Plan opracowania

Informacje na temat życia i dorobku pisarskiego Fiodor Dostojewskiego

Jak powstawała "Zbrodnia i kara"

Streszczenie treści utworu

Określenia czasu i miejsca akcji powieści

Sposób konstruowania czasu przez autora

Ramy kompozycyjne i struktura utworu

Poetyka Dostojewskiego - dysonans, dopełniające się przeciwieństwa i system sobowtórów

Charakterystyka bohatera - ofiary własnej zbrodni i teorii

Ukazanie wątku miłosnego miedzy Rodionem i Sonią

Bohaterowie drugiego planu " Zbrodni i kary"

Odniesienie do nauk filozoficznych, społecznych, psychologicznych i rozważań religijnych.

Interpretacja przesłania powieści

ZBRODNIA I KARA

Życiorys Fiodora Dostojewskiego

Jeden z największych rosyjskich twórców powieści urodził się 30 października 1821 roku w Moskwie. Jego ojciec był lekarzem, zatrudnionym w szpitalu dla ubogich. Istnieją zapiski, mówiące o rodowodzie Dostojewskich należących do stanu szlacheckiego. Jeden z biografów pisarza, Leonid Grossman, podkreślał akt, że z rodu tego wyłoniło się wielu światłych ludzi oraz niejeden zbrodniarz.

Dostojewski wychowywał się w rodzinie o głęboko zakorzenionych tradycjach religijnych. Jego rodzice wyznawali prawosławie i w tym obrządku został wychowany także on. Matka Fiodora zmarła w 1837 roku, po jej śmierci, ojciec pisarza opadał w coraz większy nałóg alkoholowy. Zył rozpustnie wykorzystując siłą córki swych poddanych. Nie cieszył się już sympatią, dwa lata później rozgniewany lud sam wymierzył sprawiedliwość, mordując ojca pisarza. Nie było więc łatwe dzieciństwo Dostojewskiego. Od początku stykał się ze śmiercią i okrucieństwem. Być może tym należy tłumaczyć obsesyjne wręcz zainteresowanie powieściopisarza zbrodnią i jej mechanizmami. Dostojewski w swych utworach wielokrotnie powracał do tego zagadnienia i próbował zrozumieć motywy morderców.

Fiodor Dostojewski, podobnie jak jego brat, podjął studia inżynierskie na wojskowej uczelni. Jednak wiedza, jaką mu tam wpajano, nie pasowała do jego zainteresowań, bliższe mu były zagadnienia humanistyczne. Zaczytywał się literaturą, uwielbiał Aleksandra Puszkina , i Mikołaja. Gogola, pasjonował się literatura francuską, wysoko sobie ceniąc powieści George Sand, Wictora Hugo i Henriego Balzaka. Mimo wszystko studia ukończył (1843 r.) w stopniu podporucznika. Otrzymał pracę w sztabie w Petersburgu, gdzie zajmował się wykreślaniem map i planów. Mimo że miał stała prace, cierpiał na nieustanny brak gotówki, pożyczał często od brata, korzystał tez z pożyczek lichwiarzy. Na co wydawał pieniądze, część zapewne dawał kolegom, którzy potrzebowali wsparcia.

Wtedy też zajął się robieniem przekładów literackich, jako pierwszy utwór przełożył Dostojewski francuskiego powieść Balzaca pod tytułem "Eugenia Grandem". Zachęcony sukcesem translatorskim rozpoczął pracę nad własną powieścią, tak powstał debiutancki utwór "Biedni ludzie". Praca kartograficzna nie dawała mu satysfakcji, z obowiązków nie wywiązywał się najlepiej, w końcu obrażony mianem durnia, jakim zaszczycił go sam cesarz, zupełnie zrezygnował z wojskowej posady.

Miał wówczas Dostojewski lat 23, udany debiut translatorski i autorski, postanowił oddać się zupełnie pracy twórczej. W kręgu redaktorów "Otieczestwiennych zapisków" (do których należeli między innymi: Niekrasow, Grigorowicz czy Bieliński), powieść "Biedni ludzie" cieszyła się powodzeniem, drukowano ją na łamach pisma 1845 roku. Pierwsza powieść dotyczyła zagadnień społecznych, niesprawiedliwości i nędzy. Debiutancki sukces dodał pisarzowi wiary w siebie. W tym czasie prowadził bujne zycie towarzyskie, wplątał się też w romans z żoną Iwana Panajewa, również pisarza. Postać ukochanej posłużyła mu później jako pierwowzór postaci Awdotii Raskolnikowej (zbieżność imion), w "Zbrodni i karze". Mimo udanego debiutu, koleje lata nie przyniosły dzieł wybitny w dorobku pisarza. Powstawały wówczas: "Słabe serce", "Cudza żona i mąż pod łóżkiem" , a także nowela zatytułowana "Gospodyni".

"Biedni ludzie" to powieść społeczna i tego oczekiwano po Dostojewski. Krytyka nie doceniła jego późniejszych dzieł, dotyczących tajników psychiki ludzkiej. Dostojewski zdobył sobie sławę i uznanie dziełami odkrywającymi tajniki duszy ludzkiej, zawiłości psychiki. Dostojewski zmierzał zakresie kierunku obnażenia ludzkiej duszy, dziś często interpretuje się jego bohaterów poprzez teorię psychoanalityczną, tylko, ze należy pamiętać, ze teorie Freuda jeszcze nie istniały i pisarz nie mógł ich znać. Pisał o podświadomych obsesjach, lękach i kompleksach, które sterują ludzkim postępowaniem, nie używając oczywiście psychoanalitycznej terminologii. Dostojewski nie tworzył teorii, on obserwował rzeczywistość i przetwarzał ją na literackie kreacje. Krytyk jednak nie był gotowa na nowy rodzaj estetyki i poetyki pisarskiej, toteż zarzucano mu niedojrzały warsztat pisarki, tak właśnie oceniono " Sobowtóra", jedną z jego nowel. .

w latach (1848-1849) na zachodzie Europy wrzało, toczyły się walki określane wiosna ludów. Ruchy rewolucyjne dotarły też do Rosji, pobudzając tamtejszych opozycjonistów. Na czele grupy zwolenników nowego ładu stanął Michał Pietraszewski, to pod jego wpływem działali inni buntownicy, wśród nich także Dostojewski i Bieliński. Nazywali się furierystami od nazwiska ideologa socjalizmu utopijnego Charlesa Fouriera. Głosił on hasło" "reformy społecznej bez rewolucji". Radykalny odłam opozycjonistów zaplanował zbrojną akcję przejęcia władzy. Spisek ujawniono, a działaczy i podejrzanych o przynależność do socjalistów aresztowano. Dostojewskiego aresztowano 23 kwietnia 1849 roku. Funkcjonariusze zastali go w mieszkaniu, które zostało rozpowszechniania listu Bielińskiego, w którym autor negował podstawowe zasady porządku społecznego, odrzucał religię i rząd. Za to przewinienie został zdegradowany ze stopnia porucznika, pozbawiony majątku i skazany na śmierć. Jednak car Mikołaj I zaplanował ten surowy wyrok buntowników celu nastraszenia buntowników, ich śmierć mogła wywołać niezadowolenie społeczne, którego wolał uniknąć. Kiedy już był przekonany, ze dostatecznie ich nastraszył, na chwilę przed wykonaniem wyroku (22 grudnia 1849 roku) kazał im przekazać, ze zostaną ocaleni, karę zamieniono im na zsyłkę na Syberie. To przeżycie, oczekiwanie na śmierć i ocalenie w ostatnim momencie wyryły trwały ślad na psychice Dostojewskiego. Potem powracał do tego w swoich powieściach. Zajmował go problem śmierci w ogóle, ale powracał też do motywu czekania na nią i ocalenia, które mimo wszystko przychodzi za późno. Najwierniejszym ujęciem przeżyć więziennych i pobytu na zesłaniu jest powieść "Wspomnienia z domu umarłych", ukazujące psychikę człowieka pozbawionego podstawowych środków do życia, zgnębionego fizyczne i psychicznie.

Dostojewski został uwolniony w styczniu 1854 roku, wtedy został wcielony do wojska i znów przeżył ciężkie lata na terenie Siemipałatyńska (tereny dzisiejszego Kazachstanu). Zetknął się wówczas bliżej ze środowiskiem prostytutek, mieszkał u gospodyni, której córki tym właśnie się trudniły. Pisarz był wyczulony na nietypowe ludzkie losy, interesował się wszelkim upadkiem człowieka, problem "kobiet upadłych", powracał w jego twórczości, jak choćby w słynnej "Zbrodni i karze", (postać Soni).

Podczas pobytu na Syberii Dostojewski zawarł znajomość z baronem Aleksandrem Wranglem, z zawodu prawnikiem, który bardzo mu pomógł w tamtym okresie, przywożąc mu listy i paczki od rodziny. Wówczas tez spotkał Marię Isajewę, która był kobieta zamężną, jej mąż, szlachetny pijak, który chce dobrze, ale mu nie wychodzi, stał się dla niego wzorem, kiedy tworzył postać Marmieładowa ("Zbrodnia i kara"), zaś jego żona Katarzyna Marmieładowa, choć słabiej zarysowana, nosi cechy podobne do Marii. Po śmierci męża alkoholika Maria został żoną Dostojewskiego. Ich szczęście nie trwało długo, zmąciła je choroba Fiodor. Pisarz cierpiący na padaczkę wymagał specjalnej opieki, Maria z trudem to znosiła, zgorzkniała i popadała w stany histeryczne.

