Tamtego upalnego lata, kiedy do wsi przyjechał nowy kowal wybudowano dla niego kuźnię z białego kamienia, wydobywanego z kamieniołomu w Zarańczycach - kamieniołom zmienił się z czasem w pole uprawne, ale miejsce w polu za szkołą ludzie dotychczas nazywają Zarańcem . Kuźnia Jana Bombla ( zawsze mówiło się o nim kowal), stała w rogu łąki, pomiędzy drogą główna, a dróżką odchodzącą od drogi głównej w stronę Bobownej, wzdłuż rzeki młynówki. Po drugiej stronie drogi głównej, naprzeciwko był młyn, toteż kowal nie mógł narzekać na brak roboty. Kuźnia była tu bardzo przydatna, bowiem wtedy na porządku dziennym było kucie koni (traktorów nie było), oraz wszelkie naprawy żelaznych części sprzętu rolniczego.

Kuźnia była najgłośniejszym i najweselszym miejscem w Zarańczycach. Gromadził się wokół niej wielu mężczyzn : i tych, którzy z jej usług korzystali, i tych, którzy przychodzili tam dla towarzystwa i zabawy. Gdy kuźnia była otwarta rozlegały się metaliczne dźwięki młotów, ale także salwy śmiechu zebranych, a rej wodził rozbawiony, umorusany sadzą kowal - Janek. Po jego śmierci kuźnia znikła z krajobrazu, nie znalazłszy następcy. Ale ten silny i pracowity kowal był mądrym i ciepłym człowiekiem, który cieszył się autorytetem zarówno w rodzinie jak i we wsi. Młodsze rodzeństwo jego żony Małgorzaty zawsze mówiło o nim z szacunkiem, a sąsiedzi wiedzieli, że na kowala zawsze można liczyć w potrzebie i otrzymać od niego niezawodną pomoc lub dobrą radę.

Nie przeszkadzało mu, ze jego małżeństwo było bezdzietne, lubił za to i życzliwie zaczepiał wszystkie spotkane dzieci, które również za nim przepadały. Jego miękkość i wrażliwość zaskakiwała. Potrafił współczuć każdemu, kogo dotknęło nieszczęście. Tak było gdy w następnym roku w położonym w sąsiedztwie młynie zdarzył się bardzo nieszczęśliwy wypadek którym straciło rączkę dziecko - mała trzyletnia córeczka Jana, Marysia.

Kowal Jan obserwował to wszystko z zadumą i ściśniętym sercem zastanawiając się czy jest aż takim szczęściarzem czy może pechowcem i jak los mógł okazać się taki okrutny po tylu latach dobrego, szczęśliwego i dostatniego życia.