Motyw przyrody występował w wielu utworach na przestrzeni epok. Pisarze, poeci i artyści czerpali natchnienie z otaczającego ich świata i podkreślali nierozerwalną więź, łączącą człowieka z naturą. Uważali, że tak jak przemijają pory roku, tak zmienia się życie człowieka.

Władysław Reymont w powieści pt. "Chłopi", ukazuje życie mieszkańców wsi Lipce, na tle zmieniającej się cyklicznie przyrody. Cztery pory roku podkreślają ogromny wpływ natury na życie ludzi.

W przedstawionym fragmencie powieści, autor opisuje wiosnę. Jest to czas budzenia się do życia przyrody, która zadziwia malowniczością. Natura zachwyca swoim pięknem i harmonią. Cieszy bogactwem roślin i zwierząt. Dominującymi kolorami są: zielony, niebieski, czerwony i złoty. Wprowadzają one atmosferę powagi i podniosłości. Najwspanialszym momentem dnia jest świt. Wszystko spowija mgła, przez, którą nieśmiało przebija kwietniowy poranek. Jest on porównany do parobka, wychodzącego w pole na orkę. Autor zastosował tu personifikację.

Przyroda pogrążona jest jeszcze w mrokach nocy, panuje cisza i nastrój tajemniczości. Nas niebie widać gwiazdy, które pomału ustępują miejsca świtowi. Jasność i ciemność toczą ze sobą nieustanną walkę o panowanie nad światem. Światło to dobro, którego poszukuje każde żywe stworzenie. Mrok symbolizuje zło, pragnące sprowadzić człowieka na drogę grzechu. Nadchodzi poranek, ogłaszany pianiem kur. Mgły unoszą się nad ziemią i rozwiewają ku górze. Jasność dnia zalewa pola, stawy, strumienie i drzewa. Z mroku wyłaniają się domostwa i drogi, wzdłuż których rosną topole. Świat, tak jak człowiek, pozostaje jeszcze we śnie. Autor opisując przyrodę porównał jej rytm do trybu życia człowieka.

Reymont nadał opisowi natury charakter sakralny. Przyroda to kościół pełny rozmodlonych wiernych, którzy z uniesieniem czekają dopełnienia ofiary. Podniesienie hostii przenajświętszej ogłasza głos skowronka, który jest symbolem nadziei na zmartwychwstanie i zbawienie duszy. Głos ptaka rozbrzmiewa po okolicy, aby potem dotrzeć do każdego zakątka ziemi. Pojawienie się skowronka jest oznaką nadchodzącej wiosny i nowego życia.

Bóg stwarzając świat kierował się dobrocią i miłością. Dzięki jego mocy, następują po sobie noc i dzień. Stwórca nieustannie otacza opieką ziemię i wszelkie stworzenie. Każdy dzień jest misterium, które rozpoczyna się o świcie, a kończy o zmroku. Człowiek i cała przyroda podporządkowani są prawom, jakie ustanowił Bóg.

Reymont zastosował wiele środków stylistycznych do opisu wiosennej przyrody. Fragment zawiera epitety np. "kwietniowy dzień", "rozgorzałe zorze", które nadają obrazowi natury plastyczności. W tekście występują również porównania: "kwietniowy dzień, jako ten parob, któren legł spracowany, a nie wywczasowawszy się do cna, zrywać się ano musi nad dniem, by wnetki imać się pługa i do orki się brać". Mają one na celu ukazanie związku człowieka z przyrodą. Warto zwrócić uwagę na wyrazy i zwroty pochodzące z gwary ludowej np. "jeno", "ino", "wnetki". Dzięki nim czytelnik odnosi wrażenie, jakby przyroda była opisywana z perspektywy prostego chłopa. We fragmencie możemy odnaleźć onomatopeje np. "zakwiliły", "klekotać", "zatrzepotał", które nadają opisowi natury dynamizmu i ruchu.

Narratora utworu możemy utożsamiać z osobą autora, który "opisach przyrody i liturgii kościelnej zamienia się w młodopolskiego stylizatora. Posługuje się językiem literackim z nielicznymi elementami gwarowymi. Jest trzecioosobowy i wszechwiedzący. Przepełnia go pokora i szacunek dla przyrody. Narrator wychwala piękno świata stworzonego przez Boga. W przedstawionym fragmencie, a także w całej powieści widoczne są wpływy impresjonizmu. Opisy przyrody nasycają się emocjami, pełno w nich subtelnych delikatnych i barw. Postacie i sytuacje przedstawione są w ten sposób, by osiągnęły one wymiar ponadczasowy np. scena śmierci Boryny na roli, który przeistacza się w biblijnego siewcę.

Przyroda stanowi główny ośrodek zainteresowań społeczności chłopskiej. Życie mieszkańców Lipiec jest nierozerwalnie związane z rytmem natury i przemiennością pór roku. Przyroda dyktuje prawa i zgodnie z nimi musi toczyć się życie ludzi. Chłopi są związani z ziemią od chwili narodzin aż do śmierci.

Każda pora roku obfituje w odmienne zwyczaje, obrzędy i prace na polu. Wiosna to okres sianokosów, sadzenia ziemniaków o grochu. Mieszkańcy wsi uczestniczą w różnego rodzaju uroczystościach kościelnych. Najważniejszą z nich są Święta Wielkanocne, w których bierze udział cała lipiecka społeczność.

Jesień to pora wykopywania ziemniaków, wycinania i zwożenia kapusty, a potem obierania jej i kwaszenia. Jest to czas na rozmowy i spotkania sąsiedzkie. Lipczanie, co roku zbierają się w chacie, Boryny, aby skrobać główki kapusty. Równie ważnym wydarzeniem jest jarmark. Czas trwania targu to okazja do zaopatrzenia się w różne potrzebne towary oraz zdobycia pieniędzy ze sprzedaży żywego inwentarza i rozmaitych produktów. Chłopi biorą udział w Zaduszkach. Udają się na cmentarz, aby pomodlić się za zmarłych. Zostawiają bliskim okruszyny chleba, aby mogli się pożywić nawet po śmierci.

Każda z pór roku charakteryzuje się odmiennym rytmem i determinuje zachowanie ludzi. Przyroda narzuca człowiekowi tryb życia. Wiosną i latem trzeba ciężko pracować, aby móc odpoczywać jesienią i zimą. Ci, którzy zaniedbają pracę na polu nie mają, co jeść i często przymierają głodem. Pracowici i obowiązkowi mogą liczyć na hojność natury. Leniwi i niezaradni doznają biedy i niedostatku.

Władysław Reymont w powieści pt. "Chłopi" ukazuje czytelnikowi piękno otaczającej natury. Podkreśla jej wieczny i niezmienny porządek, ustanowiony przez Boga. Przyroda została poddana personifikacji i antropomorfizacji. Nadano jej wymiar sakralny poprzez opis pełen powagi i podniosłości. Świat podporządkowany jest prawom boskim, które są niezmienne i trwałe. Człowiek żyjąc w zgodzie z naturą, może czerpać z jej darów i poczuć obecność Boga. Wie, że należy ja czcić i wychwalać, ponieważ jest dziełem Stwórcy. Natura kieruje życiem i losem ludzi, czyni ich sobie poddaną: "żywe i umarłe, rodzące się i struchlałe, rozpoczynało świętą ofiarę dnia, że wszystko jakby z nagła padło w proch przed majestatem i zamilkło przywierając oczy niegodne".