Dziesięć lat nieobecności Petersburgu zmieniło pisarza i miasto. W rodzinne strony Dostojewski wrócił w roku 1859. w kraju panowały ożywione nastroje polityczne, coraz silniej dawał o sobie znać potrzeba zmiany stosunków społecznych i własnościowych. Młode pokolenie domagało się uwłaszczenia, protestowało przeciwko tradycji i obyczajom. W zżyciu Dostojewskiego tez zachodziły znaczne zmiany, p altach zsyłki i służby wojskowej, gnębiony chorobą, brakiem pieniaczy i nieudanym małżeństwem nie był już tym samym człowiekiem, który opuszczał miasto dziesięć lat wcześniej. W tym czasie w jego zżyciu pojawiła się Apoliaria Susłowi, młoda , początkująca pisarka. Zafascynowany nią Dostojewski wyruszył w podróż po Europie, oczywiście Apoliaria mu towarzyszyła, co nie przeszkodziło mu wplątywać się w dziwne romanse i uprawiać hazard.

Kolejne oskarżenia o nieprawomyślną działalność pojawiły się w maju 1863 roku. Wtedy to doszło do zamknięcia miesięcznika "Wriemia", którego redaktorem był Fiodor, a założycielem Michał Dostojewski, pod zarzutem sympatyzowania z powstańczym ruchem w Polsce. było to dość absurdalne, bo co by o Dostojewski nie mówić, z Polakami i ich ruchem wolnościowym nie sympatyzował na pewno. Żywił wręcz niechęć do sąsiedniego narodu, która jeszcze się pogłębił w czasie ostatniej podróży po Europie.

Nie łatwe miał życie Dostojewski, w roku 1864 roku zmarła jego żona Maria, pozostawiając mu pod opieka syna z poprzedniego małżeństwa. Potem Fiodor utracił brata, Michała, który miał liczną rodzinę. Niestety sytuacja materialna brata tez nie należała do znośnych, po jego śmierci okazało się, ze był poważnie zadłużony. Fiodor czuł się odpowiedzialny z a losy swoich bliskich, chcąc ich wspomóc, musiał zaniechać pracy twórczej, która nie dawała wystarczających dochodów. Był właśnie w trakcie pisania "Gracza", jednak zawiesił te pracę.

Nim został zesłany na Syberię, Dostojewski zdążył już zasłynąć jako pisarz, po udanym debiucie, powstawały dzieła słabsze, niżej oceniane przez ówczesna krytykę, ale dające przedsmak jego twórczego geniuszu. Doświadczenia wiezienia, niewoli, żołnierki, poznawanie ludzkiej niedoli pozwoliły Dostojewskiemu zgłębić interesujące go zagadnienia z większym autentyzmem. Dostojewski był obserwatorem, czerpał z życia materiał do swoich powieści, a ponieważ życie doświadczało go nieustannie, materiału nie brakowało. Teraz dopiero, po powrocie do Petersburga, jego talent pisarski miał okazję ujawnić się w pełni, wtedy powstały jego największe dzieła "Sioło Stiepacznikowo", "Martwy dom" i "Zbrodnia i kara". "Zbrodnia i kara" powstawała już w okresie kolejnego zwrotu w życiu osobistym pisarza, po śmierci żony Dostojewski mógł zalegalizować swój związek z Anną Snitkiną. Anna był jego stenografistką i to dzięki niej mógł kontynuować twórczość. Anna pojawiła się w jego zżyciu, kiedy potrzebował pomocy podczas pisania powieści "Gracz". Z tej współpracy zrodziła się fascynacja i miłość. Biografowie pisarza twierdza, ze było to najsilniejsze uczucie pisarza. Ślub dobył się 15 lutego 1867 roku, rozpoczynając nowy etap życia osobistego i twórczego Dostojewskiego.

Druga żona Dostojewskiego, Anna Snitkina wprowadziła w jego życie, także twórcze wiele zmian, to dzięki niej mimo choroby nadal pisał. Żona przejęła większość spraw, z którymi musiał się dotąd borykać, zajmowała się finansami i dbała, by wierzyciele nie zakłócali mu spokoju. Starała się stworzyć mu warunki do pisania. Był też pierwszym czytelnikiem i krytykiem jego dzieł. Jako sprawna stenografistka zapisywał większość jego tekstów, była tez osoba wrażliwą i znała się na literaturze. Stworzyła mu dom, dała mu spokój. Była jego najwierniejsza opiekunką, wykazywała wiele cierpliwości dal jego zaburzeń równowago psychicznej i choroby epileptycznej. Znosił nawet jego zamiłowanie do hazardu, które narażało ich na poważne straty finansowe.

Jeszcze w 1867 roku, małżonkowie wybrali się w podróż po Europie, która trwała cztery lata, zatrzymywali się między innymi w Szwajcarii, Niemczech i we Włoszech. Pod koniec podróży Fiodor oddał się pracy nad powieścią " Idiota" (wyd. 1869 r.). po powrocie do Rosji odniósł kolejne sukcesy , publikując "Biesy" (1872 r.), " Młodzika" (1875 r.), " Braci Karamazow", (1879-80),. Jednocześnie opublikował w prasie ( "Grażdanin") artykuły odnoszące się do bieżących wydarzeń.

Fiodor Dostojewski zmarł 28 stycznia 1881 roku. Pochowano go w Petersburgu, przy Aleksandro-Newskiej Ławrze.

Dostojewski jako wprawny obserwator dokonywał trafnych ocen współczesnego środowiska. Dostrzegał różnie punkty widzenia i ukazywał je Dostojewskiego formie "wielogłosowej" narracji. Jego powieści nie prezentowały jedynie słusznej racji, ale złożoność świata. Jego wieloaspektowość i wzajemne sprzeczności.

Okoliczności powstania powieści

O okolicznościach, jakie towarzyszyły rodzeniu się powieści "Zbrodnia i kara" możemy znaleźć sporo informacji w biografii Fiodora Dostojewskiego, napisanej przez Leonida Grossmana. Ogólnie można stwierdzić, ze proces powstawania powieści był długotrwały, pomysł dojrzewał w myśli autora i klarował się przez lata nim osiągnął realne kształty. Sama kreacja głównego bohatera powstawał przez około piętnaście lat.

Z 9 października 1859 roku pochodzi zapis w liście Fiodra Dostojewski do brata Michała:

"W grudniu zacznę powieść... Może pamiętasz, że wspominałem ci o powieści-spowiedzi, którą chciałem napisać jako ostatnią, bo mówiłem, że sam jeszcze muszę pewne rzeczy przeżyć. W tych dniach postanowiłem pisać ją niezwłocznie... Cała moja dusza i cała moja krew wejdzie w tę powieść. Obmyśliłem ją na katordze leżąc na pryczy w ciężkich chwilach smutku i wewnętrznej rozterki... Spowiedź ostatecznie ugruntuje moja sławę".

Było to ważne wyzwanie dla autora, planował te powieść długo i włożył w nią wiele wysiłku. Złożyły się na nią doświadczenia całego życia, w tym szczególne pobyt na katordze. Pisarz poznawał tam tajniki ludzkiej psychiki, która w skrajnych warunkach ujawniał się wyraźniej, dopuszczając do głosy instynkty, które interesowały Dostojewskiego. W obozie spotkał Orłowa, więźnia, który przykuwał jego uwagę odwaga i spokojem, z jakim znosił cierpienie. Orłow potrafił przetrzymać ciężkie warunki, ponieważ marzył o władzy i bogactwie, wierzył, ze zdjął to osiągnąć, ponieważ został do tego powołany. Czuł się silny i dumny. Z jednej strony ta postawa budziła szacunek, ale Dostojewski zauważył, ze tego rodzaju poglądy prowadza wprost do zbrodni. Która jest najkrótszą drogą do bogactwa i władzy.

Źródłem inspiracji były dla Dostojewskiego także dzieła Puszkina. Szczególne jeden bohater, Alek ("Cyganie"), zabójca , noszący w sobie ciężar zbrodni, który mu obciążał dusze, przykuł jego uwagę. Poniekąd przypominał on dręczonego poczuciem winy Raskolnikowi. Początkowo powieść miała skupiać się na zagadnieniu pijaństwa, ostatecznie wątek ten skupiony wokół Marmieładowa, okazał się drugoplanowy w stosunku do kwestii motywów zbrodni i jej konsekwencji.

Zbrodnia fascynował Dostojewskiego bardzo, od pewnego momentu, gdy tematyka powieści kumulowała się coraz bardziej wokół morderstwa, autor przystąpił do badania kronik kryminalnych. Odnalazł wśród nich zapisek zatytułowany "Proces Lacenaire'a" był to artykuł prezentujący sylwetkę niezwykłego zbrodniarza-filozofa. Jego droga na niziny zbrodni rozpoczęła się od zabicia przeciwnika w pojedynku. Lacenaire był człowiekiem bardzo inteligentnym, bystrym , uzdolnionym poetycko. Za zabójstwo trafił do wiezienia, kiedy został uwolniony towarzyszyło mu przekonanie o własnej wyjątkowości. Przestępstwo pociągało go samą swa ideą końcu zabił dl rabunku. Został oskarżony i osadzony w więzieniu. Wtedy ziajał się pisaniem, dając wyraz swoim poglądom w kwestiach moralnych. Jego rozważania cieszyły się popularnością, zwłaszcza z uwagi na fakt, ze ich autor był jednocześnie biegłym filozofem jak i zabójca. Nie sposób nie dostrzec tu analogii z postacią Raskolnikowa.

