Istotą powieści Dostojewskiego jest problem zbrodni i kary, a więc kwestia absolutnego prawa moralnego skonfrontowanego z relatywistycznym prawem subiektywnie stworzonym przez człowieka na własne potrzeby. Tak naprawdę główne pytanie powieści brzmi- czy mogą zaistnieć okoliczności, które usprawiedliwiałyby złamanie podstawowych moralnych praw, w tym- zabicie drugiego człowieka. I drugie, równie ważne pytanie- czy człowiekowi w ogóle wolno podejmować tego typu rozważania, czy posiada on władzę decydowania o tym, czyje życie jest zbędne, a czyje pożyteczne. Wydaje się, że sam tytuł powieści odpowiada na oba pytania, wskazując już samą swoją formą na wyższość naturalnego porządku moralnego, w którym po zbrodni następuje kara. Jeśli jednak przyjrzymy się mu dokładniej, okazuje się, że wcale nie wskazuje on na następstwo zjawisk- zbrodni i następującej po niej zasłużonej karze, spójnik "i" pełni tutaj raczej funkcję zestawienia, porównania obu zjawisk. Wskazania na ich współistnienie i ich nieprawdopodobną, nie uświadamianą sobie na co dzień bliskość, niemal wzajemne przenikanie się. Na takie podwójne rozumienie tytułu wskazywała by sama fabuła powieści. Przecież Raskolnikow traktuje zamordowanie lichwiarki jako karę za jej politykę wyzysku wobec ubogich, zdesperowanych ludzi, którzy z konieczności zastawiają u niej na lichwiarski procent rodzinne pamiątki, ostatnie wartościowe przedmioty. Morderstwo jako "czynność" zostaje więc nazwane tutaj nie zbrodnią, ale właśnie karą. Wymierzeniem sprawiedliwości. Problem pojawia się na innej płaszczyźnie. Okazuje się bowiem, że człowiek, który uzurpował sobie prawo do jej wymierzenia jest zbyt słaby, by udźwignąć ciężar odpowiedzialności. Spójna filozofia "ukarania" lichwiarki, zrodzona w sprawnym i twórczym umyśle młodego Raskolnikowa zostaje rozbita w proch przez czynnik "pozarozumowy", którego siły młodzieniec nie przewidział- sumienia. W starciu prawa rozumu z prawem sumienia, serca, człowiek przeciwstawiający się naturalnym prawom boskim musi tutaj przegrać. Brakuje mu siły nieztscheańskiego nadczłowieka, który dzięki niemal boskiej sile, mocy, władzy umysłu potrafiłby zapanować nad własnymi emocjami, nie dałby przejąć nad sobą władzy własnemu sumieniu i sercu. Filozofia zbrodni "stworzona" i wyznawana przez głównego bohatera jest tak naprawdę echem poglądów Fridricha Nietzschego. Myśliciel ten podzielił ludzkość na rasę panów i rasę niewolników. Z rasy panów miała się kiedyś wytworzyć rasa nadludzi, jednostek wybitnych, wszechwładnych swoją siłą, mocą, która wyniesie ich ponad wszelkie prawa moralne, etyczne, która usprawiedliwiać będzie eliminowanie rasy podłej, niskiej, rasy niewolniczej, która będzie musiała zniknąć z powierzchni ziemi. Nasuwa się tu oczywiście skojarzenie z hitleryzmem, i tragedią holocaustu. Hitler również oparł swoją ideę rasy niemieckiej, którą uznał za nadludzi na filozofii tego niemieckiego myśliciela. Podobnie Raskolnikow uważa, że człowieczeństwo dzieli się na silne, wybitne jednostki, które potrafią wyłączyć uczucia i kierować się jedynie logiką umysłu, które potrafią dokonywać wybitnych, niezwykłych czynów, które dla przeciętnego człowieka byłyby niewykonalne. Sam uważa siebie za taką niezwykłą istotę, chce wybawić świat od złej, starej kobiety. Chce także wystawić tym czynem na próbę swoją domniemaną wielkość. I przegrywa. Jak sam mówi, okazuje się, że jest zwykłą wszą. Ludzie-wszy przegrywają z własną słabością, którą stanowi ich sumienie i serce. Takie są poglądy Raskolnikowa, które zostają następnie skonfrontowane z poglądami Soni, dla której to właśnie serce, ufność w miłosierdzie boże i poświęcenie dla drugiego, nawet złego czy upadłego człowieka stanowi o wielkości człowieka.

