieka, o jego upadku, zbrodni, o dojrzewaniu do poniesienia za nią odpowiedzialności, o odkupieniu, o zbawczej mocy pokornego przyjęcia kary. Odwrócony porządek moralny z początków powieści wraca na właściwe tory, gdzie zbrodnia jest złem, człowiek podlega prawom i sumieniu, kara jest naturalną konsekwencją zbrodni.