Od samego początku samodzielnego życia Dostojewski nieustannie cierpiał na brak gotówki. Nawet, kiedy miał stałą posadę wojskowego kartografa i był samotnym człowiekiem. Co dopiero, kiedy się ożenił i miał na utrzymaniu pasierba, później tez liczną rodzinę brata, do tego jego głównym źródłem dochodu stał się pisanie, fach dość niestabilny pod względem finansowym, należy jeszcze dodać upodobanie autora do hazardu i lista jest niemal kompletna. W czasie pisania "Zbrodni i kary" również był pogrążony w długach i zaciągał kolejne. Te doświadczenia zaowocowały znajomością środowiska lichwiarzy. Widział, jak pieniądz rządzi społeczeństwem, jak staje się głównym motorem działań ludzi pogrążonych w nędzy, jak życie sprowadza się do egzystencji. Raskolnikow boi się takiego życia, on również boryka się z nieustannymi problemami finansowymi , to wtedy poznaje lichwiarkę Alonę Iwanowną. Życie zaczyna się kręcić wokół pieniędzy, jego studia, małżeństwo siostry, praca Soni. Człowiek robi wszystko ,by zaspokoić swe potrzeby i utrzymać bliskich.

Początkowo głównym tematem powieści miał być alkoholizm. Dostojewski długo zbierał materiały, już w 1865 roku złożył propozycję napisane takiej książki w redakcji "Otieczestwiennych Zapisków" , ale nie przyjęto jej. Materiały zebrane w tej kwestii wykorzystał pisarz do stworzenia kolorytu Petersburga, obgarniętego żądzą pieniądz i nałogiem pijackim. I tak na przykładzie rodziny Marmieładowów ukazał jak problem dotyczy całego społeczeństwa, a nie tylko samego alkoholika. .

Ostatecznie do pisania powieści przystąpił autor, w momencie gdy pozbawiony był środków do życia, przegrawszy ostatnie pieniądze w ruletkę. Złożył ofertę "Russkiego Wiestnika", określając swój zamysł jako powieść psychologiczną. Zawarł w swym opisie zarys fabularny i interpretację, mówiącą o triumfie natury i religii. Potem dopracowywał szczegóły, sceny z życia społeczeństwa, którego motorem wszelkich działań jest pieniądz. Skrajna nędza prowadzi ludzi do alkoholizmu, upadku moralnego, prostytucji i zbrodni. Ludzie pozbawieni podstawowych środków do życia, walczący każdego dnia o przetrwanie zatracają swoje człowieczeństwo. Upadek moralny przejawia się w rosnącej stale przestępczości, w traktowaniu małżeństwa jak transakcji handlowej i stręczeniu własnych dzieci do prostytucji, w odchodzeniu od religii ku nowym nihilistycznym nurtom filozoficznym.

Kiedy przystępował do pisania, Dostojewski wynajął wiejską posiadłość położoną niedaleko od stolicy (w Lublinie), tam oraz w Petersburgu powstawały kolejne rozdziały powieści "Zbrodnia i kara". Pisanie utworu stanowiło pierwszy etap tworzenia książki, drugi to była walka o ostateczny jej kształt, jaki miał trafić do druku. Pisarz toczył boje z cenzura, a jednak niejednokrotnie zmieniano wymowę niektórych rozdziałów i wycinano całe "nieprawomyślne" partie tekstu. Usunięto część wypowiedzi Soni, w której mówi ona o Ewangelii, ponieważ uznano, ze takie partie na temat spraw religijnych nie przystoją prostytutce. Idealizacja postaci miała swoje granice.

Pod koniec września 1866 roku Dostojewski powrócił do Moskwy, musiał się śpieszyć z ostatnimi poprawkami do "Zbrodni i kary", ponieważ goniły go już terminy kolejnego kontraktu. A sytuacja finansowa zmuszał go do dotrzymywania wszelkich terminów. Wtedy konieczna okazał się pomoc stenografistki, tak też poznał Annę Snitkiną, która wpłynęła na kształt pisarstwa wielkiego twórcy , dzięki jej fachowej pomocy, a także moralnemu wsparciu zdołał wywiązać się z przyjętych zobowiązań, ukończył wcześniejszą powieść "Gracz" i ostatnie strony "Zbrodni i kary".

Streszczenie

Kompozycja

W powieści "Zbrodnia i kara" można wyróżnić sześć nie zatytułowanych części i Epilog. Miejscem akcji jest Petersburgu z całą brzydota jego ubogich dzielnic. Historia toczy się w latach sześćdziesiątych XIX wieku, czyli niemal współczesnych czasowi pisania. Historia kończy się zesłaniem głównego bohatera na Syberię.

Rodion Romanowicz Raskolnikow, czyli główna postać powieści, zamieszkuje w ubogiej dzielnicy Petersburga. Wynajmuje tam jeden pokoik, wyjątkowo ciasny, nazywany wręcz szafą czy trumną. Jego ponure wnętrze wywołuje wyjątkowo ponure nastroje, nic też dziwnego, że rodnio lubi spacerować nawet nędzne ulice dają mu więcej przestrzeni. Raskolnikow jest studentem, nie ma żadnych stałych dochodów, wspomaga go matka, jednak problemy finansowe Rodiona nie opuszczają, ponieważ nie ma nawet na opłacenie pokoiku, udaje się do starej lichwiarki, Aldony Iwanowny, by zastawić u niej zegarek. Nie jest to pierwsza tego rodzaju wizyta, już raz zmuszony był zastawić pierścionek siostry i dotąd nie miał możliwość go wykupić. Osoba lichwiarki budzi w nim wielką odrazę, jest to stara kobieta, wyjątkowo chciwa i pazerna, zupełnie bezlitosna, zerująca na cudzej biedzie. Za zegarek otrzymuje zaniżoną cenę rubla i piętnastu kopiejek. Mimo to zapowiada, ze ma jeszcze papierośnicę, która również będzie chciał zastawić. Wracając od lichwiarki znów rozmyśla o jej zżyciu, o tym komu jest potrzebna starucha, która tylko gromadzi pieniądze, z których nikt, nawet ona sama nie ma żadnego pożytku jednocześnie stają mu przed oczami obrazy skrajnej nędzy z dzielnicy, w której Leszka i gnębi go niesprawiedliwość takiego losu. Czytelnik jeszcze nie wie, o co dokładnie chodzi, ale Raskolnikow zdradza swoim zachowaniem jakiś plan, jego wizyta i zapowiedź kolejnej mają głębszy podtekst.

Te rozmyślania zaprzątają go do tego stopnia, że wykrzykuje na ulicy: "Boże! Jakie to wszystko obmierzle! I czyż naprawdę, czy naprawdę ja... Nie, to nonsens, to niedorzeczność! - dorzucił stanowczo. - I czy rzeczywiście coś tak okropnego mogło mi przyjść do głowy? Tak czy owak, do jakiej podłości zdolne jest moje serce! Bo to przede wszystkim podłe, paskudne, wstrętne, wstrętne!... A ja, przez cały miesiąc... ""(s. 11). Całe postępowanie Rodiona zdradza jego niepokój, jakieś myśli gnębiące jego dusze. Bohater cały czas zmaga się ze swoimi myślami, ma jakąś ideę, z którą nie może się pogodzić, nie może jej też zaniechać. Tak dręcząc się własnymi rozważaniami wchodzi do szynku, obskurnego lokalu, gdzie siedzi już nieco podchmielony Marmieładow. Marmieładow kiedyś był radcą tytularnym, ale stracił prace. Skłonnego typowo pijackiej potrzebie zwierzeń Marmieładow przedstawia Raskolnikowowi swoją sytuacje rodzinną i poczucie obrzydzenia, jakie z tego powodu czuje do siebie. Jego rodzina, jak większość w tej dzielnicy, żyje na skraju nędzy, jego żona, Katarzyna cierpi na suchoty, skłonnego leczeniu nie ma co marzyć, jest ona wiecznie zapracowana, nie ma chwili wytchnienia opiekując się gromadką dzieci, dzieci są płaczliwe, ponieważ nie dojadają, są źle ubrane i marzną. Skłonnego tej sytuacji jego najstarsza córka, Sonia, poświęca się dla rodziny, sprzedając swoje ciało. Ten proceder jest podstawowym źródłem utrzymania całej rodziny. Jednak ojciec skłonnego wiadomych względów czuje się podle, zwłaszcza, ze i on wyciąga od niej pieniądze na alkohol. Postawa Soni jawi się jako heroiczna, skromna i głęboko wierząca dziewczyna prostytuuje się wbrew sobie, ale nie dla siebie. Sonia bardzo się wstydzi tego, co robi, nie chce się pokazywać w domu, przychodzi, żeby pomóc macosze (Katarzyna nie jest rodzoną matka Soni) i zostawić jej jakieś pieniądze. Poczucie winy Marmieładowa jest ogromne, szczególnie, kiedy pije, kiedy nie, robi wszystko, żeby zdobyć pieniądze na wódkę, nawet zwraca się do córki. Mimo iż bardzo by chciał, nie potrafi się wyzwolić z władzy nałogu, który przysparza mu wielu cierpień. Najbardziej ubolewa nad tym, ze ludzie źle osądzają Sonię, sam często słyszy przykre komentarze pod jej adresem, ale on wie, ze jej postawa jest szlachetna. Marmieładow traktuje jej postępowanie w kategoriach ofiary, mówi: " pożałuje nas Ten, który ulitował się nad wszystkimi, który wszystkich i wszystko rozumiał, On też jeden jest sędzią. Nastanie dzień i On Zapyta: "A gdzie jest córa owa, która macosze zlej i suchotniczej, która dziatkom obcym i nieletnim złożyła siebie w ofierze? Gdzie córa owa, która pożałowała rodzica swego ziemskiego, pijanicy nieużytecznego, nie brzydząc się jego zezwierzęceniem?" I powie: "Przyjdź! Już ci raz odpuściłem... Przebaczyłem ci raz... A i teraz odpuszczone ci są twoje mnogie grzechy, albowiem wieleś umiłowała..." I przebaczy mojej Soni, już wiem, że przebaczy... " (s. 24). Opowieść o Soni trafia do wrażliwości Raskolnikowa, wzruszony jej postawą i ofiarnością, odprowadza pijanego Marmieładowa do domu i zostawia kilka kopiejek na parapecie domu Soni,.