Raskolnikow w swojej wyłączającej moralność postępowania filozofii stara się stworzyć racjonalne usprawiedliwienia, motywy, czy też raczej przyczyny dokonania zbrodni, która w takim aspekcie staje się (relatywnie) społecznym dobrem. Motywy te są zarówno ogólne- społeczne, moralne, jak i bardziej osobiste, związane z materialną sytuacją rodziny Raskolnikowów. Tak naprawdę właśnie aspekt materialny, brak pieniędzy na utrzymanie i sytuacja siostry Rodiona stają się podstawą dla całej filozofii i przyczyną dokonanej zbrodni. Rodion- student petersburskiego uniwersytetu pozostaje na utrzymaniu mieszkającej wraz z siostrą Rodiona na prowincji matki. Niestety, sytuacja finansowa jego rodziny pogarsza się z miesiąca na miesiąc. W momencie gdy poznajemy Rodiona, bohater dowiaduje się z listu z domu, że jego siostra straciła pracę guwernantki w wyniku konfliktu z pracodawcą. Zalecający się do Duni Swidrygajłow po odrzuceniu przez dziewczynę, chcąc zemścić się za jej nieczułość donosi swojej wściekle zazdrosnej żonie, że to Dunia próbowała go uwieść. Swidrygajłowa oczywiście wyrzuca Dunię z pracy. Dunia ma teraz inne jeszcze wyjście. Chce się poświęcić dla rodziny i poprawy jej finansów i chcąc umożliwić Rodionowi dalsze studia chce zgodzić się na małżeństwo ze starym ale bogatym Łużynem, który wcale nie kryje się z tym, że za pieniądze chce sobie kupić młodą, ponętną żonę, która obdarzała by go swoimi wdziękami i wdzięcznością w zamian za utrzymanie i finansowe wsparcie rodziny. Rodion nie może się zgodzić na takie upokorzenie siostry, które jest dla niego równie poniżające jak praca prostytutki. Dylemat siostry i jej chęć poświęcenia jest dla niego tym bardziej straszny, że pamięta opowieść miejscowego pijaka- Marmieładowa, którego córka, aby pomóc ojcu, jego macosze i przyrodniemu rodzeństwu, wystawiała co noc swoje młode, niewinne ciało na sprzedaż. Rodion nie może pogodzić się z poświęceniem cnoty i godności obu kobiet. Przymus działania jest tym większy, że Rodion zdaje sobie sprawę z tego, że on sam, jego studia są główną przyczyną, dla której Dunia gotowa była poświęcić swoje szczęście i honor.Żeby uchronić Dunię przed koniecznością małżeństwa z Łużynem, musi zdobyć pieniądze. A te znajdują się właśnie u lichwiarki. Morderstwo starej kobiety zrównane zostaje więc z uwolnieniem jego siostry, z walką o jej cześć i szczęście. Te dwie wartości zostają położone na szali- zła lichwiarka i kochana siostra, życie i szczęście. Szala wagi życia Rodiona przechyla się na stronę ukochanej siostry...

