Utwór "Jądro ciemności" Josepha Conrada porusza głównie problematykę społeczno - polityczną. Przede wszystkim zaś temat kolonizacji terytoriów afrykańskich przez europejskie mocarstwa. Autor skierował swoje dzieło przeciwko zbrodniczej wręcz nieudolności i ogromnemu egoizmowi i żądzy zysku w zakrojonym na szeroka skalę dziele "cywilizowania" Afryki. W czasie jednej ze swych podróży odwiedził skolonizowane przez Belgów Kongo i to głównie przeciwko tej kolonizacji protestuje swym utworem. Piętnuje w nim dążenia imperialistyczne oraz zniewoleniu rdzennych mieszkańców przez szeroko rozumiany europejski "postęp".

Żeby zrozumieć moralne dylematy bohatera trzeba przede wszystkim przedstawić postać Kurtza. Nie jest on identyfikowany z żadnym konkretnym narodem, ponieważ "matka jego była na wpół Angielką, ojciec na wpół Francuzem". Kurtz wychowywany był w Anglii, gdzie odebrał solidne wykształcenie, jak się dowiadujemy, był dziennikarzem, poetą i malarzem. Takie zainteresowania mogłyby sugerować, iż jest człowiekiem raczej w typie wrażliwego artysty niż brutalnym najeźdźcą. Okazał się jednak jeszcze kimś innym. W referacie dla Międzynarodowego Towarzystwa Tępienia Dzikich Obyczajów napisał między innymi o tym, że: "zaczynał się od dowodzenia, że my, biali, (…) musimy z natury rzeczy wydawać się im (dzikim) istotami nadnaturalnymi - zbliżamy się do nich z potęgą jak gdyby bóstwa". Same takie stwierdzenia znakomicie obrazują charakter Kurtza oraz jego podejście do rdzennych Afrykanów. W końcu, oprócz szczytnej według Europejczyków idei "cywilizowania" Afryki, jego wyprawa miała przecież cel główny, którym było zarabianie na handlu kością słoniową.

Główny bohater, po przybyciu do Konga Belgijskiego, otrzymał nominację na kierownika jednej ze stacji handlowych. Głównym ich zadaniem było zdobywanie i odsyłanie do portu kości słoniowej, z którego to zadania wywiązywał się zresztą z talentem i skutecznością. Szybko stał się obiektem podziwu i jednocześnie zazdrości kierowników innych placówek oraz głównego kierownictwa.

Kurtz nie zajmował się jednak jedynie handlem. "Kurtz odkrył bardzo wiele wsi, a także jezioro" - mogłoby to świadczyć o zainteresowaniu działalnością odkrywczą, ale tak nie było. Jego wyprawy miały charakter inny, niż tylko handel i odkrycia: "mówiąc bez ogródek łupił po prostu kraj". Był unikalny i charyzmatyczny, więc szybko uzyskał duży autorytet wśród czarnych. Jego styl życia i kolor skóry spowodowały też w dużym stopniu "ubóstwienie" go przez miejscowych. W końcu "Przybył do nich z gromem i błyskawicą", władzą niemal boską, nikt nie był w stanie stanąć na drodze armii Murzynów, którą stworzył. Jego sława szybko rosła, aż "zajął wysokie miejsce wśród szatanów tego kraju". Zyskał duże wpływy i wykorzystywał je praktycznie bez ograniczeń. Wkrótce był już mordercą bez skrupułów oraz okrutnym tyranem, mówiono, że "nic go na świecie nie powstrzyma od zabicia, kogo mu się żywnie podoba". Stał się człowiekiem zupełnie bezwzględnym, "Nie posiadał hamulców w nasycaniu różnych żądz". Symbolem strachu jaki roztaczał stała się palisada z nadzianymi na szczyt ludzkimi głowami.

Przyszedł czas na zastanowienie się nad dylematami moralnymi, które trapiły Kurtza. Padł on niestety ofiarą swojej własnej krótkowzroczności i bezmyślności. Żądze stopniowo zawładnęły jego życiem - żądza krwi, żądza bogactwa i żądza władzy. Pozbył się wszelkich uczuć i moralnych zahamowań. Doszło do tego, że uznał, że "nie istniało dla niego nic nad nim ani też pod nim". Sam uznał się własnym bogiem bez nieba czy piekła. Cały czas jednak starał się, pomimo działalności wręcz zbrodniczej, przekonać innych i samego siebie, że jego pobudki są słuszne, cele szczytne a kłamstwa prawdziwe. Zastąpił swój sens życia pychą, lubił ubóstwianie a władzą wręcz się upajał. Skupił się na sobie, więc musiał odrzucić wszelkie uczucia lub zasady łączące go z innymi istotami ludzkimi. Do samego końca przekonany był o słuszności swoich celów i środków, odrzucał świadomość zbrodniczych działań i myśl o porzuceniu "misji". Do śmierci widział w sobie tylko i wyłącznie "wysłannika litości, nauki i postępu". To właśnie uważam za podstawową przyczynę moralnego i duchowego upadku Kurtza.

Już sam tytuł powieści wiele mówi o problematyce moralnej, tu wprowadzony zostaje "motyw ciemności". Słowa "jądro ciemności" tłumaczyć można sobie dosłownie, jako serce Czarnego Lądu - Afryki, lub centrum Konga. Jednak o wiele bardziej interesujące jest jego znaczenie metaforyczne. O Kurtzu można, i powiedziano zresztą, że "Ten człowiek tkwił w nieprzeniknionej ciemności". To klucz do metafory. Ciemnością jest zło tkwiące w człowieku, a jądro to jego źródło. "Jądrem ciemności" dla Kurtza była przede wszystkim władza - to ona, wykorzystywana źle, destruktywnie i bezwzględnie, zniszczyła samego władcę - Kurtza.

Dzieło Josepha Conrada pokazuje, co znamy w końcu także z historii, że biały kolonista na czarnym lądzie automatycznie stawał się panem życia i śmierci. Rdzeniem utworu jest oczywiście krytyka samego kolonializmu, ale po wnikliwej lekturze można dostrzec także wiele innych, ponadczasowych przesłań. Życie Kurtza pokazuje, że nawet spokojny i wrażliwy człowiek, jeśli odrzuci moralność, stać się może potworem. Wydaje się mu, że jest bogiem, ale w rzeczywistości bliżej mu raczej do diabła. Dziś także często rzucamy wyzwanie prawom natury posługując się zdobyczami nauki i techniki. "Jądro ciemności" pokazuje, że taka potęga może być utrzymana w ryzach tylko dzięki żelaznej dyscyplinie moralnej. Rozwój nauki zawsze pociągał za sobą pytania natury moralnej. Warto porównać z sytuacja bohatera dzisiejszą rewolucję genetyczną i biotechnologiczną. Takie działania, nieodpowiednio ukierunkowane, spowodować w końcu mogą zagładę nie tylko swoich sprawców, ale i cywilizacji jako takiej.