Raskolnikow stracił większość pieniędzy otrzymanych od lichwiarki, miał zapłacić zaległy czynsz. Następnego dnia dowiaduje się od kucharki Anastazji, że gospodyni zamierza pójść na policję i oskarżyć go o niepłacenia czynszu. Anastazja przynosi mu też list. List jest od matki, ale wieści, jakie przynosi, są raczej smutne. Jego siostra Dunia pracowała jako guwernantka, ale została zwolniona, ponieważ pani domu uznała, ze uwodzi jej męża, Dunia cierpiała z powodu niesłusznych zarzutów, gdyż to pan domu czynił jej awanse. W końcu winny pan Swidrygajłow przyznał się przed żoną, że to on ponosi winę i że niesłusznie oskarżała niewinną dziewczynę. Uczciwa małżonka, Marfa Pietrowna, odwołała zarzuty publicznie, by oczyścić opinie Duni. Teraz Dunia ma zamożnego konkurenta, znacznie od niej starszego pana Łużyna. Wiadomość byłaby dobra, gdyby nie świadomość, że siostra zamierza ponieść ofiarę w głównej mierze dla niego. Już z listu matki wynika poniekąd, ze jest to decyzja finansowa, ponieważ o miłości nie ma słowa. Kawaler jest dobry, ponieważ jest zamożny. Raskolnikow dostrzega w tym gorzka analogie do losów Soni, jego siostra zamierza ponieść podobną ofiarę. Matka, Pulcheria Aleksandrowna, do listu dołącza ponadto 30 rubli, jednocześni zapowiada niedługi przyjazd.

Sytuacja siostry i jej gotowość do poświecenia tkwią mu w głowie, list wyprowadza go z równowagi, nie chce takiej ofiary, postanawia sam zdobyć pieniądze i uwolnić Dunie od konieczności zawierania takiego małżeństwa. W pierwszej chwili ma zamiar pójść do Razumichina, kolego ze studiów, jednak w jego głowie świta już inny plan. Wychodzi wzburzony na ulicę, gdzie widzi, jak jakiś mężczyzna zaczepia pijaną dziewczynę, pomaga jej w gniewie nazywając napastnika Swidrygajłowem, co świadczy o tym, że sytuacja siostry leży mu na sercu i każe działać. Raskolnikowa znów pochłaniają myśli o jego tajemniczym planie zrobienia "czegoś". Myśli też o swoim koledze, Razumichinie, jedynej "bratniej duszy", człowieku o wyjątkowym optymizmie. Razumichina cechuje wesołość i prostoduszność, które zjednują mu ludzi. Sytuacja obu przyjaciół jest podobna przynajmniej pod względem finansowym, obaj też musieli przerwać studia z tego powodu.

Ale myśli Rodiona szybko wracają o jego uporczywej myśli o wykonaniu tajemniczego planu. Zmęczony własnymi dylematami zasypia w krzakach Pietrowskiej Wyspy. Dręczą go koszmary, sen przywołuje scenę zapamiętaną z dzieciństwa, kiedy pijany Mikołka znęcał się nad słabym koniem, aż zakatował zwierze na śmierć. W drodze powrotnej zaczyna się już seria przypadków, nadzwyczajnie wpisujących się w jego plan. Otóż spotyka on siostrę znienawidzonej lichwiarki, Lizawietę, przypadkowo podsłuchuje fragment jej rozmowy z handlarzami, z którego wynika, ze następnego dnia jest umówiona o odbiór jakichś rzeczy około siódmej. Wynika z tego prosty wniosek, że nie będzie jej wtedy w mieszkaniu. Właśnie tego ciał się dowiedzieć, kiedy Alona Iwanowna będzie w domu sama.

Lizawieta jest przeciwieństwem tego, co Raskolnikow sądzi o jej siostrze, ona jest skromna i cicha, nie działa dla zysku, po prostu boi się siostry i wykonuje jej polecenia.

Do lichwiarki trafił Rodion dzięki pewnemu studentowi, który dał mu adres. Raskolnikow potrzebował pieniędzy i zastawił wtedy pierścionek siostry. Było to jakieś półtora miesiąca temu. Kiedy od niej wracał zatrzymał się w traktierni, gdzie znów przypadkowo usłyszał rozmowę jakiegoś studenta z oficerem. Dyskusja dotyczyła właśnie owej lichwiarki, Alony Iwanownej, rozmówcy twierdzili, że jest to osoba bezwzględna, która zżyje kosztem innych. Nie jest nikomu potrzebna, nie ma rodziny, sama też nie korzysta z pieniędzy, które gromadzi. Jest tylko pasożytem, wykorzystuje biedę swoich klientów, znęca się nad biedną siostrą. Zaś cały majątek przeznaczyła na rzecz klasztoru, by tam stale modlono się za jej duszę. Student zapędza się w swoich rozważaniach: "Ja bym tę przeklętą starą babę zabił i obrabował, i bądź pewien, że zrobiłbym to bez najmniejszych wyrzutów sumienia . Dalej student roztaczał wizję wielu uratowanych od nędzy dzięki tej grabieży. Zabij ją i weź jej pieniądze, z tym że następnie z ich pomocą poświęcisz się służbie dla całej ludzkości, dla dobra powszechnego: jak sądzisz, czy tysiące dobrych czynów nie zmażą jednej drobniuteńkiej zbrodni? Za jedno życie... tysiąc żywotów uratowanych od gnicia i rozkładu. Jedna śmierć w zamian za sto żywotów, przecież to prosty rachunek. Zresztą, co waży na ogólnej szali życie tego suchotniczego, głupiego i złego babsztyla? Nie więcej niźli życie wszy, karalucha, a nawet mniej, bo to sekutnica szkodliwa. Zżera cudze życie, to jędza; niedawno ze złości ugryzła Lizawietę w palec, już miano amputować". (s. 63). Obaj rozmówcy zgadzają się w swoich poglądach, że zabicie takiej osoby jak Alona Iwanowna, byłoby wręcz dobrym uczynkiem, a nie zbrodnią. Jest to dla Raskolnikowa jakby wrażenie słuchania własnych myśli, dokładnie o tym samym myślał już wczesnej, morderstwie dal dobra ogółu. Fakt, ze usłyszał taka rozmowę, jawi mu się jako wielce znaczący.

Po długim wypoczynku i nadspodziewanie spokojnym śnie, Raskolnikow zaczyna rzeczowo myśleć i zabiera się do realizacji planu. Logicznie rozważa możliwości ukrycia siekiery pod płaszczem, w tym celu robi specjalną pętlę. Przygotowuje też atrapę wspomnianej papierośnicy, która to rzekomo chce zastawić. Plan zbrodni opracował już wcześniej w najdrobniejszych szczegółach, teraz tylko stopniowo je realizuje, a okoliczności wydają mu się sprzyjać, jakby chciały rozwiać tlące się w nim wątpliwości. Najmniejsze niepowodzenia, jakaś nieprzewidziana trudność, może by go odwiodły od zamierzenia, ale wszystko układa się pomyślnie, aż zbyt pomyślnie. Po godzinie siódmej opuszcza swoją izdebkę i zabrawszy ze sobą siekierę rusza realizować swój długo przygotowywany plan. .