Zamordowanie Alony Iwanowny byłoby wyzwoleniem od cierpienia nie tylko Duni. Rodion wie, że lichwiarka jest powszechnie nie lubiana z racji swojego fachu i naliczanych odsetek, że wiele osób- zwłaszcza jej dłużników- życzy jej śmierci. Pozbycie się lichwiarki poprawiłoby życie wielu ludzi, w tym także Lizawiety, siostry Alony, która przez kompletnie pozbawioną wyższych uczuć, miłosierdzia i litości lichwiarkę była bita i poniżana. Rodion zyskuje więc kolejny, tym razem społeczny motyw. Zamordowanie kobiety staje się w jego głowie równoważne z wybawieniem świata od cząstki trawiącego go zła:

"Za jedno życie - tysiąc żywotów uratowanych od gnicia i rozkładu.

Jedna śmierć w zamian za sto żywotów - przecież to prosty rachunek!"

Uznać swoją rację było mu tym łatwiej, że Alona Iwanowna była człowiekiem z gruntu złym, który nie był w stanie wzbudzić w nikim sympatii czy jakichkolwiek cieplejszych uczuć. Bez serca, okrutnie traktowała zarówno swoich dłużników, jak i własną siostrę. Za przedmioty przynoszone przez zdesperowanych klientów lichwiarka dawała im upokarzające sumy pieniędzy, za które naliczała ogromne procenty. Bezwzględnie wykorzystywała trudną sytuację ludzi dla własnego bogacenia. Siostra Alony- Lizawieta była, w odróżnieniu od siostry kobietą spokojną i uprzejmą, ale przy tym naiwną i łatwowierną, dlatego lichwiarka szybko uczyniła z niej bezwolne narzędzie w swoich interesach. Wykorzystywała siostrę do pracy, do załatwiania swoich spraw odpłacając jej za to pogardą i biciem. Taką Alonę zdołał poznać Rodion, który z czasem zaczął w niej postrzegać wcielenie zła, przyczynę własnych kłopotów, nieszczęść Lizawiety i innych ludzi korzystających z jej "pomocy". Owo wcielenie zła zatraciło wszelkie rysy człowieczeństwa, w umyśle Rodiona Alona stała się szkodliwą, ohydną wszą, którą trzeba zabić. Zabicie wszy nie jest grzechem- jest dobrym- z punktu widzenia społeczeństwa uczynkiem. Raskolnikow twierdzi, że śmierć Alony jest dla społeczeństwa lepsza niż jej życie. Jego przemyślenia na ten temat wypowiada na głos jeden z rozmawiających na temat lichwiarki studentów-dłużników:

"Ja bym tę starą babę zabił i obrabował, i bądź pewien, że zrobiłbym to bez najmniejszych wyrzutów sumienia. [...] Zabij ją i weź jej pieniądze, z tym że następnie z ich pomocą poświecisz się służbie dla całej ludzkości."

Najważniejsze w całej tej filozofii jest wytłumaczenie, że popełniany czyn jest wartościowany pozytywnie, dobry, a więc- moralny. Czy wystarczą do tego takie argumenty jak własna nędza, chęć wzbogacenia się, czy nawet szczere pragnienie wyzwolenia Petersburga od okrutnej lichwiarki? Wydaje się, że nie. Raskolnikow przecież jakoś do tej pory radził sobie w uczciwy sposób, a w pełnym lichwiarzy pasących się na ogólnej nędzy Petersburgu na miejsce jednej Alony z pewnością pojawi się ktoś inny, równie okrutny, równie bezwzględny. Jak zatem można przedstawić morderstwo jako moralne dobro? Między innymi poprzez ukazanie ogólnych- ogólnospołecznych korzyści. Zamordowanie kobiety staje się w tym świetle gestem altruistycznym mordercy wobec społeczeństwa. Ofiara przestaje być człowiekiem, a staje się społecznie dokuczliwą wszą, której wybawca się pozbywa. Nazywając lichwiarkę wszą, dodatkowo przenosi ciężar aksjologiczny przypisywany ofierze z dodatniego na wartość ujemną. Aby zamordowanie kobiety było moralnie pozytywne, ona sama musi przedstawiać wartość moralnie negatywną. I tak właśnie jest, to przesądza o popełnieniu przez Raskolnikowa zbrodni. Lichwiarka faktycznie JEST zła, okrutna, bezlitosna, maltretująca psychicznie dłużników, a nawet swoją własną siostrę, na którą nie waha się także podnieść ręki. Czyn moralnie uzasadniony. Walka ze złem jest moralna. Filozofia zyskuje tak potrzebną jej logikę. Ale czy logika wystarczy? Czy ludzki rozum potrafi przedstawić zbrodnię jako dobro? A nawet jeśli tak, to czy możliwe jest, że uwierzy w to serce i sumienie? W swoim artykule na ten temat Rodion twierdzi, że tak. Raskolnikow w artykule "O zbrodni" dokładnie wykłada swoją zgubną filozofię. Głównym jej założeniem jest podział ludzkości na dwie odrębne grupy- rasy. Rasa niższa, czyli, jak to określa Raskolnikow "wszy" są grupą małowartościową, której jedynym celem i zadaniem jest podtrzymanie ludzkiego gatunku. Ich największą wartością jest ich instynktowna, biologiczna płodność, nie są zdolne do większego rozwoju, nie odczuwają żadnych większych ambicji intelektualnych, kulturowych, są twórczo bezpłodni:

"[...] klasę ludzi niższych, będących, że tak powiem, materiałem, który służy wyłącznie do wydawania na świat sobie podobnych."

Sprowadzenie takich ludzi jedynie do ich funkcji rozrodczej, odmawiając im nie tylko samej godności, ale nawet jej potrzeby- musi iść w parze z ich negatywnym wartościowaniem, z odczuwaną wobec nich pogardą, niechęcią. Dlatego właśnie Raskolnikow- który widział się w wyższej "kaście" wyrażał się o "wszach" w sposób tak ironiczny i pełen arogancji:

"klasa pierwsza, czyli materiał, to ogólnie biorąc ludzie z przyrodzenia zachowawczy, przykładni ulegli i swą uległość miłujący".

Obok owych niskich, godnych pogardy wszy, żyje także rasa wyższa, grupa ludzi silnych, pełnych mocy, twórczej myśli, zdolnych do napędzania postępu, do dokonywania niezwykłych, wybitnych dzieł, działań (Do takich zalicza Raskolnikow słynnych fizyków- Kepplera i Izaaka Newtona). Porównując obie grupy Raskolnikow stwierdza: "Pierwsi zachowują świat i pomnażają go liczebnie; drudzy pchają świat naprzód i kierują go ku oznaczonym celom". Wielkość tych wybitnych jednostek, ich funkcja polegająca na rozwijaniu ludzkości, na walce o jej rozwój tożsama jest jednak z umieszczeniem ich poza, czy raczej ponad moralnością i prawem. To przestępcy, którzy w świecie zaludnianym przez wszy pozostają kompletnie bezkarni. Ich wysoki, wzniosły cel uświęca podejmowane na drodze do niego nieraz podłe środki:

"Jeśli takiemu człowiekowi dla ziszczenia idei wypadnie stąpać chociażby po trupach, przez krew, to sądzę, że może on wewnętrznie, w zgodzie z sumieniem, zezwolić sobie nawet na pochód poprzez krew - co zresztą zależy od tej idei i jej rozmiarów".

Raskolnikow zalicza się do rasy wyższej. Dlatego w imię rozwoju-dobra ludzkości usprawiedliwia moralnie, rozgrzesza czyn, jaki decyduje się dokonać. W pewnym sensie to przede wszystkim owa pycha każe Rodionowi "sprawdzić" się w zbrodniczym "teście na wielkość". Okazuje się jednak, że w konfrontacji z okrucieństwem, ze zbrodniczą prawdą o dokonanym przez siebie czynie, który okazuje się być nie zbawieniem ludzkości, ale pospolitym, podwójnym morderstwem- Raskolnikow przegrywa. A raczej- z jego rozumem, logiką stworzonej przez niego filozofii wygrywa jego sumienie i serce. Artykuł, którego był autorem przyczynia się także, że na Rodiona zwraca swoją uwagę śledczy Porfiry Pietrowicz, który pomału odkrywa prawdę o dokonanej zbrodni. Rodion pada ofiarą własnej pychy, dumy, przekonania o własnej wyższości, sile umysłu, która jest w stanie pokonać i uzasadnić wszelkie postępki. Czy umysł może jednak pokonać serce?