Jednym ze szczęśliwych zbiegów okoliczności jest fakt, ze w momencie, kiedy przekabacał bramę, akurat przejeżdżał wóz, który go zasłonił, na miejsce zbrodni dostał się niezauważony. Wszedł do mieszkania lichwiarki. Aldona Iwanowna już go oczekiwała. Stara jest nieufna, z natury nie wierzy ludziom, ale interesy musi prowadzić, więc wpuszcza go do środka, chcąc zobaczyć papierośnicę. Raskolnikow waha się przez chwilę, ale ostatecznie wymierza śmiertelne ciosy siekierą. Potem traci zupełnie panowanie, zaczyna bezładnie szukać sakiewki, czy innych kosztowności. Wtedy nadchodzi Lizawieta, widzi kałużę krwi i martwe ciało siostry. Tego plan Raskolnikowa nie przewidział, jednak teraz już za późno było się wycofać. Podnosi wiec siekierę i zabija niewinnego świadka zbrodni. Teraz wszystko zaczyna się wydawać inne, nią to zaplanował, sytuacja wymknęła się spod kontroli: "Zapragnął co rychlej stąd uciec [...] i to nawet nie ze strachu o własną osobę, lecz z samej zgrozy i obrzydzenia do tego, co uczynił" (wielkiego. 76). Przestaje działać rozsądnie i metodycznie, jego plan nie przewidział takich możliwości. Stara się jednak zebrać myśli, a przypadek nadal jest po jego stronie. Zabiera się do mycia siekiery i rąk, ale jest roztrzęsiony. Nagle dobiega do niego głos zbliżających się kroków, szybko zamyka się w mieszkaniu i nie odpowiada na stukanie dwóch mężczyzn, którzy orientują się, ze coś jest nie w porządku, drzwi są zamknie od środka, ale nikt nie odpowiada, wtedy zbiegają do dozorcy. Rodnio ma szczęście, ze obaj zdecydowali się zbiec, ponieważ może szybko się wymknąć z miejsca zbrodni i schować w pustym mieszkaniu obok, które akurat jest puste, ponieważ pracujący tam malarze, wyszli. Kiedy mężczyźni wracają, zastają mieszkanie Lichwiarki puste, tymczasem Rodnio umyka wielkiego domu i wraca do siebie. Oddaje jeszcze na miejsce "pożyczoną" siekierę.

Sytuacja Raskolnikowa pogarsza się jeszcze nad ranem. Po wszystkim wrócił do siebie i zapadł w głęboki sen. Dopiero rano dociera do niego cała potworność jego czynu. Uświadamia sobie, ze plan, który tworzył od dawna, sam wprowadził w życie. Wpada w nerwowy stan, nie potrafi się opanować. W nocy dopadła go gorączka, teraz czuje dreszcze, jest rozpalony, ale czuje przenikliwe zimno. " Teraz zdjęły go nagle takie dreszcze, że mu ząb na ząb nie trafiał i aż podrzucało go całego. Otworzył drzwi i jął nasłuchiwać: w domu jak makiem zasiał. Ze zdumieniem oglądał siebie samego, pokój i nie pojmował, jak mógł wczoraj, wszedłszy, nie zamknąć drzwi na haczyk i rzucić się na kanapę nie tylko w ubraniu, ale i w kapeluszu" (s. 83). W przebłyskach rozsądku zaczyna zacierać ślady, ogląda swoje ubranie, czy nie został na nim jakiś ślad, chowa przyniesiony łup za kawałkiem odstającej tapety. Potem popada w niespokojny sen, znów przypomina sobie, ze jeszcze pętla pod połą płaszcza może go zdradzić, wstaje siec, by ją usunąć, znów zasypia na chwilę i zrywa się przypomniawszy sobie o konieczności ukrycia skrwawionych ubrań. Kiedy tak targany natrętnymi myślami, próbuje działać rozsądnie przychodzi Anastazja i stróż, który wręcza mu wezwanie na policję. Raskolnikow myśli, oczywiście, że sprawa już się wydała, i jest podejrzany natychmiast morderstwo.

Ponieważ niepewność jest gorsza od oskarżeń, Raskolnikow od razu kieruje się do na posterunek "Czuł w sobie okropny nieład. Bał się, że nie potrafi nad sobą zapanować" (s. 89). Po drodze rozmyśla już, jakie zarzuty mogą mu postawić, jednak już na miejscu okazuje się, ze pozew wystosowała gospodyni w związku a niepłaceniem za komorne. Ale niepokój Raskolnikowa pogłębia usłyszana rozmowa, w cyrkule jacyś ludzie rozmawiają o wczorajszym morderstwie, słysząc o tym po raz pierwszy Rodnio nie wytrzymuje napięcia nerwowego i mdleje. Ocucony powoli wraca do mieszkania, trapią go jednak ślady, które za słabo zatarł, rozważa możliwość rewizji i postanawia przenieść gdzieś skradziony łup. W pierwszym odruchu zamierza je wrzucić do Kanału Jekateryńskiego, nie zależy mu już na wartości kosztowności, nie pamięta też o tym, że jego celem było przeznaczenie łupu na szlachetne cele. Teraz nie chce tylko, by znaleziono je w jego mieszkaniu. W końcu decyduje się ukryć je pod kamieniem na zewnątrz, w odległości od domu.

Postanawia pójść wreszcie do Razumichina. Przyjaciel od razu dostrzega zmiany na jego twarzy, wydaje mu się , ze Rodnio jest chory, dziwi go tez nietypowe zachowanie kolegi. Najdziwniejsze jest to, ze odmawia podjęcia się tłumaczeń, w momencie kiedy nie ma nic do roboty, a bardzo potrzebuje pieniędzy. W mieszkaniu wszystko wskazuje na poważną chorobę, Raskolnikow ma wysoką gorączkę, majaczy, śpi niespokojnie i traci kontakt z rzeczywistością. Anastazja, Razumichin, także pewien młody lekarz opiekują się nim w miarę swoich możliwości, ale nie wiadomo, co tak naprawdę trapi chorego. Trudno ustalić diagnozę. Stan co jakiś czas jest nieco lepszy, by potem gwałtownie się pogorszyć. Nikt nie wie, ze rozmowy na temat owej zbrodni, decydująco wpływają na stan chorego. W ten sposób Raskolnikow dowiaduje się o aresztowaniu malarza pokojowego, Mikołaja, podejrzewanego o dokonanie zbrodni. Mikołaj próbował sprzedać kolczyki, należące do zamordowanej, miał mocne alibi i przekonywał, ze znalazł je na schodach, ale jego sytuacja i tak była groźna. Rodnio obawia się, ze mogą skazać niewinnego człowieka.

Do Raskolnikowa przychodzi między innymi Piotr Pietrowicz Łużyn: "Był to pan podeszłych już lat, sztywny, postawny, z twarzą o wyrazie powściągliwym i tetrycznym" (s. 132) z towarzyską wizyta, poznać niejako swego szwagra, jednak zostaje potraktowany bardzo nieuprzejmie. Rodion jest o nim jak najgorszego zdania, uważając, że ten chce wykorzystać jego siostrę i to, że Dunia jest biedna. Uraża go sposób, w jaki ten wystrojony człowiek, trochę nadęty, wyraża się o jego matce. Zdenerwowany Raskolnikow w końcu wyprasza dość niegrzecznie gościa. Obecni są zdziwieni, nawet choroba nie tłumaczyła takiego rozdrażnienia. Zosimow zauważa : "Jego coś nęka. Jakiś ciężar!... Tego bardzo się boję, a tak jest na pewno! " (s. 143)

Kiedy wreszcie zostaje sam, czuje że musi się uwolnić o ciasnoty pokoju. Udaje się do miasta, kupuje dziennik, szukając wiadomości o zabójstwie. Świadkiem tej lektury jest Podczas sekretarz cyrkułu, Zamiotow. Raskolnikow zachowuje się dziwnie i prowokująco, niby to kpi, niby przyznaje się do winy i namawia sekretarza, by na niego doniósł. Jego zachowanie tylko utwierdza Namiotowa w przekonaniu, ze ma do czynienia z człowiekiem niespełna rozumu. Towarzystow dawnych przyjaciół drażni Raskolnikowa, kiedy spotyka Razumichina, chce się od niego uwolnić jak najprędzej, nie ma tez ochoty na przyjęcie, o którym wspomina przyjaciel, namawiając go, by przyszedł na tzw. nowosiedliny, czyli uroczyste objęcie nowego pokoju. Raskolnikow spieszy się na miejsce zbrodni, rozgląda się po mieszkaniu, pod pretekstem zamiaru wynajęcia, w końcu pyta o kałużę krwi. Stróż nie ma ochoty fatygować się na policję, ale wyprasza intruza. ,

Po drodze zauważa zbiegowisko gapiów i jakieś zamieszanie, kiedy podchodzi bliżej przekonuje się, ze to Marmieładow, poznany wcześniej alkoholik wpadł pod koła powozu i został ciężko ranny. Raskolnikow wskazuje zebranym dom poszkodowanego i poleca go tam przenieść, ponadto każe wezwać lekarza. W domu Marmieładowa panuje straszne zamieszanie, Katarzyna Iwanowna, jego żona każe córeczce przyprowadzić Sonię. Marmieładow zdążył się jeszcze wyspowiadać, prosić o przebaczenie swoja żonę i córkę, Sonię, na kolanach której umiera. Raskolnikow czuje się dziwnie odpowiedzialny za tego człowieka i jego rodzinę, zostawia im pieniądze, by mieli za co pochować zmarłego, podaje też małej Poli swój adres w razie gdyby był potrzebny i prosi by dziewczynka modliła się "za grzesznego Rodiona" (s. 175).

Potem na chwilę odzyskuje równowagę, wydaje mu się, ze szok ma już za sobą, ze był to krótki przejaw słabości, ale już nad nim zapanował: "Precz z majakami, precz z urojonymi strachami, precz z upiorami!... Życie jest! Czyż ja przed chwili nie żyłem? Życie moje nie umarło razem z tą lichwiarką! Panie, świeć nad jej duszą i... dosyć! Pora ci, moja paniusiu na wieczne odpoczywanie! Teraz nastaje królestwo rozsądku i światła, i... woli, i siły... Jeszcze zobaczymy, kto silniejszy!" (s. 175).

Kiedy wraca do mieszkanie okazuje się, ze na miejscu są już matka i siostra. Jednak uspokaja je, że on opiekuje się Rodionem i ze spokojnie mogą wrócić do swojego mieszkania. Przy kolejnym spotkaniu i w obecności Razumichina Raskolnikow mówi, ze uważa planowane małżeństwo siostry za ofiarę na jego rzecz i ze nie zgadza się na takie poświęcenie. Wyjawia też, że sam przepędzi Użyna, jeśli będzie trzeba. Te plany są nawet po myśli Razumichina, któremu wyjątkowo się podoba Dunia, jej uroda, wdzięk i dobroć.

Tymczasem urażony narzeczony pisze do Awdotii Romanowny, by przy kolejnym jego spotkaniu z nią i Dunią Raskolnikow był nieobecny, dodaje też o fakcie, ze Rodnio zostawia pieniądze w rodzinie pijaka, co uważa za czyn haniebny. Mimo tych sugestii Dunia zaprasza brata oraz jego przyjaciela.

Pod adres, jaki zostawił Poli przychodzi Sonia, czyli Zofia Siemionowna Marmieładow, w imieniu wdowy, Katarzyny Iwanowny, zaprasza go na stypę. To spotkanie wywiera na Rodionie duże wrażenie, uważa że Sonia jest piękna i ma bardzo delikatne rysy.

Pod pretekstem chce ci odzyskania przedmiotów, jakie zastawił u lichwiarki, udaje się wraz z Razumichinem, do zajmującego się ta sprawa śledczego Porfirego Pietrowicza. Raskolnikow mimo chwilowej poprawy zdrowsi nadal jest opętany myślą o zabójstwie. Teraz sam szuka dodatkowych informacji na ten temat. Ma nadzieję dowiedzieć się czegoś więcej od samego sędziego śledczego. Niepokój wzbudza zachowanie Porfirego Pietrowicza, który mówi tak, jakby już wiedział, kto jest zabójca. Zadaje celne i nieoczekiwane pytania, wie też, ze Raskolnikow był na miejscu zbrodni kilka dni po morderstwie. Ponadto zna też artykuł Raskolnikowa " O Zbrodni", jaki pojawił się w prasie. Mimo to pyta o jego teorie, która tam zawarł. Szczególnie interesuje go odział ludzi "zwykłych" i "niezwykłych". Raskolnikow roztacza siec założenia swej teorii, która mówi, ze ludzie "niezwykli" maja prawo do zbrodni, ponieważ oni wiodą ludzkość ku cywilizacji, rozwojowi i szczęściu, maja wiec prawo przy tym poświęcać poszczególne jednostki. Jednak Porfiry drąży dalej, pytając autora artykułu o jego wiarę w Boga oraz cud wskrzeszenia Łazarza. Raskolnikow potwierdza, ze owszem wierzy. Rozmowa toczy się dalej na tematy moralne, śledczy wypytuje go o poglądy na temat winy i kary, roztrząsa jego zdanie w kwestii sumienia. Po czym gładko przechodzi do okoliczności zbrodni i jego wizyty w tym miejscu. Raskolnikow zdradza się niespokojnym zachowaniem i mówi, jakby był na miejscu zbrodni w dniu morderstwa, a nie wcześniej ani później. Rozmowę kończy Razumichin przekonany, ze to znowu gorączkowe majaki nachodzą przyjaciela.

Wydaje się, ze wszyscy już wiedza, kiedyś Raskolnikowa zaczepia nieznajomy i rzuca mu w twarz: "Tyś morderca" (s. 250). Ta sytuacja skłania go do ponownych przemyśleń i weryfikowania własnej teorii, porównania jej założeń z rzeczywistością i własną sytuacją: "Napoleon, piramidy, Waterloo... i chuda, plugawa wdowa po regestratorze, babsztyl, lichwiarka z czerwonym kuferkiem pod łóżkiem. Przebóg, jakże taki Porfiry ma to strawić!... To dla niego nie do strawienia! Na przeszkodzie stają względy estetyczne; czyż Napoleon wlazłby pod łóżko staruchy!; Tfu, do licha!..." (s. 254). Raskolnikow ciągle pozostaje w kręgu własnych przekonań o zbrodni i prawie jednostek wybitnych do jej stosowania w celu naprawiania świta.: "nie zabiłem człowieka, zabiłem zasadę!" (s. 254). Uważa, ze zawiódł się na sobie, okazał się wszą. Najtrudniej mu znieść to, ze zamordował także Lizawietę, osobę zupełnie niewinną, dobra i uczciwa. Postać Lizaweta budzi w nim pewne skojarzenia z Sonią, która też zaprząta jego myśli..

Powraca gorączka i koszmarne sny, z jednego z nich wyrywa go przybycie Arkadiusza Swidrygajłowa, który to niegdyś uwodził jego siostrę, ale wspaniałomyślnie przyznał się do winy. Swidrygajłow jest już wdowcem, chce teraz naprawić winę względem Duni, przekazując jej pokaźną sumę 10 tysięcy rubli. Raskolnikow odmawia. Wywiązuje się rozmowa, Rodnio której Swidrygajłow przyznaje, ze plotki jakoby zamordował swoją żonę wcale Rodnio nie dziwią, ponieważ nigdy nie był dobrym mężem. Opowiada też swój sen, w którym pojawiała się jego zmarła żona. Jest to okazja do rozmowy na temat życia pozagrobowego, wtedy Raskolnikow przedstawia własne zdanie: "Nie wierzę w przyszłe życie" (s. 265). Swidrygajłow chce się spotkać z Dunia, o czym woli uprzedzić jej brata, ma jej do przekazania ostatnia wolę żony, która zapisała dziewczynie 3 tysiące rubli.

Nadchodzi dzień spotkania z udziałem Użyna, które potwierdza, ze Raskolnikow nie mylił się w ocenie tego człowieka .miał zamiar ożenić się z uboga dziewczyną, by była od niego zawsze zależna i zawsze pamiętała, kto jest jej dobroczyńca. Że nie kochał Duni, nie ulega wątpliwości. Ku ogólnemu poparciu Dunia zrywa zaręczyny. Najbardziej ucieszony radykalna decyzja wydaje się Razumichin, który zdradza wyraźną fascynację piękną siostra przyjaciela, teraz z zapałem namawia obie panie do pozostania w Petersburgu. Ma już plan zainwestowania w wydawnictwo. W tym czasie, po tak ważnej rozmowie i w momencie snucia ważnych planów Raskolnikow nagle wychodzi. Jego zachowanie budzi niepokój wszystkich. Nie tłumaczy im niczego, zapewnia tylko o swej miłości do rodziny i przyjaciela, ale pragnie być sam: "Pamiętam o was i kocham... Zostawcie mnie! Dajcie mi pobyć samemu! Tak postanowiłem już przedtem... Postanowiłem nieodwołalnie... Cokolwiek się ze mną stanie, czy zginę, czy nie, chcę być sam. Zapomnijcie o mycie zupełnie. [...] Możliwe, że wszystko zmartwychwstanie!... Ale teraz, jeżeli mnie kochacie... zaniechajcie... W przeciwnym razie znienawidzę was, czuję to... żegnajcie! (s. 287).

Raskolnikow nie potrafi przebywać z rodzina, kocha ich, cieszy się ich szczęściem, ale czuje na sobie piętno zbrodniarza, nie ma prawa być szczęśliwy a niewinnymi. Udaje się do Soni. Jest nieco zaskoczony nędznym pokoikiem dziewczyny, spogląda też na jej wychudzoną sylwetkę. Najbardziej jednak zdumiewa i zachwyca go postawa moralna dziewczyny, która nie czuje gniewu do bliskich, którzy ja skrzywdzili i zmusili do takiego losu. Sonia lituje się i usprawiedliwia swoją macochę, która bywa brutalna w stosunku do niej. Rozumie jej sytuację, głodne i zmarznięte dzieci, które ciągle płaczą. Mimo wszystko, mimo cierpienia, którego się napatrzyła i własnej doli, która taras się znosić godnie, nie wątpi w dobroć Boga. Wtedy wzruszony zbrodniarz klęka przed nią i całuje ją w nogę, mówiąc: "Nie tobie się pokłoniłem, pokłoniłem się całemu cierpieniu ludzkiemu" (s. 295). Sonia wstydzi się swojego życia, uważa, ze pomagając rodzinie, czyni słusznie, jednak sposób, w jaki to robi, czyni ja niegodną. Kiedy Raskolnikow twierdzi, ze siedzieć koło niej było dla jego siostry zaszczytem, Sonia oburza się: "Siedzieć koło mnie... Zaszczyt! Przecież ja jestem... bez czci, jestem wielka, wielka grzesznica!" (s. 295). Raskolnikow próbuje ogarnąć duszę tej dziewczyny, która cierpiąc, znajduje w sobie tyle siły, godności i wiary w Boga. Potem sięga po leżący na komodzie Nowy Testament. Przypomina sobie przypowieść o wskrzeszeniu Łazarza i prosi Sonie, by mu ja przeczytała. Okazuje się, ze Biblię dostała od Lizawety, z która się przyjaźniła. Wtedy Raskolnikow podejmuje ostateczna decyzję, oznajmia jej, że jego stosunki z rodzina zostały zerwane, że pragnie spędzić życie z nią. właśnie. Raskolnikow dostrzega podobieństwo ich sytuacji i potrzebę martwych wstania: "Obojeśmy przeklęci, wspólnie też pójdziemy!" (s. 302). Zdeterminowany i spragniony szczerości, mówi jej, ze wyjawi jej nazwisko zabójcy Lizawety.