W powieści Dostojewskiego, okazuje się, że jednak nie. Jest w człowieku "słabość" a może raczej siła, która nie pozwala relatywistycznemu umysłowi przekłamać prawdy. Bo tylko prawdę potrafi przyjąć serce. Wie to Sonia, dla której sumienie, pokora, odruchy serca pozwalają zachować czystość duszy i wewnętrzną siłę w jej upadku. Zauważmy, że obiektywnie prostytucja i zabójstwo znajdują się po tej samej stronie moralnej osi wartościującej- oba uznawane są za pogwałcenie przyjętych zasad moralnych i etycznych. Jednak w powieści okazuje się, że coś decyduje o tym, że na oba te czyny patrzymy zupełnie inaczej. To "coś" to uczucia i motywy kierujące obojgiem bohaterów. Amoralny postępek Rodiona motywowany jest pychą i egoizmem. Pozorna amoralność Soni wynika z jej wielkiej pokory, oddania rodzinie, dla której utrzymania gotowa jest poświęcić własną godność, dobre imię i ciało. Rodion z początku nie rozumie siły i wewnętrznej nietykalności, jaką zapewnia Soni właśnie pokora i ufność w boże miłosierdzie. Dlatego mordując lichwiarkę i jej siostrę myśli także o pomszczeniu losu Soni i całej rodziny Marmieładowów. Widzi w Soni człowieka wielkiego, tak jak i on sam "przeklętego", zmuszonego przez los do wkroczenia na drogę występku. Sonia, siłą swojej wiary, sumienia, odrzuca jednak filozofię Raskolnikowa, odkrywa przed nim jej absurdalność. Zbrodnia, odebranie komuś życia, w obliczu wiary chrześcijańskiej nigdy, w żadnym wypadku nie może zostać usprawiedliwiona. Chrystus w imię dobra ludzkości nie zabijał grzeszników, ale sam, za ich wybawienie umarł cierpiąc na krzyżu. Takim altruistycznym cierpieniem jest w powieści właśnie cierpienie Soni, która poświęca swoje ciało, krzyżuje swój własny wstyd i honor, by ratować życie najbliższych sobie ludzi. To jej wewnętrzna siła pomaga odnaleźć Raskolnikowowi nową drogę, kiedy przekonuje się, że wybrana przez niego idea uzasadnionego logicznie i moralnie morderstwa zaczyna go przerastać. Rodion uświadamia sobie własną "słabość", a tak naprawdę siłę sumienia, które odbiera mu spokój. W rzeczywistości Raskolnikow jest jedynie wszą, która nie potrafiła podołać wyznaczonym sobie, niezwykłym czynom: "... nie miałem prawa tam iść, ponieważ jestem taką samą wszą jak inni..". Nową drogę- przez odkupienie prowadzącą do odrodzenia, zmartwychwstania wskazuje Rodionowi Sonia. To ona czyta mu biblijną historię Łazarza, którego Chrystus przywołał do życia z martwych. Podobnie Rodion dobrowolnie oddając się w ręce policji decyduje się odkupić własne winy i szukać w Chrystusie odrodzenia, zmartwychwstania dla świata, dla lepszego życia przy boku ukochanej Soni. I autor daje mu tę szansę, wierząc, że nie ma takiego zła, którego nie mogłaby odkupić pokora, silna wiara w miłosierdzie boże i miłość drugiego człowieka.