Raskolnikow zamierza zakończyć sprawę śledztwa, w tym celu przybywa do sędziego śledczego, Porfirego Pietrowicza i wprost pyta go o to, czy jest podejrzany o zamordowanie Alony i Lizawiety. Śledczy jak zwykle nie udziela jasnej odpowiedzi. Nie ma ostatecznych dowodów, wiec nie może potwierdzić, ale sugeruje ,że wie znacznie więcej, niż Raskolnikow przypuszcza. Prowadzi z nim grę w podchody, czekając aż podejrzany się odsłoni. Oboje mierzą swe siły. Raskolnikow podejrzewa, ze Porfiry wie, ale z jakichś względów nie chce tego jeszcze wyjawić. Toteż obaj są zaskoczeni, kiedy do gabinetu wpada podejrzany o zbrodnie malarz Mikołaj i przyznaje się do winy. Raskolnikow nie rozumie całego zajścia, ale czuje się pewnie, teraz Porfiry nie ma powodu wysuwać przeciw niemu oskarżeń. Na ulicy spotyka tajemniczego człowieka, który kiedyś rzucił mu w twarz oskarżenie o morderstwo. Okazuje się, ze był on świadkiem rozmowy Raskolnikowa ze stróżem i to on doniósł o tym śledczemu. Teraz pragnie go przeprosić.

Łużyn wściekły na Raskolnikowa za to jak potraktował jego oświadczyny i wspaniałomyślność, jak uważał, względem jego siostry, widząc, jego zainteresowanie Sonią, postanawia wykorzystać to jako okazje do zemsty. Ponieważ wynajął mieszkanie w sąsiedztwie Marmieładowów, udaje zainteresowanie dla ich nieszczęścia, prosi więc Sonię do swojego pokoju i daje jej dziesięciorublowy banknot, jako wsparcie dla wdowy. Chwilę potem, w czasie stypy robi scenę, oskarżając dziewczynę, ze ukradła mu pieniądze. Sonia jest bardzo zawstydzona, nie potrafi się nawet bronić, na szczęście przychodzi jej z pomocą Liebieziatnikow, który twierdzi, ze sam widział jak Piotr Pietrowicz Łużyn dyskretnie wsunął jej banknot do kieszeni, nie reagował jednak przekonany, że ofiarodawca chciał pozostać anonimowy i wspomóc rodzinę zmarłego. Sonia i tak wybiega z pokoju, czuje się bardzo poniżona. Spokój imprezy zakłóca następnie gospodyni, która nie bacząc na powagę chwili wszczyna straszną awanturę i wyrzuca Marmieładowowa z mieszkania.

Raskolnikow wybiega za Sonią, pragnie się jej zwierzyć ze swojej najstraszniejszej tajemnicy. Mimo to dziewczyna pragnie być razem z nim. Wskazuje mu drogę postępowania, którą wyznacza też sobie: "Przyjąć cierpienie i odkupić się przez nie, oto co trzeba " (s. 385). Raskolnikow rozumie, ze dziewczyna namawia go do przyznania się do winy. Jej zdaniem tylko kara może mu przywrócić spokój. Jej postawa nie wypływa z potępienia, ale z przekonania, z e cierpienie przyjęte z pokora ma moc oczyszczającą, ze ono pozwoli mu dalej żyć, zaś życie z tajemnicą go zgubi. " Siedzieli obok siebie smutni i przybici, niby dwoje rozbitków wyrzuconych po burzy na pusty brzeg. Patrzył na Sonię i czuł, ile jej miłości skupiło się na nim - i rzecz dziwna, zrobiło mu się nagle ciężko i boleśnie, że ktoś go tak kocha. Tak, to było dziwne i okropne doznanie! Idąc do Soni czuł, że w niej cała jego nadzieja i cała ucieczka; pragnął zwalić bodaj część swej męczarni - a oto teraz, gdy całe jej serce zwróciło się do niego, uczuł naraz i uświadomił sobie, że jest nieporównanie bardziej nieszczęśliwy niż przedtem" (s. 386).

Symbolem ich wspólnej drogi staje się krzyż, Sonia wręcza mu cyprysowy, sama zaś zatrzymuje miedziany, podarunek od Lizawety: " Weź .. przecie to mój, mój! - błagała go. - Razem mamy cierpieć, razem tery krzyż poniesiemy... " (s. 386).

Do Soni przychodzi Liebieziatnikow, oznajmi jej, ze jej macocha Katarzyna Iwanowna, zachowuje się bardzo dziwnie, wszystko wskazuje na obłęd. Nawał nieszczęść przerósł jej możliwości.

Z kolei do Raskolnikowa przychodzi Dunia, jest zdziwiona jego wzruszeniem i pożegnaniem, zapowiadającym długotrwałe rozstanie.

Zachowanie Katarzyna Iwanowny potwierdza obawy Liebieziatnikowa, schorowana kobieta dziwacznie poubierał dzieci, każe im tańczyć, sama przy tym wykonuje dziwne ruchy i próbuje śpiewać. Wyszła n ulicę, by wzbudzić litość w przechodniach nędzą swojego losu i swoich dzieci. Wycieńczona , pada na ziemię, umiera z rozpaczy i bezsilności. Pomoc w tej sytuacji deklaruje Swidrygajłow, biorąc na siebie koszty i organizację pogrzeby oraz umieszczenie trójki sierot (Polni, Koli i Lenki) w ośrodkach opieki. Jest to ofiara na rzecz Soni, która ego również ujęła swoją osobowością.

Raskolnikow też ulega jej woli i argumentacji, przyznaje, że jej decyzja był słuszna. Nim jednak odda się w ręce wymiaru sprawiedliwości, prosi swego wiernego przyjaciela, by opiekował się jego siostra. Tymczasem Porfiry Pietrowicz już wie, ze Raskolnikow jest zabójca.

Ostatnie chwile wolności poświęca na załatwienie rodzinnych spraw, udaje się jeszcze do Swidrygajłowa, by mieć pewność, ze niefortunny zalotnik, zaniechał już zakusów względem jego siostry. Jednak Świdrygajłow jest trochę podenerwowany, spieszy się do wyjścia i pospiesznie żegna z Rasolnikowem.

Świdrygajłow spieszył się na umówione spotkanie właśnie z Dunią, która kocha od dawna. Relacjonuje jej przebieg rozmowy między Sonią, a Rodionem, w której wyjawił on całą prawdę o swoim postępku. Świdrygajłow słyszał wszystko przez ścianę. Ma nadzieję, ze Dunia zechce ratować brata przed wyrokiem sądu i proponuje im wspólną ucieczkę za granicę. Świdrygajłow staje się natarczywy, wręcz ją szantażuje, doprowadzona do ostateczności dziewczyna, która przewidziała, że spotkanie z tym człowiekiem może być niebezpieczne, wyjęła rewolwer i strzeliła w jego kierunku dwukrotnie, dwukrotnie chybiając. Jednak to wystarcza, by zalotnik zrozumiał, iż jest nie chciany, pragnął uczucia Duni, widząc, ze nie ma na nie szans, pozwala jej odejść. Świdrygajłow dopełnia swych zobowiązań względem Soni i jej rodziny, wręcza jej dowody wpłat bankowych, jej samej zaś daruje tysiące rubli.

Potem udaje się ostatni raz do narzeczonej, której również zostawia spora kwotę. Wieczorem zabiera do siebie mała opuszczona dziewczynkę, troskliwie kładzie ją do swojego łóżka, jednak sam czuje obrzydzenia do swych lubieżnych myśli. Następnego ranka popełnia samobójstwo, używając do tego rewolweru, a którego strzelał do niego Dunia.

Ostatnie pożegnania, Raskolnikow udaje się do matki, nie może jej powiedzieć prawdy, jest zbyt okrutna, zapewnia tylko, ze bardzo ją kocha i jest jej za wszystko wdzięczny. Prosi o modlitwę i żegna się nie wyjawiając miejsca ani celu podróży.

Żegnając się z Dunią stara się zachowywać mężnie i hardo. Twierdzi, ze przyzna się, bo to zmniejszy jego wyrok, pyzatym wstydzi się swojego czynu, bo był nijaki i nie wpisał się do jego idei.

Potem idzie do Soni, prosi o krzyżyk , który zamierzała mu ofiarować. Sonia cieszy się z jego decyzji, bardzo się bała, ze Raskolnikow popełni samobójstwo. Odchodząc, Rodnio, przyklęka i całuje ziemię, w interpretacji Soni, jest to gest przeprosin ziemi, względem której zgrzeszył.

W końcu dociera do posterunku, dowiaduje się tam, że Świdrygajłow popełnił samobójstwo. Kiedy nieco ochłonął, przyznał się do winy.

Tak kończy się szósta część, Epilog toczy się już na Syberii. Już dziewięć miesięcy trwa zesłanie Raskolnikowa. Wyrok okazał się łagodny, uznano, ze był niepoczytalny w chwili dokonania zbrodni, na jego korzyść przemawiało oczywiście przyznanie się do winy oraz fakt, ze nie skorzystał ze skradzionych pieniędzy, które w całości zwrócił. Skazano go na osiem lat katorgi. Na Syberię przybyła za nim Sonia, oddana i czekająca końca kary.

Matki Pulcherii Iwanownej nie poinformowano oficjalnie, choć jej zachowanie zdradzało, ze podejrzewa najgorsze, wyjechała z Petersburga, na czas toczenia się procesu. Nie pytała o nic w tej sprawie, ale była bardzo ponura i milcząca.

Dunia wyszła za Razumichina,.

W czasie zesłania Raskolnikow podczas ciężkiej pracy, nie przestaje myśleć o swojej teorii. W duchu cieszy się, ze Sonia podążyła za nim, jednak nie potrafi jej okazać uczucia, staje się dla niej szorstki, podczas gdy wszyscy inni więźniowie darzą ja ogromna sympatią, ponieważ jest bardzo uczynna i pomaga im przetrwać ciężkie chwile. Raskolnikw uświadamia sobie , jak wiele ona dla niego znaczy, dopiero, kiedy któregoś dnia Sonia się nie pojawia. Raskolnikow przeżywa wtedy ogromny strach, ze zachorowała, obiecuje sobie, że już nie będzie dla niej taki odpychający. Przyznaje się przed sobą do miłości do niej. Wreszcie zdobywa się, by jej to wyznać, od tej pory razem czekają na koniec jego wyroku, po jego odbyciu, obiecują sobie być już zawsze razem: " Od tego momentu rozpoczyna się nawa historia, historia stopniowej odnowy człowieka" (s. 502).

Czas i miejsce akcji powieści

Pomijając Epilog, akcja toczy się w całości w Petersburgu i obejmują zdarzenia dziewięciu i pół dnia, w lipcu 1865 roku. Autor oddaje wiernie stan ubogich dzielnic, prowadząc czytelnika , śladem swych bohaterów po mrocznych zaułkach i obskurnych lokalach i mieszkaniach. Sam Epilog odbywa się już na zesłaniu, wiec na Syberii i obejmuje obraz sytuacji po dziewięciu miesiącach od procesu, a więc półtora roku od momentu zbrodni.

Struktura i kompozycja powieści

W strukturze powieści można wyróżnić sześć części i Epilog.

I część to wprowadzenie w akcje, ukazanie obrazu nędznych dzielnic Petersburga. Tu poznajemy plan Raskolnikowa, który najpierw pojawia się w małych aluzyjnych dawkach. Rodnio ciągle go rozważa, ale nie znamy jego całości, dzięki temu czytelnik skupia się na przeżyciach wewnętrznych, jakie towarzysza Raskolnikowi od decyzji o realizacji planu.

W tej części też pisarz ukazał już losy rodziny Rodiona rodziny Marmieładowów, w formie pijackiego zwierzenia ojca tej "kalekiej " rodziny. Wtedy Raskolnikow po raz pierwszy słyszy o Soni, poznaje jej prawdziwą naturę, nim zdąży ją poznać osobiście.

Wprowadzenie do akcji obejmuje też przedstawienie postaci ofiary, jest ona oceniana bardzo surowo przez o innych bohaterów między innymi studenta i oficera.

Ta rozmowa, usłyszana przypadkiem, a także sen o zamęczeniu konia stanowią argumenty przemawiające za zbrodnią, podbudowują motywację Raskolnikowa.

Kulminacyjnym punktem pierwszej części jest samo zabójstwo

II-V części stanowią rozwój akcji. Nie jest to kryminał, nie chodzi tu o wynik śledztwa, lecz o studium psychiki zbrodniarza.

Część VI stanowi domkniecie akcji, o ile w pierwszej nastąpiła zbrodnia, o tyle w ostatniej sprawca zostaje schwytany. Dla policyjnych akt jest to koniec sprawy, dla bohatera jej początek. Domykają się poszczególne wątki: Swidrygajłow popełnia samobójstwo, jednak wcześniej zabezpiecza los sierot po Marmieładowie.

Epilog jest podsumowaniem losów Raskolnikowa i jego najbliższych, poznajemy wiec reakcję matki i jest stan psychiczny po zniknięciu syna. Dunia zostaje szczęśliwie połączona z Razumichinem małżeństwem z miłości. Najważniejszą jednak zmiana jest przełom w światopoglądzie Raskolnikowa, który przeżywa przełom i odnowę. Jego stan psychiczny wraca do równowagi, znów staje się zdolny do miłości.

Jeśli chodzi o formalny aspekt utworu cenne są spostrzeżenia Haliny Brzozy, która zwraca uwagę na wielogłosowość narracji, która określa jako "widzenie skłócone".1takie ujęcie pozwala na ukazanie z jednej strony obiektywnego, boi z wielu punktów widzenia, z drugiej strony podkreśla złożoność świata i ludzkiej psychiki. " Jest to raczej propozycja nowej formy, która poprzez sugestię nieforemności, destrukcji wyraża konstrukcję celowo nie ujednoliconą, bo zbudowaną według zasady rozdźwięku, dysharmonii. [...] Wiele jest w utworach Dostojewskiego idei, programów ideologicznych i etyk, ścierających się ze sobą, zwalczających wzajemnie, współistnienie bowiem i oddziaływanie złożonych, do końca nie rozszyfrowanych świadomości ludzkich stanowi tu o charakterze ukazywanej rzeczywistości, która przy podsumowaniu okazuje się wielopostaciową, zmienną".

Raskolnikow - ofiara własnej zbrodni

Sytuacja Raskolnikowa jest bardzo trudna, ponieważ musiał on przerwać studia z powodów materialnych, nie stać go nawet na wynajęcie mieszkania, mieszka w wyjątkowo ciasnym i przygnębiającym pokoiku, z którego i tak grozi mu wyrzucenie. Najbardziej martwi go, że siostra decyduje się wyjść za niekochanego, a wręcz pogardzanego człowieka, że by umożliwić mu ukończenie studiów. Takiej ofiary nie może jednak przyjąć.

W głowie Raskolnikowa od dawna rodził się pewien plan. Wyłaniał się on z różnych motywów. Podstawowym z nich był jego teoria zbrodni. Rodion napisał kiedyś nawet artykuł na ten temat, dzieląc społeczeństwo na "zwykłych' ludzi i jednostki" niezwykle". Ta druga grupa , jego zdaniem, to luzie, którzy wpływają na losy świata i są za niego odpowiedzialni. Są to ludzie silni przede wszystkim psychicznie, maj oni prawo popełniać czyny, które w powszechnym mniemaniu są zbrodniami, ponieważ w ten sposób wiodą świat ku lepszemu. Raskolnikow zaliczał siebie (obok miedzy innymi Napoleona, zdobywców czy wynalazców) do tej właśnie grupy. Uważał, ze ma prawo popełnić morderstwo, które wszystkim przyniesie tylko korzyści. Uznał, ze stara lichwiarka nie jest nikomu potrzebna, przysparza tylko cierpień innym, żerując na ich nieszczęściu. Wiara w słuszność teorii oraz poczucie wyższości nad tłumem to podstawowe czynniki , wiodące go zbrodni. Jednak taka interpretacja jest zbyt prosta. Do jego motywów dochodzą kolejne. Ważnym elementem dojrzewania decyzji o zabójstwie jest na przykład obserwacja codziennej nędzy mieszkańców Petersburga. Raskolnikow żyje w skrajnej biedzie, ale nie pozostaje obojętny na los tych, którym brakuje środków do życia. Patrząc na ludzi, którzy borykają się każdego dnia z odwiecznym problemem przetrwania, Raskolnikow czuje też lęk. Boi się podzielić ten los. Boi się, że utraci człowieczeństwo w pogoni za kawałkiem chleba. Jego teoria pozwala mu ten lęk zagłuszyć, ponieważ każe mu wierzyć, ze on do tego tłumu nie należy, jemu pisana jest władza i sława. Tak postępują jednostki wybitne, nawet kosztem innych jednostek.

Tragedia Raskolnikowa zaczyna się w momencie, kiedy przekonuje się, ze nie jest jednostka wybitną, ze jest wszą (w jego terminologii). Nie ma już nic, ani ostoi w teorii, która obiecywała mu wiele ,a ni zwykłej uczciwości, jest zbrodniarzem, morderca. Zabójstwo na jego sumieniu nie pozwala mu nawet na przebywanie z rodziną, czuje się obcy w gronie ludzi uczciwych, niewinnych. Szuka towarzystwa Soni, ponieważ ona, sama uważając się za grzesznicę, nie potępia go, nie osądza od razu, ale wskazuje drogę wybawienie. Uwolnienia sumienia od strasznego ciężaru, jej zdaniem tylko cierpienie, dobrowolnie przyjęte i znoszone z kora i godnością pozwoli mu odkupić winy.

Właśnie te drogę obiera bohater, wierzy Soni, przyjmuje od niej krzyż, odbywa karę w poczuciu słuszności, przezywa (niczym Łazarz) odnowę moralną i zaczyna nowe życie w zgodzie z religią .